2010.12.30
No i nadszedł czas podsumowania nie tylko tego roku ale i pierwszej dekady XXI wieku. Początek XXI wieku wydawał się równie obiecujący co początek XX wieku. Niesamowite technologie, wieloletni pokój na świecie (oczywiście nie licząc lokalnych ruchawek), względny dobrobyt. Niestety, sielanka zakończyła się nieodwołalnie 11 września 2001 roku. W telegraficznym skrócie:

- 2001 -
Polska: Powstały partie PO i PiS. Zakończyła się pierwsza polska edycja Big Brothera. Leszek Miller premierem Polski. Zmarł m.in. Edward Gierek, Krzysztof Chamiec, Grzegorz Ciechowski.
Świat: Powstała Wikipedia. Rozkodowano ludzki genom. Talibowie rządzą w Afganistanie. Pierwszy ślub homoseksualny w Holandii. "Shrek" w kinach. Zamach na WTC. Atak na Afganistan. Premiera Windows XP. Pierwsza część trylogii Tolkiena w kinach. Małysz zdobywa Kryształową Kulę. Na początku tego roku ludność świata wynosi ok. 6,1 mld. Zmarł m.in. George Harrison, nurek Jaques Mayol (ten z "Wielkiego błętkitu").
- 2002 -
Polska: Koniec produkcji Poloneza w FSO. Prof. Skarżyński pierwszy na świecie wszczepia implant ślimakowy osobie z częściową głuchotą. Afera Rywina. Pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Zmarli m.in. Szymon Kobyliński, Arnold Mostowicz, Bronisław Pawlik, Edward Dziewoński, Marek Kotański,
Świat: Wprowadzono walute euro. Olimpiada Zimowa w Salt Lake City. Szaleństwo z chorobą szalonych krów (m.in. maty i mycie rąk na lotniskach i przejściach granicznych). Legalizacja eutanazji w Holandii. Nowe państwo - Timor Wschodni. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Japonii i Korei - Brazylia wygrała. Szwajcaria przystępuje do ONZ. Zamach terrorystyczny na Bali - 202 ofiary oraz na teatr na Dubrowce w Moskwie - 169 ofiar. Koniec negocjacji w sprawie wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zmarli m.in. Astrid Lingren, Billy Wilder, brytyjska królowa-matka, Uziel Gal (konstruktor słynnego pistoletu maszynowego UZI), Thor Heyerdal - słynny podróżnik (czy w XXI wieku będą słynni podróżnicy?).
- 2003 -
Polska: Strzelanina w Magdalence. Referendum za wejściem do Unii Europejskiej. Górnicze zadymy w Warszawie. Katastrofa helikoptera z premierem Millerem na pokładzie. Zmarł m.in. Henryk Machalica.
Świat: Panika z SARS na Dalekim Wschodzie. Dekapitacja Daniela Pearla - początek mody na obcinanie głów przez islamistów. Katastrofa promu kosmicznego Columbia - 7 ofiar. Umiera owca Dolly - pierwszy sklonowany ssak. Odkrycie karłowatej planety - Haumei. Druga wojna w Zatoce Perskiej - upadek Husajna. Zakończono produkcję VW Garbusa na świecie. Upały we Francji - 144 ofiar. Ostatni lot samolotu Concorde. Zmarli m.in. Gregory Peck, Nina Simone, Katharine Hepburn, Charles Bronson.
- 2004 -
Polska: Przystąpienie do Unii Europejskiej. Marek Belka premierem. Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zmarli m.in. Czesław Niemen, Jeremi Przybora, Daria Trafankowska, Jacek Kaczmarski, Jacek Kuroń, Czesław Miłosz, Zygmunt Kałużyński, Jerzy Duda-Gracz, Stanisław Skalski - legendarny as lotnictwa.
Świat: Sonda Stardust przywiozła próbki z komety Wild 2. "Pasja" Mela Gibsona w kinach. Zamachy bombowe na pociągi w Madrycie - 200 ofiar. Pierwszy lot prywatnego załogowego statku kosmicznego SpaceShipOne. Atak na szkołę w Biesłanie - 323 ofiary. Po raz pierwszy zaobserwowano żywy okaz kałamarnicy olbrzymiej. Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie. Tsunami na Oceanie Indyjskim - prawie 300.000 ofiar. Zmarli m.in. Ray Charles, Ronald Reagan, Marlon Brando, Jaser Arafat.
- 2005 -
Polska: Lista Wildsteina. Samosąd we Włodowie. PiS wygrywa wybory parlamentarne. Marcinkiewicz premierem. Lech Kaczyński prezydentem Polski. Koncert U2 w Chorzowie. 1000 odcinek serialu "Klan". Zmarli m.in. Jan Nowak-Jeziorański, Zdzisław Beksiński, Eugeniusz Priwieziencew, Andrzej Grubba, Marek Perepeczko, Świat: Umiera Jan Paweł II - nowym papieżem Benedykt XVI. Serial "Lost". Odkryto planetę karłowatą Eris. Lądownik Huygens dociera na Tytana - księżyc Saturna. Powstaje YouTube. Atak terrorystyczny w Londynie - 52 ofiary. Hiszpania, Kanada i Wielka Brytania legalizują homoseksualne śluby. Huragan Katrina niszczy Nowy Orlean. Zmarli m.in. Szymon Wiesenthal - tropiciel nazistów, Hans Bethe - światowej sławy fizyk, Rainer III - książę Monako.
- 2006 -
Polska: Katasfrowa budowlana w hali targowej w Katowicach - 65 ofiar. Szaleństwo z grypą H5N1. Lepper i Giertych wicepremierami. Kaczyński premierem. Pielgrzymka Benedykta XVI. Katastrofa w kopalni Halemba - 23 ofiary. Seksafera w Samoobronie. Zmarli m.in. ks. Jan Twardowski, Krzysztof Kołbasiuk, Hanka Bielicka, Stanisław Lem, Kazimierz Górski, Ewa Sałacka, Lucjan Kydryński, Marek Grechuta, Leon Niemczyk, Danuta Rinn.
Świat: Próbne loty Airbusa A380. Start sondy New Horizons w kierunku Plutona i pasa Kuipera. Otwarcie lotniska w Kobe wybudowanego na sztucznej wyspie. Ostatni Wyścig Pokoju. System operacyjny Vista. Nowe państwo - Czarnogóra. Fidel Castro przekazuje władzę swojemu bratu. Pluton zdegradowany z rangi planety do planety karłowatej. Demonstracje antyrządowe w Budapeszcie. Stracenie Saddama Husajna. Zmarli m.in. Slobodan Miloszewicz, Steve Irvin - "łowca krokodyli", Augusto Pinochet.
- 2007 -
Polska: Samobójstwo Blidy. Protest pielęgniarek pod Kancelarią Premiera. Koncert Genesis w Chorzowie. Traby powietrzne na lubelszczyźnie. Koniec kolaicji PiS z Samoobrona i LPR. Napuszona defilada wojskowa w Warszawie. Bialy szkwał na Mazurach - 12 ofiar. Katastrofa na Air Show w Radomiu - 2 ofiary. Wybory parlamentarne - zwycięstwo PO, Tusk premierem. Katastrofa autokaru z pielgrzymami we Francji - 26 ofiar. Wejście do strefy Schengen. Szaleństwo na naszej-klasie.pl. Zmarli m.in. Ryszard Kapuściński, Krystyna Feldman, Tadeusz Nalepa, Zygmunt Kęstowicz, Jan Kociniak, Jan Tadeusz Stanisławski, Wiktor Zin, Jacek Skubikowski, Jacek Chmielnik, Władysław Kopaliński, Jan Kaczmarek, Jerzy Kawalerowicz.
Świat: Pierwszy komputer kwantowy. Decyzja o organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej przez Polskę i Ukrainę. Odkrycie pierwszej pozasłonecznej planety podobnej do Ziemi. Atak cybernetyczny Rosji na Estonię. Premiera iPhone. Zmarli m.in. Borys Jelcyn, Ingmar Bergman, Luciano Pavarotti, Colin McRae - kierowca rajdowy, Benazir Bhutto.
- 2008 -
Polska: Katastrofa samolotu CASA - 20 ofiar. Sławomir Mrożek opuszcza Polskę. Szaleństwo z ekshumacją gen. Sikorskiego. Zmarli m.in. Bronisław Geremek, Stefan Meller, Jan Płócienniczak - "program 997", Gustaw Holoubek, Marian Glinka ("polski Schwarzenegger"), Wieńczysław Gliński, Mieczysław Rakowski, Janusz Christa (autor "Kajka i Kokosza"), Maciej Kuroń.
Świat: Początek światowego kryzysu finansowego. Nowe państwo - Kosowo. Antychińskie zamieszki w Tybecie. Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Moda na porwania statków przez piratów somalijskich. Nepal stał się republiką. Wojna rosyjsko-gruzińska ("Jaki prezydent taki zamach"). Uruchomiono LHC (Wielki Zderzacz Hadronów). Haumea piątą planetą karłowatą. Zmarli m.in. Steve Fossett - podróżnik, Edmund Hillary - zdobywca Mount Everestu, Roy Scheider, Arthur C. Clarke, Dith Pran (bohater filmu "Pola śmierci"), Sydney Pollack, Yves Saint-Laurent, Aleksander Sołżenicyn, Paul Newman, William Wharton.
- 2009 -
Polska: Termometry tręciowe odchodzą do lamusa. Pożar bloku w Kamieniu Pomorskim - 23 ofiary. Katastrofa białoruskiego Su-27 na Air Show w Radomiu. Kradzież napisu "Arbeit macht frei" z muzeum w Oświęcimiu. Dekapitacja polskiego geologa w Pakistanie przez talibów. Jerzy Buzek przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Nie będzie tarczy rakietowej w Polsce. Zmarli m.in. Franciszek Starowieyski, Zbigniew Religa, Marek Walczewski, Zbigniew Zapasiewicz, Leszek Kołakowski, Marek Edelman.
Świat: Euro walutą na Słowacji. Najwyższy wieżowiec Burdż Chalifa (818 metrów). Murzyn prezydentem USA. Bankructwo Islandii. Najdłuższy korek drogowy - 293 km (Sao Paulo). Areszt domowy Polańskiego w Szwajcarii. Premiera Windows 7. Zmarli m.in. Michale Jackson, Albert Barille (twórca seriali animowanych "Był(o) sobie..."), Maurice Jarre, Farrah Fawcett ("Aniołek CHarliego"), Patrick Swayze, Wiaczesław Tichonow (Stirlitz z "Siedemnastu mgnień wiosny").
- 2010 -
Polska: "O, jaka piękna tragedia" - katastrofa samolotu prezydenckiego. Szaleństwo w sprawie krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Powódź na południu Polski. Wysoka woda w Warszawie. Komorowski - nowym prezydentem Polski. Zmarli m.in. Lech Kaczyński + kupa polityków i wojskowych + Janusz Zakrzeński (etatowy Piłsudski), Krzysztof Skubiszewski, Jerzy Turek, Wojciech Siemion, ks. Henryk Jankowski, Ludwik Jerzy Kern.
Świat: Trzęsienie ziemii na Haiti - 230.000 ofiar. Kopernikiem nazwano 112 pierwiastek chemiczny. Wybuch platformy wiertniczej w zatoce Meksykańskiej - katastrofa ekologiczna. Na świecie żyje prawie 7 mld ludzi. Zmarli m.in. Erich Segal ("Love story"), Tonny Curtis ("Pół żartem, pół serio"), Benoit Mandelbrot - badacz fraktali, Leslie Nielsen, Bobby Farrell (Boney M).

Ufff... Trochę się działo. Przybyło na świecie prawie 900 mln ludzi. Sporo umarło. Zwłaszcza tych znanych. Kiedy się czyta liste zmarłych to wydaje się, że juz nikt znany nie pozostał przy życiu, a mimo to, co roku znowu umierają znane nam osoby. Byliśmy też świadkami nieprawdopodobnego rozwoju technologicznego i naukowego. Eksplozja "społeczeństwa sieciowego" - Wikipedia (2001), Google Earth i Google Maps (2004), Facebook (2004), YouTube (2005), nasza-klasa.pl (2006), Twitter (2006). Trudno sobie wyobrazić życie bez tych serwisów. O sklepach, grach sieciowych i innych dziedzinahc życia sieciowego nie wspominając. Rozkwit filmów i technologii 3D. Wszczepiono po raz pierwszy człowiekowi w pełni samodzielne sztuczne serce. Dotychczas urządzenia takie były połączone przewodami z potężną maszyneria na zewnątrz ciała. Dokonano pierwszego przeszczepu twarzy (2005). Podobno w ciągu trzech najbliższych lat zostanie stworzona tabletka, która przedłuży ludziom życie.
Potwierdzono, że Wszechświat coraz szybciej się rozszerza; zdetronizowano Plutona jako planetę i przeniesiono go do grupy planet karłowatych razem z Ceres, Eris, Makemake i Haumeą, a odkrywani są już kolejni kandydaci do tego grona. Odkryto ponad 500 planet pozasiemskich, w tym planety typu ziemskiego. Sonda kosmiczna Deep Impact ostrzelała kometę Tempel 1, aby wydobyć z niej próbki budulca.
Postępuje miniaturyzacja i dostępność wysokiej jakości elektroniki - miniaturową kamerę można kupić za 100 złotych (30 dolarów). Rozwój nanotechnologii i nowych materiałów - na przykład badania materiałów o ujemnym współczynniku załamania światła, co byc może doprowadzi do wyprodukowania niebawem peleryny-niewidki jak w książkach o Harrym Potterze. Wynaleziono też substancje, która wbrew logice - twardnieje gdy się ją ogrzewa, a gdy się ochładza - topnieje.
Zobaczymy, co przyniesie kolejna dekada...

2010.12.16
No i doleciał Voyager 2 do granic Układu Słonecznego. Sonda wystrzelona z Ziemi w 1977 roku, odwiedziła gazowe planety Układu Słonecznego - Jowisza (1979), Saturna (1981), Urana (1986) i Neptuna (1989), po czym wykorzystując grawitację tych planet, osiągnęła prędkość ponad 55000 km/h. Pozwala to na pokonanie w ciągu roku dystansu równego ponadtrzykrotnej odległości Ziemia-Słońce. Obecnie zbliża się do heliopauzy - miejsca, gdzie wiatr cząstek słonecznych zaczyna ustepować pod naporem materii międzygwiezdnej. Sygnał radiowy z Voyager 2 potrzebuje 14 godzin, aby dotrzec na Ziemię. Za czterdzieści tysięcy lat, gdy po naszych praprawnukach pozostaną pojedyncze atomy, zniknie i pojawi się mnóstwo nowych państw na Ziemi, a być może gatunek ludzki już nie będzie istniał - Voyager 2 doleci do gwiazdy Ross 248 (czerwony karzeł) w gwiazdozbiorze Andromedy, minie ją i po kolejnych 250 tysiącach lat, gdy na Ziemi będzie panował już zupełnie inny klimat - sonda dotrze do najjaśniejszej gwiazdy naszego nieba - Syriusza.

2010.11.29
No i zima. Od wczoraj śnieg sypie jak oszalały. Zaraz zrobiły się demoniczne korki, kilkugodzinne powroty do domu itd. Za to w sklepach pusto, bo wszyscy stoją w korkach. Nadrobia to w weekend.

Zmarł Leslie Nielsen - amerykański aktor znany głównie z komedii z cyklu "Naga broń", "Straszny film" i "Czy leci z nami pilot". Dał ludziom dużo radości, mimo, że dowcipy czasami były nie najwyższego lotu.

W Polsce trwa inna komedia - pod nazwą "Polska Jest Najważniejsza" (po angielsku "Poland Is the Most Important" - w skrócie "PIMP" czyli alfons, co dość dobrze oddaje charakter tej partii). Jest to PiS-bis, powstały z posłów, którzy mieli dosyć Jarkacza, ale nie dość koryta.

2010.11.08
No i mamy pożar w Białymstoku. Parafrazując Niemena - "Mówią, płonie cysterna, płonie aż strach, gorąco że hej...". I to nie jedna ale kilka cystern kolejowych, po zderzeniu się dwóch pociągów. To na pewno Rosjanie albo Talibowie doprowadzili do tego zderzenia, a nie polskie niechlujstwo i niedbalstwo. Stawiam na Rosjan, którzy w ten sposób chcą zatrzec resztki śladów katastrofy smoleńskiej, ewentualnie chcą utrudnić zwycięstwo PiS-u w tym mieście w nadchodzących wyborach samorządowych.

A tymczasem w Świebodzinie wybudowali najwyższy (36 metrów) na świecie pomnik Chrystusa Króla Polski. A podobno "królestwo Jego nie jest z trego świata". Ale co tam. Polacy wiedzą lepiej i jeśli chcą Jezusa na króla to on nie ma nic do gadania. Ciekawe czy ONR przejdzie do porządku dziennego nad jego żydowskim pochodzeniem. Trudno w to uwierzyć - pomnik Żyda nominowanego na króla Polski...
Zupełnie jak w "Misiu" Barei: [...]
Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji [...]"
Jak zwykle życie pobiło film na głowę...

2010.11.02
No i parafinowo-chryzantemowo-obważankowe żniwa za nami. A dzień Wszystkich Świętych był piękny tego roku. Słonecznie, ciepło, ponad 1800 pijanych kierowców, tłumy na cmentarzach - zarówno pod ziemią jak i na jej powierzchni. A propos kierowców - potwierdza się hipoteza, że kierowcy BMW to drogowe ofiary losu. Dzisiaj jechałem za jednym, który sunął lewym pasem i absolutnie nie przyjmował do wiadomości, że ktoś go może wyprzedzić. W sumie - nie dziwne. Pożyczył od matki zaskórniaki i połowę emerytury na sprowadzenie auta ze szrotu w Holandii, okleił szyby na czarno, zainwestował w CB-radio (a przynajmniej w antenę), wydał pół pensji na zatankowanie samochodu, bo na gaz jeszcze nie zdążył przerobić, więc chyba ma prawo jechać sobie lewym pasem? No i jeszcze rejestracja TKI - i wszystko jasne.

2010.10.20
No i PiS się doigrał. Wczoraj sfrustrowany dziadek wszedł do siedziby PiS-u w Łodzi i jednego zastrzelił, a drugiego ranił. Zaraz zlecieli się tzw. "prawicowi dziennikarze" na swoje pięć minut połajanek dla PO, która niby to jest odpowiedzialna za nakręcenie dziadka wrogością wobec PiS-u. Szkoda tylko, że jakoś nie pamietają, kto rozkręcił tę spiralę nienawiści. Kto mówił o małpie w czerwonym, o dziadku z Wehrmachtu, o tym gdzie stoi ZOMO itp. Krótka pamięć. No i PiS dorobił się bohatera - mają teraz swojego Horsta Wessela. Już zaczynają przyrównywać tę zbrodnię do zabójstwa Popiełuszki. A tymczasem była to "zwyczajna" zbrodnia szaleńca. Jeden wchodzi do szkoły i strzela do dzieci, a drugi wchodzi do biura PiS-u i tam robi rozpierduchę. Jeśli już szaleńcy muszą do kogoś strzelać to wolę aby strzelali do polityków a nie do dzieci. Polityków ci u nas dostatek.

A tymczasem jakiśtam biskup - Hozer, nie Hozer - powiedział, że posłowie głosujący za "in vitro" są z automatu wyrzuceni poza nawias Kościoła. Żałosne. Jak ktoś siusiakiem może już tylko mieszać herbatę, to zazdrości innym i będzie robił wszystko, aby im utrudniać życie seksualne i prokreację. Jak tak dalej będą czynić to za dwadzieścia lat więcej będzie na mszy Wietnamczyków niż Polaków. Ale co tam. Grunt, aby na tacę dawali.

Byłem w Głęboczku opodal Brodnicy. Fantastyczne miejsce na wypoczynek z dala od cywilizacji. Ceny też fantastyczne.

2010.10.08
No i coraz ciemniej. Zmiana czasu za trzy tygodnie też niewiele pomoże. No i zimno się robi - po nocy trzeba skrobać szyby w samochodach.

Rozdali Nagrody Nobla. Dostali twórcy (a raczej odkrywcy) grafenu - materiału o budowie podobnej do węglowych nanorurek, tyle że płaskiego; naukowiec od in vitro (będzie się smażył w piekle, zapewne), z literatury - jakiś tam Peruwiańczyk Vargas-Śmargas, a pokojową - jakiśtam Chińczyk za to, że długo siedzi w więzieniu. Na ten rok fanty rozdane. I tak naprawdę - kogo to obchodzi?
Zastanawiam się, kim byliby laureaci takiej nagrody, którą przyznawano by w Polsce - np. Nagrody Łukasiewicza albo Sędziwoja.
Nagrody Łukasiewicza Anno Domini 2010:
literatura -
Jarosław Kaczyński za opublikowanie słynnego listu do Braci Europejczyków o zagrożeniu ze strony Rosji
chemia - Rząd za rozpaczliwą walkę z dopalaczami
fizyka - Obrońcy Krzyża za wykazanie, że wystarczy postawić dwa skrzyżowane kawałki drewna na ulicy, żeby zablokować ją na kilka miesięcy
fizjologia lub medycyna - polscy europosłowie za przyjęcie rezolucji o klauzuli sumienia w sprawie aborcji, co kompletnie uniemożliwi legalne usunięcie ciąży wyrodnym matkom polskim
pokojowa nagroda Łukasiewicza - Rzecznik Praw Obywatelskich Radziszewska za bezinteresowne ujawanianie orientacji seksualnej swoich rozmowców w celu ułatwienia im "coming-outu"
ekonomia - Komisja Majątkowa ds. zwrotu dóbr kościelnych za oddawanie wszystkiego Kościołowi - nawet tego, co skonfiskowali Prusacy w XIX wieku.

2010.09.16
No i stało się. Bezrymowo parafrazując Leca - "A to heca - nie ma krzyża". Doprawdy, nie wiem jak to możliwe, że ten nieszczęsny krzyż zniknął sprzed Pałacu Namiestnikowskiego bez rozgłosu, histerii i rzucania się "obrońców krzyża" a la Rejtan pod nogi ekpie sprzątającej. Logistyczny majstersztyk. Szkoda tylko, że tak późno.

Tymczasem Jaro ma paradować z pochodniami w Rzeszowie. Ciekawe, czy na tę okoliczność uszył już sobie mundurek.

2010.09.13
No i mieliśmy pierwszy pochód z pochodniami, zorganizowany przez adoratorów krzyża, z Jarem - przywódcą wszystkich Wolaków na czele. Niemcy w 1933 nazywali takie imprezy 'Fackelfestami' i tak się dziwnie składa, że wtedy też adorowali krzyż i wodza. Z tym, że krzyż miał dziwnie pozaginane ramiona, a wódz potrafił porwać tłumy, w przeciwnieństwie (i chwała Bogu!) do Jara.

Okazało się, że w mieście, w którym teraz mieszkam, nie należy dziurawić opon po godzinie 14:00 w sobotę. Bo wtedy żaden zakład wulkanizacyjny już nie działa i trzeba czekać aż do poniedziałku. Dwustutysięczna wieś.

2010.09.09
No i odgrzały się kotlety, za sprawą "sensacji" prasowych w USA, natychmiast podchwyconych przez wygłodniałe media w Polsce. Chodzi znów o torturowanie islamskich terrorystów w tajnej bazie CIA w Starych Kiejkutach. "Pożyteczni idioci" ubolewają nad losem terrorystów, których podtapiano i straszono wiertarką, a jakoś nie ubolewają nad tym, że prawie co tydzień na Bliskim czy Środkowym Wschodzie jakiś maniak wchodzi w tłum i wysadza się w powietrze. Nie widzę powodu do wstydu, że takie rzeczy miały miejsce w Polsce. Zasiali wiatr, więc zebrali burzę - proste. Aczkolwiek jest inny aspekt tej sprawy - nie należy wchodzić w "tajne" deale z USA, bo w tym kraju im bardziej jakaś operacja jest tajna, tym prędzej informacja o niej znajdzie się w CNN czy "Washington Post". A propos tajnych baz CIA, przypomina mi się scena z serialu "Allo allo":
- Czy to jest tajna kwatera gestapo?
- Już nie.

Steven Hawking - najsłynniejszy, aczkolwiek wcale nie najzdolniejszy fizyk naszych czasów - w swojej najnowszej książce "Wielki projekt" (czekam na polski przekład) stwierdził, że Bóg nie był konieczny do powstania Wszechświata, który jest jednym z wielu i nie ma w jego powstaniu niczego nadzwyczajnego. Ciekawa wolta, bo dotychczas twierdził, że w kosmologii jest miejsce dla Boga.

Fajny (jak nie znoszę tego pustego słowa) tekst wpadł mi dzisiaj w ręce - zwie się "Modlitwa Św. Tomasza z Akwinu". Czy faktycznie to jego produkcja - mniejsza o to. Grunt, że ciekawy tekst.

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat
i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
czynnym lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym
zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i
cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania
ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o
cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość
wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę
Cię o większa pokorę i mniej niezachwianą pewność,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia,
że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy;
to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet
w ludziach; daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

2010.09.07
No i po wakacjach. Dzieci wróciły do szkoły, a korki - na ulice. Po drodze były jakieś uroczystości rocznicowe - II Wojna, Solidarność itd. Zaczyna brakować nowych wydarzeń narodowo-martyrologicznych do świętowania. Przydała by się kolejna wojna albo jakaś ruchawka społeczna. Ze świeżych jest wprawdzie katastrofa samolotu, ale ona jest świętowana od kwietnia non-stop. Kawałek rozbitego samolotu podobno już umieszczono w obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej. Proponuję, aby co bardziej gorliwi "patrioci" zaszyli sobie po kawałku blachy z tego samolotu w dupie. Jak policja będzie ich pałować podczas przenosin krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, to nadstawią tyłki i będą krzyczeć do kamer "Patrzcie, jak policja Tuska niszczy relikwie narodowe!".

Od dwóch tygodni codziennie jeżdżę do pracy drogą krajową i przeraża mnie, jak ludzie beznadziejnie jeżdżą. No i te cholerne ciężarówki - chamskie wyprzedzanie jednej przez drugą na drodze szybkiego ruchu; i arogancja tych bałwanów, którzy posiadanie małego siusiaka i braki w wykształceniu kompensują sobie prowadzeniem wielotonowych pojazdów.

A teraz z innej beczki - w Będzinie ma się odbyć inscenizacja likwidacji getta przez Niemców. Dzieci zostaną spędzone na rampę, załadowane do wagonów i odjadą do obozu. Super pomysł. Ja bym poszedł dalej i zrobił inscenizację zagazowania jednego transportu w Oświęcimiu. Z prawdziwym gazem, z rozbieraniem się do rosołu, z obcinaniem włosów, wyrywaniem złotych zębów, przeszukiwaniem odbytów trupów przez Sonderkommando itd. Jak inscenizować to na całego. Świat już chyba do reszty zwariował...

W Chile trwa darmowy reality-show o górnikach zasypanych ponad pół kilometra pod ziemią. Spuścili im przez otwór kamerę, dostarczają jedzenie i picie, a górnicy się nudzą, czekając na ratunek i robią za gwiazdy telewizji. Ratownicy mają się do nich dowiercić za jakieś półtora miesiąca, więc show jeszcze trochę potrwa.

2010.08.14
No i przeprowadzka z miasta dwumilionowego do dwustutysięcznego, a więc o jeden rząd wielkości w dół. Życie spokojniejsze i tańsze. Sama przeprowadzka - koszmar na jawie. Chyba lepiej by było się spalić i dorabiać się od początku, niż te wszystkie graty segregować, pakować, przewozić, rozpakowywać... Człowiek koszmarnie obrasta w rzeczy, z których 30% używa bardzo rzadko, 10% nie używa wcale, a o kolejnych 10% nawet nie wie, że je posiada. Konsumpcjonizm w czystej postaci. Podstawowe pytanie przed zakupem - "Czy naprawdę jest mi to potrzebne?".

2010.08.06
No i żenującej drogi krzyżowej ciąg dalszy. Nie udało się usunąć kawałka drewna sprzed Pałacu Namiestnikowskiego bo tłum oszołomów groził zamieszkami. Co za głupota władz miejskich. Po co ogłaszali datę i godzinę usunięcia tego krzyża? Przecież to było do przewidzenia, że ze swoich nor wyjdą ludzie, którzy mogą zaistnieć tylko w centrum tak idiotycznych pseudo-religijnych przepychanek. O problemach związanych z kampanią piwowarską "Zimny Lech" pod Wawelem już nie chce mi się pisać.

Ale jeszcze wspomnę o dodatkowych częściach ciała Borubara, odkrytych przez Jaro. Okazuje się, że przez całe życie Borubar miał jedną rękę należącą do jakiegoś generała (może do generała Bema?). A wyszło to na jaw dopiero po katastrofie, podczas oględzin zwłok. Ciekawe, czyje części ciała ma Jaro? Polska - kraina uśmiechu.

To tyle jeśli chodzi o politykę. Teraz temat wakacyjny. W tym roku - Świnoujście. Całkiem miłe miasto żyjące z turystów i traktatu z Schengen. Tysiące Niemców (w dużej części "farbowanych") przyjeżdżają tu na wypoczynek i zakupy. Nie wiedziałem, że Niemcy tyle palą papierosów. Sugerują to dziesiątki straganów po polskiej stronie, oferujące "Bilige Zigaretten". Nawet jeśli chodzi o plażę, to Niemcy wolą przychodzić na tę leżącą po polskiej stronie. I nie dziwota. Niemiecka plaża na odcinku Świnoujście - Ahlbeck nie jest specjalnie urokliwa. Na pewno - czystsza, ale nie ładniejsza. Fajne uczucie - idę sobie po plaży z kraju do kraju, nie widząc barkierek, szlabanów, zasieków.

W centrum Świnoujścia - promenadowe szaleństwo - niczym na Krupówkach. Tysiące ludzi upajających się wypoczynkiem w tłumie i własnym smrodzie, spragnionych wątpliwych atrakcji typu toalety po 2 zł, wędzona ryba po 70 zł/kg, cymbergaj, czterokołowe rowery dla dzieci, trampoliny, całodobowe bary czy stragany z dmuchanym badziewiem plażowym. Ale na obrzeżach miasta - sympatycznie i spokojnie. Miasto bardzo przyjazne rowerzystom (jak na polskie warunki).

Scenka rodzajowa podczas wycieczki autokarowej do Legolandu. Przystanek na niemieckiej stacji paliw. Toaleta. Tu - niespodzianka. Przy wejściu - bramka jak w metrze i automat, do którego trzeba wrzucić 50 eurocentów. Wtedy droga do muszli stoi otworem. I co robią Polacy? Przepychają się przez kołowrotek bez płacenia. Wydali kupę kasy na wycieczkę, ale szkoda im 50 centów na kibel. Automat zaczyna świecić na czerwono, wykrywając oszustów. Przychodzi Niemiec z obsługi i zaczyna opieprzać polską hołotę. Wstyd i żenada. Mentalnie nadal bliżej nam do Azji niż do Europy.

Sam Legoland - fantastyczna zabawa dla dzieciaków. Mimo mnóstwa ludzi każdy może zaliczyć dowolną atrakcję bez specjalnie długiego oczekiwania. Doskonała organizacja i nastawienie na rodzinny wypoczynek. Lepiej jednak zarezerwować sobie miejsce w pobliskim hotelu i przyjechać na 2 dni niż zrobić jednodniowy wypad z Polski.

2010.07.22
No i nadal leje się żar z nieba. Szczęśliwie jutro wybywam z betonowej dżungli nad polskie morze. I to na całe dwa tygodnie. Ponadto wykorzystuję wyjątkowo długi w tym roku urlop na nadrabianie zaległości w filmach i książkach (z tym trochę gorzej idzie). dzięki uprzejmości pracodowacy mam półtora miesiąca wakacji. A co w kraju? Nic nowego. Szalone pisiory powołują komisję do zbadania "pomordowanych w męczeńskiej katastrofie" jak to trafnie ujął Sawka w swoim rysunku satyrycznym. Palikot daje do pieca, głośno mówiąc to, co każdy rozsądnie myślący Polak myśli o tej całej katastrofie. Poza tym nic nowego. Upał rozleniwia, również intelektualnie.

2010.07.12
No i nastały okrutne upały, a z nimi pojawił się kolejny demon wolsko-przaśnego katolicyzmu pod postacią krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim. Polactwo nie chce słyszeć o jakichlowiek przenosinach tego kawałka drewna, bo to zmach na ojczyznę i pamięć o prezydencie-safandule. Normalnie myśląca, mimo upałów, część narodu proponuje przeniesienie tego kawałka drewna w inne miejsce, bo budynki administracji rzadowej nie sa miejscami kultu. Problem w tym, że pod taki przeniesiony krzyż nikt nie zajrzy i znicza nie zapali, bo wtedy żadna kamera tego nie uchwyci, więc szkoda fatygi. To nieprawdopodobne - nawet po swojej śmierci Kaczyński leje jad w ludzkie serca. Tym bardziej należy zrobić wszystko, aby jego jeszcze żyjące 50% rodzeństwa nie dorwalo się do władzy. Tragedia, po prostu.

Zakończyły się Mistrzostwa Świata w piłce kopanej. We wczorajszym meczu Hiszpania zwyciężyła Holandię 1:0, a Holendrów o mało szlag nie trafił.

2010.07.06
No i Kaczyński umoczył. 47:53. Polska frustratów i nieudaczników przegrała. Jeśli PO nie wykorzysta tej szansy, aby przeprowadzić gruntowne reformy, to w wyborach samorządowych i parlamentarnych zagłosuję na lewicę. W PiS-ie żałoba. Jak zwykle - przegrali, ale wygrali. Żałosne umizgi Kaczora do lewicowego elektoratu przed wyborami przekroczyły wszelkie granice przyzwoitości. Do tego stopnia, że gdy był na Śląsku - gloryfikował Gierka. Co za pachciarz. Podpisałby pakt z diabłem, byle tylko dorwać się do władzy. A tu - lipa. Sprawdźmy w danych GUS, ile statystycznie życia zostało Kaczyńskiemu i jakie ma szanse dożyć kolenych wyborów prezydenckich. Kaczyński będzie miał wtedy 66 lat i dla jego grupy wiekowej prawdopodobieństwo zgonu wynosi 14,5%. Niewiele. Może dożyć...

2010.06.25
No i już po pierwszej turze wyborów prezydenckich. W drugiej zmierzą się Komorowski z Kaczyńskim, który od frustratów dostał sporo głosów. Niespodzianką był lider lewicy - Napieralski, który dostał 13% głosów. Teraz Kaczyński, który zrobi absolutnie wszystko, żeby tylko dorwać się do władzy, robi słodkie oczy do SLD, o której mówił wcześniej, że należy ją zdelegalizować. Kompletnie bez honoru.
Wsród ludu krążą już różne zabawne hasełka i powiedzonka np.:
Lepiej boso wejść w psie gówno
Pod sufitem mieć nierówno
Pod kościołem być staruszką
Z tą staruszką dzielić łóżko
Mieć skrofuły pod ogonem
Alzheimera z Parkinsonem
Z krematorium dostać paczkę
Nic nie jedząc miewać sraczkę
Budzić śmiech wyrazem gęby
Stracić na raz wszystkie zęby
Lepiej czuć do siebie wstręta
Niż mieć Jarka - prezydenta.

Albo też: "Na ogół wybiera się prezydenta, którego prawą ręką jest pierwsza dama. Teraz mamy okazję wybrać prezydenta, którego prawa ręka będzie pierwszą damą".
Ogólnie nie jest wesoło wśród normalnie myślącej części społeczeństwa, ponieważ Jaro, który przyszedł "...z ziemi polskiej do Wolski.." ma spore szanse. Jego wybór oznacza kolejne pięć lat ksenofobii, niekompetencji i onanizowania się nad martyrologiczną historią Polski, zamiast prowadzenia polityki mającej na celu dobro kraju. Jeśli wygra - to wtedy cała nadzieja w pilotach i historii, która ponoć lubi się powtarzać.

Była też mini-afera z arcybiskupem Paetzem - amatorem jędrnych eklerków, o przepraszam - jędrnych kleryków. Jego watykańscy koledzy, zapewne z tego samego kółka zainteresowań, zdjęli z niego zakaz jakichśtam funkcji kościelnych.  Ale pojawiły się głosy sprzeciwu, również ze strony polskiej hierarchii kościelnej i podobno cofnięto cofnięcie zakazu. Podejrzewam, że po cichu znowu mu przywrócą pewne przywileje. Normalny człowiek, za molestowanie powdładnych poszedłby do więzienia. Ale arcybiskup ze swoim przywiędłym kropidłem może się obnosić bezkarnie.

2010.06.16
No i Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu pogonił kota państwu polskiemu za to, że w szkole dzieci mają do wyboru - nauka religii albo nic.
Powódź opada, za to komary "szaleją - się śmieją".

W RPA trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - ludyczne święto prymitywnych instynktów. W sumie łatwiej gapić się w telewizor niż samemu ruszyć cztery litery i iść na basen albo przynajmniej na spacer.  Mistrzostwa wypromowały makabryczny gadżet - wuwuzele - plastikowe trąbki generujące ryki dochodzące do 120 dB (próg bólu!).

Jestem świeżo po lekturze "Nagiej małpy" autorstwa Desmonda Morrisa. Pod koniec lat 60-tych XX wieku byla to bardzo głośna książka. Spojrzenie na zachowanie człowieka poprzez pryzmat jego zwierzęcości. Próba wyjaśnienia co leży u podstaw ludzkiego zachowania, gdy odrze się je z kulturowych konwenansów. Mimo "wiekowości" tej książki, myślę, że przynajmniej kilka zawartych w niej tez wartych jest zastanowienia:
- iskanie to podstawa; małpy się iskają w celu budowania i podtrzymywania relacji w stadzie; ludzie rozbudowali czynność iskania do nieprawdopodobnych rozmiarów - począwszy od "gadek-szmatek" podczas spotkań towarzyskich (to nic innego jak "iskanie werbalne") aż po opiekę medyczną; to samo z wizytami u fryzjera, tatuowaniem się, manicure itd. - któż nie lubi być czesany? A kto nie lubi gdy inni wokół niego skaczą gdy on leży w łóżku chory? To wszystko jest pochodną iskania.
- Bóg; w małpim stadzie musi być osobnik dominujący - pan i władca; on nagradza i karze; wykształcenie przez ludzi mechanizmów współpracy podczas łowów czy zbieractwa spowodowało, że rola samca dominującego musiała ulec modyfikacji na rzecz większych praw wspólnoty; dlatego konieczne stało się stworzenie absolutnego dominanta, dającego wspólnocie poczucie bezpieczeństwa i opieki; tak powstał Bóg i religia wzmacniające poczucie wspólnoty;
- człowiek jako zwierzę ma trzy formy agresji społecznej: grupową obronę terytorium, obronę terytorium rodziny w społeczeństwie i obronę swojej pozycji w hierarchii; pociąga to za sobą ciekawe implikacje - ozdabianie samochodów, krasnale ogrodowe, stawianie zdjęć rodziny na biurku w pracy, strojenie się - to wszystko wynika z konieczności "obrony terytorium" przez "nagą małpę";
- walka i agresja; bardziej niebezpieczny jest przeciwnik który blednie niż który czerwienieje, ponieważ gdy człowiek robi się czerwony ze złości oznacza to, że układ przywspółczulny rozpoczął walkę z układem współczulnym i taki osobnik jest mniej skory do bitki niż osobnik blady; gdy układ współczulny przygotowuje organizm do walki lub ucieczki - człowiek blednie - wtedy jest większe ryzyko zachowań agresywnych; gdy zaczyna czerwienieć - ryzyko maleje, bo układ przywspółczulny zaczyna niwelować mobilizację organizmu; w towarzystwie, w sytuacjach "napiętych" człowiek uważający się za słabszego zaczyna wykonywać rozmaite, znajome czynności, które dzięki swojej powtarzalności pomagają mu rozładować napięcie - może to być drapanie się po głowie, dłubanie w uchu, zwilżanie warg językiem, chrupanie chipsów, skubanie wąsów etc.; osobnik dominujący nie będzie tak się zachowywał;
- wojny; wojny wynikają z tego, że człowiek działa w zespołach; gdyby nie było wspólnoty to nie byłoby wojen; pojedynczy osobnicy by się pobili i już; a tak mamy plemiona, potem narody, gdzie duch działania zespołowego (nazywany np. patriotyzmem) każe walczyć z innymi, często wbrew przekonaniom pojedynczego osobnika, będącego w walczącym stadzie;
To tylko kilka z tez zawaertych w książce.

2010.06.07
No i powódź nadal szaleje. Po jednej fali przychodzą kolejne. Duża część Sandomierza jest pod wodą. W Warszawie znów zamykają ulicę Wał Miedzeszyński oraz szkoły i przedszkola w pobliżu Wisły. Co jednocześnie nie przeszkadza, aby ludowi organizować imprezy religijne - na przykład beatyfikację księdza Popiełuszki. Parę tygodni temu wyjęli z niego trochę kości (XXI wiek!) w ramach relikwii, a teraz go błogosławili. Ciekawe, że w czasach gdy żył i walczył z komuną, hierarchia kościelna niespecjalnie mu pomagała, ale gdy zabili go siepacze z SB to od razu tłusty kler ochoczo okrzyknął go swoim męczennikiem. Gdyby Popiełuszko, za życia skromny człowiek, wiedział co z nim będą wyprawiać po śmierci, to by się chyba w grobie przewrócił. Zadowolony z siebie episkopat potrzebuje takich postaci, bo sami nie mają zbyt wiele do zaprezentowania swoimi osobami. Ale idą za ciosem - na chwilę przejęli "rząd dusz" dzięki pochówkowi Borubara na Wawelu to teraz dają dalej do pieca - beatyfikują Popiełuszkę. A propos relikwii - przypomina mi się piosenka Kaczmarskiego o świętym Jerzym:
"[...] Święty Jerzy, Święty Jerzy
liczą kości buchalterzy
ile w nich się wiary zmieści [...]"

2010.05.21
No i mamy powódź. Po intensywnych deszczach rzeki zaczęły wylewać. Jak zwykle na południu kraju. W telewizorze pokazują kretynów, którzy kupili tanio ziemię na terenach zalewowych, postawili tam domy, a teraz rozpaczają, że ich zalewa i że dorobek całego życia stracili. I na pewno się nie ubezpieczyli, bo po co? Wystarczy trochę polamentować przed kamerą i rząd zaraz da kasę, żeby słupki poparcia nie opadły. Wysoka fala idzie na Warszawę. Faktycznie, sporo wody w tej Wiśle. Wczoraj miałem problem, żeby przejechać Mostem Siekierkowskim. Potworny korek. A dlaczego? Bo każdy dureń w samochodzie musiał sobie popatrzeć jak Wisła przybiera, więc zwalniał. Za mostem korek w tajemniczy sposób zniknął. Gawiedź, która miesiąc temu stała w kolejce do prezydenckich trumien, teraz masowo wyległa na mosty i brzegi Wisły, żeby popatrzeć jak woda przybiera. na co tu patrzeć? Równie dobrze można odkręcić sobie kran w łazience i patrzeć jak woda leci. Ale nie. Tu chodzi o sensację. Jakby mogli, to by sobie jeszcze na pamiątkę wzięli po worku z piaskiem z wałów usypanych przez wojsko i straż pożarną. Na szczęście policja pilnuje. Epiky telewizyjne czatują pod warszawskim zoo w nadziei, że uda im się sfilmować odstrzał zwierząt, gdy wysoka woda wedrze się do ogrodu (a istnieje takie ryzyko). Co za swołocz...
A tymczasem kler nie próżnuje. Episkopat ogłosił, że sympatycy i użytkownicy "in vitro" to synowie Beliala i nie mogą przyjmować Komunii Świętej, czyli łykać okrągłych placuszków pszennych uznawanych za ciało Chrystusa. Innymi słowy - nie mogą brać udziału w symbolicznym kanibalizmie. To straszne. Ja na miejscu sympatyków "in vitro" bardzo bym się przejął. W ten sposób Kościół sam sobie kopie grób. No bo jeśli ktoś bardzo pragnie dziecka, to co wybierze - "in vitro" czy pszenny placuszek o smaku tektury? A co będzie jak pewnego dnia naukowcy stworzą in vitro cały episkopat?
Stworzenie episkopatu in vitro nie jest takie bez sensu. Otóż naukowcom udało się stworzyć od zera genom, po czym umieścili go w bakterii, z której usunęli jej własny genom i ożywili takiego mikrobiologicznego Frankensteia. Jedni twierdzą, że stworzono sztuczne życie, ale inni mowią że nie, bo oprócz genomu, to cała reszta pochodziła od żywej istoty. W każdym razie jest to wydarzenie bez precedensu i daje niesamowite możliwości. Zarówno pozytywne jak i negatywne.

2010.05.14
No i mamy kolejnych bohaterów spod Smoleńska. Okazało się, że dzielni BOR-owcy jak lwy bronili zwłok prezydenta przed okrutnymi Rosjanami, którzy chcieli je zabrać do Moskwy. Gdy Jaro zostanie prezydentem, kot Alik wręczy im Virtuti Militari. Myślę, że BOR powinien mieć jakąś procedurę na taką okoliczność. Np. funkcjonariusze powinni mieć prawo zjeść ciało prezydenta, gdy środki perswazji są niewystarczające, a wróg zbyt liczny.
A tymczasem mamy wspaniały przykład kościelnej hipokryzji. W podkrakowskich Raciborowicach ksiądz wydzierżawił budynek parafialny przedszkolu i sklepowi spożywczemu. Niestety, dochód był zbyt mały, więc księżulo wystarał się o koncesje na sprzedaż alkoholu. I wszystko jest ok. Kuria twierdzi, że nie można zabronić poszukiwania dochodów. Jak się okazuje - za wszelką cenę. A czy to alkohol czy fabryka prezerwatyw - to już nie ma znaczenia. Liczy się kasa, a nie trzeźwość owieczek.
A inny księżulo namawiał szwagierkę, która musiała ciągnąć pług, żeby nie robiła afery i nie zgłaszała na policję, że mąż się nad nią znęca. Widocznie Bóg tak chciał, że musiała ciągnąć pług.
Chyba przestanę czytać internetową wersję "Rzeczypospolitej". Od czasu katastrofy pod Smoleńskiem stała się bardzo intensywną, ohydną tubą propagandową PiS-u. Czego się nie robi dla pieniędzy. Dziennikarze - ludzie o bardzo wiotkim kręgosłupie moralnym, o ile go posiadają.

2010.05.02
No i nie będzie na razie śrubki z samolotu ś.p. prezydenta w obrazie Matki Boskiej. Śledczy powiedzieli, żeby zwrócić wszystkie części samolotu. Jak się skończy śledztwo, to może oddadzą chętnym tę relikwię. I w ten sposób cały trud zakonnicy, która z narażeniem życia kradła złom z miejsca katastrofy, poszedł na marne. Ale nic to. Gdy Jaro zostanie prezydentem to kot Alik odznaczy ją Gwiazdą Smoleńska.
A tymczasem trwa deszczowa majówka. Bleee...

2010.04.28
No i muszę... Muszę jeszcze kilka chwil poświęcić oszalałym pogrobowcom zimnego Lecha. To, że Jaro kandyduje na prezydenta (wtedy kot Alik zostanie Pierwszą Damą) - to małe piwo i było to do przewidzenia. Ale to co dzisiaj przeczytałem - to dopiero jest czad, pokazujący w jak tępym i ciemnym społeczeństwie żyjemy. Otóż wymyślono, że w nowej, bursztynowej sukience dla jasnogórskiego obrazu Matki Boskiej wmontują fragment rozbitego samolotu prezydenckiego - ma to być kawałek metalu przebity śrubką. Ja proponuję, aby tę śrubkę wkręcić w obraz na stałe, albo iść na całość i zamiast kawałeczka blachy użyć trochę większych części - zrobić na przykład czarną suknię z pociętej opony samolotu albo nałożyć na obraz dziób samolotu, z otworami na buźki postaci. Zgaduj zgadula - co to za kraj w którym szaleńczo czci się kolorowe plamy nałożone na płótno. A takim fetyszom robi się sukienki z drogocennych materiałów. I to z pełną powagą. To mnie przeraża, bo taki naród zdolny jest do wszystkiego, niestety.
Jakiś czas po "wydarzeniach kwietniowych" lepiej widać, jak kler wspaniale wykorzystał sytuację osłupienia narodu. Jak fantastycznie się odnalazł w tym, co umie robić najlepiej - strojnych procesjach, bizantyjskich ceremoniach i opowiadaniu bajek o życiu wiecznym - czyli wyszedł na przeciw oczekiwaniom motłochu (albo "grupy targetowej", jak mawiają dyrektorzy marketingu). Zrobił to bez chwili wahania. Przejął rząd dusz w ułamku sekundy i prawdopodobnie już dawno nie miał takich notowań jak obecnie. A jak jeszcze wsadzili Borubara pod Wawel - no to już majstersztyk wazeliniarstwa. Głowe daję, że pomysł Wawelu wypłynął od kleru, a nie od rodziny czy kogokolwiek. Kler doskonale wiedział co robi. Specjaliści od PR mogliby się od nich duuużo nauczyć...
Po emocjach Wawelskich przyszedł czas na teorie spiskowe. Jak to Ruskie pogasili światła na lotnisku, upili kontrolerów lotu, przesadzili drzewa, dobijali ocalałych z katastrofy, użyli broni elektromagnetycznej aby zakłócić urządzenia samolotu itd. Są one tak idiotyczne, że szkoda się na ich temat rozpisywać. Ta tępa hołota zaczyna mnie już męczyć. Cała nadzieja w jakimś globalnym kataklizmie, który wytłucze trochę tych idiotów.

2010.04.26
No i już zrobiło się ciszej nad tymi trumnami a zapowiadanych na pogrzebie dzikich tłumów jakoś nie było. Krakowskie Przedmieście jest odczyszczane z powodu porozlewanej stearyny, na autobusach nadal powiewają uwędzone w smogu flagi narodowe, a Irasiad smutno wyje... Mnóstwo miernot i krzykaczy próbuje zbić polityczny kapitał na "bohaterskim" prezydencie, który oddał życie za "pamięć historyczną" polskiego narodu. A inni wymyślają dowcipy o najpopularniejszych obecnie drinkach w Krakowie (zimny Lech i Bloody Mary) czy o tym, jak to teraz Piłsudski ma dobrze (cały czas ma pod ręką zimnego Lecha). Czyli wszystko wraca do normy, a naiwniacy, którzy coś mówili o tym, jak to katastrofa samolotu odmieni Polaków, chyba się palą ze wstydu.
Amerykanie są teraz na cenzurowanym, bo Pierwszy Murzyn USA wystraszył się chmury wulkanicznej nad Europą i grał w golfa, zamiast przyjechać na Wawel. Za to nagle zapałaliśmy miłością do Rosji, która tak ofiarnie wygrzebywała z bagna pod lotniskiem resztki polskiego rządu i generalicji. Nota bene Słowianie powinni trzymać ze Słowianami. Nie za wszelką cenę, ale powinni.
A tymczasem świat idzie naprzód, po chwilowej refleksji nad bezsilnością "pana stworzenia" wobec skutków erupcji islandzkiego wulkanu, kiedy to ruch lotniczy nad Europa został sparaliżowany przez chmurę pyłu. A jakie dalekosiężne skutki to miało - począwszy od tonerów do drukarek, które nie mogły przylecieć z USA aż po handlarzy kwiatów, którzy nie mogli wyeksportować swojego towaru do USA, gdzie panny młode czekały na wspaniałe wiązanki ślubne.
NASA wysłała pierwszy bezzałogowy prom kosmiczny wte i we wte. Na razie w skali mikro, ale rokowania są pomyślne. Przeprowadzono też pierwszy przeszczep całej twarzy. A dupy jak narazie jeszcze nikomu nie przeszczepili... Ciekawe, czy nie ma takiej potrzeby, czy też jest to bardziej skomplikowane technicznie niż przeszczep twarzy. W końcu na twarzy nie trzeba tyle godzin siedzieć. Chociaż niektórzy mają takie twarze, jakby właśnie na nich siadywali... Może wystarczy o tych przeszczepach.
Miałem stłuczkę - blondynka koniecznie musiała właczyć się do ruchu poprzez bok mojego auta. Niby nic nadzwyczajnego, ale kiedy próbowałem wezwać drogówkę - dopiero zaczęła się jazda, mimo, że jechać dalej już nie mogłem. Rzecz miała miejsce na terenie centrum handlowego, które leży tuż poza Warszawą, więc policja z Warszawy nie mogła przyjechać i kazali dzwonić do komendy w W., której podlega teren centrum handlowego. Tam nikt nie odbierał, więc ponownie zadzwoniłem do Warszawy. W końcu przyjechali, a to też nie była drogówka, i na dodatek - przyjechali z Targówka, a nie z W. Dobrze, że nie chodziło o napaść, bo dawno by mnie zabili i to ze trzy razy, zanim bym się doczekał interwencji policji.

2010.04.15
No i żałobno-funeralnej szopki ciąg dalszy, a robi się coraz weselej. Najpierw pomysł spod dużego palca u nogi, żeby Kaczyńskich pochować na Wawelu. Zamiast stuknąć się w głowę to wszyscy przytaknęli ochoczo. I tym sposobem głupi pomysł stał się świetlaną ideą. Oczywiście, chcieli ich najpierw wsadzić do krypty, gdzie leży Piłsudski. Bałem się, że będą chcieli ich wsadzić do jednej trumny z Naczelnikiem. Ale na szczęście rodzina Naczelnika zaoponowała, więc złożą ich w przedsionku krypty. Decyzja o wawelskim pochówku spolaryzowała społeczeństwo. Rozsądni ludzie, niestety w mniejszości, uważają że to chory pomysł, podyktowany masową histerią i jakimś fikcyjnym przekonaniem, że to był wielki mąż stanu. Ani wielki, ani stanu. Żeby było śmieszniej, nikt sie nie chce przyznać czyj to był pomysł. Kler twierdzi że to pomysł rodziny i Kancelarii Prezydenta. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że to pomysł kleru i rodziny i rządu jeszcze. A rodzina najprawdopodobniej ma tego wszystkiego dosyć. Rząd prawdopodobnie uważa, że to idiotyczny pomysł, więc milczy, bo boi się, że sondaże pójdą w dół, a wybory tuż tuż.
Ja uciekam na weekend z Warszawy, bo podobno na uroczystości żałobne ma przyjechać 1,5 mln ludzi. Dobrze, że sam pogrzeb będzie w Krakowie.
A w Gabonie będzie szpital imienia Kaczyńskich. Ciekawe co zrobi Burkina Faso? Może zasadzą tam baobab imienia Kaczyńskich?
W sumie jest to przygnebiające, jak ludzie są ogłupiali, żądni sensacji i podatni na populistyczne hasła. Ale tak było zawsze. I tak będzie. Mam jedynie nadzieję, że atmosfera "santo subito" minie przez te 2 miesiące jakie pozostały do wyborów prezydenckich. W przeciwnym razie biada nam, ludziom myślącym.
Dzisiaj w TOK FM jakiś filozof powiedział to, co mówiłem już pierwszego dnia - nie można oceniać człowieka pod kątem tego, w jaki sposób poniósł śmierć. I nie należy zapominać kiepskich stron rządów kaczyńskiego, bo w przeciwnym razie będzie to nieetyczne. Odetchnąłem, bo już się bałem że to ja zwariowałem. Zjawisko to nazwałbym "syndromem Kmicica" - mordował Polaków, a wystarczyło, że obronił króla i Kuklinowski przypiekł mu boczków - i już stał się bohaterem narodowym.

2010.04.11
No i pierwszy dzień żałoby narodowej. W telewizji non-stop gadki-szmatki o kwiecie polskiej elity, który zginął w katastrofie. Co do niektórych ofiar - można by się z tym zgodzić, ale co do niektórych - to raczej kompost, a nie kwiat elity politycznej. W południe, jadąc samochodem, omal nie wpadłem na babę, która jechała przede mną. Jej samochód nagle zatrzymał się na środku jezdni, a ona sama wyskoczyła z niego jak z procy. Myślałem, że zrobiło jej się niedobrze, albo że chce siku. Rozglądam się - gdzie ona chce zrobić to siku? A tymczasem ona rozpoczęła świętowanie dwóch minut ciszy narodowej. Spojrzałem na zegarek - no tak - 12:00. Swoją drogą jaka to cisza, jeśli wyją syreny i trąbią klaksony? To raczej dwie minuty kakofonii narodowej. Włączyłem więc światła awaryjne i odczekałem swoje w samochodzie. Nie wysiadłem, bo się bałem, że przejadą mnie ci, którzy nie okazali się tak gorliwymi patriotami jak pani kierowca przede mną. Podejrzewam, że ona od rana czyhała na te dwie minuty. I się doczekała... Dotarłem do domu. W radio - pitolą na fortepianie i skrzypcach rzewne kawałki. Program w kablówce - poprzekręcany do góry nogami. Pozostaje albo oglądać programy informacyjne albo wyłączyć telewizor. Nawet do sklepu człowiek nie pójdzie, bo pozamykane. Jedyna korzyść - nie ma reklam w telewizorze.
Z reporterskiego obowiązku, no i że to wyjątkowa chwila - wszak katastrofa lotnicza w której ginie prezydent to wydarzenie równie rzadkie jak wizyta komety Halley'a - postanowiłem jechać z rodziną na Krakowskie Przedmieście, aby zobaczyć historyczny kondukt z trumną prezydenta, wiezioną z lotniska do Pałacu Namiestnikowskiego. W zasadzie to miałem chytroplan, żeby jechać na Pola Mokotowskie by popatrzeć na konwój na ul. Żwirki i Wigury, ale rządny sensacji tłum był wszędzie taki sam, więc postanowiliśmy jechać na Stare Miasto. A i benzyny spalę mniej. Już i tak wystarczy kopcia z tych tysięcy zniczy - ciekawe czy Unia każe Polsce dopłacić za nadprogramową emisję CO2. W ucho wsadziłem sobie słuchawkę podłączoną do radia w telefonie, żeby wiedzieć, czy tumna już jedzie czy nie jedzie. Zatrzymałem się na luźnym, płatnym parkingu opodal Arkad Kubickiego. Oczywiście hołota, której nie chciało się wydać 5 złotych na parking, pozajmowała samochodami każdy skrawek wolnego miejsca - nie ważne czy to chodnik, czy zakaz parkowania. Dziwię się, że policja nie wlepiała mandatów. Ale oni zajęci byli obstawianiem trasy konduktu pogrzebowego. Gdyby "śpiący policjanci" mogli wstać, to też by ich do tego wzięto. W Warszawie można było dzisiaj śmiało szaleć po ulicach. Ryzyko mandatu - zerowe. Spod Arkad Kubickiego wjechaliśmy schodami ruchomymi na Krakowskie Przemieście. Tam już mocno okurwiały tłum, ciasno oblepiający chodniki i liczne ekipy lelewizyjne z kamerzystami na rozmaitych podnośnikach i platformach. Samolot ze zwłokami prezydenta jeszcze nie wylądował. Poszliśmy więc na Senatorską - tłum trochę mniejszy, ale równie okurwiały. Po drodze podziwiamy przy Miodowej ławkę grającą utwór Chopina. Aż strach usiąść. Poza tym czy wypada usiąść tyłkiem na mazurku albo nokturnie? Ale nie siadamy - idziemy dalej. Trumna jest już na płycie lotniska i trwa krótka msza. Wszędzie handlarze akcesoriami funeralnymi i propagandowymi. Na każdym rogu ulicy, przez nikogo nie niepokojeni, sprzedają znicze, kwiaty, flagi i bandery polskie. Takiego zarobku to nawet na Wszystkich Świętych nie będą mieli. Ale cóż - skoro jest popyt, napędzany masową histerią to jest i podaż. Z Senatorskiej poszliśmy do Ogrodu Saskiego - tam już spokojniej i normalniej, ale cała Marszałkowska obstawiona przez wygłodniałą sensacji gawiedź. Nawet nie próbowałem zająć jakiejś strategicznej pozycji. Poszliśmy na Pl. Piłsudskiego, stamtąd na Miodową i chodu na parking. Trumna jedzie z lotniska. Stwierdziliśmy, że wszystko i tak zobaczymy w telewizji, a jak ten okurwiały tłum ruszy do samochodów - to nie wyjedziemy ze Starego Miasta do wieczora. Gdy przyjechaliśmy opustoszałymi ulicami do domu i włączyliśmy telewizor - trumna jechała dopiero Senatorską. Obiecałem sobie, że to ostatni raz, kiedy zachciało mi się być uczestnikiem wielkiej chwili dla narodu polskiego.
To był dopiero pierwszy dzień żałoby, a już mnie mdli. Pragnę odrobiny normalności. A przede mną jeszcze sześć dni i sam pogrzeb, zwiastujący komplenty paraliż miasta. Kaczyński będąc prezydentem Warszawy zajmował się muzeami i pomnikami a nie remontami ulic. Dzięki temu, nie dość, że Warszawa jest totalnie rozkopana, to jeszcze swoim pogrzebem kompletnie ją zablokuje. Podobno pogrzeb ma byc w przyszłą sobotę - trzeba będzie wynieść się z miasta.

2010.04.10
No i runął rządowy samolot na smoleńskie lotnisko. Zginęli wszyscy - para prezydencka, prawie 20 posłów i senatorów, szefowie wojsk, duchowni, etatowy Piłsudski czyli aktor Janusz Zakrzeński, suwnicowa Walentynowicz i inni. W sumie 96 osób. I w ten sposób, jedną katastrofą można sparaliżować władzę w Polsce. W każdej większej korporacji jest zakaz latania całego zarządu jednym samolotem, a tymczasem w polskim wojsku nikt o takim sprytnym pomyśle nawet nie słyszał - i w ten sposób zginęli dowódzcy sił specjalnych, marynarki wojennej, szef sztabu generalnego itd. Typowo polskie.
Przyczyny katastrofy można się tylko domyślać. Najprawdopodobniej był to ośli upór Kaczyńskiego, aby wylądować blisko Katynia. Piloci, mając w pamięci awanturę, jaką Borubar rozkręcił gdy leciał do Gruzji, a pilot nie chciał lądować na lotnisku zagrożonym ostrzałem, prawdopodobnie woleli nie narażać się na utratę premii, więc próbowali wylądować w gęstej mgle, pomimo sugestii z wieży kontrolnej, aby tego nie robili. No i wylądowali - 150 metrów od pasa startowego, demolując połać lasu.
A tymczasem w Polsce rozdzwoniły się dzwony kościelne, poszarzały strony internetowe, zarządzono tydzień żałoby, pospuszczano flagi, pozamykano hipermarkety, zamknięto kina i cały naród rzucił się na kolana, rozmodlony i zawodzący. Przed Pałacem Namiestnikowskim pojawiło się morze zniczy i kwiatów, a stare dewoty, oderwane od Radia Maryja możliwością pokazania się w telewizji, wiodły prym w jękliwym odmawianiu koronki. Innymi słowy Polacy znaleźli się w swoim żywiole. W tym, do czego zostali stworzeni przez ewolucję - w celebrowaniu swojej klęski. Dziennikarze robią co mogą, aby kontynuować rozpoczęty rano show, zapraszając do studia kogo się da. A jak już nie mają kogo zaprosić to robią sondę uliczną z "przeciętnymi Polakami".
Oczywiście już podnoszą się głosy jakim to wielkim Polakiem Lech Kaczyński był. Zapominając tych wszystkich międzynarodowych kompromitacji wynikających z jego fobii i kompleksów, jego braku decyzyjności, otaczania się posłusznymi miernotami, jego małostkowości, najgorszych notowań opinii społecznej. Okazuje się, że wystarczy roztrzaskać się w samolocie, najlepiej w pobliżu Katynia, aby w masowej świadomości awansować na wybitnego męża stanu. Typowo polskie.
Paradoksalnie ten incydent może spowodować zbliżenie pomiędzy Rosją a Polską. Ciekawie, a raczej sprytnie, zachowała się Litwa - z jednej strony odrzuciła prawo polskiej mniejszości do zapisywania swoich nazwisk po polsku, a z drugiej - ogłosili trzydniową żałobę narodową. Wiedzą, że takim gestem łatwo Polaków udobruchać. Merkel i Putin, na wieść o katastrofie, z pewnością odetchnęli z ulgą i ze skrywaną radością kupią najbardziej wypasione wieńce. A tymczasem Brazylia ogłosiła trzydniową żałobę narodową.
Jak każda katastrofa lotnicza, wydarzenie to jest smutne i przerażające, bo uzmysławia, że i my możemy umrzeć w najmniej oczekiwanym momencie życia. To taki współczesny "dance macabre" - czy jesteś prezydentem czy robotnikiem budowlanym - śmierć jest nieuniknona, a jej godzina nieznana. Mors certa, hora incerta.
Takie wydarzenia wyrywają nas ze złudnego kokonu poczucia bezpieczeństwa. Jeśli spadł prezydencki samolot i nikt na to nic nie może poradzić, to równie dobrze może spaść na nas meteoryt, który obróci w proch całe miasto i też nikt nic na to nie poradzi.

2010.04.08
No i mamy trzy, jakże ważne, doniesienia z końca pierwszej dekady XXI wieku. Jakże mentalnie podobne do siebie:
1. ekshumowano zwłoki Jerzego Popiełuszki, pobrano trochę kości jako relikwie po czym ciało z powrotem zakopano;
2. w Arabii Saudyjskiej skazano na karę śmierci Libańczyka, który w swoim kraju prowadził w telewizji program o wróżeniu - ludzie do niego dzwonili, a on im wróżył; niestety, przyjechał do Arabii Saudyjskiej, a tu go schwytano i wytoczono mu proces o czarną magię, bo wróżył; na razie jeszcze łba mu nie ucieli, ale wszystko jest na jak najlepszej drodze ku temu;
3. w Watykanie rozgorzał spór o piąty dogmat maryjny pod tytułem "Maryja duchową matką całej ludzkości, jej orędowniczką i współodkupicielką"; trwają spekulacje czy papież ogłosi ten dogmat czy nie. Ciekawe, czy Maryja, jeśli w ogóle istniała, znała przynajmniej takie słowo (oczywiście po aramejsku) jak "współodkupicielka".
Dwudziesty pierwszy wiek. Kto by pomyślał... Te newsy są jak z kosmosu. Gdybym był kosmitą i je przeczytał, to albo bym uciekł z tej planety albo bym ją zniszczył, jako siedlisko niebezpiecznych szaleńców.

W Wielkanoc pojechałem na wycieczkę. Do Kazimierza, tego nad Wisłą. Gdybym nie miał pieniędzy - nic bym nie zobaczył i nigdzie bym nie wszedł. Parking - 10 złotych. Wejście na górę z trzema krzyżami - złotówka od łebka. Nawet paragon fiskalny dostałem, a jakże. Nieciekawe ruiny zamku - 3 złote od łebka. Zasponsorowano mnie. Inaczej bym tam nie wszedł, bo szkoda mi było tych trzech złotych aby obejrzeć z bliska kupę gruzu i jakiegoś obrzępałę robiącego za kata. Skąd tam kat? No bo jest tam muzeum tortur. Na pomysł założenia muzeum "Tańca z gwiazadmi" jeszcze nie wpadli. Zwiedzanie oczywiście płatne. Darowałem sobie. No i kazimierzowski hit - kogut z ciasta - 10 złotych. Za kawał byle jak wypieczonego ciasta z paroma starymi rodzynkami (wcale bym się nie zdziwił, gdyby te koguty sprowadzano z Chin) - 10 złotych. Na szczęście ładna pogoda była za darmo. Póki co.

2010.03.11
No i w Holandii zostanie prawdopodobnie uchwalone prawo, że każdy kto ukończy 70 rok życia, może się poddać eutanazji. I się w Polsce zaczęło. Natychmiast wypełzły zewsząd prawicowo-oszołomsko-klerykalne kmioty, które grzmią, że to kolejny krok ku cywilizacji śmierci, że będą nadużycia i w ogóle. A w sumie co w tym złego? Z biologicznego punktu widzenia człowiek po odchowaniu potomstwa powinien umrzeć. Życie po 40 roku życia jest życiem na kredyt, coraz częściej wspomaganym lekami. Kiedyś średnia długość życia wynosiła 40 lat i nikt nie trąbił, że to apokalipsa i świat się kończy. Bo taka była norma i wszyscy to akceptowali. Dzięki zdobyczom nauki i techniki wydłużyliśmy sobie ponaddwukrotnie życie i w ten sposób stworzyliśmy problemy z nowotworami (z których większość rozwija się po 40 roku życia), chorobami neurodegeneracyjnymi (parkinsonizm, starcze otępienie), gigantycznymi nakładami na refundację leków i opiekę zdrowotną, brakiem pieniędzy na emerytury itd.
W internetowych dyskusjach padają śmieszne argumenty - że przyjdzie islam i on zabroni eutanazji. A tymczasem w Albanii eutanazja jest legalna od 1999 roku (pierwszy kraj europejski, który ją zalegalizował, chociaż mało kto o tym wie), a 64% ludności deklaruje się jako muzułmanie. Inny argument - że będzie to pole do nadużyć. Pewnie będzie. Wszystko może być polem do nadużyć. To zależy tylko od ludzi. A pracownicy pogotowia, którzy uśmiercali ludzi dla kilkuset złotych? Czy to nie jest bardziej przerażające niż dobrowolna chęć zakończenia bolesnej i nużącej egzystencji? Najbardziej radykalni w prawicowych poglądach są ci, którzy niewiele w życiu widzieli i przeżyli. Jak to zwykle w naszym kraju - ślepcy dyskutują o kolorach. A może zrobić sondę wśród 70-latków, co oni sądzą o Holenderskim pomyśle? Dlaczego by nie zrobić referendum dla starszych ludzi - niech oni zadecydują czy chcą mieć taką alternatywę, a niech nie decyduje o tym skompromitowany kler i prawicowe oszołomy. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znać umiar.

Ohydne zwały śniegu wreszcie topnieją w ekspresowym tempie, pozostawiając po sobie ohydne zwały miejskiego kurzu, śmieci i psiego gówna. Ohyda.

2010.02.23
No i niewiele się pomyliłem w prognozowaniu głupoty massmediów. Po czadzie przyszedł czas na sople, jako zabójcę. Tym razem media orzchciły je "lodowymi strzałami śmierci". Na to nie wpadłem. Jestem kompletnie bez polotu.

Ohydne zwały śniegu wreszcie topnieją w ekspresowym tempie, pozostawiając po sobie ohydne zwały miejskiego kurzu, śmieci i psiego gówna. Ohyda.

Wyszperana ciekawostka - Haren/Maczków. Haren to miasteczko w Dolnej Saksonii, które zostało zdobyte podczas II Wojny Światowej przez wojska gen. Maczka. Po zdobyciu miasta, ludność niemiecką wysiedlono, a do miasta ściągnięto 5000 Polaków z okolicznych obozów jenieckich i koncentracyjnych czy też tych, którzy poracowali jako robotnicy przymusowi. Miasteczko miało swoje władze, pocztę i wszelkie inne instytucje samorządowe. Istniało do roku 1948, kiedy Polacy zdecydowali się wrócić do Polski albo udać na emigrację. Więcej na ten temat w Wikipedii.

2010.02.12
No i zapłoną stosy w Wielkiej Brytanii. Ale nie z czarownicami lecz z hinduistami, którzy (a właściwie - który) stoczyli sądową batalię o możliwość kremacji swoich zwłok pod chmurką, a nie w krematorium. No i sąd im uległ. Oczywiście nie będą się spalać gdzie popadnie, lecz w miejscach wyznaczonych przez władze miejskie. Mogą teraz zaśpiewać tak jak Kazik - "Ja spalam się...".

Zdaje się, że dzisiaj zaczynają się jakieśtam Igrzyska Zimowe w Vancouver. Who cares? Komu to obecnie służy? Wojny toczą się jak toczyły a igrzyska są wyłącznie dla zawodowców-cyborgów a nie dla amatorów. Pic na wodę...

W Warszawie jakiś bandzior zadźgał nożem policjanta, gdy ten usiłował mu przeszkodzić w demolowaniu środków komunikacji miejskiej. Pech policjanta polegał na tym, że za bardzo uwierzył w moc prawa, a za słabo w ludzką skłonność do bezinteresownego mordowania bliźnich. Policjant był wprawdzie po cywilu i na urlopie, ale zainterweniował - co jest w tych tchórzliwych czasach rzadkie, i za to mu, pośmiertnie, chwała. Mamy bohatera, mamy złoczyńcę (któremu w więzieniu z pewnością nieźle tyłek nagwintują) ale obserwuję, że zaczęła się jakaś apoteoza zabitego. Jakieś felietony, wywiady jak to dla córeczek urządzał pokój, jak to koledzy go kochali i w ogóle świat bez niego stał się uboższy, Borubar nada order, dostanie awans a Słońce stanie w miejscu. Szkoda że jeszcze nie dostanie pośmiertnie nagrody pieniężnej. Czemu to ma służyć? Taki typowo amerykański ekshibicjonizm uczuciowy plus puste gesty. Czemu go nie doceniali za życia? Czemu za życia nie dostał awansu ani orderu od Irasiada? Za chwilę będzie to trąciło żenującym patosem i postać odważnego człowieka zostanie zmielona przez media, a to co w tej sprawie najważniejsze trafi na dalsze tło.
My, Polacy, uwielbiamy tylko martwych bohaterów, bo żywych obrzucamy błotem.

No proszę - w "Caritasie" też są przekręty. W TYM "Caritasie" którego zbożną działalność przeciwstawiano "bezproduktywnym" finałom WOŚP. A tymczasem caritasowcy kupują sami od siebie za bezcen domy i ziemię, które ludzie im przepisują w celach charytatywnych. Okazuje się, że ci pracownicy kupują te posiadłości z łaski, bo one i tak niewiele warte. I w zasadzie to powinni im dopłacać do tego interesu. Biedactwa. Ciekawe co na to krzykacze-oponenci Owsiaka. No, jakby taka historia dotyczyła Owsiaka, to w kościołach przeczytano by w niedzielę list biskupi na ten temat.

2010.02.08
No i byłem wczoraj w kinie. W sumie nic nadzwyczajnego, aczkolwiek film bardzo zacny. Salka niewielka, jak na multikino. Czułem się trochę nieswojo, bo jako jedna z nielicznych osób nic nie żarłem ani nie chłeptałem. Nie zaopatrzyłem się w prażoną kukurydzę w papierowym pojemniku o rozmiarach małego kosza na śmieci ani w litrowy kubas napoju gazowanego, ani w michę pełną nachos ze śmierdzącymi sosami. Byłem absolutnie nieprzygotowany do seansu filmowego. Po prostu - burak. Po seansie, brodząc po kostki w rozsypanym pop-cornie, prześmierdnięty dusznym smrodem smażonego oleju i kukurydzy, udałem się do wyjścia. Następnym razem wezmę ze sobą pęto mocno czosnkowanej kiełbasy i słoik z musztardą, albo menażkę z grochówką.

2010.02.01
No i cichy zabójca znowu zaatakował... Co za dziennikarz debil (w zasadzie to synonimy) wymyślił określenie "cichy zabójca" dla tlenku węgla? Równie dobrze można tak nazwać muchomora sromotnikowego. Czego to się nie wymyśli, aby tylko sprzedać newsa. Może niedługo pojawią się takie tytuły jak "zabójczy żelazny koń" gdy ktoś wpadnie pod pociąg, albo "ta śmierć przyszła z nieba", gdy komuś spadnie na łeb cegła. Niedługo będą roztopy, a z nimi pojawią się sople. Ponieważ sople są przezroczyste, to będzie można je śmiało nazwać "niewidzialnymi zabójcami". I tak od nowa...

2010.01.29
No i stało się - Donaldu Tusku nie będzie startował na prezydenta. Zamiast niego ruszyli do boju Komorowski - moim zdaniem poważny kandydat, i Radosław Sikorski - moim zdaniem niepoważny kandydat - po pierwsze za młody, a po drugie - który Polak będzie głosował na kogoś, kogo żona ma na nazwisko Applebaum? Toż to jeszcze gorsze niż dziadek w Wehrmachcie...

Naukowcy biją się w piersi za swoje katastoficzne wizje ocieplenia Ziemi, a tymczasem zima szaleje na całego. Być może winne jest temu Słońce, które zgodnie ze swoim jedenastoletnim cyklem, powinno wchodzić w jego maksimum, a tymczasem jest bardzo spokojne - bez ani jednej plamy. Nie wykluczone, że czeka nas szereg znacznie chłodniejszych lat.

Naukowcy przewidują, że około 2050 roku zostaną zalegalizowane małżeństwa pomiędzy człowiekiem i androidem. Niewykluczone. Już teraz można spotkać takich, którzy wolą znajomość z jakąś maszyna niż z człowiekiem. A może wtedy będą możliwe nawet małżeństwa pomiędzy człowiekem a neandertalczykiem? Podobno udało się w dużej częsci zrekonstruować genom neandertalczyka, więc co stoi na przeszkodzie, aby powołać go do życia? Może stworzymy gatunek "podludzi", których będziemy wykorzystywać do ciężkich prac albo jako żołnierzy? Pojawią się nowi abolicjoniści itd.

2010.01.12
No i zima w pełni. Półmetrowe zaspy, pochmurne niebo, zamarznięte akumulatory, opóźnienia pociągów, problemy z parkowaniem i przedzieraniem się przez wąskie, nieodśnieżone uliczki. A wszystko przez ten efekt cieplarniany...

Dzisiaj widziałem jak gołąb gruchał do gołębicy. Ciekawe, czy w zimie te latające szczury też się parzą? Jeśli tak, to gdzie wysiadują jaja? W rurach ciepłowniczych? A może spotkałem gołębia-zboczeńca? Nażarł się chleba, które otępiałe staruszki-gołębiofilki rozsypują na zaśnieżonych trawnikach i roznosi go chęć prokreacji, mimo śniegu.

Dwa dni temu był XVIII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zwykle pobito rekord w zbiórce pieniędzy (około 40 mln złotych) i jak zwykle w polskim piekiełku - kilku zakompleksionym publicystom i środowisku "stuprocentowych Polaków-katolików" się to nie podobało. Bo kosztowne, bo w zimie, bo "róbta co chceta", bo Owsiak to prostak i despota dyktujący warunki szpitalom, bo każdy głupi potrafi założyć fundację i potem z niej żyć dostatnio, bo "Caritas" zebrał więcej bez takiego rozgłosu itd. A gówno mnie to obchodzi! Ja tam Owsiaka nie ubóstwiam, ale cenię za bezkompromisowość i za zaufanie, jakie potrafi wzbudzić w ludziach. Dobrze, że jest ktoś, komu jeszcze ludzie ufają w tym massmedialnym syfie.

2010.01.06
No i mamy "Trzech Króli" w nowym roku. Zobaczymy co królowie nam przyniosą tym razem. Kadzidła jest aż nadto, mirry nie potrzeba, nie wspominając o tym, że miru też w tym roku nie będzie na świecie. Iran, Jemen - kto tam jeszcze w kolejce? Może Wenezuela? Za to złota trochę by się przydało. Co nas czeka w tym roku? Naukowcy znowu odkryją jakieś planety w dalekim kosmosie, politycy będa się żarli, muzycy napiszą nowe przeboje, filmowcy nakręca kolejne sto kasowych filmów, których głównym bohaterem będzie przemoc, kilku muzułmańskich idiotów wysadzi się w powietrze, tu wojenka, tam wojenka i tak do grudnia...
A propos wątku religijnego - w Świnoujściu jeden z mieszkańcow złożył pozew do sądu o zdjęcie krzyży w urzędzie miejskim. Brawo. Rodzi się świadomość obywatelska.

Zabawna historia z Bydgoszczy - do tamtejszej wojewódzkiej komendy policji przyszedł pan i grzecznie powiedział, że chce zgłosić skargę w związku ze zniszczeniem mienia. W sumie nic dziwnego, ale pan powiedział, że chce to zrobić w imieniu policji, po czym wyjął młotek i stłukł nim szklane drzwi wejściowe do komendy.

Kilka dni temu, w "Wyborczej" ukazał się bardzo ciekawy artykuł o postepującej islamizacji Europy, co moim zdaniem jest głównym zagrożeniem XXI wieku. Europa powinna kompletnie się zamknąć na islamskich imigrantów.
Patrząc na ulice państw zachodnich, gdzie aż się roi od Saracenów, zaczynam się cieszyć, że w latach, gdy kraje te się bogaciły i ściągały tanią siłę roboczą, w Polsce była komuna i nikt tu nie chciał przyjeżdżać, oprócz nielicznych "bratnich" działaczy z trzeciego świata. Dzięki temu nie mamy takiego problemu i zagrożenie wydaje się mniejsze. Jedna z nielicznych korzyści istnienia komuny.

A propos Saracenów - dwa dni temu, w Dubaju, otwarto oficjalnie najwyższy budynek świata - 818-metrowy hotel Burdż Kalifa (Burj Khalifa).