Generał i motłoch

Dzisiaj pogrzeb Jaruzelskiego. Z asystą wojskową, bo w końcu był żołnierzem.
Mimo, że to ponoć kraj bardzo katolicki, pogrzeb jest znakomita okazją dla prostaczków, sfrustrowanego motłochu oraz dawno niewidzianych "prawicowców" do dołożenia swoich pięciu nic niewartych groszy. O ile można wybaczyć tym o prymitywnych, niewykształconych mózgach, o tyle ciekawe jest, że wśród wykształconych najbardziej radykalni są młodzi, którzy w dupie byli i gówno widzieli, jeśli chodzi o stan wojenny i czasy socjalizmu. Swoim krzykiem chyba chcą nadrobić to, że się nie załapali na "walkę z komuną", więc przynajmniej teraz trochę poszarpią trumnę z ostatnim czerwonym dyktatorem, w myśl powiedzenia, że martwego lwa to byle małpa potrafi za ogon pociągnąć. Przypuszczam, że w swoim mniemaniu Jaruzelski był patriotą, aczkolwiek z punktu widzenia tych, którzy byli gnojeni przez "komunę" za jego rządów, może to wydawać się kuriozalne i trudne do zaakceptowania.

Smutne, że III Rzeczpospolita nie była w stanie (lub nie chciała) osądzić i wydać chociażby symbolicznego wyroku na organizatorów komunistycznego puczu w 1981 roku. Mówi się, że stan wojenny był mniejszym złem. Być może. Tego się chyba nigdy nie dowiemy, a ludzie o manichejskim obrazie świata mogą powiedzieć, że nie ma mniejszego zła. Jest tylko zło.

Co by nie mówić o licznych łotrostwach Jaruzelskiego i jego podwładnych, jego niewątpliwą zasługą był pozytywny udział w bezkrwawej przemianie Polski w latach 1989-1990. Że podczas przekazywania władzy nie doszło do bratobójczych walk, chociaż prawicowe oszołomy żałują teraz, że zamiast grubej kreski Mazowieckiego nie było lasu szubienic. Dobrze to określił Michnik, że Jaruzelski zakuł najpierw naród w dymy, a potem go z tych dybów uwolnił...

A gdyby tak zestawić na przykład Jaruzelskiego z Macierewiczem - kto wyrządził więcej zła w sensie duchowym? Jaruzelski realizował plan niszczenia opozycji i wolności w sposób metodyczny, przy użyciu wszelkich środków represji ale nie był w stanie zatruć dusz, a wręcz przeciwnie - z tego mentalnego oporu tworzyło się coś dobrego. A Macierewicz? Nie ma aparatu represyjnego, a zatruwa tysiące dusz ludzi, którzy sami nie potrafią dostrzec rzeczy oczywistych. Teraz znowu Kaczyński wypuścił go z izolatki i poszczuł na kwestionowanie wyników wyborów do PE - w końcu to kolejna przegrana PiS-u, chociaż niewielu to zauważyło.

Zastanawiałem się kilka dni temu, któremu z nich podałbym rękę.