Putin się zaputał

No i Kacapy doigrały się. Zestrzelili malezyjski samolot pasażerski Boeing-777 (nie mylić z Boeingiem-787 - Dreamlinerem) rakietą Buk.

Samolot nie miał żadnych szans. Rakiety Buk zaprojektowano jeszcze w czasach Zimnej Wojny do niszczenia obiektów powietrznych, poruszających się po zmiennej trajektorii np. pocisków manewrujących. Prawdopodobieństwo zniszczenia statku powietrznego tą rakietą wynosi 90%. Zginęło prawie 300 osób.

Oczywiste jest, że zrobili to rosyjscy terroryści, zwani "separatystami". A ponieważ nie bardzo wiedzą, co powiedzieć, wymyślają niestworzone historie. Problem w tym, że ruska propaganda w stylu stalinowsko-goebbelsowskim już nie działa w dobie Internetu.

Mam nadzieję, że społeczność międzynarodowa, ze szczególnym uwzględnieniem Europy Zachodniej, spojrzy mniej przychylnie na Putina i jego swołocz, o ile nie zaleje im oczu ruska ropa i gaz. Strzelił sobie w kolano. I teraz albo walki rozgorzeją ze zdwojoną siłą, albo będzie to początek końca prosowieckiej rebelii na Ukrainie.

A co na to Polska? Macierewicz prawdopodobnie będzie mógł teraz snuć dyrdymały o wykorzystaniu rakiet Buk do zestrzelenia Tu-154 nad Smoleńskiem. To lepsze niż hel i trotyl.

A czujący miętę do ruskich Kurwin-Miałkki powie, że to się czasami zdarza na wojnie. I obarczy winą malezyjski samolot.

buk
System rakietowy Buk (Żródło: Wikimedia Commons, Public Domain)