2013.11.01
Wracam do bloga na swojej stronie, porzucając profil na Facebooku. Uznałem, że Facebook to strata czasu, nie warta tego, co ma do zaoferowania ten portal społecznościowy. Postaram się na swojej stronie zainstalować bloga z prawdziwego zdarzenia.

2013.02.27
Oj, dawno już nic nie napisałem. Z drugiej strony - jeśli mam pisać o niczym, to lepiej nic nie pisać. Inny powód to moje przenosiny na fejsbuka, który daje jednak więcej możliwości dla interaktywnych wpisów i dyskusji.

Tak więc rok 2012 za nami. Dla mnie to nie był dobry rok. A dla kogo jeszcze nie był? W tym roku odeszli m.in.: Wisława Szymborska, Irena Jarocka, Piotr Pawłowski (aktor), Whitney Houston, Andrzej Szczeklik (lekarz), Zygmunt Broniarek (dziennikarz), Bogusław Mec (piosenkarz), Włodzimierz Smolarek (piłkarz), Michał Issajewicz (żołnierz AK, uczestnik zamachu na Franza Kutscherę), Wiesław Chrzanowski (polityk), Jan Suzin (prezenter telewizyjny), Jack Tramiel (twórca komputerów Commodore i Atari), Ferdinand Porsche (projektant samochodów i czołgów), Donna Summer (piosenkarka), Robin Gibb (jeden z "Bee Gees"), Andrzej Czeczot (rysownik), Sławomir Petelicki (twóca "GROM"-u"), Stefan Stuligrosz (dyrygent "Poznańskich Słowików"), August Kowalczyk (aktor, więzień Oświęcimia, który dość często grywał hitlerowców w filmach), Andrzej Łapicki, Jerzy Kulej (bokser), Neil Armstrong (pierwszy człowiek na Księżycu), Jan Sawka (rysownik), Leszek Drogosz (bokser), Erazm Ciołek (fotoreporter), Norman Schwartzkopf (dowódca wojsk antyirackich podczas Wojny w Zatoce Perskiej), Maria Fołtyn (śpiewaczka operowa). R.I.P.

A co poza tym ciekawego się wydarzyło w nowym roku? Nic nowego. In vitro, Smoleńsk, zamach, brzoza, związki partnerskie i tak w kółko, aż do wyrzygania. A tymczasem w kraju bezrobocie rośnie.

W Mali Tuaregowie zajęli północ kraju przy pomocy islamistów, po czym islamiści przepędzili Tuaregów i teraz powstaje tam kolejna siedziba Al-Kaidy. Więc Francuzi się wkurzyli i pędzą stamtąd islamistów. Aż, tak jak w dowcipie o Niemcach i partyzantach, w końcu przyjedzie gajowy i wywali z Mali i islamistów i Francuzów. Polska też chce się pokazać, i wysłała tam jakichś wojaków od logistyki.

A tymczasem w Rosji spadł meteoryt. Dobrze sfilmowany, dzięki masowej modzie na wideorejestratory wśród rosyjskich kierowców. Rosjanie generalnie mają pecha - mniej więcej co sto lat wali w nich jakiś kamień z nieba. Jakby mieli mniejszy kraj, to byłby to problem kogoś innego, a tak - cóż.

Ach, no i papież - podał się do dymisji, czyli abdykował. I słusznie. Po co ma się użerać z tą pedofilską "hydrą nienasyconą". Najzabawniejsze jest to, w jaki sposób się komentuje tę decyzję. Jan Paweł II - "tak, do końca niósł swoje brzemię, odważny gość". Benedykt XVI - "tak, odpowiedzialnie przekazuje kierownictwo, gdy widzi, że to ponad jego siły, odważny gość". A gdy następny papież powie, że żeni się i jego żona będzie teraz papieżem, usłyszymy komentarz "tak, oto człowiek, który miał odwagę dokonać długo oczekiwanych reform, ku chwale Kościoła, odważny gość". Mam nadzieję, że jednak w 2036 planetoida Apophis przywali w Ziemię i skończy tę błazenadę w wykonaniu ludzkiego gatunku. Dajmy szansę innym gromadom zwierząt. Może rozsądniejszym...