Baba-dziwo z Kopenhagi na żywo

Wiem, nie powinienem się tak ekscytować tym festiwalem tandety i tym, że wygrało go jakieś pieprzone dziwadło. Smutne jest to, że Europa na niego tak masowo głosowała. Co prawda, od wieków baba z brodą była unikalną atrakcją cyrkową i zawsze budziła niezdrowe zainteresowanie, ale jak to świadczy o kondycji umysłowej i moralnej Europy? Nawet jeśli jest to, pożal się Boże, Eurowizja. Dlaczego ludzie głosowali na to coś? Bo przecież piosenka dziwadła nie była nadzwyczajna. Głosowali, żeby pokazać jacy są liberalni i modni? Że nie są zaściankowi? Jestem wyrozumiały. Ba! Nawet liberalny. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, transseksualistom, transwestytom (zwłaszcza jeśli faktycznie wyglądają kobieco), ale takiej dawki zwyrodnienia nie jestem w stanie zaakceptować. Dla mnie to jakiś wynaturzony podludź, którego w życiu nie wpuściłbym na podwórko i nie podał szklanki wody. Tylko chory umysł, odurzony zbyt dużą ilością AZT mógł posunąć się do wykreowania takiego emploi. Nie wiem dlaczego, ale fakt akceptacji tego degenerata przez publiczność budzie we mnie dezaprobatę graniczącą z agresją. Tym bardziej się cieszę, że Polska kompletnie zignorowała to "coś" w swoim głosowaniu. Ale mam pomysł na kolejny konkurs Eurowizji. Trzeba wysłać na niego jako przedstawicielkę Polski - posłankę Sobecką. Ona ze swoim nieokreślonym bliżej fenotypem płciowym, mogłaby zrobić furorę, tak jak teraz zrobiła ją Konczita Kiełbasa. A gdyby jeszcze ojciec Dyrektor wsparł ją apelem do słuchaczy o wyjazd do ościennych krajów i głosowanie SMS-ami na Sobecką - zwycięstwo gwarantowane. Trzymam kciuki za przyszły rok!