Pełne nocniczki pani premier

Pani premier, po udanej reklamowej sesji zdjęciowej w poczytnym periodyku kobiecym postanowiła załatwić państwowe fuchy swoim koleżankom. I tak powstały pełnomocniczki. Za moje pieniądze. Ponieważ, jak mówi stara, budżetowa mądrość "Pieniądze publiczne wydaje się inaczej niż prywatne". I dlatego, mimo sztabu urzędników, powołuje się setki kolejnych. A co tam! Stać nas.
Aby było sprawiedliwie, rząd wyasygnował 16 milionów złotych na budowę świątyni-molocha, do której nikt nie chodzi. Taka wigilijna dziesięcina, nie licząc miliardów złotych na opłacanie katechetów, kapelanów i innych cwaniaków żerujących na wierze w czajniczek Russela.
Na otarcie łez, Prezydent Polski, bez większego bulu, podpisał ustawę o Karcie Dużej Rodziny. Dzięki niej rodziny wielodzietne będą mogły kupić taniej bilety do muzeum albo wyrobić sobie paszporty za połowę ceny. Słuszną linię ma nasza władza! Jeśli wielodzietni nie mają co żreć, albo kupić dzieciom książek do szkoły, to lepiej niech wypierdalają na Madagaskar albo niech idą do muzeum i tam głodują.