2009.12.14
No i spadł wreszcie śnieg. Niewiele, ale zawsze. A tymczasem boski Slivio Berlusconi dostał w gębę metalową miniaturką mediolańskiej katedry. Powinien to potraktować jako znak od opatrzności - nawet anielska cierpliwość ma swoje granice. Poza tym będzie miał pretekst do kolejnego liftingu.

W drodze do i z pracy słucham sobie starych nagrań audycji "Nie tylko dla orłów". Oprócz tego, że nawet po 20 latach są niezmiennie śmieszne, uderzyło mnie jeszcze jedno. Większość z tych audycji była tworzona w latach, kiedy jeszcze działała państwowa cenzura. A tymczasem audycje te ociekają wprost seksem, brutalnością (pomysłowy gajowy Bob) czy polityczną niepoprawnością (czarny jak smoła służący Walczak, pan Henio, Gandalf). A mimo to są uroczo prześmieszne. W obecnych czasach z pewnością nikt by nie puścił tych audycji w radio. Bo byłyby niepoprawne politycznie. Obecnie funkcjonuje chora autocenzura w mass-mediach, która nie puszcza "niepoprawnych" rzeczy na antenę. Co ciekawsze - gdy programy były "brutalniejsze w treści" - na uliach bylo bezpiecznie. Obecnie, gdy dostajemy szarą papkę kierowaną do szerokiego odbiorcy, ugrzecznioną i poprawnie wygładzoną, tak aby nie naruszała niczyjej godności - na ulicę strach wyjść.

Tradycyjnie, jak co roku o tej porze, w centrach handlowych zaczyna się zjawisko nazywane "okurwiałym tłumem". Czas na orgię konsumencką i żniwa handlarzy, którzy windują ceny nieprawdopodobnie. Dlatego lepiej było kupić prezenty w listopadzie i przez internet.

2009.12.01
No i mamy grudzień. Temperatura - dziesięć na plusie. Jeśli o mnie chodzi - to globalne ocieplenie jest ok. Mimo, że niektórzy "ekolodzy" mają na tym punkcie fioła, czyli cierpią na globalne ocipienie. Aczkolwiek media straszą już Polaków wirusem Zachodniego Nilu (że to niby przez ocieplenie komary zaczną nam go wkłuwać). Jeśli nie pokonał nas wirus RWPG to i Zachodniemu Nilowi damy radę.

A tymczasem epidemii świńskiej gryopy jak nie było tak nie ma. I co te biedne dzienniki telewizyjne będa pokazywać? Nie ma stosów na których pali się zwłoki zmarłych, nie ma wyludnionych ulic ani osieroconych dzieci po nich się błąkających. Jak pismaki tylko się dowiedzą, że ktoś umarł z powodu grypy to mało się nie zesrają ze szczęścia, że mogą o tym napisać sensacyjnego newsa. Lipa, a nie grypa.

Dzisiaj jest pierwszy dzień wejścia w życie kostytucji Unii Europejskiej. Mamy jakiegoś unijnego prezydenta i jakiegoś unijnego ministra spraw zagranicznych, ale chyba nikt nie wie jak się nazywają. Powyciągali ich z jakichś zapadłych wsi gdzieś z Belgii i Łotwy czy jakoś tak...

Byłbym zapomniał - Szwajcarzy uratowali honor Europy. W referendum zdecydowali, że nie wolno w Szwajcarii budować meczetów. Niestety, to tylko wynik referendum, a zapewne politycznie poprawny rząd szwajcarski pod presją oszołomsko-zielonych liberałów z rozmaitych Amnesty International i innych takich, nie uchwali żadnego prawa z tym związnego. No i jeszcze strach przed bojkotem czekolady i zegarków w krajach arabskich (sądze, że na wyrost - bo co będą żreć zamiast czekolady - kozie mleko wymieszane z piachem?). Jeszcze będzie Europa żałować, że nie wzięła przykładu ze Szwajcarii. Podejrzewam, że niejeden rząd po cichu przyklaskuje temu pomyslowi, ale nigdy w życiu nie odważy się na taki krok. Liberalizm i polityczna poprawność nas zgubią.

2009.11.26
No i Pierwszy Murzyn Ameryki dał do pieca. Jak przystało na laureata pokojowej nagrody Nobla przystało, odmówił podpisania przez USA konwencji o nieużywaniu min lądowych. Nagroda - nagrodą, a wojny trzeba wygrywać, nieprawdaż?

Dania wystąpiła z ciekawym pomysłem jak zwalczać efekt cieplarniany - przez stosowanie antykoncepcji. Proste. Mniej ludzi - mniej dwutlenku węgla. Dotyczy to zwłaszcza krajów trzeciego świata, gdzie mnożą się na potęgę. Ale w Polsce to pewnie nie przejdzie. Nie dość, że Unia Europejska wyciąga swe sekate łapska do krzyży na ścianach to teraz zepsuta Dania proponuje, aby było mniej katolików. Wszak kondom - to grzech. Paczka grzechów kosztuje około 5 zł. Jak na grzechy to dość tanio. Aczkolwiek większość grzechów i tak nie wymaga specjalnych nakładów finansowych. W zasadzie "grzech" to całkiem sympatyczna nazwa dla prezerwatyw. "Paczkę Grzechów poproszę". Może warto by ją zastrzec jako znak towarowy?

A tymczasem naukowcy skądśtam wymyślili elastyczny wyświetlacz LED, który można nosić jak tatuaż - wszczepiony pod skórę. Można go włączać lub wyłączać. Oczywiście juz jest tysiąc pomysłów, w jaki sposób go wykorzystac - od medycyny po reklamę. Może za kilka lat będzie taki zawód - ruchoma reklama. Delikwentowi będą się wyświetlały reklamy np. na czole, a on będzie kasował za to pieniądze. Może być tylko problem z reklamami papieru toaletowego albo podpasek, bo raczej trudno wymagać, aby żywa reklama chodziła z gołym tyłkiem, na którym będzie wyświetlała sobie to i owo. Zwłascza w zimie. Jeszcze "wilka" dostanie.

2009.11.10
No i kolejny afront dla Borubara. Wczoraj Wałęsa w Berlinie, podczas hucznych obchodów dwudziestej rocznicy obalenia Muru Berlińskiego, popchnął pierwszą kostkę gigantycznego domina, które przerwacając się przez kilka kilometrów, symbolizowało upadek muru. A Borubara tam nie było. Pewnie siedział wściekły przed telewizorem i bełkotał coś do ochroniarzy, popijając Martini Dry.

We Włoszech zmniejszono wyrok więzienia nożownikowi, który zabił człowieka w bójce. Wyrok mu zmniejszono, bo adwokat pokazał sądowi ekspertyzę, że skazany ma bałagan w genotypie, co wpływa na zwiększoną agresję - czyli jest bidulek, chory i należy mu się taryfa ulgowa. Super. Teraz każdy morderca będzie twierdził, że to wszystko przez te jego cholerne geny, które kazały mu zamordować. Bo gdyby miał normalny genotyp, to by sie tylko z ofiara pokłócił, no ostatecznie - by ją spoliczkował, ale przez geny musiał wpakować interlokutorowi sześć kul w kresomózgowie.I w związku z tym prosi o uniewinnienie. Natural Born Killers.

Mądre mądrale obliczyły, że aby przeciwdziałać efektowi cieplarnianemu (czy komuś jest dzisiaj za gorąco?), trzeba będzie wyłożyć w najbliższych latach biliony dolarów. To przecież absurd. Czy nie byłoby lepiej, aby te pieniądze przeznaczyć na rozwój technologii, które by nam umożliwiły eksplorację i eksploatację innych planet? Jeśli "zużyjemy" Ziemię to przeniesiemy się gdzie indziej. Tak było od początku ludzkiej rasy - gdy ludzie wyjałowili ziemię, na której bytowali - przenosili sie gdzie indziej.

2009.11.09
No i zakompleksieni Litwini nie zgodzili się, żeby nazwiska mniejszości polskiej zapisywać w polskim brzmieniu lecz w mutacji litewskiej. Mniejsza o to czy to łatwe technicznie czy nie (a w zasadzie dlaczego my nie piszemy Łudi Allen, Majkel Dżekson albo Żą Gabę?). Problem jest głębszy. Jeśli Litwea nie dotrzymuje słowa w tak błahej sprawie, to czy można liczyć na nich w przyszłości? Oczywiście, że nie. Zawsze bali się i nie lubili Polaków. Jeden z narodów najbardziej kolaborujących z Niemcami w czasie II Wojny Światowej, mający na rękach litry żydowskiej krwii i trochę polskiej. A teraz siedzą na tym swoim kawałeczku ziemi, z czego przynajmniej 1/3 to dawne ziemie polskie i trzęsą się ze strachu przed wszystkimi. A Borubar widzi w nich strategicznego partnera. Śmiechu warte.

Pod koniec zeszłego tygodnia w mediach powstała jakaś fikcyjna afera ze szczepionkami przeciwko świńskiej grypie. Ministerka zdrowia powiedziała, że rząd nie zamówi niesprawdzonych szczepionek, a opozycja podniosła larum, że rząd nie dba o zdrowie obywateli. A wszystkiemu oczywiście winne pazerne koncerny farmaceutyczne, które podobno oświadczyły, że nie biorą na siebie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepionki. I już żurnaliści-ignoranci mają o czym pisać. A gdyby jeden z drugim dureń zapoznał się z prawem farmaceutycznym, to by wiedział, że jeśli szczepionka została dopuszczona do obrotu w Polsce, to znaczy, że spełniała wszystkie surowe wymogi, obowiązujące podczas otrzymania takiego zezwolenia. Po to zatrudnia się sztab kiepsko opłacanych fachowców w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, aby ci rozważyli wszelkie za i przeciw, zanim lek zostanie wprowadzony na polski rynek. A jeśli chodzi o problemy z odpowiedzialnością za skutki uboczne - prawo mówi jasno, że podmiot odpowiedzialny (jak sama nazwa wskazuje) odpowiada za bezpieczeństwo leku. Co więcej - każda szanująca się firma farmaceutyczna posiada specjalne rezerwy finansowe, przeznaczone na ewentualne roszczenia konsumentów lub użytkowników ich produktów. Jeśli firma farmaceutyczna twierdzi, że nie bierze odpowiedzialności za swój produkt, to się go nie rejestruje i tyle. Ale co głupi nie przeczyta - to zmyśli, a przeciętny Polak nie wie czy się ma szczepić, czy nie szczepić. Zawsze łatwiej kupić na Allegro maseczkę za 10 zł (tak, tak, ceny fizeliny skoczyły drastycznie - okazja dla giełdowych inwestorów). A i ja widziałem paru nawiedzonych, którzy łazili w nich po mieście.

Pierwszy Murzyn USA ma nielichy zgryz. Bo jeśli będzie musiał skazać na śmierć islamskiego oszołoma, który zabił 13 żołnierzy w bazie wojskowej, to chyba odda tego pokojowego Nobla. No bo jak to? Pokojowy Nobel i podpis pod karą śmierci? Trzeba trzymać fason. A swoją drogą trzeba być kompletnym idiotą, żeby do armii amerykańskiej, znienawidzonej przez chyba wszystkie kraje arabskie, przyjmować muzułmanów. Przecież to "piąta kolumna". Naczyta się taki Koranu, który jest najbardziej pokojową księgą najbardziej pokojowej religi świata i potem idzie mordować kumpli. Mądry Amerykanin po szkodzie... Jeszcze jeden absurd związany z tym zdarzeniem - postrzelili tego islamistę i zamiast go dobić - to go teraz leczą. A gdy wyleczą - zabiją zastrzykiem albo dostanie dożywocie i w dobrym zdrowiu umrze w więzieniu. Kompletna paranoja.

2009.11.05
No i Ruskie dogadali się z Finami i Szwedami w sprawie rury gazowej na dnie Bałtyku. Finów postraszyli cłami na eksport swojego drewna, co wpłynęłoby na gospodarkę Finlandii; Szwedom, którzy obecnie przewodniczą Unii, zależy na szczycie Unia-Rosja, więc też nie protestowali. Pragmatyczni Duńczycy, zamiast kopać się z koniem, będą dostawać kasę za to, że rurociąg leży w ich strefie ekonomicznej, a głupie Polaczki nie zobaczą ani złotówki i zostaną ze swoją dumą w kieszeni. Ale za to byli solidarni z Ukrainą, która i tak ma Polskę głęboko w d.... Był to kolejny polski dyplomatyczno-gospodarczy majstersztyk.

A tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka w Sztrasburgu nakazał zdjęcie krzyży ze ścian w jednej z państwowych szkół we Włoszech. Oczywiście zaraz świętojebliwe oszołomy podniosły rwetes, że to skandal i sprzeniewierzenie się kulturze europejskiej. Mam nadzieję, że decyzja Trubynału będzie miała wpływ na zjawisko "krzyżowania" obiektów publicznych również w Polsce. Jeżeli Konstytucja mówi wyraźnie o rozdziale państwa od Kościoła, to niech tak będzie. Jeżeli nie dotrzymuje się prawa w tak prostej i oczywistej sprawie, to o czym tu mowić? Jak przeciętny obywatel może mieć poszanowanie dla prawa, gdy widzi coś takiego? Argument, że krzyże to nasze dziedzictwo kulturowe jest śmieszny. Przed chrześcijaństwem nasi praojcowie wierzyli w Peruna, Światowida i innych Swarogów. Więc dlaczego obok krzyża nie postawić w każdym gmachu publicznym posągu Światowida? Przecież to też część naszego dziedzictwa kulturowego.

2009.10.14
No i spadł śnieg w mieście. Dość wcześnie w tym roku. A podobno klimat się ociepla. Zaczynają się żniwa dla warsztatów oponiarskich. Warsztaty te, jak rolnicy w ciepłych krajach na żyznych glebach - mają żniwa dwa razy w roku.

2009.10.09
No i nawet Nagroda Nobla zeszła na psy. Dostał ją pokojowy Murzyn. I wszystko się zgadza, bo pies rodziny Poszepszyńskich nazywał się Murzyn i mieszkał w pokoju. A poważnie pisząc, po raz pierwszy Pokojową Nagrodę Nobla otrzymała osoba, która jeszcze niczego nie zrobiła dla pokoju na świecie, a co więcej - prowadzi wojnę na Bliskim Wschodzie. Chyba Komitet Noblowski zupełnie już stetryczał. Jest tylu dysydentów w wielu niedemokratycznych krajach, którzy od lat ryzykują życie walcząc z rozmaitymi reżimami, ale nie mogą liczyć na uhonorowanie swoich wysiłków. Żeby nie narażać się Chinom czy innym Iranom, lepiej było dać parę groszy i metalowy krążek Pierwszemu Murzynowi USA. Ta decyzja to "syf i zgnilizna" jak śpiewał niegdyś Dr. Huckenbush.

Dzień wcześniej, doktor Lubicz dowiedziawszy się, że dzisiaj Pierwszy Murzyn USA dostanie Nobla, urżnął się w trupa (spirytusem do nacierań, oczywiście) i wsiadł do samochodu. Dzięki temu do jednego ze szpitali trafiła świeża pacjentka, a doktor Lubicz będzie poruszał się per pedes, przynajmniej do czasu Euro 2012, o ile dostanie wyrok w zawiasach. "Bożesz Ty mój!"

2009.10.07
No i mamy cud. Parę dni temu w kościele w Sokółce pszenny placuszek zamienił się w kawałek mięśnia sercowego. No cud. Ale to obiecujący cud. W kraju, gdzie dzięki Ziobrze transplantologia legła w gruzach, bardzo przyda się zjawisko przemiany pieczywa w rozmaite narządy.

2009.09.28
No i zatrzymali Romana Polańskiego w Szwajcarii, na wniosek USA, gdzie jest ścigany za stosunek z nieletnią (w czasach, kiedy jeszcze mógł). Sprawa ciekawa, bo dzieli opinię publiczną. Z jednej strony mamy wybitnego polskiego reżysera, światowego formatu, podziwianego i nagradzanego wszędzie. Z drugiej - faceta, który współżył seksualnie z trzynastolatką, czyli pedofila. Ale jak zwykle sprawa nie jest czarna lub biała. Po pierwsze "ofiara" - dzisiaj już kawał baby - nie ma o to pretensji do sprawcy. Po drugie - co na alkoholowo-narkotykowej imprezie robiła trzynasolatka? Przyszła tam na korepetycje? Mamy też hipokryzję sytych i tchórzliwych Szwajcarów, którzy w obawie, żeby Żydzi nie dobrali im się do kont ofiar holokaustu, podlizali się Amerykanom. Z kolei piewcy ukarania pedofila (no i Żyda!) w Polsce - jakoś nie pieją, żeby ukarać acybiskupa Paetza za posuwanie kleryków. Hipokryzja na hipokryzji i hipokryzją pogania.

Wczoraj jakaś banda niewyżytych fizycznie kretynów, przy pomocy bufetowej, zorganizowała debilne maratony po Wisłostradzie i centrum miasta. Dzięki czemu duża część Warszawy została zablokowana i trzeba było nieźle kombinować, aby przedostać się z jednego brzegu rzeki na drugi, nie stojąc w korkach. Wspaniała inicjatywa.

2009.09.25
No i Kościół Katolicki dostał prztyczka w nos. Sąd przyznał, że niszowy periodyk "Gość niedzielny" zniesławił kobietę, która domagała się aborcji ze względów zdrowotnych. Odmówiono jej, więc skierowała sprawę do Strassburga, gdzie wygrała. Wtedy kler napisał w tym niszowcu, że dostała pieniądze za to, że chciała zamordować dziecko. No i przegrali. Oczywiście sfrustrowany kler (coraz trudniej bezkarnie igrać w zakrystii z ministrantami, więc są sfrustrowani) musiał jakoś wyładować swoje emocje, więc napisał paszkwila. I dostali za paszkwila po nosie. Oczywiście prawicowe miernoty chcące zaistnieć medialnie, zaraz podniosły głos, że to tryum "cywilizacji śmierci" itd. Tymczasem wystarczy spojrzeć na posiedzenia Episkopatu Polski, żeby zobaczyć tryumf "cywilizacji śmierci", czyli zgrzybiałych dziadów, którym wiecznie mało kasy i wpływów, wtykających swoje starcze nosy pod kołdry Polaków. Ale coś drgnęło. Jest dobrze.

Sfrustrowani przedstawiciele kleru mogą sobie kupić najnowszego "Playboya", gdzie niewiele wiedząca o życiu, a mająca zawsze dużo do powiedzenia Anna Mucha pokazała goły tyłek i brak talii, w dość przeciętnej sesji zdjęciowej, trącącej porno. Zdjęcia te potwierdzają stare powiedzenie, że "goła kobieta zawsze zarobi, w przeciwieństwie do gołego mężczyzny".

2009.09.21
No i znów zginęli górnicy. Tym razem w kopalni "Wujek-Śląsk" z powodu zapłonu metanu. Ponad piętnastu zabitych. Jak zwykle na forach internetowych pojawiły się zaraz głupie komentarze. Jedni mówili, że to ryzyko zawodowe, a drudzy, żeby nie zazdrościć górnikom ich przywilejów, bo ci czasami marnie kończą pod ziemią. A prawda jak zwykle leży po środku.
Borubar Irasiad natychmiast skorzystał z okazji, aby zaistnieć jako ojciec narodu i niezwłocznie ogłoszono żałobę narodową - dzisiaj i jutro. Jest to kolejny nieoceniony wkład Borubara w deprecjację zjawiska żałoby narodowej. Szczęśliwie, przed ogłoszeniem żałoby, Borubar zdążył jeszcze popląsać na jakichśtam dożynkach. PSL-owska nadmarioneta mu to wytknęła, więc Borubar pewnie się na nią obrazi.

Górnicy. Pupile Gierka. Trochę sami są sobie winni, że ludzie ich nie lubią. Za komuny była to grupa robotników, która miała wszystko - włącznie ze specjalnymi sklepami spożywczymi. I to w czasach, kiedy reszta społeczeństwa z reguły biedowała, więc nie było to dobrze widziane. Teraz mają dodatkowe pensje i nieuzasadnione przywileje emerytalne (Dlaczego ten co nie pracuje pod ziemią, też ma prawo nazywać się górnikiem i iść na wcześniejszą emeryturę?), co też przeciętnych ludzi wkurza. Ale przyszedł wolny rynek i prosperita się skończyła. Kompanie węglowe chcą mieć jak największe wydobycie jak najmniejszym nakładem kosztów. Więc oszczędza się na kosztownych systemach bezpieczeństwa. I tyle.

Pierwszy Murzyn Stanów Zjednoczonych powiedział, że nie przyniesienie do piaskownicy swoich zabawek i po tarczy antyrakietowej zostało tylko wspomnienie. Borubar chętnie by się na niego obraził, ale nie ma odwagi. Donek jak zwykle milczy, a gdy Pierwszy Murzyn chciał z nim pogadać - wyłączył telefon i powiedział, że to wina telefonistki. A przeciętni Polacy się cieszą, bo pomysł z tarczą był od początku poroniony.

Wyszperana ciekawostka - egzekucje w lasach turzańskich. Turza to wieś w powiecie rzeszowskim, nieopodal Trzebuski. Jesienią 1944 roku w Trzebusce NKWD zbudowało obóz jeniecki, w którym przetrzymywano podejrzanych o członkowstwo w AK i NSZ. Tam ich przesłuchiwano i z reguły skazywano na śmierć. Zbiorowych egzekucji dokonywano w lesie opodal Turzy. Ponieważ Stalin kazał oszczędzać amunicję, pragmatyczni Rosjanie mordowali skazanych wbijając im bagnet w szyję. Aby nie pochlapać sobie mundurów, najpierw owijano skazańcowi szyję kawałkiem materiału i dopiero wtedy wbijano nóż. Szacuje się, że w ten sposób zamordowano około 500 osób. Bracia Rosjanie - zawsze do usług.

2009.09.14
No i Polacy zostali Mistrzami Europy w siatkówce. Pomimo braku gwiazd w zespole, okazało się, że jednak można. W czasie mistrzostw w Turcji polski zespół wygrał wszystkie osiemnaście meczy, a w ostatnim - dziewiętnastym, zwyciężył Francuzów. Być może siatkarze nie są tak zblazowani i rozleniwieni łatwymi pieniędzmi, jak piłkarze i dlatego odnoszą fantastyczne sukcesy.

A tymczasem rolnicy proszą rząd, aby zmienić przepisy tak, aby można było sprzedawać zboże jako biopaliwo. Wtedy dostaną o 100 zł więcej za tonę. Innymi słowy - w piecach będziemy palić zbożem. Czy to nie woła o pomstę do nieba? W Europie palą w piecach zbożem, a połowa świata umiera z głodu. Nieprawdopodobne.

2009.08.31
No i radomski Air Show znowu nie miał szczęścia. Dwa lata temu zginęło dwóch pilotów z grupy "Żelazny", a w tym roku - dwóch białoruskich pilotów roztrzaskało się w myśliwcu Su-27. Piloci nie katapultowali się z obawy, żeby samolot nie spadł na tereny zabudowane. Chwała im za to. Podczas pierwszego dnia imprezy, odwołano pokazy dynamiczne ze względu na fatalną pogodę, a drugiego dnia - gdy pogoda była świetna, zaraz na początku pokazów zginęli Białorusini. I pokazy przerwano. A do Radomia przyjechało mnóstwo ludzi. Miasto było w sobotę praktycznie sparaliżowane, a w niedzielę rano, korek na "siódemce" koło Grójca, w stronę Radomia, miał długość chyba z 5 kilometrów. Szaleństwo. Ciekawe, czy ludzie tak tłumnie zjechali, bo liczyli na jakąś katastrofę? Nic się nie zmieniło od czasów walk gladiatorów. Krwawe widowisko - to jest coś!

2009.08.27
No i ekologiczna Unia Europejska pozbawiła nas tradycyjnych, żarnikowych żarowek stuwatowych. Kolejny oszołomski pomysł liberano-zielonych kretynów, subwencjonowanych przez producentów jarzeniówek. Stuwatówki jeszcze można kupić, ale za kilka dni - koniec. Nie będzie ich można sprzedawać. Nigdzie. Powstanie czarny rynek handlu stuwatówkami. Narodzą się grupy przestępcze, które będą konkurencję wykańczały młotkami - tłukąc im towar, albo donosząc o nielegalnych fabrykach stuwatówek do Ministerstwa Ochrony Środowiska. Wolfram stanie się równie niebezpiecznym metalem co pluton, a jego ceny czarnorynkowe będą niewyobrażalne.
A co komu do tego ilu watową żarówkę sobie wkręcam tu i ówdzie? Jeśli mnie stać - to dlaczego mam nie oświetlać sobie mieszkania nawet dwustuwatowymi, zakładając, że instalacja to wytrzyma? Że co? Że dwutlenek węgla, siarki i tlenki azotu, że oceany się robią coraz cieplejsze, i że właśnie ginie ostatni przedstawiciel gatunku zółtogłowego żuczka amazońskiego albo stulejki pręgowanej? A co mnie to obchodzi? Za kilkadziesiąt tysięcy lat klimat i tak się zmieni nie do poznania i bynajmniej nie z powodu żarówek stuwatowych.

Im bliżej 70-tej rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, tym bicie piany na temat "kto jest winien rozpętania drugiej wojny światowej" przybiera na sile. Ruskie mobilizują "uczonych" idiotów, którzy głoszą wszem, że to wszystko przez Polaków, a za Katyń odpowiadają Niemcy, a w ogóle to powinniśmy przeprosić za to, że w 1920 roku ich obdarta Armia Czerwona marła tysiącami na tyfus w polskich obozach jenieckich (jakbyśmy to my rozpoczęli wojnę polsko-bolszewicką) i za najazd Polaków na Moskwę w XVII wieku. Natomiast u nas IPN obliczył wreszcie ilu Polakow zginęło z powodu wojny i okazało się że o milion mniej niż zawsze podawano. Milion gdzieś się zawieruszył.
A tymczasem Pierwszy Murzyn Stanów Zjednoczonych ma gdzieś krzykaczy z Europy Środkowej i na obchody 70-tej rocznicy zamierza wysłać paru parlamentarzystów, a najlepiej jakby przyleciało kilka meksykańskich sprzątaczek z Kapitolu. Wtedy ranga delegacji będzie adekwatna do imprezy - wszak Wielka Wojna Patriotyczna dla Amerykanów rozpoczęła się w grudniu 1941 roku, wiec co ich obchodzi jakiś rok 1939? Gdy u nas rozbudowywano obóz w Oświęcimiu, oni sobie tańczyli Charlestona.

2009.08.26
No i Ruskim ciężko przełknąć informację, którą zamieściła jedna (jeśli nie jedyna odważna) z ich gazet, że ZSRR przystąpiło do II Wojny Światowej nie w 1941 roku, ale w 1939, po stronie Trzeciej Rzeszy. Oj, ciężko to przełknąć. Z drugiej strony Polacy też nie mają czym się chwalić, jeśli przypomnimy sobie zajęcie Zaolzia po aneksji Czechosłowacji przez Niemcy. Wprawdzie było to rezultatem niesprawiedliwego podziału tego terenu na Konferencji w Spa (Czechosłowacja wykorzystała wtedy atak Sowietów na Polskę, żeby uzyskać pewne ustępstwa, a nawet poełniała zbrodnie wojenne na Zaolziu na polskich żołnierzach; a nawet nie zgodziła się na przepuszczanie pociągów z bronią do Polski, gdy ta walczyła z Sowietami). Rząd Czechosłowacki zgodził się w 1938 roku na oddanie tych terenów Polsce, lecz atmosfera, która temu towarzyszyła, nie była zbyt fortunna do tego typu działań. Polska mogła być postrzegana jako sojusznik Niemiec, a tymczasem zrobiła dokładnie to samo, co Czesi w 1920 roku - wykorzystała niekorzystną sytuację polityczną w celu osiągnięcia swoich korzyści.

Według jednego z sondaży, najbardziej "znielubianymi" politykami są Borubar Irasiad i jego brat. Dziwne - jak można nie lubić tych maluszków, którzy mają wszelkie cechy osobowości socjopatycznej?

2009.08.14
No i MEN szykuje bat na leni. Według projektu, skończą sie taryfy ulgowe na egzaminach dla dysgrafów, dyskalkulików i innych "dys". I bardzo dobrze. Kiedyś nazywało się to "lenistwo", a obecnie "dyscośtam". Łatwiej rodzicom załatwić zaświadczenie od psychologa, że dziecko jest przygłupem, niż usiąść z nim nad książką i ćwiczyć. Jeśli dziecko ma problemy neurologiczne to może powinno iść do specjalnej szkoły? Dlaczego ten, który nie jest "dys" ma mieć trudniej na egzaminie? Dlaczego uczniowie mają być różnie oceniani? Szanse powinny być równe. Dlaczego ten, który nie będąc "dys" i zdał dobrze egzaminy, nie dostaje się na studia, bo ten z "dys" - mimo, że nie umie pisać czy liczyć, zajął mu miejsce. Czy zależy nam na tym, aby głąby i nieuki, zasłaniające się rozmaitymi zaświadczeniami kształciły się na specjalistów, a potem uczyły kolejne pokolenia?

Wyszperana ciekawostka - Bitwa pod Budziszynem. Przemilczana bitwa II Wojny Światowej, w której zginęło najwięcej polskich żołnierzy (oprócz Powstania Warszawskiego) - około 25.000. Była to jednocześnie ostatnia, udana kontrofensywa wojsk niemieckich. Klęskę zawdzięczano głównie nieudolności generała Karola Świerczewskiego, lansowanego przez Sowietów, a potem w PRL-u przedstawianego jako ten, "który się kulom nie kłaniał". W rzeczywistości był alkoholikiem, o mizernym wykształceniu, awansując i kształcąc się w Armii Czerwonej, walcząc m.in. przeciwko wojskom polskim podczas wojny polsko-bolszewickiej. Politruk i sowiecki szpieg, którego szczęśliwie odstrzelono w Bieszczadach. Pewnie dlatego, że się kulom nie kłaniał, albo był zbyt pijany, żeby się schować przed ostrzałem.

2009.08.01
No i mamy 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. "Kolumbowie" mają dzisiaj po 89 lat. Według danych GUS, prawdopodobieństwo śmierci w ciągu najbliższego roku wynosi w ich przypadku 17%, a dalsze trwanie życia szacowane jest średnio na 4 lata. Z żyjących uczestników pozostaną wkrótce tylko ci najmłosi - członkowie poczty polowej i sanitariuszki. W pełni popieram ustanowienie świeta narodowego 30 sierpnia. To ważne abyśmy pamiętali, jeśli inni nie chcą pamiętać. Zwłaszcza w czasach, gdy Niemcy coraz częściej pozują na ofiary wojny, a nie na naród, który bezkrytycznie popierał i wykonywał masowe mordy ludności cywilnej. I w czasach, kiedy Rosja wydaje dekrety przeciw oskarżaniu jej o kolaborację z Hitlerem w latach 1939-1941, i gdy w 1944 roku sowieckie wojska stały na Pradze, patrząc na walki na lewym brzegu Wisły i nie pozwalały na wykorzystanie swoich lotnisk doo obsługi zrzutów lotnictu alianckiemu. Czy Rosjan można w ogóle nazwać aliantami? Przecież przez pierwsze dwa lata wojny Sowiety wspierały państwa Osi. Dopiero jak ci dobrali im się do tyłka, to nagle stali się obrońcami Europy, a wojna nagle stała się Wielką Wojna Ojczyźnianą. Jasne - wszystkiemu winien tylko Hitler i Stalin. Pozostałe miliony ich rodaków stały z boku i tylko patrzyły, co ci dwaj robią.

2009.07.27
No i w Polsce pojawi się książeczka dla dzieci o dwóch pingwinkach-homoseksualistach, wychowujących wspólne pingwiniątko (jajo?). Czy to dobry sposób na wpajanie dziecku tolerancji? Wydaje mi się, że jeśli rodzice uczą dzieci tolerancji, to nie potrzebują czytać im takich książeczek. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy rodzic czyta dziecku na dobranoc książkę o pingwinach-gejach, a potem dziecko widzi, jak rodzic krzyczy do kogoś "Ty pedale j....y!".
Istnieje szansa, że ksiądz Rydzyk poprosi emerytów o zrzutkę na wykupienie całego nakładu obrazoburczej książki jeszcze z magazynu drukarni. I wtedy stanie się ona "zakazanym białym krukiem", tak jak kiedyś książka do przedmiotu "Przysposobienie do życia w rodzinie". Wydawca i tak kasę zrobi, a media i oszołomy będą miały frajdę.
Poza tym - czy tolerancja dla homoseksualnych związków wychowujących dziecko to dobry pomysł? Związki partnerskie - owszem, ale wychowywanie przez nich dzieci - to już przegięcie. Nawet tolerancja ma swoje granice.

Byłem na przedstawieniu "Hipnoza" w reżyserii Krzysztofa Materny, z udziałem Cezarego Żaka. Zadanie aktorskie było trudne, ale Żak, mimo początkowej niepewności, wywiązał się z tego fenomenalnie. Jego Andrzej Polak ("cały orzeł, cały biały") był wiarygodny. Do tego stopnia, że sam Materna kilka razy się "ugotował". Dawno się tak nie obśmiałem, a Cezary Żak zdolnym aktorem jest.

2009.07.22
No i "bufetowa" pogoniła handlarzy (bo nazywać ich "kupcami" to gruba przesada) z blaszanej rury na Pl. Defilad. Okazało się, że Gronkiewicz-Waltz jest jedynym prezydentem Warszawy "z jajami", który odważył się na użycie siły, żeby poskromić sarmackie sobiepaństwo i nieliczenie się z prawem. Naturalnie zaraz pojawiły się PiS-owskie i lewackie hieny medialne, które w świetle kamer użalały się nad "ludźmi pracy", którym odbiera się chleb od ust, pozbawiając ich miejsca pracy. Tylko Kurskiego tam brakowało...
A tymczasem Borubar Irasiad poparł handlarzy. To żenujące, że Prezydent RP popiera ludzi łamiących prawo. Ale to w końcu on jest autorem tego syfu, bo kiedy był prezydentem Warszawy to naobiecywał handlarzom gruszek na wierzbie, a potem zrobił "spieprzaj dziadu" do Pałacu Namiestnikowskiego.
Teraz kolej wziąć się za kolej, pocztę, KRUS i innych pożeraczy pieniędzy z budżetu państwa. Ale na to nikomu odwagi już nie wystarczy, niestety.

Jakiś lekarz odmówił badania pacjentów, którzy się nie myją. I słusznie. Sam bym kijem nie tknął kogoś, kto w te upały nie mył się przez dwa dni. To dobry przyczynek do tego, aby oprócz akcji typu "Rodzić z godnością" czy "Umierać z godnością", zrobić akcję "Pachnieć czystością". Zabawne - im więcej reklam środkow czystości w telewizji, tym mniej ludzie się myją. Może sądzą, że już od smaego patrzenia na mydło albo szampon, staną się czyści. A może publiczna, brunatna telewizja powinna zrobić show "Mycie z gwiazdami"?

2009.07.01
No i zaczyna się normalna, lipcowa pogoda w Warszawie - czyli do wieczora skwar i duchota, a wieczorem potężna burza. Tymczasem w mediach wielka sensacja, bo burze powodują, że miasta m.in. Kraków, Warszawa, Gdańsk i tradycyjnie kotlina Kłodzka są podtapiane. To doprawdy niezwykłe, że po wielkiej ulewie tereny położone niżej są podtapiane, a rzeki występują z koryt. To przeczy prawom fizyki. Smutne jest tylko to, że po wielkich powodziach w latach ubiegłych, niewiele się zrobiło, aby być przygotowanym na kolejne. Nie wspominając o rolnikach, którzy tradycyjnie się nie ubezpieczają, a potem rozpaczają w telewizorze, że nie mają na chleb, a rząd skwapliwie daje im zapomogi i na dodatek zwalnia ze składek na KRUS, które i tak są żałośnie niskie. Dlaczego z mojej pensji ma być uszczęśliwiany głupi chłop, który nie dość, że nie płaci podatku dochodowego to jeszcze nie ubezpiecza się od zalania, mieszkając na terenie zalewowym? Czy winna jest temu ich dziedziczna głupota - wynik wsobnych krzyżówek pomiędzy pobliskimi wsiami czy chłopskie cwaniactwo na zasadzie "dajta mi, bo mi się należy"?
To tak samo jak z tymi pogorzelcami ze spalonego budynku socjalnego w tym jakimśtam Kamieniu - Pomorskim chyba, którzy nie dość, że sami go podpalili, aby wymusić na władzach miasta lepsze kwatery, to teraz handlują na lewo i prawo darami, którzy naiwni ludzie im wysłali. Dzięki temu mają za co pić.

Powstała inicjatywa, żeby po beatyfikacji Jana Pawła II, wziąć jego zwłoki, lub przynajmniej ich kawałek i obwieźć je po Polsce, w ramach "ostatniej pielgrzymki". Pomysł wyszedł wprawdzie od dziennikarzy włoskich, ale polski kler temu przyklasnął. Ciekawe, co na to powiedzą obrońcy prawa, którym nie podobała się wystawa plastynowanych ludzkich zwłok w Blue City. Czy też będą protestować, że czyjeś zwłoki są wleczone po całym kraju? Przypuszczam, że gdybym ja wykopał z cmentarza czyjąś nogę, umieścił ją w pozłacanym słoju z formaliną i zaczął obwozić po Polsce - trafiłbym do aresztu, oskarżony o bezczeszczenie zwłok, jeśli nawet nie o nekrofilię. Ale gdy taki sam preparat anatomiczny jest adorowany przez tysiące - nikt nie śmie nawet pisnąć. Co za paranoja.

Ach prawda! Umarł Michael Jackson - pięćdziesięcioletni król pop-u. Jego śmierć jest darem z nieba dla mediów, którym zaczynał doskwierać sezon ogórkowy. Śmierć Jacksona skłania do refleksji, że jesteśmy świadkami śmierci jednego z wielkich tego świata, który żył w naszych czasach i który towarzyszył nam przez większą część naszego życia. I że na nas też przyjdzie kolej...

No i wykrakałem. Historii obciętej głowy - ciąg dalszy. Okazało się, że polski geolog zginął za wiarę. Podobno islamiści, którzy go porwali, zaproponowali mu, że jak przejdzie na islam, to mu nic nie obetną, aczkolwiek przejściu na islam towarzyszy pewien bolesny zabieg w dolnych rejonach ciała. Ale ten odmówił. Pytanie - odmówił, bo nie wiedział co mu proponują, czy odmówił, bo takie miał przekonania? Jeśli to pierwsze - trzeba było się uczyć języków. Jeśli to drugie, no cóż - spotkał fanatyk fanatyka (czy jest coś głupszego niż smierć za religię?). Pokój z nim. Ale teraz będzie to woda na młyn rozmaitych dewotów, którzy będą chcieli wyniesienia go na ołtarze, a przy okazji - zbiją kapitał polityczny. Faktem jest, że wynoszono na ołtarze za bardziej błahe rzeczy - chociażby za stany maniakalne, połączone z halucynacjami o treści religijnej. Zobaczycie - geolodzy dostaną nowego patrona.

2009.06.08
No i po urlopie. W tym roku odwiedziłem beskidzkie miasteczko. Same zachodnie marki samochodów na ulicach, a co czwarty samochód miał przyklejoną kartkę "na sprzedaż, rok produkcji 199...". Życie w takim miasteczku toczy się wolniej, ludzie się nie śpieszą i przez kilka pierwszych dni ciężko było to zaakceptować komuś, kto żyje rytmem wielkomiejskim. A potem jak się człowiek już przyzwyczai i wróci z urlopu, to ciężko wrócić do rytmu wielkiego miasta. Taki "rhythm-lag".
Górale jeżdżą w ciekawy sposób - włączają migacz dopiero, gdy już rozpoczą skręcanie. Jest to szczególnie interesujące, gdy jedzie się po serpentynach za takim delikwentem.
W takich małych miasteczkach socjalistyczna siermiężność walczy intensywnie (a raczej się przeplata) z liberalnym kapitalizmem. Szukałem intesywnie sklepu z artykułami plastycznymi - typu kredki, blok. W końcu znalazłem - gdzieś w bocznej uliczce, sklep o nazwie "Wszystko dla wędkarza i ucznia". Urocze, a jednocześnie cholernie irytujące. Dla mnie. Dla tubylców zapewne to norma i się tym nie przejmują.
Gdy człowiek wraca do swojego miasta i do pracy - widzi wyraźnie mizerię swojego żywota. To idiotyczne siedzenie za biurkiem, te korki, konta, kredyty, rachunki... Ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę i pojechać w Bieszczady (jak w tym dowcipie o studentce i egzaminatorze). Na szczęście po kilku dniach to mija. Odnajduje się swoje miejsce w kołowrocie i po kilku dniach depresyjnego nastroju wszystko wraca do "normy".

2009.06.04
No i po sezonie komunijnym. Ktoś, kto nie bierze czynnego bądź biernego udziału w przedsięwzięciu pod nazwą "Pierwsza Komunia Święta" nie ma pojęcia, jaki to jest biznes. Moim zdaniem - porównywalny z weselnym. Zresztą niewiele się to różni od wesela - prezenty, przyjęcie jak weselne, jednorazowe stroje nie wiadomo po co. Nieprawdopodobne... A w tym wszystkim biedne dzieci, które nie mają pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale robią dobrą minę do złej gry i podchodzą do tego w duchu rozrywkowo-komercyjnym. I rodzice, dumni z tego, że wybrali dziecku religię i zgodzili się na bezsensowną indoktrynację swojego dziecka, czego ukoronowaniem jest kosmiczny wydatek na "komunię". Show must go on...

Dzisiaj cała Polska świętuje fikcyjną, dwudziestą rocznicę prawie wolnych wyborów w Polsce. Rocznica sztucznie "nakręcana" przez media i polityków, którzy chcą się przy okazji wypromować przed eurowyborami. Przeciętnych ludzi guzik obchodzi ten cały 4 czerwca 1989 i kombatanckie wspomnienia. Dobrze, że był, ale teraz trzeba pracować, aby spłacić raty kredytu i płacić podatki.
Tymczasem Borubar Irasiad nie miał czasu, żeby zaszczycić swoją obecnością uroczyste posiedzenie parlamentu. Może gdyby postawili mu pod fotelem "małpkę", albo dwie, znalazł by czas. A tak - po co ma tam siedzieć "o suchym pysku"?

2009.05.05
Podczas majowki na drogach zginęło prawie 50 osób. Żałoby narodowej z tego powodu nie stwierdzono. Dziwne.

Szesnastolatek zaatakował nożem swoją partnerkę, która chciała wywieźć z Polski ich 9-miesięczne dziecko. Prosty rachunek wskazuje, że do poczęcia doszło przynajmniej 16 miesięcy temu (zakładając, że to był wcześniak), czyli ojciec miał wtedy 15, jeśli nie 14 lat. Co za czasy. Niedługo 30-latkowie będą dziadkami.

Ponieważ nic nowego ani ciekawego się nie dzieje (bo ile można pisać o buractwie typu grillowanie na balkonie), wracam do historii. Właśnie dowiedziałem się o dwóch bardzo ciekawych wydarzeniach z przeszłości.
Pierwsze wydarzenie to Powstanie Zabajkalskie, które miało miejsce w czerwcu 1866 roku, na Syberii. Zostało wzniecone przez ok. 700 polskich zesłańców i trwało kilka dni, ale podejrzewam, że mało kto o nim wie. Tak samo, jak mało kto wie o potężnych "rewolucjach", które w XX wieku targały Syberią, kiedy zbuntowanym więźniom gułagów udało się wydostać na wolność i uciekać przez tajgę, niszcząc po drodze inne obozy, uwalniając więźniów, którzy powiększali armię buntowników. Ale dziela Armia Czerwona, przy pomocy lotnictwa, dała sobie i z tym radę...
Drugim ciekawym wydarzeniem było trzęsienie ziemi w 1755 roku o sile 9 stopni w skali Richtera, które dotknęło Lizbonę (epicentrum znajdowało się ok. 200 km od Lizbony, na Atlantyku). Jej efektem było potężne tsunami, które spustoszyło południowe wybrzeże Portugalii oraz wybrzeże północnej Afryki. Dotarło do Irlandii, a nawet do Martyniki i Barbados, na drugim końcu Atlantyku. W wyniku tego wydarzenia straciło życie ponad 80.000 ludzi, a miasto legło w gruzach - co nie spłonęło w licznych pożarach, zalała woda. Uległo zniszczeniu 85% budynków i zginął co piąty mieszkaniec Lizbony, która wtedy liczyła ok. 200.000 dusz. Ponadto uległy zniszczeniu liczne zabytki kultury i sztuki - dzieła Rubensa, Tycjana, bezcenne dzienniki historycznych podróży Kolumba i Vasco da Gamy i wiele, wiele innych rzeczy. To pokazuje, jak wszystko jest ulotne. Bez względu na to czy to zabytek, czy nie. Wystarczy chwila i znika to z powierzchni Ziemi. Ponadto ten kataklizm miał duży wpływ na poglądy filozoficzne tamtych czasów.

2009.04.29
Piętnostolatek zgwałcił i udusił dziewięciolatkę. Oboje byli mieszkańcami domu dziecka. Z tym, że on był zdemoralizowany i kwalifikował się do zakładu poprawczego, a ona była z patologicznej rodziny i potrzebowała opieki państwa. No to państwo się nią zaopiekowało, jak umiało najlepiej. Dyrektorka domu dziecka wielokrotnie monitowała sąd, że chłopak jest niebezpieczny i należy go przenieść do poprawczaka. Ale sędzia niespecjalnie się tym przejmował. Kolejny przykład wydolności systemu sprawiedliwości w Polsce. Kolejny przykład na to, że w razie nieszczęścia, obywatel zdany jest wyłącznie na siebie i sam musi martwić się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych. Pozostaje nadzieja, że zabójca zostanie osądzony jak dorosły i trafi do celi, w której będzie potrzebował duuuużo wazeliny, a być może i pampersa.

Dzisiaj przylatują zwłoki geologa zdekapitowanego przez talibów dwa miesiące temu. Z niezrozumiałych powodów, trumna została przyjęta z honorami, jakby to był jakiś bohater wojenny albo mąż stanu. No, chyba że należy uznać go za pierwszego ambasadora Polski w Talibanie. Co za idiotyczne gesty pod publiczkę. Tyle innych trupów jest do Polski przywożonych, a tymczasem tylko jeden dostaje kompanię reprezentacyjną i biało-czerwony sztandar na trumnie. Być może powstaną pomniki ku czci, ewentualnie jakaś ulica zostanie nazwana - np. ulica Obciętej Głowy. Wszak w Warszawie wymyślono na dniach ulicę Żołnierzy Wyklętych, więc dlaczego nie Obciętej Głowy? Jak jeszcze trochę pobędziemy w Afganistanie i okolicy, i ponurzamy się w odgrzebanych historiach, to może za klika lat powstanie taki naturalny dialog:
- Cześć, na jakiej ulicy mieszkasz?
- Na Obciętej Głowy, a ty?
- Na Kaprala Rozerwanego Miną.
- O! A gdzie to jest?
- A to jest przecznica Alei Martwych Talibów...
- Już wiem! Ona chyba dochodzi do Tajemnicy Katastrofy w Gibraltarze, tak?
- No właśnie...
Albo powstanie Instytut Transplantacji przy ul. Obciętej Głowy. Niezłe. Jak jeszcze jedno ze skrzydeł instytutu zostanie ufundowane przez Ziobrę, to będzie szczyt perwersji.
I tym sposobem, Państwo Polskie wydaje pieniądze na ostatnią drogę dla rozkawałkowanego trupa faceta, wysłanego przez bogatą firmę w niebezpieczne miejsce, a tymczasem nie ma pieniędzy na zapewnienie bezpieczeństwa dziewięciolatce. I z pewnością nie będzie ona chowana z honorami i w świetle jupiterów. Wiem, wiem. To pieniądze z innego rozdzielnika i paragrafu.

No i jeszcze ta świńska świńska grypa, której nazwa nie może przejść Żydom przez koszerną krtań, więc ochrzcili ją grypą meksykańską. Jak zwał tak zwał - zabija tak samo. Świat zaczyna robić kupę ze strachu przed pandemią. Aczkolwiek informacyjne hieny, zwane potocznie dziennikarzami, już kilka dni temu ogłosiły, że to pandemia i czas masowego umierania. Tymczasem nie jest to nic niezwykłego w świecie zwierząt. Epidemie grypy były i będą. I będą masakrować populację, tak jak masakrowały onegdaj. Różnica jest tylko taka, że za czasów grypy hiszpanki nie było jeszcze telewizji, satelitów i YouTube. Więc informacje rozchodziły się wolniej. I zanim w Rosji dowiedziano się, że w Anglii umarło tysiąc ludzi, minął tydzień. Dzisiaj jak świniopas umrze w El Paso, to mieszkańcy Władywostoku następnego dnia chodzą już w maseczkach na twarzach, bo CNN podało, że grypa zabija. Aczkolwiek znając mieszkańcow Władywostoku, zamiast zakładać maseczki łykną profilaktycznie po ćwiartce spirytu. Ciekawe, że nikt tak nie panikuje z powodu malarii czy gruźlicy (coraz bardziej opornej na leczenie), które co roku zabijają dziesiątki milionów ludzi, a że klimat się ociepla, to niebawem malaria zastuka i do naszych drzwi. Głupota ludzka nie ma granic.

A jakieś dobre newsy? Oczywiście. Rząd chce uwolnić ceny prądu dla odbiorców indywidualnych, żeby w ten sposób ulżyć biednemu przemysłowi. W ramach rewanżu, niedorajdom życiowym (czytaj: najuboższym), którzy i tak podkradają prąd, rząd zafunduje specjalną, niższą taryfę. A kto za to zapłaci? Oczywiście, ci bogatsi, a jakże. Jak stać cię na plazmowy telewizor i wannę z hydromasażem, to zapłacisz też i za tego, który napieprzył po pijaku dwunastkę dzieci i żyje z tego co mu pomoc społeczna da, bo do roboty nie chce się iść. No bo w sumie i po co? Rząd da prąd, resztę - pomoc społeczna. Życie jak w Mardycie!

2009.04.15
I po tzw. świętach. Kilka wolnych dni i znów "dzień świstaka". Po mieście jeździ się w miarę swobodnie - zapewne jeszcze nie wszyscy warszawiści dotarli z rodzinnych wsi do domu. W pożarze budynku (a raczej baraku) socjalnego w Kamieniu Pomorskim zginęły 22 osoby. Oczywiście stało się to doskonałą okazją do zademonstrowania, jak to rządziciele przejmują się losem maluczkich i w te pędy, na jeszcze dymiące pogorzelisko, przylecieli Donaldu Tusku i Borubar Irasiad. Borubar tak się wzruszył, że aż ogłosił trzydniową żałobę narodową. A tymczasem w wypadkach drogowych podczas Świąt i przedświątecznego weekendu zginęło 35 osób. I jakoś z tego powodu nikt żałoby narodowej nie ogłosił. Takie puste gesty są po prostu ohydne. W końcu ogłoszenie żałoby nic nie kosztuje, a może pomóc rozpadającemu się PiS-owi dostać jeden albo dwa fotele w Brukseli więcej...
Jak zwykle przy tego typu zdarzeniach - są one przyczynkiem do ogólnopolskich kampani. Teraz będą w całej Polsce sprawdzać, czy budynki socjalne będą się łatwo palić i czy łatwo z nich uciec. Normalka. Jak zawaliła się hala w Katowicach - zaczęli usuwać śnieg z dachów.
Pomyślmy, jakie nas mogą czekać potencjalne tragedie i kampanie typu "mądry Polak po szkodzie" w przyszłości... Po pierwsze muszą być poprzedzone jakąś hekatombą. W miarę efektowną, aby można było się na jej tle sfotografować lub udzielić wywiadu. Po drugie - może potencjalnie wydarzyć się w wielu miejscach, aby można było przeprowadzić akcję w całym kraju. Myślę, że takim dramatem mogło by być zawalenie się organów kościelnych w czasie sumy, na tłum wiernych. Oprócz władz świeckich, na miejsce tragedii mógłby przyjechać prymas czy inny arcykapłan. Od razu można by przeprowadzić inspekcje organów w całym kraju, a dzień tragedii ustanowić jakimś świętem, przynajmniej lokalnym - np. Dzień Ofiar Organów. W tym dniu milczałyby organy we wszystkich kościołach w Polsce, albo w południe wszystkie organy zagrałyby przez minutę nutę C dwukreślne.
Inną tragedią mogłoby być przewrócenie się obrazu Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" na wycieczkę pensjonariuszy domu pozornej starości "Poranny Promyk" z Bystrzycy. W wiadomościach, na tle ułożonych pod muzelną ścianą szeregu czarnych worków ze zwłokami ofiar, wystapiłby minister kultury, który zapowiedziałby inspekcję mocowania wielkich obrazów w muzeach polskich.
Ostatnim przykładem mógłby być atak reprezentacyjnej orkiestry wojskowej na tłum gapiów obserwujących paradę z okazji święta Wojska Polskiego na Pl. Piłsudskiego. Na tle pozabijanych bębnami i puzonami ludzi, leżących w kałużach krwi i wrzeszczącego, skutego kajdankami tamburmajora, prowadzonego przez żandarmerię, wystąpiłby roztrzęsiony minister obrony narodowej, który wyjaśniłby, że orkiestra czekała na występ cztery godziny, stojąc w upalnym słońcu, co wywołało u nich udar cieply, a w rezultacie - atak szału. Zapowiedziałby natychmiastową kontrolę wszystkich orkiestr wojskowych oraz przeznaczenie pieniędzy z rezerwy specjalnej na zakup parasoli dla wojska. Tak, tak, czeka nas jeszcze wiele ciekawych katastrof...

Z braku nowej obciętej przez talibów głowy i efektownych scen walk z somalijskimi piratami, media światowe nadal żyją trzęsieniem ziemi gdzieś tam na południe czy też na północ od Rzymu. Wielka sensacja, jakby to człowiek był panem Ziemi, a płyty tektoniczne były tak bezczelne, że przemieściły się bez człowieczego pozwolenia i uprzedzenia.
Liberalno-zielone oszołomstwo przypomniało sobie o talibach przetrzymywanych w tajnych więzieniach w Polsce i w związku z tym wysmażyło artykuł w "rzeczpospolitej" jak to procedury demokratyczne zostały podeptane przez rząd Millera. Wychodzi na to, że powinniśmy talibom przyznać status uchodźców i dać mieszkania socjalne, w których jeden pokój byłby przystosowany do konstrukcji bomb. Wtedy byłoby demokratycznie i liberalnie. Należy jedynie ubolewać, że saraceni, których przywieziono do Polski, nie zostali potraktowani a la Azja Tuhajbejowicz i wystawieni na pokaz w pobliżu eks-tajnego kompleksu wywiadu w Starych Kiejkutach.

Aby konformizmowi stało się zadość - byłem w Niedzielę Wielkanocną w kościele. Nie, nie na mszy rezurekcyjnej - nie jestem aż takim konformistą. Okazuje się, że Wielkanoc to jedno z najsmutniejszych świąt w kościele katolickim. Taki wniosek wysnułem, słuchając rzewnego zawodzenia ludzi zgromadzonych w świątyni i ponurego tonu głosu księdza. Dziwne. Moim zdaniem ludzie powinni się cieszyć, że biorą udział w święcie, które ma im uzmysłowić, że życie nie kończy się wraz z ich śmiercią biologiczną. A tymczasem - smutek. Prawdopodobnie ludzie w to nie wierzą - stąd ten smutek. W takim razie po jaką cholerę przyszli do tego kościoła? A może byli tak skacowani, że nie mieli siły się cieszyć i marzyli tylko o paracetamolu i kefirze? Zagadka...

2009.03.19
No, nareszcie coś drgnęło w Europie i kończy się absurdalna tolerancja dla islamu. Może jeszcze nie jest za późno, żeby syte i zadowolone, choć trochę smutne z powodu tzw. "kryzysu" europejskie społeczeństwo zauważyło zagrożenie ze strony islamu. Okazało się, że na południu Bułgarii (kraj Wspólnoty Europejskiej!), w niektórych wioskach muzułmański duchowny razem z nauczycielem islamu sprawują niepodzielną władzę nad duszami mieszkańców. Każą nosić chusty kobietom, zakazują nastolatkom chodzic na dyskoteki itp. Afera wybuchła, kiedy ktoś napisał do bułgarskich parlamentarzystów o jednym takim "dream teamie". Nauczyciela (który nie miał żadnych kompetencji oprócz jakiegoś podejrzanego kursu wiedzy o islamie, zasponsorowanym przez jakichś islamistów) i duchownego wywalono na zbity pysk. A tymczasem ktoś w pobliżu praskiego meczetu umieścił świński łeb z napisem "stop islamowi". To bardzo pozytywne sygnały. Dzięki temu islam - największe współczesne zagrożenie, przestanie się bezkarnie panoszyć w Europie. Oczywiście, zaraz skretyniali liberałowie i zieloni powiedzą, że to dyskryminacja i że islam jest religią pokoju. Ale jakoś tak się dzieje, że za tym miłującym pokój islalem kroczą fanatycy, którzy sieją nienawiść i zmuszają do wyznawania jedynie słusznej religii. Jakiś naukowiec kiedyś napisał, że islam, jako religia która powstała 800 lat później niż chrześcijaństwo, jest na takim etapie rozwoju, na jakim było chrześcijaństwo 800 lat temu. A co się działo w Średniowieczu, doskonale wiadomo - krucjaty, wojny z niewiernymi itd. Jest w tym jakiś sens. Musi minąć jeszcze 800 lat, żeby islam ochłonął i dał sobie na luz. Chociaż i obecnie, kiedy można oglądać fanatyków Rydzyka, teza o epoce spokoju w chrześcijaństwie nie wygląda najlepiej. Mądrą rzecz powiedział burmistrz Amsterdamu, sam będący potomkiem arabskich imigrantów: "Albo ktoś akceptuje kulturę kraju, w którym zamieszkał, albo niech się wynosi". I tak trzymać!

Kolejny przykład chorego liberalizmu i przestrzegania tzw. praw człowieka - łomiarz. Kiedyś szalał po ulicy Puławskiej facet z gazrurką, którą walił po głowach starsze kobiety i je okradał. Okładał je tak skutecznie, że aż sześć z nich zmarło. Złapali bydlę, wsadzili na 15 lat do więzienia i już. Minęło 15 lat, łomiarz właśnie sobie wyszedł i zaraz zaczął walic po łbach starsze kobiety i je okradać. No i znowu będzie postepowanie dowodowe i proces (za moje pieniądze) i zapewne dostanie dożywocie albo kolejne 15 lat. Czy to nie jest chore? Czy z punktu widzenia społeczeństwa nie byłoby lepiej go wyeliminować fizycznie i zrobić z niego eksponat na wystawie w "Blue City", a pieniądze z wystawy przeznaczyć na odszkodowania dla jego ofiar? Ale niestety, nasze państwo szanuje prawa człowieka i musi temu śmieciowi zrobić sprawiedliwy proces. Zresztą Polska nie jest osamotniona w tym absurdzie - w Austrii dzisiaj wydano wyrok dożywocia dla Fritzla - człowieka, który urządził sobie miniaturową monarchię absolutną pod podłogą domu. Zamiast go zabić, będa go teraz trzymać, aż zdechnie... Gdy lekarz zobaczy złośliwy nowotwór, który można usunąć operacyjnie, to stara się go usunąć z organizmu w całości czy też wycina tylko część, a resztę zostawia? To przecież logiczne. Dlaczego nie robi się tego samego z nowotworami w organizmie społeczeństwa? Dlaczego się ich nie wycina?
Nic optymistycznego. To chyba przez tą pogodę. Ciemno, zimno, wietrznie, sypnie śniegiem albo deszczem, człowiek kaszle i nie ma na nic ochoty.

2009.03.09
Wczoraj zmarł na raka płuc Zbigniew Religa. Bardziej ceniłem go jako lekarza niż jako polityka. Ironią losu jest to, że on - pionier transplantacji serc w Polsce, związał się z partią polityczną, która ma na rękach krew ludzi, którzy dzięki wystąpieniu Ziobry o "lekarzu-zabójcy", zmarli z powodu spadku ilości transplanatacji organów w Polsce.
A propos palaczy - kolega powiedział mi, że jego siostra właśnie rzuciła palenie - pali teraz tylko dwa papierosy dziennie. Życie bywa śmieszniejsze niż niejeden dowcip...

A propos raka - przeczytałem "Ostatni wykład" Randy'ego Pauscha. Książka na jedno popołudnie. Czyta się dobrze. Ale zastanowiłem się po jej lekturze - co takiego jest w niej odkrywczego, że jest taka znana, nie wspominając o wersji wideo na YouTube czy o stronie www.thelastlectrue.com? Ot, kolejna ckliwa historyjka typu "Love story" o wygodnie żyjącym WASP-ie, który nagle dowiaduje się, że pora umierać i chce przekazać dzieciom pewne mądrości życiowe, które zgromadził podczas swojej podróży przez życie. Prawdy głoszone przez Pauscha nie są szczególnie odkrywcze, a z kilkoma można się nawet nie zgodzić (a przynajmniej - nie do końca). Ta książka nie jest jakimś literackim czy filozoficznym objawieniem. Moc tej książki polega na doskonałym "marketingu poglądów". Te kilkanaście prawd zostało bardzo umiejętnie sprzedanych, popartych przykładami, opisanych prostym językiem trafiającym do każdego. Dla osób, które były świadome tych prawd, ale nie potrafiły same ich krótko zdefiniować, będzie to miłym zaskoczeniem. No i jak każda publikacja o sprawach ostatecznych, skłania do refleksji nad tym jak żyjemy i czy aby nie marnujemy swojego czasu na bzdury.

2009.03.05
Jeśli chcesz założyć lekarzowi sprawę o błąd w sztuce lekarskiej to lepiej od razu zaczaić się na niego gdzieś na parkingu i odbić mu nerki, niż dochodzić sprzwiedliwości w sądzie. A dlaczego? Bo obecnie na opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej trzeba czekać... kilka lat. Lepiej więc wziąć sprawy w swoje ręce niż liczyć na tzw. "wymiar sprawiedliwości".
Jeszcze jeden wątek medyczny - otóż Ministrestwo Zdrowia uznało jesienią zeszłego roku, że znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu to fanaberia i budżet państwa nie będzie za to płacił. To w ramach polityki prorodzinnej.

2009.02.24
Bywam na jedym z portali poświęconym językowi polskiemu. Jest tam, niestety, forum dyskusyjne. Piszę "niestety", ponieważ problemy tam poruszane są tak żenujące, że aż włos się na głowie jeży. Pisują głównie uczniowie - gimnazjaliści, ale pojawiają się i maturzyści, a nawet studenci. Poziom wiedzy prezentowanej w postach jest skandalicznie niski. Nie wymagam, aby każdy był erudytą i polonistą, ale jeśli ktoś prosi o wyjaśnienie pojęcia "mieć węża w kieszeni" albo "co to jest mit prometejski" to jest to tragedia narodowa. Inny obrazek - swego czasu, w celu gimnastyki umysłu, zgodziłem się udzielać gimnazjaliście korepetycji z jednej z nauk ścisłych. Ten człowiek, który za dwa, trzy lata miał przystąpić do matury, nie potrafił pomnożyć na papierze dwóch liczb trzycyfrowych. Zamiast tego wyjął z kieszeni komórkę, odpalił na niej kalkulator i pomnożył (też źle policzył). Nie był on osobą posiadającą jakieś deficyty neurologiczne. Przeciętny, młody człowiek. Przerażające.
Nie będę pisał o współczesnych szkołach, gdzie uczeń jest nietykalny, a nauczyciel nikim. Za moich czasów (a było to raptem dwadzieścia lat temu), w szkole podstawowej wychowawczyni lała nas linijką po łapach i nikt nie leciał z tym do prokuratury ani do Rzecznika Praw Dziecka.
Niestety, ludzi głupich i ordynarnych jest przytłaczająca większość. Gdy przebywam w środowisku ludzi posiadających wykształcenie zbliżone do mojego, wydaje mi się że to jest norma i że większość ludzi ma takie wykształcenie, ich procesy myślowe i poznawcze są podobne do moich. Ale to jest iluzja. Wystarczy pójść do sklepu... Wczoraj wieczorem odwiedziłem "Piotra i Pawła". Stoję w kolejce do kasy i obserwuję kasjerkę. Kobieta na oko lat 25. Urody - nie stwierdzono. W uchu - przynajmniej dziesięć kolczyków, rozmieszczonych na obwodzie małżowiny. W dolnej wardze - srebrny ćwiek. Ręce, gołe do łokci, całe w dziarach i innych bliznach. Ale nic to, to jej image. Mnie nie musi się podobać. Jej widocznie z tym dobrze. Na taśmę wykładam produkty, a właścicielka ćwieków przesuwa je nad czytnikiem kodów paskowych. Nagle mówi "O, w mordę! Kasztany!". Oznaczało to, że musi sprawdzić kod produktu w małym kajeciku i wpisać go ręcznie do kasy. Nie wiedziałem, czy mam zareagować. Poza tym nie chciało mi się już kłócić, więc puściłem to mimo uszu. Czy następnym razem usłyszę "Kurwa! Znów te jebane winogrona!" albo "Ja pierdolę! Ten też kupił kiwi!"? Innym razem, w tym samym sklepie, wchodząc, słyszę jak stojący przy kasach ochroniarz ucina sobie pogawedkę z innym pracownikiem sklepu, zaczynając wypowiedź od "kurwa". Niestety, chamstwa, ignorancji i prostactwa jest pełno wokół, a ludzie są o wiele głupsi niż nam się wydaje. Dobrze o tym wiedzą producenci "Tańców z gwiazdami" czy innych debilnych programów. Najgorsze jest to, że cała szerza przykrych debili ma prawa wyborcze i decyduje, kto będzie rządził zarówno nimi jak i tymi mądrymi.
Istnieje teoria, że poziom inteligencji przypadający na określoną populację ma stałą wartość. Oznacza to, że im większa populacja - tym jej członkowie są głupsi. Niestety, to chyba prawda. Może kiedyś doczekamy czasów, że będą egzaminy na obywatela? Będziesz musiał coś sobą prezentować - wnosić jakąś wartość do społeczeństwa, posiadać jakąś umiejętność, mieć jakieś niezbędne minimum wiedzy, aby być pełnoprawnym jego członkiem. Obecnie nie ma znaczenia, czy jesteś zaszczanym menelem pijącym politurę i żebrzącym o datek czy profesorem genetyki - masz te same prawa obywatelskie. Czy to jest sprawiedliwe społecznie?

Kolejny niemowlak wyrzucony przez okno. Już nawet nie chce mi się o tym pisać...

2009.02.23
Najnowszą podnietą polskiego kołtuństwa jest wystawa na temat ludzkiego ciała w centrum handlowym Blue City. Można tam obejrzeć m.in. spreparowane ludzkie zwłoki (poddane procesowi tzw. plastynacji). No i to właśnie stanowi żer dla tępej, pseudokatolickiej hołoty, która zaraz dopatruje się w tym bezczeszczenia zwłok i łamania ustaw o przechowywaniu ludzkich zwłok. Największą żenadą jest udział władz w tym żałosnym spektaklu - jacyś nadgorliwi inspektorzy sanitarni, trybunały konstytucyjne i kto tam jeszcze tylko może się wepchać. A tymczasem, lat temu kilkanaście, bez problemu można było obejrzeć sobie wystawę preparatów w formalinie, które stały w szafach na korytarzach Collegium Anatomicum przy ul. Oczki. Czego tam nie było! Tuziny zdeformowanych płodów, przecięte wzdłuż ludzkie głowy, wypreparowane części skóry z tatuażami, marskie wątroby - po prostu galeria sztuki anatomii prawidłowej i patologicznej. A szaf tych było mnóstwo. I wstęp wolny. Nie trzeba było płacić za to ani złotówki. I jakoś to nikogo nie bulwersowało, nie wzywano inspektorów sanitarnych. No to jak to jest? Jeśli ucięta ludzka głowa w słoju z formaliną stoi sobie w szafie na ogólnodostępnym korytarzu uczelni, to nie jest to bezczeszczenie zwłok, a jak taki słój wystawi się w centrum handlowym, to jest to już bezczeszczenie? Co za hipokryzja. A najgłośniej krzyczą ci, którzy sami nie szanują swoich ciał, chlejąc wódę, paląc papierosy i obrastając tłuszczem. Poza tym - jak ktoś nie ma ochoty to niech nie ogląda. I niech przypomni sobie napis z niejednego nagrobka: "Byłem - kim jesteś, będziesz - kim jestem."

Jako że "Sprawiedliwość jest ostoją i mocą Rzeczypospolitej" czy jak tam brzmi ten napis na gmachu sądów przy ul. Leszno, sędziowie są sprawiedliwi i wypuszczają na wolność np. człowieka zatrzymanego za przemoc domową, który groził śmiercią swojej żonie. A że nie rzucał słów na wiatr - tak zrobił, zaraz po wyjściu z aresztu tymczasowego. Pan sędzia jak się o tym dowiedział to udał się na wszelki wypadek na urlop, a rzeczniczce sądu zaniemógł telefon. Ciekawe, czy tacy sędziowie śpią sobie spokojnie? Chyba tak. A co ich to obchodzi, że dzięki niemu ktoś właśnie osierocił dwoje małych dzieci? Państwo się nimi należycie zaopiekuje - weźmie je do domu dziecka, gdzie będą gwałcone i bite. Jaki z tego morał? Trzeba sprawiedliwość brać we własne ręce, bo od sądu można się tylko nagłej śmierci spodziewać.

2009.02.15
W Katowicach dwoje ludzi wzięło ślub (tzw. sponsorowany) w centrum handlowym. Centrum dało im obrączki, stroje itd. Tańczyli walca na estradzie, w obecności tłumu gapiów. Powinni jeszcze odbyć stosunek na tej estradzie, jako dopełnienie ceremonii. Gapie z pewnością bili by im większe brawa niż przy walcu, a być może wzięli by aktywny udział w tej części uroczystości. Co za konsumpcyjne dno. Takim ludziom powinno być automatycznie odbierane obywatelstwo polskie.

Cała Polska ekscytuje się filmem pokazującym jak Durczok, na chwilę przed emisją, opieprza ekipę realizatorów wiadomości TVN za panujący w studiu bałagan. Nic nadzwyczajnego. W końcu to człowiek jak każdy inny i ma prawo do pracy w odpowiednich warunkach, a nikt mu nie płaci za to, żeby sprzątał studio, w którym pracuje. Całą aferę rozkręcił sam TVN, starając się nie dopuścić do publikowania filmu na YouTube i innych tego typu serwisach. Naiwni, nie wiedzą, że jak coś raz wejdzie do sieci to z niej nie wyjdzie? Film natychmiast pojawił się na serwerach zagranicznych, gdzie moc TVN już nie sięgała...

2009.02.11
W Łodzi wożono od szpitala do szpitala czteroletnie dziecko z roztrzaskaną czaszką, bo w Centrum Zdrowia Matki Polki zepsuła się lampa w aparacie do tomografii komputerowej, zwanej z angielskiego CT, a szpital nie ma pieniędzy na jej wymianę. Bareja by tego nie wymyślił. Strach zachorować, strach się leczyć... Wracamy do XVIII wieku, kiedy to ludzie bali się iść do szpitala, bo to oznaczało pewną śmierć.

No i talibowie obcięli głowę polskiemu inżynierowi, którego porwali we wrześniu ubiegłego roku. Ale najpierw zrobili z nim wywiad, który można obejrzeć na YouTube. Co za dzicz. A Unia Europejska liże tyłek muślimom, bo to mniejszość religijna i trzeba ją chronić. Może zamiast ich chronić to lepiej wywieżć do kraju pochodzenia? Tam będą: po pierwsze - u siebie, po drugie - bezpieczni. Nikt ich nie wsadzi do Guantanamo, będą mogli tam w spokoju studiować Koran i konstruować bomby, a w wolnych chwilach będą się wzajemnie wyżynać, jak to szyici z sunnitami mają w zwyczaju.

Benedykt XVI, zwany w skrócie B-XVI, przywrócił na łono Kościoła biskupa Richarda Williamsona, lefebrystę negującego gazowanie ludzi w Oświęcimiu. Ktoś mógłby powiedzieć "w końcu papież to były członek Hitlerjugend, a czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci". Faktycznie jest dziwne, że człowiek, którego upośledzony psychicznie kuzyn został zgładzony przez hitlerowców w ramach programu oczyszczania rasy panów; który w 1944 roku był świadkiem transportów Żydów do obozów śmierci, popiera człowieka głoszącego kłamstwo oświęcimskie. Czym tłumaczyć ten niefortunny krok? Tym, że Niemcy w głebi duszy nie wstydzą się wcale tego co zrobili w trakcie II Wojny Światowej, a wręcz przeciwnie - są dumni z Trzeciej Trzeszy? Nic dobrego z tego nie będzie. Wraca stare. Kolejny kamyczek do lawiny o nazwie "wojna światowa". Uważam, że jest nieunikniona. Czy wybuchnie jeszcze za mojego życia (statystycznie będe żył do ok. 2050)?

Przeczytałem gdzieś artykuł o młodych racjonalistach (czytaj: ateistach). Ciekawy. Podano tam adres strony internetowej stowarzyszenia racjonalistów. Wszedłem. Zobaczyłem. Owszem, niektóre koncepcje i deklaracje tam zawarte są ciekawe, ale i zniesmaczyłem się agresją bijącą z niektórych materiałów. Agresją w stosunku do wiary i ludzi wierzących. Szkoda. Sądziłem, że znajdę tam bratnie dusze, a tymczasem to jakaś gówniarzeria handlująca nalepkami na samochód w kształcie ryby z napisem "JEEBUS" w jej środku. Już samo to świadczy o ich intelektualnym infantylizmie. Widocznie ruch racjonalistów też musi w Polsce dorosnąć, bo póki co znajduje się w fazie pieluszek. A szkoda. Ciekawe, czy odważyliby się wyjechać na miasto gdzieś w kraju arabskim z nalepką z półksiężycem i napisem np. "MAHUJMET". Zaraz by im łeb obcięli. Gówniarzeria...

2009.01.29
Sąd Najwyższy w Rosji uznał, że zbrodnia katyńska uległa przedawnieniu. Ciekawe. Sądziłem, że zbrodnie przeciw ludzkości nie ulegają przedawnieniu. Widocznie nie u Sowietów. Poza tym zwycięzców się nie sądzi, dlatego w Norymberdze nie było ani słowa o Katyniu. Współcześnie kremlowscy prokuratorzy cynicznie dowodzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że Polacy zostali rozstrzelani - być może rozbiegli się gdzieś po lesie. A to że są zwłoki, to nie istotne - trzeba by je najpierw zidentyfikować. No i jak można lubić tych cholernych Kacapów? Najpierw mordują wszystkich dookoła, a potem się dziwią, że ich nie lubią i wszyscy pogardzają ideą panslawizmu pod sztandarem z dwugłowym orłem (już sam fakt przyjęcia letalnej mutacji ptaka za godło państwowe o czymś świadczy).

2009.01.27
Amerykanie, a raczej pierwszy opalony (jak go nazwał premier Włoch Berlusconi) prezydent USA chce zlikwidować więzienie w Guantanamo, w którym są przetrzymywani islamscy terroryści. I padła propozycja, aby ich porozwozić po więzieniach europejskich. Co za głupota. Już widzę tłumy tych wszystkich lewackich oszołomów z organizacji niby dbających o prawa człowieka, jak stoją pod bramami więzienia i domagają się uwolnienia "niewinnych bojowników o wolność swojego kraju". Jakby ci bojownicy wyszli na wolność i wyprodukowali kilka nowych filmów o obcinaniu głów innowiercom, to może tym bezmózgim lewakom trochę by zmiękła rura. Ciekawe, czy którykolwiek z tych durni broniących islamistów widział w internecie taki film? Ja widziałem. Dlatego mam nadzieję, że jeśli dojdzie do likwidacji więzienia w Guantanamo, to samolot, który będzie transportował islamistów do więzień europejskich, ulegnie nagłej awarii pośrodku Atlantyku.

Jak wskazują rzetelne badania, około 54% kapłanów rzymskokatolickich opowiada się za zniesieniem celibatu. I bardzo słusznie. To przecież patologiczna i nielogiczna sytuacja, że kościół rzymskokatolicki "promuje" celibat - zachowanie sprzeczne z naturą, a więc z tym, co stworzył Pan Bóg. Gdyby wszyscy zostali kapłanami to ludzie przestaliby się rodzić i stan kapłański by wymarł. Jak ktoś, kto nie ma pojęcia o rodzinie, może się mądrzyć z ambony na tematy "prorodzinne"? To tak jakby ślepy mówił o kolorach. Czy taka osoba jest wiarygodna i budzi zaufanie? I co sieje większe zgorszenie? Żonaty ksiądz, mający "legalną" gromadkę dzieci czy ksiądz mający kochankę, o której wie cała wieś, a wszyscy udają, że nic nie wiedzą? A wszystko znowu przez niepohamowaną chciwość i obawę, aby kapłańskie dzieci przypadkiem nie uszczknęły ani grosika z majątku kościelnego. Inne wyznania chrześcijańskie mają zamężnych/żonatych kapłanów i jakoś nie splajtowały. Przeciwnie - wspólnota, która płaci swojemu kapłanowi pensję, czuje, że ma wpływ na sprawy swojego kościoła i czuje się prawdziwą wspólnotą. Jest to dobrowolne i przez to zdrowe. A nie nakazowe, tak jak w katolicyzmie - zostałeś ochrzczony odgórnie, więc masz być katolikiem. Nikt cię nie spytał czy chcesz nim być. Już od urodzenia jesteś napiętnowany grzechem - grzechem łamania podstawowego prawa człowieka do wolności. Do wolności wyboru wyznania. Czy to nie śmieszne? Tysiące polityków martwi się o skrobanki i zarodki (a najśmieszniejszy jest pan eks-minister Piecha z PiS-u, który kiedyś przeprowadzał tysiące skrobanek, aż miał ksywę "doktor Skrobak", a teraz jest krzyżowcem krucjaty w obronie poczętego życia), a nikt nie widzi, że przy chrzcie jest łamane podstawowe prawo człowieka.
A spróbuj się zbuntować i powiedzieć rodzinie, że nie chcesz chrzcić dziecka, bo chcesz, aby ono samo świadomie zdecydowało, czy przyjmie tę wiarę! I trzeba, dla świętego spokoju, brnąć w to bagno konformizmu i pustych obrzędów, osłodzonych "marchewkami" konsumpcjonizmu. Mam nadzieję, że społeczeństwo kiedyś to zrozumie i nie będzie piętnować tych, którzy nie chcą chrzcić swoich dzieci... Ten polski katolicyzm... W kościele klepią wyuczone formułki automatycznie i bezkrytycznie, zastanawiając się jednocześnie jak wyglądałaby nago stojąca z przodu współwyznawczyni albo co trzeba jutro załatwić w urzędzie. Potem przekazują sobie znak pokoju, a przy wyjściu ze świątyni jeden drugiego chętnie by zadeptał. Jeżeli tak ma wyglądać nasza wiara en mass, to ja wolę być dobrym człowiekiem niż dobrym katolikiem. Amen.

2009.01.20
Dzisiaj w "Trójce" w audycji "Za, a nawet przeciw" ludzie wypowiadali się na temat wprowadzenia całkowitego zakazu bicia dzieci w prawie polskim. Najgłupsze były wypowiedzi tych wszystkich idiotów z rozmaitych fundacji, psychologów i innych takich, którzy mówili, że ten kto daje klapsa jest wyrazem bezsilności rodzica itd. Propozycja wprowadzenia takiego zakazu jest przejawem chorego liberalizmu. Dojdzie do tego, że będą przypadki a la Pawka Morozow, kiedy to dziecko będzie dzwoniło na policję, gdy rodzice będą od niego czegoś wymagali. Zdarzają się sytuacje, że dziecko powinno dostać klapsa. Jest doświadczalnie stwierdzone, że informacje wspomożone negatywnymi emocjami pamiętamy lepiej. I dlatego, gdy dziecko wyleci na ulicę przed jadący samochód albo będzie chciało wsadzić paluszek do kontaktu, powinno dostać klapsa. To je uwarunkuje - tak jak psa Pawłowa. Ktoś się oburzy, że dzieci to nie psy, ale my też jesteśmy zwierzętami, więc dlaczego mamy nie zachowywać się jak inne gatunki w pewnych sytuacjach? Lwica, jak ją lwiątko wkurzy to je bierze zębami za kark i tarmosi. No i co? Wyrastają z takich lwiątek lwy-ludojady? Najgorzej jak się państwo za nadto wtrąca w sprawy obywateli. Natomiast tacy, którzy katują dzieci albo wyrzucają niemowlaki przez okno powinni być karani na ciele np. oślepieniem albo obcięciem kończyny. Ale nasze wspaniale państwo tego nie zrobi, bo podpisaliśmy różne konwencje praw człowieka i inne bzdury, które na to nie pozwalają. Liberalizm doprowadza powoli do rozkładu społeczeństwa.

2009.01.16
Koreańczycy wymyślili jak tworzyć duże powierzchnie z grafenu - odmiany węgla, podobnej w budowie do grafitu, ale płaskiej. Grafen ma ciekawe właściwości, które mogą być wykorzystane w elektronice m.in. do tworzenia ekranów dotykowych, układów scalonych i bóg wie czego jeszcze. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, w którym kierunku rozwinie się elektronika. Ja twierdzę, że wszystko dąży do unifikacji w... telefonie. Telefon komórkowy będzie wkrótce wszystkim - portfelem (już teraz można nim płacić za parkowanie czy bilety autobusowe w niektórych miastach), kartą wstępu do rozmaitych miejsc, dowodem tożsamości, paszportem, kluczem do domu, książeczką zdrowia (historią choroby, dozownikiem leków np. insuliny?), komputerem przenośnym i domowym (np. w domu będą gniazda, w które wetknie się po przyjściu komórkę i ona uruchomi cały system multimedialno-komputerowy, tak jak karty chipowe w hotelach włączają światło w pokojach).
W 1993 roku miałem pierwszego peceta - XT, z zegarem 4 MHz (w trybie turbo - 10 MHz), bez twardego dysku, z kartą graficzną Hercules i monitorem monochromatycznym ("amber"), z pamięcią operacyjną 256 kB. Aby go kupić, sprzedałem Commodore 64 z dołączaną stacją dysków (na dyskietki 5,25 cala), kardridżem Final III i innymi utensyliami. Panował wtedy świeżo wydany Windows 3.1, który był nakładką na MS-DOSa. Ale na moim komputerze chyba nawet Windows 2.0 nie chodził (albo chodził po wgraniu z dyskietki). Pierwszymi grami jakie miałem były "Prince of Persia" i "Blockout". Działał też "Test Drive", tylko trzeba było najpierw wgrać emulator karty graficznej CGA. To były czasy... Ciekawe jaki komputer będę miał w 2013? Może sam nim będę?

2009.01.12
Scenka rodzajowa w sklepie spozywczym (dużym lub małym) przy kasie. Pan/pani płaci, ale jeszcze sobie przypomina o papierosach. I wtedy się zaczyna. "Nie, nie te. Te obok" albo "Nie, te 'light', a nie te 'długie'". Jakie to żałosne. Kupują ten syf i jeszcze sami siebie oszukują, że jak wezmą te cieńsze albo te "light" to im nie zaszkodzą. Grymaszą, przebierając w kolorach i rodzajach pudełek, jakby istniały jakieś walory smakowe i aromatyczne smrodu, który wypuszczają z nosa i ust. A potem za pieniądze podatników - kosztowna chemioterapia.

2009.01.06
No i mamy rok 2009. Sąsiedzi mojego znajomego wyszli w noc sylwestrową na balkon, żeby popatrzeć na sztuczne ognie. No i pech - jeden z fajerwerków wleciał im przez balkon do pokoju. Mieszkanie spłonęło do szczętu.

Nowy rok przywitał nas mrozami sięgającymi minus 20 stopni, ale na świecie jest gorąco - Izrael się wkurzył na Hamas, który ze stref okupacyjnych bombarduje Izrael rakietami, no i armia żydowska postanowiła pojechać w odwiedziny do islamistów czołgami. A tymczasem Rosja zakręciła kurki z gazem Ukrainie, a że przez Ukrainę gaz wędruje tranzytem do Unii Europejskiej - niektóre kraje mają poważny problem.

A propos kwestii żydowskiej - najbrzydszy z dotychczasowych Jamesów Bondów będzie teraz grał żydowskiego bohatera - pupila Moskwy, grasującego podczas II Wojny Światowej w rejonie Nowogródka ze swoim obrzezanym oddziałem. Jak sowieci dobrali mu się do tyłka to uciekł aż do Nowego Jorku, gdzie został taksówkarzem. Inny obrzezany oddział spacyfikował w tamtym rejonie wioskę Polaków i rozbrajał żołnierzy Armii Krajowej. No proszę, kto by pomyślał, że Żydzi też robili pacyfikacje wsi, mordując kobiety i dzieci. Przecież oni to zawsze ofiary wojny, a nie kaci. Ale o tym filmów Hollywood nie kręci.