2012.11.01
Wszystkich Świętych. Dwa dni temu wszelkiej maści idioci wierzący, że smoleńską katastrofę spowodował wybuch bomby, mieli swoje święto. Pismak z "rzepy" - jakiś Gmyz czy Chmyz napisał, że znaleziono na samolocie ślady trotylu i nitrogliceryny, tak jak by współczesne bomby robiono z trotylu lub nitrogliceryny. Ale to wystarczyło, żeby media mało się nie zesrały z sensacji, z Kaczyńskim na czele. Po południu prokuratura wojskowa zdementowała te bzdety, ale wystarczyło, aby świat się z Polski mógł pośmiać. "Rzepa", która poziomem dorównuje coraz bardziej "Faktom", napisała potem, że trochę przesadzili z tym trotylem. Co za żenada.

W międzyczasie na wschodnie wybrzeże USA uderzył huragan "Sandy" - taka mała kara natury za to, że USA nie podpisały protokołu z Kyoto o redukcji emisji dwutlenku węgla.

2012.08.04
Kolejna medialna impreza (bo ze sportem ma już niewiele wspólnego) - XXX Igrzyska Olimpijskie w Londynie. I niezły ubaw - wariatka, która przyłączyła się do ekipy Indii podczas ceremoni rozpoczęcia, dziwaczne sędziowanie podczas walk bokserskich, oddawanie i zabieranie medali w judo, kompletne porażki polskich "pewniaków" itd. itd.

A w Polsce - "in vitro" i większa troska rządzących o zarodki, niż o małe dzieci. Jak ktoś słusznie zauważył - katolicy nie muszą stosować "in vitro", jeśli im religia zabrania, więc czemu na projekt ustawy patrzy się przez pryzmat katolicyzmu? Z jednej strony biadolą, że Polaków coraz mniej, a z drugiej - robią wszystko, aby nie ułatwiać zachodzenia w ciążę kobietom, które chcą mieć dzieci i z pewnością ich nie zmielą w maszynce do mięsa, jak to zrobiła jedna z mieszkanek Radomia. Paranoja.

2012.07.02
Uf, i po Euro 2012. Wygrali Hiszpanie. I dobrze. Przydadzą im się pieniądze, bo Hiszpania idzie w ślady Grecji i szybko zbliża się do przepaści bankructwa. Za to w Polsce można już zdemontować stadiony i zwinąć asfalt na A2. Okazało się, że obcokrajowcy znajdują nas jako gościnny i przyjazny naród. To chyba była wersja demonstracyjna. Obawiam się, że gdyby taki obcokrajowiec dostał polskie obywatelstwo, to dopiero by zobaczył jakim wilkiem jest Polak dla Polaka.

Wreszcie wakacje. Okres upałów, topielców i medialnej nudy, aczkolwiek natężenie ruchu jakoś specjalnie nie zmalało. Może trzeba jeszcze tydzień lub dwa poczekać. A dzieci się nudzą. Nie wiem na czym to polega. Ja się nigdy nie nudziłem. Nie miałem tylu zabawek, klocków, "Młodych elektroników", książek, gier komputerowych, sprzętu turystycznego, farb, PlayStation i innych elektronicznych dupereli. Kiedyś człowiek potrafił cały dzień grać w kapsle, pikuty, podchody, "wojnę" - przy pomocy plastikowych pistoletow. Kawałek patyka i odrobina fantazji wystarczyły, aby doskonale się bawić. Gdybym, będąc dzieckiem, miał tyle klocków LEGO co moje dzieci, to miałbym zabawy na co najmniej rok. A teraz? Dlaczego dzieci nie potrafią się bawić? Co zabija ich kreatywność? Czy trzeba ich tego uczyć? Mnie nikt nie uczył. Nie wiem na czym to polega. Może po prostu mają tego za dużo i nie potrafią z tego korzystać? Może trzeba im schować część zabawek? Ciekawe, czy w ogóle by to zauważyły.

2012.06.14
EURO 2012 trwa jeszcze, niestety. Aczkolwiek od początku tygodnia po Warszawie jeździ się lepiej. Albo ludzie wzięli urlop albo się wystraszyli. Impreza nawet udana, o ile nie liczyć wtorkowej bijatyki polskiej hołoty z rosyjskimi kibicami. Policja szybko uziemiła kiboli, ale nie spisała się najlepiej - wszak wiedzieli, że będzie dym, podkręcany przez media i polityków-idiotów, więc mogli tak zorganizować przemarsz Rosjan, aby nigdzie nie dać możliwości ataku ze strony polaczków. Jestem rozczarowany rozmiarem kar, jakie szybkie sądy nakładają na kiboli - grzywny rzędu 500 zł czy areszt w zawiasach na 3 miesiące. To żałosne. Czy to jest dotkliwa kara? Przecież taki kibol zaraz pójdzie robić dym, jak tylko wyjdzie z sądu. Gdyby nałożyć na niego grzywnę w wysokości 50.000 złotych, aby się nie wypłacił przez dwa lata - to miałoby sens. Co to jest 500 złotych? Pogański kraj, pogańskie obyczaje.

Na Florydzie jeden z kapitanów łodzi obwożących turystów po krainie aligatorów chcial przywabić gada bliżej. Zrobił to tak skutcznie, że zwierzak odgryzł mu dłoń. Aligatora zabito i wyjęto dłoń z brzucha, ale nie udało się jej przyszyć. Kapitan dostał karę za nielegalne dokarmianie zwierząt. Zabawne.

W Chile, w Europejskim Obserwatorium Południowym ropoczęto budowę największego teleskopu optycznego na świecie. Średnic zwierciadła będzie miała około 40 metrów. Aby wyeliminować zakłócenia wynikające z obecności atmosfery, w teleskopie zostanie zastosowana optyka adaptatywna, czyli zwierciadło będzie się składało z około 1000 małych sześciennych luster, które będą oddzielnie sterowane przez komputer, tak aby wspólnie dawały jak najlepszy obraz. Podobno zdjęcia z tego teleskopu będą lepszej jakości niż z Hubble'a.

2012.05.25
Obciach goni obciach. Najpierw ktoś zastrzelił w Warszawie dwoje starszych turystów z Niemiec. Podobno sporo podróżowali po świecie. Byli nawet w Afryce, ale strzał w głowę dostali dopiero w Polsce. Świetna reklama na Euro. Policja pewnie dostała wytyczne, żeby znaleźć sprawcę jak najszybciej, a jeśli się nie uda, to którys z policjantów sam się przyzna. A tymczasem mógł to być jakiś zwyczajny socjopata, czy sfrustrowany kark, któremu ci ludzie np. zajechali drogę swoim samochodem. Idiotyczna, przypadkowa zbrodnia. Tak samo jak kilkanaście lat temu w Górach Stołowych, gdy niewykryty do dzisiaj sprawca zastrzelił dwoje młodych turystów na szlaku.

Obciach numer dwa. W słupsku dwóch facetów chciało wsiąść do podmiejskiego pociągu z tapczanem. Ale tapczan sie otworzył, a z tapczanu wypadł rozkładający się trup, zawinięty w dywan. Gdyby człowiek obejrzał to w filmie (skojarzenie z filmem "Ciało" nasuwa się samo), to stwierdziłby że to zbyt naciągane. A tu zycie, jakz wykle pokazało, że Polak potrafi.

Wystrzelono pierwszy prywatny statek kosmiczny, który ma zawieźć zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Okazało się, że nie trzeba być mocarstwem, aby eksplorować przestrzeń kosmiczną. Komercja wchodzi w kosmos. Być może jeszcze za mojego życia różne korporacje będą ciągać się po sądach za podkradanie sobie planetoid zawierających cenne surowce.

Skończył się serial "House M.D.". Właściwie, to powinien skończyć się już dwa lata wcześniej - na szóstej serii (zwanej u nas, nie wiedzieć czemu - sezonem), tak samo jak serial "ER" powinien zakończyć się na ósmej. Ale kasa jest ważniejsza niż walory artystyczno-zdroworozsądkowe. Koniec "House'a" mało ciekawy i wymęczony. Musiałem oglądać na raty, bo usnąłem w połowie odcinka. Dla mnie nadal mistrzostwem świata pozostaje zakończenie serialu "Six feet under". Nic mu jak narazie nie dorównało i nie dorówna. Ale podobno mają iść za cisoem i nakręcić wersję kinową "House'a". Słusznie, trzeba wyciskać kasę, póki się konwencja nie opatrzyła gawiedzi. Osobiście wolałbym zobaczyć ekranizację powieści Hugh Lauriego "Handlarz bronią" - to była bardzo zabawna książka i byłby z niej fajny film akcji.

2012.05.16
W zasadzie nie dzieje się nic. Przypomina mi się taki rysunek Czeczota (kilka dni temu umarł, niestety) - biegnie gazeciarz, wymachując gazetami i krzyczy "Nic się nie wydarzyło!".

Bo jakie ważne newsy? Że zbankrutowana Grecja nieustannie chce wyjść ze strefy euro, a Europa za wszelką cenę chcę ja tam zatrzymać, bo się boi, że im waluta się posypie? Że pasjonat Niesiołowski pogonił jakąś propisowską dziennikarzynę? Że Sejm uchwalił, że będziemy pracować do 67 roku życia, aczkolwiek lewacy i pisory odgrażają się, że po zmianie rządu anulują tę ustawę? Że rodzice tzw. małej Madzi z Sosnowca się rozwodzą? Stali się żenującymi celebrytami, zamiast iść do pierdla za zabicie dziecka - tacy polscy O.J. Simpsonowie. Że służba zdrowia zdycha i nawet w prywatnych, abonamentowych centrach medycznych na wizytę u lekarza czeka się ponad miesiąc? Że emocje rozpala fakt, iż przebojem ludycznego wydarzenia pod nazwą "Euro 2012" będzie jakaś prymitywna (czyli adekwatna do imprezy) ludowa przyśpiewka z głupawym, acz wpadającym w ucho tekstem? Że upominki na "Euro 2012" zawalają półki sklepowe, ale ceny są tak wyśrubowane przez pazerną organizację o mafijnej strukturze czyli UEFA, że nikt ich nie kupuje? Co to za newsy? Co one wnoszą mądrego czy pożytecznego? Papka dla konsumentów.

W sprzedaży pojawił się 55-calowy telewizor zbudowany w technologii OLED - obraz jest o niebo lepszy od telewizora na LED-ach - aczkolwiek trudno to soobie wyobrazić, a grubość takiego telewizora to kilka milimetrów. Któryś z uczonych powiedział, że zaawansowana technologia w niczym nie różni się od magii. Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na płytę CD, telewizor 3D, Internet czy chociażby aplikację w smartfonie, która potrafi zidentyfikować piosenkę po kilku taktach.

Ciekawy fakt dotyczący II Wojny Światowej - wyzwolenia czeskiej Pragi. Pragę wyzwolili Rosjanie. To fakt powszechnie znany. Ale mało kto wie, że byli to nie Rosjanie z Armii Czerwonej lecz tzw. własowcy, czyli żołnierze ROA - Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej, utworzonej przez Niemców z Rosjan, którzy nie chcieli i nie mogli wrócić do ZSRR (bo tam trafiliby pod ścianę albo na 25 lat do łagru). Dowodził nimi generał Andriej Własow. 5 maja 1945 wybuchło w Pradze powstanie przeciwko Niemcom. Nadciągała Armia Czerwona, ale Niemcy zdobywali przewagę i niewiele brakowało, a powstanie by upadło. Wtedy żołnierze ROA, dotychczasowy sojusznik Niemców - przeszli na stronę powstańców i wspólnie wyzwolili Pragę, bez udziału Armii Czerwonej. Niemcy ogłosili rozejm i uciekli z Pragi w stronę pozycji Amerykanów. Wtedy Armia Czerwona ich dopadła. Tzw. "operacja praska" zakończyła się dopiero 11 maja 1945 roku, a więc ładnych parę dni po kapitulacji Trzeciej Rzeszy. Jaki był los żołnierzy ROA - wiadomo. ROA jest często mylona z RONA - Rosyjską Wyzwoleńczą Armią Ludową - inną kolaboracyjną jednostką utworzoną przez Niemców, pod dowództwem Kaminskiego. RONA wsławiła się bestialstwem podczas Powstania Warszawskiego (jako 29 Dywizja Grenadierów SS "RONA"), porównywalnym jedynie z wyczynami SS-manów z brygady Dirlewangera. Większość żołdaków z RONA zginęła, a sam Kaminski, którego nawet Niemcy mieli dosyć - został prawdopodobnie przez nich zamordowany - oficjanie zginął w walkach z partyzantami. Generał Własow został po wojnie wydany przez Amerykanów Rosjanom. Rosjanie zorganizowali "sprawiedliwy" proces po czym kat wbił Własowowi w podstawę czaszki stalowy hak i powiesił go na strunie fortepianowej.

Ciekawostka ze świata mody - mundury dla SA, SS i Hitlerjugend projektował niejaki Hugo Boss. Nie dziwiota, że tak dobrze leżały.

2012.04.07
Nadciąga Wielkanoc.
Obrazek pierwszy. Kolejka do kasy w supermarkecie. Koszyki wypchane, w przeciwieństwie do portfeli. Niektórzy mówią kasjerce do jakiej kwoty ma ich liczyć. Jeśli ją przekraczają - odkładają niektóre produkty. Co ciekawe - nikt nie odkłada alkoholu. Raczej poświęcą owoce, filety z ryby czy proszek do prania niż alkohol.
Obrazek drugi. Święcenie pokarmów w kościele. Cała procedura trwa 5-7 minut. Stół, na którym ustawia się koszyczki ze święconką ma ograniczoną powierzchnię. Ci, którzy ustawiają swoje koszyczki, odchodzą na bok, niektórzy stoją w pobliżu stołu. Spóźnialscy nie mogą poczekać te 5 minut, aby załapać się na kolejny cykl święcenia. Wpierdalają się niczym do zatłoczonego autobusu, przepychają z tymi swoimi koszyczkami i na siłę upychają je na stole, mimo że nie ma już miejsca. Ubędzie im czasu, gdy chwilę poczekają. Oni muszą koniecznie teraz, zaraz, natychmiast załapać się na poświęcenie. Potem mogą już pobożnie wrócić z koszyczkiem do domu.

Afera solna. Cwaniaki przez lata sprzedawali odpady z jakiegos preocesu produkcyjnego jako sól spożywczą. Firmy kupowały ją tonami. A teraz państwowa inspekcja ie chce podac do publicznej wiadomosci, które to były firmy i w jakich produktach była ta sól. Boją się. Boja się, że firmy pójda z torbami, że ich produkty będą bojkotowane a ludzie wytoczą im procesy, które mają szansę wygrać. Niestety, Państwo Polskie nie dba o interesy obywateli, więc nie chce upublicznić nazw firm. Trudno w to uwierzyć. Ale istnieje szansa, że będą musieli to zrobić, bo Czesi się wkurzyli i poskarżyli na forum międzynarodowym. Wstyd i hańba.

Drukarki 3D. Czy w najbliższych latach czeka nas kolejna rewolucja technologiczna? Drukarki 3D kosztują obecnie około 1300 dolarów. Może kupić ja każdy i wydrukować dowolny przedmiot. Sluchałem niedawno ciekawej audycji na ten temat. Być może za kilka lat nie będziemy kupować przedmiotów jako takich lecz jedynie algorytmy - programy, które będziemy ściągać z sieci i wrzucać na drukarke 3D, a ona już wydrukuje to co kupiliśmy - buty, zabawki, nawet proste urządzenia elektroniczne. Zniknie konieczność transportowania dóbr, istnienia hurtowni, sklepów. Trudno to sobie wyobrazić. Będą istniały tylko sklepy z odpowiednimi "atramentami". A może będzie tez niebawem możliwe drukowanie pojedynczymi atomami? OCzywiście dsotepne tylko dla naukowców. Co za problem schłodzić atomy i ustawić je w odpowiedniej kolejności? Może uda się "wydrukować" żywą komórkę? Albo używając rozmaitych komórek do drukowania stworzyć nowe gatunki? Niebywałe. Drukarki 3D mogą stać się takim samym nieoczekiwanym zwrotem akcji w postępie technologicznym jak smartfony. Kto by pomyślał, że telefon stanie się kiedyś tak niesamowitym urządzeniem? To samo może być z drukarkami.

2012.02.13
Oj, trochę się wydarzyło ostatnio. Cała Polska żyła historią porwanego dziecka z Sosnowca, które wcale nie zostało porwane lecz prawdopodobnie ukatrupione przez swoją młodą matkę w ramach "nieszczęśliwego wypadku podczas kąpieli". Oczywiście, nikt jej nie udowodni, że zrobiła to celowo. Pewne osoby powinny być jednak sterylizowane pro publico bono. Sprytniejsza od niej była inna matka-Polka, które swoje dziecko po prostu wrzuciła do pieca - ta mogła twierdzić, że dziecko zabili jej kosmici i nikt jej nie udowodni kłamstwa. Za to triumfuje detektyw-autolanser Rutkowski, któremu udało się SB-ckimi metodami rozwikłać tę ogólnonarodową "zagadkę" i zagrać na nosie policji. Policja się tłumaczy, że oni musieli działać zgodnie z prawem, w domyśle - opieszale i nieskutecznie. Niestety, w takich sprawach liczy się skuteczność, więc 1:0 dla show-mana i mistrza "samych sukcesów" Rutkowskiego.

Kolejna zaćpana gwiazda w postaci Withney Houston zleciała z firmamentu showbiznesu i żaden "bodyguard" nie zdołał jej uratować przed samą sobą.

Wreszcie otworzyli Stadion Narodowy w Warszawie. Ale tylko po to, aby go zamknąć. Wielkie oburzenie, bo kibole liczyły na to, że będą się tam mogli ponapieprzać kijami podczas meczu Wisły z Legią, a tu - lipa, "social-eventu" dla grup kiboli nie będzie. Legia ma swój wypasiony, odnowiony za pieniądze podatników stadion, to niech tam robi sobie robi wojnę domową.

Zmarła Wisława Szymborska. A ponieważ miała za życia ten komfort, że mogła mieć wszystkich w dupie i robić głównie to, na co miała ochotę, to wielu nie może tego przeboleć. A na dodatek miała świecki pogrzeb. No i zaczęło się krótkotrwałe lecz intensywne piekiełko polskie - że pisała bałwochwalcze poematy ku czci Stalina i partii, że podpisywała jakiśtam list w sprawie aresztowanych pod pozorem szpiegostwa księży, no i zasadniczy zarzut - że to Żydówka. Nikt nie jest wolny od robienia głupstw, a problem w tym, że mądrości nabiera się z wiekiem. W tamtych czasach, żeby coś osiągnać, to trzeba było krakać tak jak wrony. Być może, że gdyby nie pisała tych wierszy o Stalinie, to nie zostałaby noblistką? Nie każdego stać na to, a by w życiu kierować się maksymą Bartoszewskiego - "warto być przyzwoitym". I jak widać - nie każdego stać na to, aby wybaczyć błędy innym. Zresztą Bartoszewskiego po śmierci też przeciągną przez polskie piekiełko. Taka to już nasza plugawa nacja.

Na pocieszenie - plugawa nasz nacja ma jednak przebłyski geniuszu (co widać w wielu zagranicznych uniwersytetach i ośrodkach badawczych, bo w Polsce nikt nie ceni polskich naukowców). Dzisiaj ma być wystrzelony z Gujany Francuskiej pierwszy polski sztuczny satelita. Jest on na miarę naszych możliwości, a na serio - na miarę możliwości studentów Politechniki Warszawskiej. Celem misji jest wyniesienie małego (sześcian o boku 10 cm z kilkoma antenkami i panelami ogniw słonecznych) satelity na orbitę i jak najszybsze spowodowanie, aby zleciał na Ziemię, czyli spalił się w atmosferze. W ten sposób będzie testowana metoda szybkiego usuwania zużytych urządzeń z przestrzeni okołoziemiskiej. Gdy się uda - pomysł zapewne kupią od Polaków Japończycy czy Amerykanie, bo polski rząd w tym czasie będzie zajęty aborcją/in vitro/krzyżem w Sejmie/katastrofą smoleńską/fryzjerem minister Muchy i nie będzie miał czasu, aby jakoś ten sukces naukowy rozwinąć.

Emerutury. Rząd stara się przeforsować (i pewnie mu się to uda) zapis, aby wiek emerytalny zaczynał się od 67 roku życia. Ponieważ zostało mi do emerytury jeszcze ćwierć wieku, to do tego czasu przepisy zmienią się jeszcze kilkanaście razy i okaże się, że trzeba będzie pracować do 80 roku życia, a być może i po śmierci jako np. preparat w formalinie pokazywany za pieniądze w wesołym miasteczku, albo będzie tak jak w Indiach - za życia podpisze się umowę, że po śmierci mój szkielet idzie na cele naukowe, a za to dostaję określone pieniądze. Rodzina wtedy ma z głowy problem z pogrzebem. Same korzyści. Słusznie powiedział w radiu jakiś poseł - skoro konieczność podwyższania wieku emerytalnego jest związana z kiepską demografią (starzeniem się społeczeństwa) to dlaczego nic się nie robi w kierunku poprawienia tej demografii? Głos wołającego na puszczy.

No i te mrozy na dodatek. Nie pamiętam jeszcze takiej zimy, żeby śnieg spadł tylko raz, a potem przez miesiąc były mrozy po minus dwadzieścia stopni. Podobno idzie ocieplenie. Zobaczymy.

A co z ACTA? Prawdopodobnie pójdzie ad acta. Albo jak ktoś słusznie zauważył - zostanie podpisana pod inną postacią. W każdym razie okazało się, że internauci są siłą, z którą politycy muszą się liczyć. No i problem z zaufaniem do polityków (jeśli jeszcze ktoś miał takowe), że chcieli po kryjomu przepchnąć brudne prawo, stworzone przez chciwe korporacje.

2012.01.18
Angielska wersja Wikipedii została dzisiaj na jeden dzień zaczerniona, w proteście przeciwko projektowi amerykańskiej ustawy SOPA (Stop On-Line Piracy Act), która w zamyśle ma chronić własność intelektualną przed piractwem, ale w rzeczywistości zagroziłaby istnieniu licznych stron internetowych na całym świecie. Parafrazując Obelixa - "Ale głupi ci Amerykanie".

A w Polsce? Brzoza - kokpit, kokpit - brzoza. I tak ad nauseam, jak mawiali starożytni, czyli do wyrzygania. Jajogłowi na nowo przesłuchali taśmę z czarnej skrzynki rozwalonego samolotu, dając politycznym miernotom kolejną okazję do medialnej masturbacji. A tymczasem olej napędowy już po 5,78 zł za litr, nie widać końca refundacyjnego pierdolnika, a gdy chcę się zapisać na wizytę do okulisty to zapisy na kwiecień będą od pierwszego lutego. Ale brzoza i kokpit ważniejsze. Z przerażeniem patrzę na mój wpis sprzed roku - wtedy też wszyscy pieprzyli tylko o prezydenckim samolocie. Minął rok i nic się nie zmieniło. To jakiś koszmar.

Już nawet niebo nie może patrzeć na ten syf i litościwie okryło całą Polskę śniegiem. Wreszcie, ku uciesze dzieci i na pohybel patogenom.

Zabawna historia - zasłyszana, lecz w 100% autentyczna. Facet kupił wypasionego Lexusa (ISF czy coś takiego) za kilkaset tysięcy złotych, po czym wrócił po kilku dniach do salonu z awanturą, że chce oddać samochód, bo okazało się, że nie można do niego zamontować instalacji gazowej.

Steven Hawking obchodził 70 urodziny. Tymczasem jego choroba - stwardnienie zanikowe boczne postępuje i być może ten nieprzeciętny człowiek niebawem nie będzie w stanie kontaktować się z otoczeniem. Ale powstają nowe technologie - podobno można już sterować komputerem przy pomocy myśli, więc i dla Hawkinga opracują pewnie jakieś urządzenie, o ile wcześniej nie uda się na spotkanie z wielką niewiadomą, aczkolwiek twierdzi, że jest ateistą.

2012.01.03
Jakiś wpis musi zacząć pierwszy, więc zaczynam. Dalszy ciąg pierdolnika refundacyjnego. Lekarze nadal są na "nie" i nie chce im się czytać wydanych z opóźnieniem przepisów wykonawczych do ustawy refundacyjnej. Aptekarze jakoś sobie radzą, ponieważ są bardziej elastyczni (mądrzejsi?) od lekarzy. Najbiedniejsi są pacjenci, którzy kompletnie nie wiedzą ile zapłacą za leki, gdy pójdą do apteki z receptą ostemplowaną "Refundacja do uznania przez NFZ".

Śniegu nadal nie ma. No cóż, było lato bez słońca to zima będzie bez śniegu. Zabawne, że dla firm budowlanych i zarządów miast łagodna zima to błogosławieństwo, natomiast dla kopalń soli i węgla, elektrociepłowni, właścicieli stoków narciarskich, producentów ciepłej odzieży i łopat do odśnieżania - to przekleństwo.