Eurostołki obsadzone

Wybory do Parlamentu Europejskiego z głowy. Ubędzie z kraju trochę politycznych miernot. A oto co "ciekawsi" przedstawiciele polskiej myśli politycznej, których wyeksportujemy w cholerę na pięć lat:
Bolesław Piecha - "doktor skrobak", który przeprowadził więcej aborcji, niż ja zjadłem obiadów; doznał objawienia, przestał skrobać i został przykładnym katolikiem; jego udział w aferze z francuską firmą farmaceutyczną Servier (dzięki urzędnikom uzyskała dostęp do poufnych dokumentów konkurencji, a także wpisano jej dość badziewny lek iwabradynę na listę leków refundowanych) - oficjalnie żaden;
Zbigniew Kuźmiuk - gorliwy radomski Pisior; dobrze wiedział kiedy uciec z tonącego PSL-u; postawił razem z Suskim pomnik "poległemu w boju" Pierwszemu Polskiemu Safandule i pewnie za to prezio wysłał go do Brukseli;
Rysio Czarnecki - mistrz politycznej miernoty i nijakości; z nieprawdopodobnym wyczuciem wie, skąd wieje wiatr i jak się ustawić by trafić do koryta; zmieniał partie polityczne jak rękawiczki; wierny wyznawca Leppera, porzucił go, gdy ten kazał mu się odkleić od koryta; obecnie - Pisior;
Marek Jurek - z wielkim hukiem odszedł z PiS-u jako "wierny swym zasadom", a tymczasem cichutko powrócił do niego z podkulonym ogonkiem; hołd lenny przyjęto i do Brukseli wysłano;
Karolek Karski - miernota polityczna ale za to wierny; zasłynął z pijackiego rajdu wózkiem golfowym w hotelu na Cyprze oraz denuncjacji pilota, który jako jedyny posiadający zdrowy rozsądek, nie chciał lądować z Pierwszym Safandułą w Tbilisi, gdy Pierwszy Safanduła leciał walczyć z ruskimi w Gruzji;
Julia Pitera - która widzi źdźbła w oczach Pisiorów i innych, a nie widzi belek w oczkach Platformersów;
Janusz Korwin-Mikke - szalony kapelusznik, który swoimi dyrdymałami urzeka gówniarzerię; po wielu latach chudych wreszcie przy korycie; swego czasu zaatakowany na ulicy nożem - podobno przez swoją kochanicę; sprawa dziwnie ucichła;
Bogdanek Zdrojewski - hojny darczyńca Świątyni Opaczności z publicznych pieniędzy; jak Bodzio Bogu tak Bóg Bodziowi;
Barbara Kudrycka - geniusz edukacji, reformatorka szkolnictwa wyższego, dzięki czemu pojęcie "wyższe wykształcenie" sięgnęło dna; Rudy ją odwołał (za późno!), ale w ramach rewanżu wysłał do Brukseli, by tam niosła kaganek oświaty;
Anna Fotyga - odmówiła, gdy próbowano ją umieścić w Sevres pod Paryżem jako światowy wzorzec niekompetencji; ale ślepa wierność polskiemu kartoflowi się opłaciła;
Andrzejek Duda - namaszczony przez Ziobrę, rozgrzeszony przez prezia; bez powodzenia usiłował się zaczepić gdzieś wyżej; dzięki karierze filmowej - występie w tendencyjnym filmie "Mgła" wyfrunął do Brukseli;
Beata Gosiewska - bycie senatorem to za mało, więc wdrapała się na trumnę męża, żeby było ją lepiej widać na politycznym horyzoncie; a że ciemny motłoch lubi melodramaty - więc pojedzie do Brukseli; peron we Włoszczowej można już zlikwidować;
Michałek Kamiński - bez specjalnego wykształcenia (jakiś licencjant od siedmiu boleści) ale za to "mądry jestem niesłychanie"; swego czasu ultraprawicowiec liżący razem z Markiem Jurkiem dupę Pinochetowi; Pisiorowski hunwejbin i teletubiś prezia; w trzymaniu się koryta i zmianie partii równie zręczny jak Rysio Czarnecki. Korekta!!! Megazonk! Misio-Pysio nie wszedł do PE!!! Cha, cha, cha... Łysa pała zbaraniała... Ciekawe gdzie teraz się podczepi...


No i wielki przegrany - Jacek Kurski. Byłby wspaniałą wisienką na tym torcie z gówna. Nie mogę uwierzyć, że go tam zabraknie...