Koncert Kitaro

Wczoraj odbył się w Sali Kongresowej koncert Kitaro z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej. Oficjalnie koncert był związany z promocja nowej płyty Kitaro - Final Call. Nieoficjalnie był to wspaniały koncert, złożony w głównej mierze z jego najbardziej znanych utworów. Pierwsza część to swego rodzaju interludium - na scenie tylko Kitaro wraz z jedną członkinią swojego zespołu (niestety, nie mogę znaleźć nigdzie informacji o niej). Niezła solówka mistrza na flecie prostym, a następnie kilka kawałków z "Silk Road" okraszonych slajdami z serialu o Jedwabnym Szlaku (jak mniemam). Potem kilkoma starannie odmierzonymi uderzeniami w gong Kitaro "przyzwał" na scenę resztę swojego zespołu, zasiadła Polska Orkiestra Radiowa no i się zaczęło. Utwory dynamiczne przeplatane spokojnymi, na granicy zaśnięcia. I tym razem już bez wyświetlania slajdów, któe wcale nie były potrzebne. Z przyjemnością się patrzyło na człowieka, który tak potrafi zatracić się w muzyce i widzieć, że kocha to co robi. Były utwory z płyt "Oasis", "Kojiki", "Tenku" i pewnie z jeszcze kilku, których nawet nie znam lub nie pamiętam. Ogólnie - fantastyczny koncert. Prawie dwie godziny wspaniałej, oczyszczającej muzyki. Kto nie był, niech żałuje.