Zaraza

Rok 2020 zostanie zapamiętany w historii jako rok choroby COVID-19 wywiłanej przez wirusa SARS-CoV-2. Jest to o tyle unikalne, że zachorowania dotyczą głównie najbardziej rozwiniętych państwa, posiadających dużą ilość mieszkańców w podeszłym wieku. I właśnie oni są najbardziej narażeni na ciężki przebieg COVID-19.
To również pandemia, która po raz pierwszy jest tak "rozdmuchana" medialnie dzięki mediom społecznościowym. Grypy nękające Europę w latach 70-tych XX wieku nie miały szansy być tak nagłaśniane, mimo że zbierały żniowo podobne a nawet większe (jak narazie) niż COVID-19.
Subiektywne kalendarium "zarazy":
2019 - Mało kto w Polsce zwraca uwagę na informacje o jakimśtam odzwierzęcym wirusie szalejącym od listopada w chińskim Wuhan; był SARS i minał to tak samo będzie i z COVID-19... Ci Chińczycy to wszystko zjedzą...
24 stycznia - pierwszy oficjalnie potwierdzony chory w Europie
2 lutego - pierwszy zgon poza granicami Chin (gdzieś na Filipinach)
4 marca (środa) - oficjalne potwierdzenie pierwszej osoby zakażonej COVID-19 w Polsce; jakiś facet, co wrócił z Niemiec;
8 marca (niedziela) - zalecenie inspekcji sanitarnej by nie organizowac imprez masowych powyżej 1000 osób; wchodzi w życie specjalna rządowa ustawa; mało kto zdaje sobie jeszcze sprawę, że sytuacja robi się poważna, życie toczy się spokojnie dalej;
11 marca (środa) - jestem rozczarowany, ze firma nie ogłasza oficjalnie pracy zdalnej, jadę zatem do Warszawy do biura; pojawia się ogłoszenie, że od jutra zostają zamknięte szkoły, kina, muzea, restauracje, tetary etc.; jeśli rodzice nie mają co zrobić z dziećmi we czwartek i w piątek - mogą je przyprowadzić do szkoły, ale zajęć jako takich już nie będzie; od poniedziałku zacznie się oficjalna "kwarantanna"; widmo nagłego bezrobocia lub bankrutwa staje przed setkami tysięcy ludzi, o pracujących na czarno Ukraińcach nie wspominając; WHO ogłasza pandemię;
12 marca (czwartek) - koleżanka w pracy opowiada o dantejskich scenach wczoraj popołudniu w "Makro Cash" - dzikie kolejki do kas, "polowanie" na wolne wózki; wieczorem powrót z Warszawy do domu, w piątek home office, ale jeszcze indywidualnie; pojawiają się różne idiotyczne "newsy z pewnego źródła" - np. że jutro od 18:00 mają zamknąć Warszawę; pierwszy zgon w Polsce - chyba wszyscy czekali na tego przełomowego newsa;
13 marca (piątek) - rząd ogłasza, że jest syf; w weekend przychodzi oficjalna komunikacja firmowa, że od przyszłego tygodnia pracujemy w domu (oczywiście ten, kto może); okazuje się, że służba zdrowia zupełnie nie jest przystosowana do zaistaniałej sytuacji; brakuje praktycznie wszystkiego;
15 marca (niedziela) - ograniczenie komunikacji lotniczej i zamknięcie granic Polski; każdy powracający musi się poddać obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie; efekt - gigantyczne, wielokilometrowe kolejki ciężarówek; pojawiają się w sieci przepisy na płyn do dezynfekcji rąk z etanolu lub izopropanolu, wody utlenionej i gliceryny; jestem dumny z siebie, bo mam 5 litrów izopropanulu, który kupiłem chyba jeszcze z miesiąc temu bez konkretnego celu; mam też glicerynę i perhydrol, więc natychmiast preparuję dwa litry płynu dezynfekującego na potrzeby domowników; zamknięcie galerii handlowych; handel w sieci będzie miał żniwa
16 marca (poniedziałek) - w supermarkecie widzę kasjerki siedzące za szybami z pleksiglasu, na podłogach wyznaczające odstępy dla kupujacych przy kasie; ogłoszenia przy kasach aby zachować odstęp przynajmniej jednego metra; zaopatrzenie dobre, pomimo zeszłotygodniowego szaleństwa zakupowego; wykupione najtańsze kasze i makarony; o rękawiczkach lateksowych można zapomnieć; ceny płynów dezynfekujących szybują; zaopatruję się w gotówkę "na czarną godzinę"; nie robimy jakichś szczególnych zapasów - może trochę wiecej warzyw w puszkach i mrożonek, ale rachunek i tak prawie na 800 zł - chyba zrobiło się trochę drogo; staramy się robić zakupy raz w tygodniu, żeby nie bywać częściej w supermarkecie;
20 marca (piątek) - wprowadzenie w Polsce stanu epidemii, ale nie stanu wyjątkowego - wtedy wybory prezydenckie trzeba by przesunąć, czego Kaczyński chce uniknąć za wszelką cenę; jakoś dziwnie mam to w dupie; rozkręca się powoli e-nauka, mimo faktu, że resort edukacja jest kompletnie nieprzygotowany do nauki przez sieć; ale powoli startują rozmiate platformy, wykoprzystuje się Messengera czy Teams; dzieci odbywają przyspieszony kurs informatyki - jak pracować w chmurze, jak instalować rozmaite aplikacje - w sumie dobrze;
23 marca (poniedziałek)- kolega z Serbii informuje o wprowadzeniu godziny policyjnej w godzinach 17:00-5:00 rano; przyleciało też do nich sporo sprzętu z Chin i hińskich lekarzy do pomocy; robią wrażenie informacje z Włoch o setkach zgonów każego dnia, głównie wśród starszych osób; tamtejsze miejscowe krematoria nie nadążają z paleniem zwłok; w galeriach handlowych otwarte tylko sklepy z jedzeniem, kosmetykami, prasą, artykułami budowlanymi i pare jeszze innych wyjatków;
24 marca (wtorek) - wprowadzenie ograniczenia przemieszczenia (wychodzenie z domu tylko w wyjątkowych sytuacjach i koniecznościach); 25 marca (środa) - bank odmawia mi wypłaty środków z konta walutowego; mogą mi wypłacić równowartość w złotówkach; pluję sobie w brodę, że nie zrobiłem tego dwa tygodnie wcześniej; ograniczenie zgromadzeń; zaleca się aby nie spotykać się w więcej niż trzy osoby, o ile nie są rodziną;
26 marca (czwartek) - trochę zmęczony dobrowolną kwarantanną i w sumie kiepską pogodą - zimnawo i pochmurno; praca w domu w zasadzie na pół gwizdka, widać że firma zwolniła obroty w skali globalnej, ale i tak dobrze że jest praca; chyba po raz pierwszy od wielu lat cieszę się, że pracuję tu, gdzie pracuję i nie grodzi mi redukcja etatów lub przestój; z drugiej strony - co z tego, że są pieniądze, jak nie ma za bardzo gdzie ich wydawać?
27 marca (piątek) - wieczorem jadę do Warszawy, na eksperesówce luźno, mimo że początek weekendu; pełno rozmiatych prognoz i przewidywań ile to zamieszanie potrwa; ja szacuję na minimum trzy miesiące, czyli do czerwca włącznie; niewykluczone, że choroba nie wygaśnie, aż wszyscy się nią przechorują albo zaszczepią; w sumie podoba mi się ta sytuacja, bo pokazuje, że jestem stosunkowo dobrze przygotowany ale ta niepewność jutra jest cokolwiek męcząca; nie widać światełka w tunelu i nikt nie wie co będzie dalej - czy załamie się opieka zdrowotna (o ile już się nie załamała), czy dojdzie do anarchii i wprowadzenia stanu wyjątkowego?
28 marca (sobota) - litr etyliny 95 na stacji benzynowej należącej do supermarketu kosztuje 3,94 zł; w moim ulubionym sklepie chemicznym nie ma szansy by kupić pięciolitrowe kanistry z izopropanolem; zostało parę jednolitrowych butelek po 45 zł za sztukę; kupuję jedną; rząd przegłosowuje poprawki do prawa wyborczego, umożliwiające głosowanie osób podlegających przymusowej kwarantannie; oburzenie opozycji; mam to dziwnie w dupie; i tak rząd nic nie robi; w supermarkecie widać już braki pewnych towarów np. drożdży, mąki określonego typu, co i tak mnie śmieszy, biorąc pod uwagę, że w latach 80-tych była po prostu jedna mąka pszenna; teraz jak nie ma na półce mąki typu 500 czy tam 650 to panika w oczach; ale i tak kupuję za każdym razem po 10 kilo cukru; w razie czego będzie z czego robić etanol
29 marca (niedziela) - w Polsce oficjalnie jest 1833 przypadków infekcji, z czego dotychczas zmarły 22 osoby; podejrzewam, że dane są zaniżone przynajmniej dziesięciokrotnie;

Odeszli w 2019

Coroczna, alfabetyczna i subiektywna lista tych, którzy w roku 2019 dołączyli do większości...

Paweł Adamowicz - prezydent Gdańska, samorządowiec, zamordowany dzięki czarnej propagandzie PiS
Danny Aiello - amerykański aktor, znany głównie z odtwarzania ról mafiosów i ludzi z półświatka (m.in. "Leon zawodowiec", "Ruby", "Hudson Hawk", "Dawno temu w Ameryce", "Purpurowa róża z Kairu").
Ryszard Bugajski - reżyser i scenarzysta filmowy i teatralny (m.in., "Przesłuchanie", "Zaćma", "Generał Nil").
Bohdan Butenko - grafik, rysownik, ilustrator i autor komiksów (m.in. "Gucio i Cezar", "Kwapiszon", "Gapiszon").
Jacques Chirac - francuski polityk, prezydent Francji w latach 1995-2007.
Zofia Czerwińska - aktorka tealtralna i filmowa ("Miś", "Rejs", "Czterdziestolatek", "Alternatywy 4").
Carl Deckard - amerykański wynalazca, twórca jednej z metod drukowania 3D (tzw. SLS - selektywnego spiekania laserowego).
Janusz Dzięcioł - polityk, zwycięzca pierwszej polskiej edycji programu "Big Brother".
Keith Flint - brytyjski wokalista zespołu The Prodigy (najbardziej znany utwór - "Firestarter").
Robert Frank - amerykański fotograf, autor szeregu słynnych zdjęć m.in. marynarza całującego dziewczynę podczas parady ulicznej z okazji zakończenia II WŚ.
Karel Gott - słynny czeski piosenkarz; tenor.
Rutger Hauer - holenderski aktor (m.in. "Nighthawks", "The Hithcer", "Bladerunner", "Blind fury", "Fatherland").
Andrzej Heidrich - grafik, ilustrator, projektant znaczków pocztowych i banknotów (m.in. będących w obiegu od roku 1974), autor poprawek heraldycznych do godła Polski.
Stanisław Jędryka - reżyser i scenarzysta filmowy (m.in. "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Szaleństwa Majki Skowron", "Stawiam na Tolka Banana").
Zbigniew Jujka - dziennikarz i rysownik satyryczny ("Rysujki Jujki").
Jeremy Kemp - brytyjski aktor charakterystyczny (m.in. "Wichry wojny", "Wojna i pamięć").
Jan Kobuszewski - aktor filmowy i teatralny, znany z wielu ról komediowych (m.in. Kabaret Olgi Lipińskiej, Kabaret Dudek, Rodzina Poszepszyńskich, "Poszukiwany, poszukiwana", "Nie ma róży bez ognia", "Barbara i Jan", "Bajki dla dorosłych").
Janusz Kondratiuk - scenarzysta i reżyser filmowy (m.in. "Dziewczyny do wzięcia", "Wniebowzięci"). Brat Andrzeja Kondratiuka.
Janusz Kozioł - lektor filowy, spiker.
Władysław Krupka - podpułkownik MO, scenarzysta komiksowy i autor powieści kryminalnych; twórca postaci kapitana Żbika; autor kryminałów z serii "Ewa wzywa 07".
Karl Lagerfeld - niemiecki dyktator mody; dyrektor artystyczny domów mody "Chanel" i "Fendi"; autor etykiet do Coca-Coli.
Niki Lauda - austriacki kierowca wyścigowy.
Michel Legrand - francuski kompozytor muzyki filmowej (musical "Parasolki z Cherbourga", cykl filmów animowanych "Było sobie...", "Biały delfin Um").
Aleksiej Leonow - radziecki kosmonauta; pierwszy człowiek, który wyszedł w otwartą przestrzeń kosmiczną (1965).
Frank Lucas - amerykański gangster (na motywach jego życia oparto film "American Gangster" z Denzelem Washingtonem w roli głównej).
Branko Lustig - chorwacki producent filmowy (m.in. "Lista Schindlera", "Hannibal", "Black Hawk Down", "The Peacemaker").
Jacek Łuczak - profesor medycyny, specjalista i konsultant krajowy w dziedzinie medycyny paliatywnej.
Karol Modzelewski - historyk, działacz opozycji antykomunistycznej.
Robert Mugabe - premier i prezydent Zimbabwe w latach 1980-2017. Doprowadził kraj do ruiny gospodarczej.
Kary Mullis - amerykański biochemik, odkrywca w 1983 roku reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR), umożliwiającej powielanie DNA, noblista.
Matti Nykanen - fiński skoczek narciarski, wielokrotny mistrz olimpijski, dwukrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni.
Jan Olszewski - prawnik, działacz opozycji antykomunistycznej, premier Polski (1991 -1992).
Maciej Parowski - pisarz s-f, redaktor naczelny miesięcznika "Fantastyka".
Li Peng - premier Chin w latach 1988-1998, odpowiedzialny za maskakrę demonstrantów na Placu Tian'anmen 3 czerwca 1989.
Luke Perry - amerykański aktor ("Beverly Hills 90210", "Piąty element").
Tadeusz Pluciński - aktor filmowy, znany głównie z roli amantów.
Jan Purzycki - scenarzysta filmowy (m.in. "Wielki Szu", "Piłkarski poker", "Prawo ojca", "Złotopolscy").
Adam Słodowy - popularyzator majsterkowania w wieloletnim telewizyjnym programie cyklicznym "Zrób to sam".
Cezary Szlązak - muzyk i kompozytor, członek zespołu "2 plus 1".
Gene Wolfe - amerykański pisarz s-f.
Herman Wouk - amerykański pisarz (m.in."Wichry wojny", "Wojna i pamięć").
Max Wright - amerykański aktor, najbardziej znany z roli głowy rodziny w serialu komediowym "Alf".
Franco Zeffirelli - włoski reżyser i producent filmowy (m.in. "Hamlet", "Mistrz", "Poskormienie złośnicy").

Odeszli w 2018

Coroczna, alfabetyczna i subiektywna lista tych, którzy w roku 2018 dołączyli do większości...

Shoko Asahara - japoński terrorysta, odpowiedzialny za zamach w 1995 roku w tokijskim metrze, przy uzyciu sarinu; powieszony
Charles Aznavour - francuski piosenkarz i aktor pochodzenia ormiańskiego
Bernardo Bertolucci - włoski reżyser i scenarzysta - m.in.OStatnie tango w Paryżu; Ostatni cesarz; Mały Budda; Stealing Beauty (Ukryte pragnienia)
Barbara Bush - amerykańska "pierwsza dama", żona George'a H.W. Busha
George H.W. Bush - prezydent USA w latach 1989-1993
Arvid Carlsson - szwedzki neurobiolog; laureat Nagrody Nobla w 2000 r. za prace nad neuroprzekaźnictwem w mózgu (m.in. choroba Parkinsona); dzięki jego odkryciom opracowano szereg leków przeciwdepresyjnych m.in. fluoksetynę (Prozac); współpracował przy stworzeniu pierwszego inhibitora zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI)
Edward Dwurnik - polski malarz i grafik
Milos Forman - czeski reżyser, mieszkający w USA - m.in.Lot nad kukułczym gniazdem; Hair; Amadeusz; Skandalista Larry Flynt; Człowiek z księżyca
Hubert de Givenchy - francuski dyktator mody (ten od marki "Givenchy")
Peter Grunberg - niemiecki fizyk, laureat Nagrody Nobla w 2007 za odkrycie zjawiska "gigantycznego magnetooporu", dzięki któremu zminiaturyzowano dyski twarde
Johann Johannsson - islandzki kompozytor muzyki filmowej - m.in. Arrival, Sicario
Roman Kłosowski - aktor filmowy i teatralny m.in. Czterdziestolatek; Ewa chce spać; Baza ludzi umarłych; Zamach; Rzeczpospolita babska
Agnieszka Kotulanka - aktorka, znana głównie z serialu Klan
Antoni Krauze - reżyser i scenarzysta - m.in. Monidło, Party przy świecach, Smoleńsk (za ten ostatni niech mu ziemia lekką będzie)
Kazimierz Kutz - reżyser, scenarzysta i polityk - m.in. Perła w koronie; Pułkownik Kwiatkowski; Krzyż walecznych
Ryszard Marek Groński - polski pisarz i felietonista
Ursula K. Le Guin - amerykańska autorka książek s-f
Stephen Hawking - brytyjski kosmolog i astrofizyk; autor Krótkiej historii czasu, cierpiący na stwardnienie zanikowe boczne
Bronisław Opałko - kabareciarz, aktor i kompozytor; twórca postaci "Genowefy Pigwy"
Amos Oz - izraelski pisarz
Szarlota Pawel - polska rysowniczka komiksów i ilustratorka; twórczyni postaci "Kleksa"
Tadeusz Pieronek - biskup kościoła rzymskokatolickiego, prawnik
Wojciech Pokora - aktor filmowy i teatralny - m.in. Poszukiwany, poszukiwana; Brunet wieczorową porą; Alternatywy 4; Miś; CK dezerterzy
Burt Reynolds - amerykański aktor - min.Smokey and the Bandit (Mistrz kierownicy ucieka); Boogie Nights; The Cannonball Run
Philip Roth - amerykański pisarz - min.Kompleks Portnoya; Amerykańska sielanka
Olga Sipowicz "Kora" - wokalistka rockowa (zespół "Maanam") i autorka tekstów piosenek
Witold Sobociński - operator filmowy - min.Wesele; Ziemia obiecana; Pirates (Piraci); Frantic
Grażyna Staniszewska - aktorka filmowa i teatralna - min.Krzyżacy (jako Danusia Jurandówna);Zamach; Zazdrość i medycyna
Tomasz Stańko - trębacz jazzowy i kompozytor
Irena Szewińska - polska lekkoatletka; złota medalistka igrzysk olimpijskich w Tokio (1964), Meksyku (1968) i Montrealu (1976)
Piotr Szulkin - reżyser i scenarzysta - m.in. Wojna światów - następne stulecie; O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji; Ga, ga. Chwała bohaterom
Nabi Tajima - Japonka; ostatnia żyjąca osoba urodzona w XIX wieku; zmarła w wieku 117 lat i 260 dni
Piotr Tomaszewski - biochemik i farmaceuta; nauczyciel akademicki WUM
Barbara Wachowicz - pisarka, scenarzystka, publicystka, autorka biografii
Wanda Wiłkomirska - polska skrzypaczka
Wojciech Wójcik - reżyser i scenarzysta - m.in. Karate po polsku; Trójkąt bermudzki; Ekstradycja

Ciekawe strony

The Scale of The Universe 2
Edukacyjne symulacje komputerowe
Ruch lotniczy on-line
Widok na Ziemię z ISS
station-drivers - Sterowniki rozmaite
-----------------------------
Sklep modelarnia24.pl
Sklep sklepplastyczny.pl
Sklep szal-art.pl
-----------------------------
WikiHow

Odeszli w 2017

Coroczna subiektywna lista tych, którzy w roku 2017 dołączyli do większości, czyli jak mawiali starożytni rediit ad plures... Alfabetycznie.

Magdalena Abakanowicz - polska rzeźbiarka (twórczyni "abakanów")
Witold Adamek - polski operator filmowy, scenarzysta i reżyser
Brian Aldis - brytyjski pisarz s-f
Andrzej Ananicz - polski dyplomata i wykładowca akademicki
Chuck Berry - amerykański piosenkarz, popularyzator rock'n'rolla (Johnny B. Goode)
Wiliam Petter Blatty - amerykański pisarz i scenarzysta, autor m.in. Egzorcysty
Roman Bratny - pisarz, scenarzysta (Kolumbowie rocznik 20)
Zbigniew Brzeziński - amerykański politolog polskiego pochodzenia; doradca prezydentów USA - Johnsona, Kennedy'ego i Cartera
Wanda Chotomska - polska pisarka dziecięca i młodzieżowa
Holger Czukay - niemiecki kompozytor i muzyk; jeden z prekursorów krautrocka
Marek Frąckowiak - aktor; głównie role drugoplanowe (m.in.Psy, Ekipa, C.K. Dezerterzy, Alternatywy 4)
Mieczysław Gajda - polski aktor, najbardziej znany z dubbingowania Smurfa Ważniaka
Janusz Głowacki - polski pisarz, scenarzysta i felietonista
Johnny Hallyday - francuski "Presley"; piosenkarz, kompozytor, aktor
Bernard Hanaoka - polski projektant mody
Julia Hartwig - polska poetka i tłumaczka
Roman Herzog - niemiecki polityk, prezydent Niemiec w latach 1994 - 1999
John Hurt - brytyjski aktor, m.in. odtwórca tytułowego The Elephant Man
Alina Janowska - polska aktorka, m.in. Zakazane piosenki, Podróż za jeden uśmiech, Dzięcioł, Wojna domowa, Rozmowy kontrolowane; łączniczka w Powstaniu Warszawskim
Mieczysław Kalenik - polski aktor, najbardziej znany z roli Zbyszka w Krzyżakach
Janusz Kłosiński - aktor; (Kuśmider w Janosiku, Wardowski w Czterdziestolatku, Wirski w Lalce), bojkotowany po publicznym poparciu wprowadzenia stanu wojennego w 1981
Helmut Kohl - niemiecki polityk, kanclerz Niemiec w latach 1982 - 1998
Mauno Koivisto - fiński polityk, premier i prezydent (1982 - 1994) Finlandii
Marian Konieczny - polski rzeźbiarz, autor wielu pomników m.in. Witosa, Matejki i Nike w Warszawie
Franciszek Kornicki - podpułkownik, lotnik w polskich dywizjonach RAF podzas II Wojny Światowej, kawaler odreru Virtuti Militari; wygrał plebiscyt Muzeum RAF na "twarz" obchodów 100-lecia RAF
Jerzy Kossela - polski gitarzysta, członek Niebiesko-Czarnych i Czerwonych Gitar
Władysław Kowalski - polski aktor filmowy i teatralny (m.in. Mistrz i Małgorzata, Kolumbowie, Szpital przemienienia, Sauna, Pan Taduesz) Martin Landau - amerykański aktor, zdobywca Oscara, odtwórca roli komandora Koeniga w serialu Kosmos 1999
Gustaw Lutkiewicz - polski aktor (m.in. w serialu Alternatywy 4 jako prezes spółdzielni mieszkaniowej)
Charles Manson - amerykański przestępca; spędził w więzieniu ostatnie 46 lat życia
Peter Mansfield - brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla za wdrożenie w medycynie rezonansu magnetycznego
Wiesław Michnikowski - polski aktor, kabareciarz
Grzegorz Miecugow - polski dziennikarz
Robert Miles - włoski kompozytor i producent muzyczny m.in. hitów muzyki dream house - Children, One & One, Fables
Wojciech Młynarski - polski poeta, kabareciarz, autor tekstów satyrycznych i piosenek (m.in. W Polskę idziemy, W co się bawić, Niedziela na Głównym, Jesteśmy na wczasach)
Hal Moore - amerykański generał broni, dowódca kawalerii powietrznej, sportretowany przez Mela Gibsona w filmie We were soldiers
Roger Moore - brytyjski aktor, niezapomniany jako Simone Templar w serialu Święty oraz roli Jamesa Bonda
Jeanne Moreau - francuska aktorka, znana z filmów Windą na szafot czy Viva Maria!
Manuel Noriega - panamski generał i polityk, dyktator Panamy w latach 1983 - 1989
Lech Ordon - polski aktor filmowy i teatralny (m.in. Janosik, Stawka większa niż życie, Chłopi; cykl satyrycznych programów Bajka dla dorosłych)
Wiktor Osiatyński - polski prawnik, konstytucjonalista
Bill Paxton - amerykański aktor, grał m.in. w filmach Obcy - decydujące starcie, Predator 2, Prawdziwe kłamstwa, Twister, Titanic
Walery Pisarek - językoznawca; przewodniczący Jury Dyktanda Ogólnopolskiego, przewodniczący Rady Języka Polskiego
Zdzisław Pietrasik - polski krytyk filmowy i teatralny, publicysta
Witold Pyrkosz - polski aktor (m.in. Czterej pancerni, Vabank, Janosik, Kingsajz,Alternatywy 4)
George Romero - amerykański scenarzysta i reżyser; "ojciec" filmów o zombie (Noc żywych trupów)
Krystyna Sienkiewicz - polska aktorka (m.in. Rzeczpospolita babska, Barbara i Jan, Rodzina Leśniewskich)
Danuta Szaflarska - polska aktorka (m.in. Zakazane piosenki, Skarb, Żółty szalik, Pokłosie)
Jan Szczepański - polski bokser, mistrz olimpijski (złoto, 1972)
Tom Petty - amerykański rockman, gitarzysta, kompozytor i wokalista
Simone Veil - francuska polityk i parlamentarzystka, więźniarka Auschwitz
Jerzy Vetulani - polski neurobiolog, farmakolog, popularyzator nauki
Marek Wichrowski - bioetyk, filozof, wykładowca akademicki, profesor WUM; miałem z nim zajęcia na studiach dziennych jak i na podyplomowych; ciekawy człowiek
Zbigniew Wodecki - polski piosenkarz, multiinstrumentalista i kompozytor
Bogusław Wolniewicz - polski filozof i logik
janusz Wójcik - polski piłkarz, trener, poseł na sejm
Stanisław Wyganowski - prezydent Warszawy w latach 1990-1994
Malcolm Young - członek hardrockowego zespołu muzycznego Ac/DC

Miasta w serwerach

Zainspirowany artykułem o badaniach Geoffreya Westa nad systemami złożonymi, w tym – miastami, zacząłem się zastanawiać, czy przyszłość gatunku ludzkiego nie skończy się we wnętrzu komputera.

West twierdzi, że potrzeby rozwijających się miast rosną w postępie geometrycznym, a jednocześnie coraz większy procent ludzkości przenosi się do nich, więc albo czeka nas kompletne załamanie systemu surowcowego, albo nadejście osobliwości, swego rodzaju „przejścia fazowego”, które kompletnie zmieni nasz świat. Moim zdaniem ta osobliwość związana będzie z szeroko pojętą informatyką. Może to będą komputery kwantowe, co w połączeniu ze sztuczną inteligencją da nam nowe możliwości. Jedną z nich będzie możliwość życia w postaci cyfrowej, w świecie wirtualnym a la Matrix. Zauważmy, że młode pokolenia i tak coraz więcej czasu spędzają w internecie, więc czy nie prościej będzie wskoczyć na zawsze do smartfona, zamiast się w niego gapić i dziobać palcem? Wiele osób obecnie i tak pracuje z domu, więc co za różnica czy będą wykonywać tę pracę w życiu realnym, wysyłając rezultaty swojej pracy mejlem, czy też będą wykonywać swoją pracę jako świadome byty w świecie wirtualnym? Czyż nie będzie taniej stworzyć wielomilionowe miasto wirtualne, które będzie zajmować objętość małego biurowca? Poza tym świat wirtualny da nieograniczone możliwości. Nie dość, że możemy być w nim nieśmiertelni, wiecznie młodzi, to jeszcze możemy realizować swoje pragnienia i marzenia w sposób nielimitowany. Chcemy latać jak ptaki? Co za problem? Chcemy cały dzień jeździć czołgiem albo uprawiać seks z kozami? Bardzo proszę. Ludzie zaczną żyć do wewnątrz. Po co badać kosmos i szukać obcych, jeśli można ich stworzyć w Matrixie? Być może to jest przyczyna paradoksu Fermiego? Wysoko rozwinięte cywilizacje, które mają możliwość istnienia w postaci cyfrowej, znikają ze świata fizycznego. Dochodzi do ich kolapsu, zapadają się w czarnej dziurze cyfrowej rzeczywistości, gardząc kosmosem i chęcią jego poznawania. Co więcej, w takiej formie nie będziemy ograniczeni czasowo. Cóż z tego, że w świecie fizycznym minie rok, kiedy w świecie cyfrowym może w tym czasie minąć tysiąc lat? Pozostaje tylko kwestia przeniesienia osobowości z mózgu do Matrixu. I to będzie podstawą osobliwości, która zmieni nasz świat na zawsze. Oczywiście, ktoś będzie musiał budować i nadzorować elektrownie zasilające serwery, na których istnieć będą wirtualne miasta, wydobywać uran czy deuter i tryt dla tych elektrowni, chronić Ziemię przed asteroidami. To wszystko będą robić roboty, sterowane przez wirtualnych ludzi z wnętrza Matrixu. Matriksowi naukowcy będą mogli wysyłać zrobotyzowane sondy kosmiczne, które za ich nieśmiertelnego życia bez problemu dotrą do gwiazd oddalonych o tysiące lat świetlnych. W przypadku uszkodzenia lub zniszczenia cyfrowej osobowości, zawsze będzie można wgrać sobie swoją kopię przechowywaną w bankach pamięci, tak na wszelki wypadek. Jak będzie wyglądało takie społeczeństwo, gdzie nie będzie chorób, głodu, biedy, wojen? Każdy może mieć wszystko i być każdym. Chcesz być bezwzględnym dyktatorem? To tworzysz sobie wirtualne państwo z poddanymi-botami i będziesz mógł ich katować lub uszczęśliwiać. A może takie zwyrodniałe osobowości będą unicestwiane? Czy możliwość realizacji wszystkich swoich marzeń nie jest jednoznaczna z nirwaną? Z osiągnięciem stanu, kiedy gasną wszelkie popędy i pragnienia? Czy kresem ludzkości będzie cyfrowa nirwana? Wieczny stupor jako rezultat nieograniczonej wszechmocy i braku potrzeby relacji z innymi cyfrowymi istotami? Rozmycie się w petabajtach danych? A jeśli będziemy w stanie kreować sobie towarzystwo do zabaw i życia, to jak rozpoznamy, kto jest prawdziwy a kto stworzony? Może będzie zakaz tworzenia istot obdarzonych sztuczną intelignecją? A może przeciwnie? Za wszytko trzeba będzie płacić? Za każdy dodatkowy gigabajt swojego świata? Nowego awatara? Nowego członka rodziny, jeśli takowe jeszcze będą istnieć? Może konieczne będzie ciężko pracować jako na przykład sterownik cyfrowej obrabiarki w rzeczywistym świecie? A jak nie masz bitcoinów, to jesteś wymazywany w niebyt? Albo możesz uciec do nielegalnego miasta, stworzonego na nienależącym do Matrixa serwerze? Taka cyfrowa emigracja. A może będą istnieć outsiderzy, którzy nie będą chcieli żyć w świecie cyfrowym? Będą niszczyć serwery z bajecznymi miastami, tak jak ongiś luddyści niszczyli krosna, a policyjne drony, zarządzane z Matriksu, będą ich ścigać?

Osobliwość ma nadejść podobno za dwadzieścia-trzydzieści lat…

Lista nieobecności na rok 2017

Coroczna subiektywna lista tych, którzy w roku 2016 dołączyli do większości, czyli jak mawiali starożytni rediit ad plures...
Alfabetycznie.
Muhammad Ali (Cassius Clay) - amerykanski bokser, mistrz olimpijski i mistrz świata
Marek Bargiełowski - aktor (m.in. ginekolog w "Co mi zorbisz jak mnie złapiesz")
David Bowie - brytyjski wokalista i kompozytor
Fidel Castro - kubański rewolucjonista i "ojciec narodu"
Tadeusz Chmielewski - reżyser, scenarzysta, producent (m.in. "Ewa chce spać", "Gdzie jest generał", "Nie lubię poniedzialku", "Wśród nocnej ciszy", "Show")
Michael Cimino - amerykański reżyser ("Łowca jeleni", "Sycylijczyk", "Rok smoka") i scenarzysta
Jerzy Cnota - aktor ("Janosik", "Sól ziemi czarnej", "Miś", "Dom")
Leonard Cohen - kanadyjski wokalista, autor tekstów, poeta pochodzenia żydowskiego
Johan Cruijff (Cruyff) - holenderski piłkarz (Ajax Amsterdam, FC Barcelona) i trener (FC Barcelona); wielokrotny zdobywca Złotej Piłki
Maria Czubaszek - pisarka, satyryk, felietonistka, dziennikarka
Karl Dedecius - niemiecki pisarz i tłumacz; popularyzator literatury polskiej w Niemczech
Waldemar Dziki - reżyser i producent filmowy ("Pitbull")
Umberto Ecco - włoski pisarz i felietonista ("Imię róży", "Zapiski na pudełku od zapałek")
Janusz Ekiert - muzykolog; krytyk muzyczny; często występował w teleturnieju "Wielka gra" jako ekspert
Keith Emerson - brytyjski muzyk, członek zespołu z nurtu progresywnego rocka "Emerson, Lake and Palmer"
Carrie Fisher - amerykańska aktorka; najbardziej znana z roli księżniczki Lei Organy w "Gwiezdnych wojnach"; pisarka ("Pocztówki znad krawędzi")
Dario Fo - włoski dramaturg; laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1997)
Hans-Dietrich Genscher - niemiecki polityk; minister spraw zagranicznych RFN w latach 1974-1992
Butrus Butrus Ghali - egipski polityk; sekretarz generalny ONZ w latach 1992-1996
Zyta Gilowska - polityk, ekonomista, minister finansów w roku 2006 John Glenn - amerykański pilot i astronauta; pierwszy amerykański astronauta, który wykonał lot orbitalny
Tadeusz Gocłowski - duchowny katolicki; arcybiskup gdański
Martin Gray - polsko-francuski pisarz pochodzenia żydowskiego; autory słynnej autobiograficznej książki "Wszystkim, których kochałem"
Henry Heimlich - amerykański lekarz; twórca techniki ratującej przed zadławieniem tzw. rękoczyn Heimlicha
Michał Jagiełło - taternik, pisarz, autor książki "Wołanie w górach"
Jan Kaczkowski - duchowny katolicki, etyk, filozof, pisarz, "onkocelebryta", twórca hospicjum w Pucku
Bogusław Kaczyński - krytyk muzyczny i publicysta
Marian Kociniak - aktor ("Jak rozpętałem II Wojnę Światową", "Janosik", "Jan Serce", "Igraszki z diabłem", "Trójkąt bermudzki")
Andrzej Kondratiuk - reżyser ("Hydrozagadka", "Wniebowzięci", "Mleczna droga", "Wrzeciono czasu", "Gwiezdny pył"), scenarzysta, aktor
Andrzej Kopiczyński - aktor ("Czterdziestolatek", "Kopernik", "Znachor")
Harold Kroto - brytyjski chemik, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii za odkrycie fullerenów
Greg Lake - brytyjski muzyk, członek zespołu z nurtu progresywnego rocka "Emerson, Lake and Palmer"
Franciszek Macharski - duchowny katolicki; kardynał
Enzo Maiorca - włoski nurek; pierwszy przekroczyl głębokość 50 m bez aparatu oddechowego
George Michael - brytyjski wokalista i kompozytor; członek duetu "Wham"
Krzysztof Miller - fotoreporter
Aleksander Minkowski - pisarz, scenarzysta ("Gruby", "Szaleństwa Majki Skowron", "Dyrektorzy", "Układ krążenia")
Krzysztof Pazdro - chemik i wydawca; autor "kultowego" zbioru zadań z chemii
Szimon Peres - izraelski polityk; prezydent Izraela w latach 2007 - 2014
Alan Rickman - brytyjski aktor (najbardziej znane role filmowe to Gruber - szef terrorystów w "Szklanej pułapce" oraz Sewerus Snape w "Harrym Potterze")
Prince Rogers Nelson - amerykański muzyk znany jako "Prince"; autor takich przebojów jak "Purple Rain", "Kiss", "When Doves Cry"
Janina Paradowska- dziennikarka, felietonistka, związana z tygodnikiem "Polityka"
Nancy Reagan - żona prezydenta USA Ronalda Reagana
Sonia Rykiel - francuska projektantka mody
Bud Spencer - włoski aktor, znany głównie ze spaghetti-westernów oraz serii filmów z detektywem "Extralarge"
Zdenek Smetana - czeski animator i reżyser ("Wodnik Szuwarek", "Opowieści z mchu i paproci" znane w Polsce jako "Żwirek i Muchomorek")
Bohdan Smoleń - aktor, kabareciarz i piosenkarz
Tadeusz Szuba - farmaceuta; działacz samorządu aptekarskiego; redaktor naczelny "Aptekarza"
Janusz Tazbir - poliski hitoryk i humanista; autor licznych książek o kulturze staropolskiej
Peter Vaughan - brytyjski aktor ("Okruchy dnia", "Vaterland - Tajemnica III Rzeszy", "Brazil", "Gra o tron")
Vesna Vulović - słynna jugosłowiańska stewardesa, która przeżyła upadek z wysokości ponad 10 km, gdy w 1972 roku wybuchł samolot, którym leciała
Andrzej Wajda - reżyser i scenarzysta (m.in. "Kanał", "Lotna", "Popiół i diament", "Wesele", "Ziemia obiecana", "Człowiek z marmuru", "Danton", "Korczak", "Pan Tadeusz", "Zemsta", "Katyń")
Gene Wilder - amerykański aktor komediowy ("Młody Frankenstein", "Płonące siodła"), reżyser i scenarzysta
Harry Wu - słynny chiński opozycjonista, działacz praw człowieka
Colin Vearncombe - brytyjski wokalista i kompozytor, bardziej znany jako "Black" - autor hitu z lat 80-tych "Wonderful Life"
Xymena Zaniewska - projektantka mody, scenograf
Andrzej Żuławski - pisarz, reżyser ("Szamanka", "Na srebrnym globie"), aktor, skandalista (swój romans z Weroniką Rosatti opisał w wycofanej na wniosek sądu książce "Nocnik")

2016.04.03

Stało się. "Trójka" się informacyjnie skurwiła pod rządami PiS-u. W całej Polsce organizowane są wielotysięczne uliczne protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, a w "Trójce" ani słowa na ten temat w serwisie informacyjnym. Cóż, signum temporis. No i jeszcze ten list episkopatu czytany w kościołach. W sumie dobrze - po takich akcjach dekatolizacja Polski będzie przyspieszać.

Z innej beczki - gdy wczoraj robiłem zakupy w jednym z sieciowych supermarketów - zabrakło tam prądu. Obsługa sklepu - kompletnie zagubiona. Zamiast zamknąć sklep i tylko wypuszczać klientów, to cały czas pozwalali, żeby nowi klienci wchodzili. Ciekawe co na to przepisy bezpieczeństwa. I wtedy się okazało, ile jest warta ta cała nasza technika. Ani nie można zapłacić, bo kasy nie działają, a co gorsza - nie można zapłacić kartą, bo nie działają terminale do obsługi kart bankowych. Wystarczy, że zabraknie prądu i zostajesz bez jedzenia, pieniędzy, łączności. Chyba zostanę "prepersem".

2016.03.28

Tegoroczne święto Wielkiej Nocy kończą się informacją o śmierci księdza Jana Kaczkowskiego. Wielkiego duchem i mądrością, słabego ciałem. Szkoda, bo odszedł kolejny wartościowy przedstawiciel głosu rozsądku w KK, mający unikalny dar przyciągania ludzi do boga, bez uciekania się do wielkich choć pustych tekstów o miłosierdziu et consortes. Bardziej by się przydał na ziemi, niż w niebie, ale cóż, wybrańcy bogów umierają młodo...

Tradycyjny remanent u Świętego Piotra

Jak zwykle, kiedy wydaje się, że nie ma już kto umrzeć ze znanych osób, jednak ciągle ktoś się znajduje.
W roku 2015 przestali istnieć między innymi:
Władysław Bartoszewski - historyk, polityk, działacz społeczny; autorytet moralny ("Warto być przyzwoitym")
Julian Bohdanowicz - rysownik i karykaturzysta
Ladislav Chudik - aktor słowacki (stary ordynator Sova w serialu "Szpitala na peryferiach")
Wes Craven - amerykański reżyser horrorów ("Koszmar z ulicy Wiązów", "Krzyk" i inne)
Wojciech Fangor - malarz i grafik
Michele Ferrero - włoski multimilioner, prezes rodzinnej firmy spożywczej Ferrero (Nutella, Kinder Chocolate, Tic Tacs, Kinder Niespodzianki, Ferreo Roche etc.)
Roman Frister - dziennikarz polski i izraelski
Edgar Froese - muzyk niemiecki, członek zespołu "Tangerine Dream"
Alfred Gilman - amerykański fizjolog, za odkrycie jednego z najważniejszych mechanizmów receptorowych oraz białka G, biorącego w nim udział, otrzymał w 1994 roku Nagrodę Nobla
Adam Halber - dziennikarz muzyczny (czasami pojawiał się jako ekspert w "Wielkiej Grze"), polityk lewicy, ten od słynnego SMS "...Chwała nam i naszym kolegom. Chuje precz!"
Józef Hałas - malarz
Jerzy Kamas - aktor (Wokulski w ekranizacji "Lalki")
Frances Oldham Kelsey - farmakolog; lekarz; cichy bohater ludzkości; nie dopuściła w latach 60-tych XX wieku do sprzedaży w USA talidomidu - leku powodującego wady płodu; zmarła w wieku 101 lat
Krzysztof Kąkolewski - dziennikarz, reportażysta
Lemmy Kilmister - gitarzysta i autor tekstów (m.in. Motörhead)
Czesław Kiszczak - premier, wojskowy; twórca stanu wojennego i Okrągłego Stołu
Tadeusz Konwicki - pisarz, reżyser
Jan Kulczyk - polski biznesmen; najbogatszy Polak; Frances Kelsey zrobiła więcej dla ludzkości, niż Kulczyk swoimi milionami i biznesami
Christopher Lee - angielski aktor (Saruman z "Władcy Pierścieni", Hrabia Dooku z "Gwiezdnych Wojen"); ochotnik w Wojnie Zimowej, żołnierz RAF podczas II Wojny Światowej
Robert Leszczyński - dziennikarz, charakterystyczna fryzura a la mop
Robert Loggia - amerykański aktor (m.in. "Człowiek z blizną", "Dzień niepodległości")
Jan Matyjaszkiewicz - aktor
Józef Oleksy - polityk, były premier Polski
Terry Pratchett - angielski pisarz s-f ("Świat dysku")
Jan Prochyra - aktor o charakterystycznym wyglądzie (Kirło z ekranizacji "Nad Niemnem") i głosie (Kłapouchy w filmach o Kubusiu Puchatku)
Wayne Rogers - aktor amerykański (rola Trapera w serialu "M.A.S.H.")
Demis Roussos -"kultowy" wokalista grecki
Olivier Sacks - angielski neurolog i pisarz popularnonaukowy ("Przebudzenia", "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem", "Halucynacje" i inne)
Omar Sharif - egipski aktor; amant filmowy
Jan Skrzek - muzyk bluesowy
Maciej Szczepański - prezes TVP w latach 1972-1980 ("Krwawy Maciej"), bezwzględny dla podwładnych ale dzięki niemu TVP została zmodernizowana do poziomu europejskiego; na początku lat 80-tych XX wieku odsiedział w więzieniu 4 lata za łapówkarstwo
Monika Szwaja - pisarka
Bohdan Tomaszewski - nieodżałowany dziennikarz sportowy i komentator
Józef Wesołowski - arcybiskup rzymskokatolicki; słynny pedofil z Karaibów
Edmund Wnuk-Lipiński - socjolog, pisarz s-f

Pociąg, referendum, topielec i beczki...

Ostatnio opinia publiczna jest męczona przez media trzema tematami - złotym pociągiem, uchodźcami i referendum. Z tych trzech rzeczy, chyba tylko ta druga jest najistotniejsza. Głupotami związanymi z rzekomo odkrytym w okolicach Wałbrzycha hitlerowskim pociągiem ze złotem oraz poronionym referendum (frekwencja około 8%, koszt - 100 mln złotych czyli prawie 25 mln euro) autorstwa eks-prezydenta Komorowskiego, szkoda się zajmować. Natomiast tzw. uchodźcy są faktycznie problemem, bo pokazują, że Unia Europejska - ten syty i nieruchawy twór, jest zupełnie bezbronna wobec współczesnej wędrówki ludów. Uciekający przed wojną z Bliskiego i Środkowego Wschodu, a także z niektórych krajów Afryki, chcą zakosztować socjalnego raju z kieszeni unijnych podatników. A gdy te bardziej rozsądne i biedniejsze kraje UE protestują przeciwko niekontrolowanemu napływowi tysięcy obcych kulturowo ludzi, to te głupsze i bogatsze się oburzają i wycierają sobie gębę hasłem europejskiej solidarności, aczkolwiek powinny raczej mówić o europejskiej bezradności. Problemem nie jest fala uchodźców jako takich, lecz brak jakiejkolwiek kontroli nad tą masą ludzi. System kompletnie zawiódł i nie ma żadnej selekcji uchodźców - nikt ich nie rejestruje (nawet nie zbiera odcisków palców), nikt nie wie ilu z nich faktycznie ucieka przed wojną, a ilu z nich to cwaniaczki, które chcą się po prostu paść na unijnym socjalu, a ilu z nich to piąta kolumna Państwa Islamskiego. A jak jeszcze media pokazały zdjęcia małego topielca, który zamiast do Europy trafił do islamskiego raju, to nieomal pękło lewackie serce Unii Europejskiej i otworzyły się socjalne wrota, na własny pohybel. Żeby było śmieszniej - kraje arabskie, a zwłaszcza te z Zatoki Perskiej, spasione na ropie, wcale się nie kwapią do pomagania swoim braciom w wierze. Bo nie są sygnatariuszami konwencji ONZ o uchodźcach i mają to wszystko w dupie. Na otarcie łez sypną grosiwem i co najwyżej kupią sobie o jednego Bentley'a mniej pod choinkę (czy co tam świętują).

A, no i jeszcze jedno - bomby beczkowe. Stały się modne, bo przed nimi uciekają Syryjczycy. Przypuszczam, że uciekają przed nimi wszyscy, którzy widzieli je w akcji, nie tylko Syryjczycy, ale właśnie oni tak szybko i wytrwale uciekali, że dobiegli aż do Europy.
Bomby beczkowe, które można nazwać bieda-bombami, nie są nowym wynalazkiem. Były używane w wielu wcześniejszych wojnach. Ich zalety to cena - można taką zrobić już za 200 dolarów i prostota wykonania - wystarczy beczka po ropie czy nawet domowy bojler (tak je robiono w Chorwacji podczas wojny o niepodległość). Pakuje się do beczki najprymitywniejszy nawet materiał wybuchowy np. saletrę amonową wymieszaną z olejem napędowym, do tego dodaje się tłuczone szkło, nakrętki, pocięte druty czy inny drobny złom, którym można razić siłę żywą. Jak ktoś ma pod ręką napalm - może dodać tam napalm i będzie bomba zapalająca, jak ktoś ma butlę z chlorem czy chociażby bromek ksylitu - też się nada - będzie broń chemiczna. Do tego jeszcze zapalnik - albo prymitywny, albo bardziej wyszukany. Taką bombę można zrzucać nawet z samolotów rolniczych czy śmigłowców. Efekt jest dewastujący, zwłaszcza w mieście. Człowiek pomysłowy jest...

Na herbatce u Elizy Orzeszkowej

I znowu umarła najstarsza kobieta na świecie.
Miała sto szesnaście lat, czyli była równieśnicą Humprey'a Bogarta, Ernesta Hemingway'a i Eugeniusza Bodo, a w roku jej urodzenia na rynku pojawiła się po raz pierwszy Aspiryna.
Gdy miała cztery lata, mogła słuchać pierwszych audycji radiowych, a bracia Wright właśnie testowali swój pierwszy silnikowy samolot.
Gdy miała lat dwadzieścia jeden - mogła zobaczyć po raz pierwszy zegarek na rękę.
Gdy miała lat trzydzieści jeden - urodził się Clint Eastwood, a mając lat czterdzieści - po raz pierwszy mogła posłuchać muzyki z magnetofonu szpulowego.
Gdy miała lat pięćdziesiąt, mogła przeczytać o utworzeniu Berlina Zachodniego.
W wieku lat sześćdziesięciu dwóch mogła oklaskiwać Gagarina po jego locie kosmicznym, a mając lat siedemdziesiąt - mogła oglądać transmisję z lądowania na Księżycu.
Gdy miała lat 83 i jeszcze coś słyszała - mogła zamienić magnetofon szpulowy na odtwarzacz CD.
Nie wspominając o fakcie, że jako dziecko mogła siedzieć na kolanach u Królowej Wiktorii, Franciszka Józefa czy nawet Elizy Orzeszkowej.
Tak czy inaczej - taka osoba to koszmar dla ZUS-u.

Aby tradycji stało się zadość...

Zupełnie zapomniałem, że zgodnie z tradycją, zawsze na początku roku wspominam tych znanych (przynajmniej mi znanych), którzy odeszli w roku poprzednim.
A zatem:
Nina Andrycz - aktorka, żona premiera Cyrankiewicza
Robert Resnick - amerykański fizyk, jeden z dwóch autorów popularnego podręcznika do fizyki, zwanego potocznie "Resnick-Holiday"
Ariel Szaron - były premier Izraela
Tadeusz Chyła - piosenkarz, kompozytor, członek "Silnej Grupy pod Wezwaniem"
Zbigniew Romaszewski - senator, opozycjonista
Tadeusz Mosz - dziennikarz ekonomiczny
Philip Seymour Hoffman - wybitny aktor amerykański (Capote, Twister, Scent of a Woman, Owning Mahowny, A Most Wanted Man, 25th Hour i wiele innych)
Mieczysław Wilczek - minister, protagonista wolności gospodarczej w PRL
Bob Hoskins - brytyjski aktor - (Kto wrobił królika Rogera)
Tadeusz Różewicz - poeta
Gabriel Garcia Marquez - pisarz kolumbijski; nie czytałem ale dużo sprzedał książek, więc chyba znany
Sue Townsend - brytyjska pisarka (ta od Adriana Mole'a)
Wojciech Jaruzelski - prezydent, generał, WRON, stan wojenny etc.
Stefan Sękowski - popularyzator chemii wśród młodzieży (cykl książek "Moje laboratorium", "Bazar chemiczny" i wiele innych)
Zbigniew Pietrzykowski - bokser, medalista olimpijski (Rzym 1960 - srebro)
Marek Nowakowski - pisarz, scenarzysta
Hans Rudolf Giger - szwajcarski malarz; twórca postaci ksenomorfa - najsłynniejszego "obcego" w historii kina (Aliens)
Eli Wallach - amerykański aktor, pod koniec życia grywał staruszków (np. jako rabin w filmie Zakazny owoc)
Małgorzata Braunek - aktorka (Oleńka w Potopie)
Alexander Shulgin - amerykański chemik, autor "bestsellerów" PiKHAL i TiHKAL; guru nielegalnych producentów narkotyków
Szymon Szurmiej - aktor
Eduard Szewartnadze - sowiecki i gruziński polityk
Robin Wiliams - aktor amerykański (Good Will Hunting, Dead Poets Society, Insomnia, Good Mornig Vietnam i wiele innych)
Mirosława Furmanowa - profesor farmacji; miałem przyjemność być jej studentem
Anna Przybylska - aktorka
Stanisław Mikulski - aktor, (Samochodzik i templariusze, Kanał, Stawka większa niż życie, Miś)
Stanisław Barańczak - poeta, tłumacz


Pigułka i spółka

Wielkie poruszenie w "krainie uśmiechu". Oczywiście chodzi o okolice krocza, bo problemy okolicy głowy nikogo nie martwią - po prostu są zbyt trudne. A o kroczu zawsze można podywagować.
Pierwsza szokująca informacja dotyczy antykoncepcji ratunkowej. Produkt leczniczy zawiera octan uliprystalu - substancję o budowie podobnej do hormonów płciowych. Jest ona selektywnym modulatorem receptora progesteronowego, inaczej mówiąc - spowalnia owulację i dojrzewanie endometrium (błony śluzowej macicy). W listopadzie 2014 roku CHMP - ciało doradcze Europejskiej Agencji Leków, pozytywnie zaopiniowało propozycję, aby produkt ten można było wydawać pacjentowi bez recepty. Na podstawie tej opinii Komisja Europejska wyraziła zgodę. Produkt jest zarejestrowany centralnie w Unii Europejskiej - oznacza to, że wystarczy zarejestrować lek w jednym kraju UE i automatycznie jest zarejestrowany we wszystkich krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, na tych samych zasadach. Dotyczy to też kategorii dostępności (czy na receptę, czy bez recepty), więc skoro Komisja Europejska zgodziła się na sprzedawanie go bez recepty to i w Polsce musi być dostępny bez recepty. Na takie dictum "cywilizacji śmierci" ruszyli się przedstawiciele "cywilizacji życia" - tłuści kościelni hierarchowie, którzy nie mogą oficjalnie ciupciać, więc pigułka im niepotrzebna; prawicowe oszołomy, korzystające z okazji, żeby zabłysnąć w mediach swoją ignorancją i o zgrozo - Naczelna Rada Aptekarska, która martwi się o zdrowie Polek. Zabawne, że aptekarze martwią się o tabletkę hormonalną, bo taka szkodliwa dla zdrowia, a nie przeszkadza im, że na stacjach benzynowych i w supermarketach sprzedaje się bez żadnej kontroli, jak cukierki - paracetamol, ibuprofen i inne leki, jeszcze bardziej szkodliwe dla ludzkiego zdrowia niż te hormony.
Informacja publiczna Europejskiej Agencji Leków o produkcie ellaOne

Drugą szokującą informację o kroczu wygenerował sam papież, który chlapnął, że bycie dobrym katolikiem nie oznacza, że trzeba narobić dziesiątkę bachorów, których nie ma potem za co wyżywić i pozwala się, żeby tułały się po ulicach krajów rozwijających się.
Trudno się z tym nie zgodzić, chociaż zabawne jest, że papież nie zachęca do bezsensownej prokreacji, a jednocześnie potępia stosowanie prezerwatyw. Pobożny katolik stanął przed istną kwadraturą koła - jak ciupciać bez kondoma, żeby nie zrobić dziecka? Pozostaje chyba rękodzieło, fellatio albo seks analny - same grzechy.
Co robić? Jak żyć, panie papieżu? Na szczęście mamy w kraju swojskich muftich - Terlikowskich, Ziemkiewiczów et consortes, którzy przedstawili odpowiednie komentarze do słów Największego Pasterza. Terlikowski powiedział, że mu przykro, bo sam narobił dzieci jak królik, a teraz papież się z niego śmieje. Ziemkiewicz powiedział, że papież to idiota, a duchowieństwo milcząco to zaaprobowało. I wszyscy odetchnęli z ulgą - polski katolicyzm znalazł furtkę w dogmacie o nieomylności papieża.

Fundamentaliści vs. fundamentaliści 12:0

Paru sfrustrowanych kozojebów, zwanych oficjalnie fundamentalistami islamskimi rozstrzelało rysowników i kilku pracowników francuskiego, lewackiego i skrajnie ateistycznego periodyku satyrycznego "Charlie Hebdo", za kpiarskie rysunki dotyczące islamu. Z jednej strony mamy wolność słowa, a może nawet przegięcie słowa, czyli bezkarne wyszydzanie rzeczy, które dla wielu ludzi są święte. Z drugiej strony mamy prymitywnych fanatyków, bandytów mieniących się bojownikami Allacha. Z pewnością nawet najgorsza obelga nie może być powodem egzekucji tego, który lży. To podważenie zasad funkcjonowania świata zachodniego. Islam strzelił sobie dzisiaj w stopę i wcale mnie nie zdziwią akty nienawiści wobec muzułmanów. Może nadszedł czas, aby świat zachodni przejrzał na oczy i posłał do diabła arabskich nierobów, których głównym celem życiowym jest pasożytowanie na zasiłkach socjalnych, a także Saudyjczyków budujących meczety za petrodolary i wspierających pod stołem islamskich sekciarzy.
Natomiast pracownicy mediów też powinni się zastanowić nad granicami wolności słowa, którego często nadużywają. Skoro istnieją rozmaite kodeksy etyczne różnych zawodów, to dlaczego nie może powstać kodeks etyki dziennikarza? Ba! On nawet istnieje. Pytanie tylko - kto go przestrzega? Może nadszedł czas, aby do niego sięgnąć. Tysiące ludzi twierdzi dzisiaj, że też są "Charlie". Ja nie jestem i nie chcę być, bo nie widzę różnicy między jadem złośliwej i głupiej krytyki a jadem nienawiści.

Pełne nocniczki pani premier

Pani premier, po udanej reklamowej sesji zdjęciowej w poczytnym periodyku kobiecym postanowiła załatwić państwowe fuchy swoim koleżankom. I tak powstały pełnomocniczki. Za moje pieniądze. Ponieważ, jak mówi stara, budżetowa mądrość "Pieniądze publiczne wydaje się inaczej niż prywatne". I dlatego, mimo sztabu urzędników, powołuje się setki kolejnych. A co tam! Stać nas.
Aby było sprawiedliwie, rząd wyasygnował 16 milionów złotych na budowę świątyni-molocha, do której nikt nie chodzi. Taka wigilijna dziesięcina, nie licząc miliardów złotych na opłacanie katechetów, kapelanów i innych cwaniaków żerujących na wierze w czajniczek Russela.
Na otarcie łez, Prezydent Polski, bez większego bulu, podpisał ustawę o Karcie Dużej Rodziny. Dzięki niej rodziny wielodzietne będą mogły kupić taniej bilety do muzeum albo wyrobić sobie paszporty za połowę ceny. Słuszną linię ma nasza władza! Jeśli wielodzietni nie mają co żreć, albo kupić dzieciom książek do szkoły, to lepiej niech wypierdalają na Madagaskar albo niech idą do muzeum i tam głodują.

Tupot głupich stóp...

Jutro Jarkacz wyprowadzi swoich sfrustrowanych fanów na marsz. Będą maszerować tam, gdzie 33 lata maszerowało ZOMO. Zaangażował niszowych, prawicowych dziennikarzy z wyłysiałym z nienawiści Pospieszalskim, aktorów z "Plebanii" no i faraona Zelnika, który dzięki swojej semickiej urodzie może grać rolę gorliwego katolika-neofity, pijącego Prezesowi z dzióbka. Mieli razem z nim dreptać biskupi, ale papież pogroził im palcem i biskupie kuśki opadły. Jarkacz, po wyborach które wygrał, ale przegrał, będzie prowadził jedynych prawdziwych Polaków z ziemi niemiecko-rosyjskiego kondominium do Wolski. Wolnej Wolski.

Trzej Królowie bez GPS-u

Adam Hofman, Mariusz Kamiński, Adam Rogacki. Gdyby nie ich podchmielone kobiety, awanturujące się w tanich liniach lotniczych, dalej kręciliby sejmowe lody za pieniądze podatników. Zresztą - nie oszukujmy się. "Uczciwy polityk" to oksymoron. Do polityki idzie się po pieniądze i(lub) władzę, a nie ze względów filantropijnych. Każdy na państwowej posadzie kręci lody. Ja też kręciłem, chociaż w porównaniu z przekrętami Hofmana et consortes, byłem mikroskopijnym i bardziej finezyjnym krętaczem, oszczędzającym na dietach zagranicznych poprzez wybieranie tańszego hotelu, a różnicę w cenie chowałem do kieszeni. Tyle tylko, że ja byłem nędznym urzędniczyną z pensją grubo poniżej średniej krajowej, więc te stokilkadziesiąt euro było dla mnie nieporównywalnie bardziej atrakcyjne, niż te kilka tysięcy złotych dla naszych parlamentarzystów dostających z państwowej kasy co miesiąc kilkanaście tysięcy złotych.
Niestety, nie byłem jednak aż tak zdolny jak poseł Hofman, który prawdopodobnie posiada, tak jak ojciec Pio, dar bilokacji. Ojciec Hofman potrafi być jednocześnie w Warszawie i w Londynie. Ciekawe kiedy pojawią się u niego stygmaty?
Co tak naprawdę nas, uczciwych, bogobojnych, nigdy nie kradnących, nie kłamiących, wyborców zbulwersowało w tej całej aferze madryckiej? To że kradli? Nie... Bo wiadomo, że politycy kradną. Zbulwersowała nas bezczelność tej kradzieży. Że tak bez żenady, na chama, ostentacyjnie. Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. A zwłaszcza, że to przedstawiciele tej partii najuczciwszej z uczciwych. Jaką trzeba być gnidą, aby innym wytykać źdźbła w ich oczach, a samemu w tym czasie doić bezczelnie państwową kasę.
Chodzą pogłoski, że posłom będą montować GPS-y. Ja bym poszedł dalej - powinni im montować na szyjach takie obroże z materiałem wybuchowym, tak jak to było w jednym filmie S-F z Arnoldem S. Jak się oddalą za bardzo od budynku sejmu w dniu głosowania - babach! I po złodzieju.

Tańcowały konowały...

Ucho przytkała mi woszczyna. Obrzydliwe, ale się zdarza. Zwłaszcza, że nałogowo stosuję patyczki do uszu. Umówiłem się na wizytę do pani laryngolog, w jednej z placówek sieci, która ma "światło" w nazwie. Pani laryngolog o wyglądzie i sposobie bycia średniowiecznej trucicielki (to już powinno mi dać do myślenia), wzięła wziernik, jakieś metalowe szydełko i spróbowała mi wyciągnąć zalegająca woszczynę. Przeraźliwy ból przeszył mi połowę głowy, dochodząc aż do szczęki. Pani laryngolog zarzuciła próbę, stwierdziła że nie da rady i że trzeba to rozmiękczyć olejem parafinowym, który mam sobie przez tydzień zakraplać i po tygodniu przyjść.
No i co miałem jej powiedzieć? Że mnie zbywa, bo jej się, kurwa, po prostu nie chce? Kilka lat temu inna laryngolog, starsza i jak widać mądrzejsza, wzięła strzykawkę z ciepłą wodą, wlała mi ją do ucha, odczekała chwilę, zabieg powtórzyła i wyjęła woszczynę. A ten pierdolony konował spróbował na siłę, prawie odrywając mi błonę bębenkową i stwierdził, że nie da rady, bo się nie chciało jej ruszyć dupy, wziąć strzykawki i zrobić to jak należy. Miałem jej powiedzieć jak to należy zrobić?
Po prostu ręce opadają. Zmarnowałem swój czas, lekarz mi nie pomógł, bo mu się nie chciało. Pozostaje mi tylko poszukać innego laryngologa, a od Lukrecji Borgii trzymać się z daleka, bo jeszcze przy następnej wizycie wbije mi to szydło do mózgu.
A co będzie jak dostanę zapalenia wyrostka robaczkowego? Pójdę do chirurga, a on mi powie, że muszę wrócić do domu, znieczulić sobie brzuch, zrobić nacięcie powłok brzusznych w okolicy kątnicy i dopiero z odsłoniętą otrzewną zgłosić się do niego, żeby dokończył usunięcie wyrostka?

Czary-mary z UOKiK-em i Ewą Kopacz w tle

Naczelna Izba Lekarska opublikowała stanowisko dotyczące homeopatii, w którym stwierdziła, że jest to "wiedza" bezwartościowa i niepotwierdzona naukowo.
Oburzyli się na to szalbierze handlujący czymś czego nie ma i donieśli o tym Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A UOKiK... nałożył karę na Naczelną Izbę Lekarską, w wysokości 50 tysięcy złotych, bo to "praktyka naruszająca konkurencję". Trudno to skomentować. Bo jest to tak absurdalne i idiotyczne, obnażające bezdenną ignorancję i tępotę urzędników, że rozsądnym ludziom zamierają szare komórki w odruchu obronnym, powodując stupor i niemożność sformułowania sensownej riposty, która nie byłaby mięsistym przekleństwem.
Ale czemu się dziwić urzędnikom, skoro nasza pani premier in spe, Ewa Kopacz wspiera homeopatię. Kiedy była ministrem zdrowia, to zaproponowała, "[...] sto­so­wa­nie „wysoko-rozcieńczonych” „leków” home­opa­tycz­nych u poważ­nie cho­rych ludzi. „Leki” te podobno miały taką moc („poten­cję”), że Pani Mini­stra (obec­nie Mar­szał­kini) zarzą­dziła, by wypi­sy­wać je wyłącz­nie na receptę.[...] (cytat za tekstem prof. Andrzeja Gregosiewicza). Nie bardzo wiem jak jeszcze bardziej można rozcieńczyć wodę wodą. To pokazuje, jak miałki intelekt będzie przewodził narodowi. Bo to, że w homeopatię wierzy królowa brytyjska, to mnie nie dziwi. W gruncie rzeczy to prosta babina, która zna się tylko na etykiecie, krykiecie, psach i koniach. I ma prawo wierzyć w "pamięć wody", zwłaszcza gdy jej własna już szwankuje. Ale że w homeopatię wierzy minister zdrowia, że zamiast wyrzucić ten bezwartościowy chłam z wykazu leków (już samo nazywanie homoepatyków lekami jest naukowym skandalem), to jeszcze proponuje włączanie ich do terapii? Z drugiej strony, ma to sens. W końcu leczenie wodą jest tańsze od leczenia lekami. Wodę ma każdy w domu.
Wracając do meritum - obecnie toczy się postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie, bo NIL zaskarżył (absolutnie słusznie) decyzję niekompetentnych idiotów z UOKIK-u. Bardzo mnie interesuje, jakich argumentów przed sądem użyje lobby producentów cukrowanego badziewia, zwanego lekami homeopatycznymi.

Armaty zamiast jabłek czyli dobrobyt według Putina

Jabłka w Rosji po 6 złotych za kilogram. Ja dwa dni temu na targu płaciłem po 2 złote. Rubel stracił do dolara już 14% wartości od początku roku i ruskie zaczynają przeżerać swoje oszczędności zarobione na handlu ropą, które zgromadzili na czarną godzinę. Problem w tym, że chyba nie wiedzą, że ta godzina już dawno im wybiła. Sami na siebie nałożyli embargo - to niezwykłe kuriozum. Sądzili, że blokada żywności z Unii Europejskiej spowoduje, że Europa padnie na kolana, a tymczasem to oni niedługo będą jeść szczury, albo samych siebie.
Putler nie wie teraz co ma robić. Na Europę nie pójdzie, bo to samobójstwo. Z Ukrainy się nie wycofa, bo to obciach. Tylko usiąść i płakać. A tymczasem ruskie tiry przewożą jabłka od "Pszaków", tak jak dawniej przewoziły, tyle tylko, że teraz deklarują, że to "na własny użytek". Pośrednicy zarabiają, a ceny w sklepach rosną. Pytałem rodzinę mieszkająca opodal wschodniej granicy, czy zauważyli, żeby było mniej tirów z powodu embarga. Gdzie tam! Nic się nie zmieniło.
A na domiar złego - cena ropy leci na łeb, na szyję.
Reasumując - i dobrze im tak. Zamroczona wódką, demagogią i prymitywną, sowiecką propagandą nacja.

Słoneczko nad Warszawą

W związku z napiętą sytuacją we wschodniej Europie, zastanowiłem się, co by się stało z Warszawą, gdyby nad jej centrum wybuchła głowica jądrowa. Taka malutka (jak na standardy głowic "burzycieli miast") - jednomegatonowa.
Nie wygląda to najlepiej, niestety...


Mapa: Google Maps

Historia mało znana

Ciekawy artykuł na temat Powstania Warszawskiego na Bródnie i Targówku. Wśród ofiar niemieckiego odwetu na mieszkańcach cywilnych, opisanego na 3. stronie tej publikacji, byli członkowie mojej rodziny:

Putin się zaputał

No i Kacapy doigrały się. Zestrzelili malezyjski samolot pasażerski Boeing-777 (nie mylić z Boeingiem-787 - Dreamlinerem) rakietą Buk.

Samolot nie miał żadnych szans. Rakiety Buk zaprojektowano jeszcze w czasach Zimnej Wojny do niszczenia obiektów powietrznych, poruszających się po zmiennej trajektorii np. pocisków manewrujących. Prawdopodobieństwo zniszczenia statku powietrznego tą rakietą wynosi 90%. Zginęło prawie 300 osób.

Oczywiste jest, że zrobili to rosyjscy terroryści, zwani "separatystami". A ponieważ nie bardzo wiedzą, co powiedzieć, wymyślają niestworzone historie. Problem w tym, że ruska propaganda w stylu stalinowsko-goebbelsowskim już nie działa w dobie Internetu.

Mam nadzieję, że społeczność międzynarodowa, ze szczególnym uwzględnieniem Europy Zachodniej, spojrzy mniej przychylnie na Putina i jego swołocz, o ile nie zaleje im oczu ruska ropa i gaz. Strzelił sobie w kolano. I teraz albo walki rozgorzeją ze zdwojoną siłą, albo będzie to początek końca prosowieckiej rebelii na Ukrainie.

A co na to Polska? Macierewicz prawdopodobnie będzie mógł teraz snuć dyrdymały o wykorzystaniu rakiet Buk do zestrzelenia Tu-154 nad Smoleńskiem. To lepsze niż hel i trotyl.

A czujący miętę do ruskich Kurwin-Miałkki powie, że to się czasami zdarza na wojnie. I obarczy winą malezyjski samolot.

buk
System rakietowy Buk (Żródło: Wikimedia Commons, Public Domain)

Z Bogiem, homeopatio!

Alleluja! Dobra wiadomość! Spada popularność preparatów homeopatycznych w Polsce. Bardzo mnie to cieszy, a jednocześnie dziwi. W kraju, gdzie zacofanie i zabobon mają się znakomicie, spada wiara w magiczne kropelki ewentualnie cukrowe kuleczki które mają leczyć.
Kiedyś będziemy się tego wstydzić, tak jak spalenia na stosie Giordano Bruno, że "leki homeopatyczne" stoją na półkach w aptece czy organizowane są na Śląskiej Akademii Medycznej studia podyplomowe o homeopatii. Wspaniały przykład na to, jak kasa napędza ignorancję.
Oczywiście ci, którzy czerpią z tego zyski czyli firmy farmaceutyczne produkujące to gówno, lekarze-homeopaci (takim odbierałbym prawo wykonywania zawodu) i inne cudaki, wymyślają niestworzone teorie opisujące mechanizm działania słodzonej wody. Prawdopodobnie w cichości swoich gabinetów sami się z tego śmieją w kułak i liczą zera na swoich kontach, a naiwna tłuszcza to kupuje.

Tasiemiec w ruskim sosie

Afera podsłuchowa. Na kilometr śmierdzi to robotą ruskich służb specjalnych. To samo zrobili z dyplomatami zachodnimi na początku wojny ukraińskiej. Teraz czas na Polskę. Ciekaw jestem, czy rząd przyjmie to na klatę, pokaże, że ma jaja i dobierze się do dupy lewackim dziennikarzynom i ich mocodawcom zza Buga. Czy też okaże się miękką parówą i poda się do dymisji, ku uciesze Jarkacza i Macierewicza, który prawdopodobnie tak się zachłysnął tymi newsami o taśmach, że sam nie wie, czy to co się dzieje to prawda, czy to tylko roi się w jego "zaaferzonej" głowie.
Naiwnością jest uważać, że politycy nie rzucają "kurwami" oraz, że całymi dniami martwią się, co zrobić, żeby ojczyźnie było lepiej, a nie im.
To co robi "Wprost" jest haniebne. Powołując się na wolność prasy, kryminalista Latkowski (obecnie wielki pan redaktor) i spółka dekonstruują polskie państwo. A gdy wkraczają służby (fakt, że dość nieudolnie), cała lewacka siatka "pożytecznych idiotów" na Zachodzie trąbi o łamaniu demokracji. Niestety, demokracja też ma swoje granice.
W poważnym kraju cała redakcja "Wprost" już by siedziała na konwejerze w ABW, a czasopismo odeszłoby do krainy wiecznych wyimków.
Całkowicie się zgadzam z tym, co powiedział Seweryn Blumsztajn. Jeżeli w materiałach były informacje o przestępstwie - dziennikarze powinni prowadzić śledztwo, a pozostałe informacje przekazać gdzie należy. Poza tym to były prywatne rozmowy, a podsłuchiwanie prywatnych rozmów chyba jest karane?
Dziennikarzyny z "Wprost" mają w dupie dobro Państwa. Im zależy tylko na nakładzie i ogrzaniu się przez kilka minut w świetle telewizyjnych studiów.
Jedyny pozytyw tej całej afery - nauczy to polityków dużej ostrożności. I bardzo dobrze.

Aktualność sprzed 7 lat

No i kto by pomyślał, że mój żarcik rysunkowy sprzed 7 lat będzie w 2014 roku jeszcze bardziej aktualny... To chyba niedobrze?

oznakowanie

Dziecko w sosie własnym

Ojciec zapomniał, że miał odwieźć dziecko do przedszkola. Zostawił samochód na parkingu i poszedł do pracy. Po ośmiu godzinach spędzonych w nagrzanym samochodzie, dziecko zapewne wyglądało jak obrzęknięty, kilkudniowy topielec. Ale to wszystko wiemy z mediów. Oczywiście zaraz nagonka na ojca, że debil, że wykastrować, wysterylizować, zamknąć w aucie na trzy dni etc. Ale mnie bardziej interesuje przyczyna, a nie skutek. Jak to możliwe, że ojciec zapomniał, że wiezie dziecko i ma je odstawić do przedszkola?
Zdarzało mi się miewać ataki "alzheimera". Zapomnieć, gdzie co położyłem, albo tak schować, że nie mogłem znaleźć. Zdarzało mi się wyprzeć coś z mózgu - coś komuś obiecałem, że zrobię, zawiozę, zadzwonię, a potem "umykała" mi ta czynność z "listy" i przypominało mi się poniewczasie. Ale to były rzeczy małego kalibru i sporadyczne. Jak to możliwe, żeby zapomnieć o czymś, a raczej - o kimś, takim?
Na razie nie znamy (a zapewne poznamy, bo to temat super dla mediów, a obecnie jest "badnewsowa" posucha, bo Ukraina już się widzom przejadła) okoliczności tego zdarzenia. Nie wiemy co spowodowało taką tragedię. Najłatwiej powiedzieć - głupi ojciec, niedojrzały emocjonalnie etc. Być może przyczyną jest niezdiagnozowana choroba psychiczna. A może po prostu wszechobecne zaganianie, "multitaskowość", z którą nie radzi sobie nasz biedny, zwierzęcy mózg, nieprzyzwyczajony do takiego nadmiaru informacji go bombardujących.
Nie wiemy, dlaczego nie zauważył dziecka, dlaczego nie zadzwoniła żona, żeby zapytać, czy odstawił je do przedszkola. Tak czy inaczej - ojciec ma już przesrane do końca życia. Bo co innego stracić dziecko w wyniku choroby, czy nieprzewidzianego wypadku (a nie wszystko można przewidzieć), niewynikającego z naszego zaniedbania. Owszem, jest rozpacz i ból, ale to co innego, niż świadomość, że przyczyniłeś się do śmierci własnego dziecka. Że de facto sam je zabiłeś z powodu własnej bezmyślności, roztargnienia, niefrasobliwości czy jak to nazwać. Trudno sobie wyobrazić taki kanał i dalsze życie z tą świadomością. A nie był to przecież jakiś beztroski młodziak. Facet ma chyba około 40-tki. A może to był właśnie beztroski 40-latek, który kilka lat temu dorósł do bycia ojcem (w swoim mniemaniu)?
Trudno spekulować i nie ma co na nim wieszać psów. Stało się. Nie pierwszy i nie ostatni raz. To co nas wkurza w tej sprawie to idiotyzm tego zdarzenia. Tak głupia i niepotrzebna śmierć. I to dziecka. Pół biedy, jeśli to by była matka-staruszka. Mniej nas bulwersuje na przykład zmielenie przez matkę noworodka w maszynce do mięsa (jak to miało miejsce kilka lat temu). Owszem, to przerażające, ale i chore jednocześnie, co jakoś może tłumaczy incydent z maszynką. Ale tu, na parkingu, doszło do tak głupiego i niecelowego pozbawienia życia, że trudno nam to zrozumieć. Facet będzie musiał dalej żyć z demonami w swojej głowie. A dla nas niech to będzie przestrogą, aby w zaganianym multimedialnym świecie ułożyć sobie w głowie priorytety.

Ha! Ha! Co za miasto!

Na świecie są tylko dwie miejscowości, mające wykrzyknik w nazwie: kanadyjskie Saint-Louis-du-Ha! Ha! i brytyjskie Westward ho! W przypadku Kanady, wyraz "haha" oznaczał w dawnym francuskim "niespodziewaną przeszkodę na drodze".
Ciągnąc wątek dziwnych słów - najdłuższym polskim wyrazem jest pięćdziesięciogroszówka - 23 litery. Oczywiście, są wyrazy techniczne, specjalistyczne, mające więcej liter - na przykład nazwy związków organicznych (np. cyklopentanoperhydrofenantren - 29 liter). Najdłuższa nazwa chemiczna jest podobno nazwa białka tytyny - około 19.000 liter czy jakoś tak.
W języku angielskim najdłuższym wyrazem jest Taumatawhakatangihangakoauauotamateapokaiwhenuakitanatahu - szczyt w Nowej Zelandii (nazwa pochodzi z maoryskiego, ale kraj anglojęzyczny).
I tak nic nie przebije szalonych rodziców ze Szwecji, którzy chcieli swojemu dziecku dać na imię Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116. Szczęśliwie sąd się nie zgodził.
Najdłuższym polskim imieniem jest prawdopodobnie Wirzchosława - 13 liter. Do weryfikacji. A męskim? Prawdopodobnie Przemyślibor - obchodzący imieniny 9 marca.

Autyzm dzięki autom?

Poważni naukowcy z poważnego instytutu przeprowadzili badania, z których wynika, że u młodych osobników narażonych na zanieczyszczone powietrze, częściej dochodzi do wystąpienia autyzmu lub schizofrenii. Robili badanie na myszach, ale według obserwacji, z ludźmi jest podobnie.
Sądzę, że coś w tym jest. Autyzm staje się plagą. WHO trąbi na alarm, a przyczyny masowości tego zjawiska są nieznane.
Być może nadchodzi kres naszego gatunku.
Nie wykończy nas asteroida, superwulkan ani błysk gamma. Wykończą nas choroby psychiczne i degeneracja umysłowa.
Zabawne, że już w historii to przerabialiśmy. Imperium Rzymskie ze swoimi akweduktami wykładanymi ołowianą blachą oraz kosmetykami na bazie związków ołowiu też zawaliło się między innymi pod szaleństwem swoich władców.

Pan od chemii

W poniedziałek (2 czerwca) zmarł amerykański farmakolog Alexander Schulgin. Znany jako twórca dwóch książek o substancjach psychoaktywnych "PiKHAL" i "TikHAL". Dziwne akronimy pochodzą od ich pełnych tytułów:
PiHKAL - Phenethylamines I Have Known And Loved: A Chemical Story Of Love (Fenetylaminy, które poznałem i pokochałem: Chemiczna historia miłości),
TiHKAL - Tryptamines I Have Known And Loved: The Continuation. (Tryptaminy, które poznałem i pokochałem: Kontynuacja).
Opisywał w nich swoje eksperymenty z syntezą i konsumpcją kilkuset otrzymanych substancji psychoaktywnych - pochodnych fenyloetyloaminy i tryptaminy. Był postacią nieomal kultową dla konsumentów psychotropów, a jego książki krążyły w internetowym drugim obiegu. Jak widać, eksperymenty z "mózgotrzepami" wyszły mu na zdrowie, bo zmarł w wieku 89 lat.

Generał i motłoch

Dzisiaj pogrzeb Jaruzelskiego. Z asystą wojskową, bo w końcu był żołnierzem.
Mimo, że to ponoć kraj bardzo katolicki, pogrzeb jest znakomita okazją dla prostaczków, sfrustrowanego motłochu oraz dawno niewidzianych "prawicowców" do dołożenia swoich pięciu nic niewartych groszy. O ile można wybaczyć tym o prymitywnych, niewykształconych mózgach, o tyle ciekawe jest, że wśród wykształconych najbardziej radykalni są młodzi, którzy w dupie byli i gówno widzieli, jeśli chodzi o stan wojenny i czasy socjalizmu. Swoim krzykiem chyba chcą nadrobić to, że się nie załapali na "walkę z komuną", więc przynajmniej teraz trochę poszarpią trumnę z ostatnim czerwonym dyktatorem, w myśl powiedzenia, że martwego lwa to byle małpa potrafi za ogon pociągnąć. Przypuszczam, że w swoim mniemaniu Jaruzelski był patriotą, aczkolwiek z punktu widzenia tych, którzy byli gnojeni przez "komunę" za jego rządów, może to wydawać się kuriozalne i trudne do zaakceptowania.

Smutne, że III Rzeczpospolita nie była w stanie (lub nie chciała) osądzić i wydać chociażby symbolicznego wyroku na organizatorów komunistycznego puczu w 1981 roku. Mówi się, że stan wojenny był mniejszym złem. Być może. Tego się chyba nigdy nie dowiemy, a ludzie o manichejskim obrazie świata mogą powiedzieć, że nie ma mniejszego zła. Jest tylko zło.

Co by nie mówić o licznych łotrostwach Jaruzelskiego i jego podwładnych, jego niewątpliwą zasługą był pozytywny udział w bezkrwawej przemianie Polski w latach 1989-1990. Że podczas przekazywania władzy nie doszło do bratobójczych walk, chociaż prawicowe oszołomy żałują teraz, że zamiast grubej kreski Mazowieckiego nie było lasu szubienic. Dobrze to określił Michnik, że Jaruzelski zakuł najpierw naród w dymy, a potem go z tych dybów uwolnił...

A gdyby tak zestawić na przykład Jaruzelskiego z Macierewiczem - kto wyrządził więcej zła w sensie duchowym? Jaruzelski realizował plan niszczenia opozycji i wolności w sposób metodyczny, przy użyciu wszelkich środków represji ale nie był w stanie zatruć dusz, a wręcz przeciwnie - z tego mentalnego oporu tworzyło się coś dobrego. A Macierewicz? Nie ma aparatu represyjnego, a zatruwa tysiące dusz ludzi, którzy sami nie potrafią dostrzec rzeczy oczywistych. Teraz znowu Kaczyński wypuścił go z izolatki i poszczuł na kwestionowanie wyników wyborów do PE - w końcu to kolejna przegrana PiS-u, chociaż niewielu to zauważyło.

Zastanawiałem się kilka dni temu, któremu z nich podałbym rękę.

Powązki tylko dla IPN-owskich bohaterów

Instytut Pieniactwa Narodowego powiedział, że Jaruzelski nie może leżeć na Powązkach, bo tam tylko bohaterowie sami leżeć mogą. Ciekawe jak IPN mierzy bohaterstwo? Mają jakieś tabele porównawcze? Roczniki Statystyczne Bohaterów? A może jest jakiś prosty wzór, jakiś współczynnik bohaterstwa? Np. pensja prezesa IPN pomnożona przez ilość pracowników IPN i to wszystko podzielone przez ilość zwolenników danego herosa. Im ten współczynnik mniejszy, tym bohater większy. Jak mówi stare porzekadło "nie ma bohatera dla kamerdynera". Szczegóły proszę znaleźć we wstępie do "Wykładów z filozofii dziejów" Hegla. Dzięki Piłsudskiemu zginęło podczas Przewrotu Majowego więcej ludzi niż podczas stanu wojennego. Podczas II Wojny Światowej, Sikorski w Wielkiej Brytanii utworzył obóz koncentracyjny dla swoich przeciwników politycznych. Anders posłał na śmierć kupę Polaków pod Monte Cassino, chociaż nie było to konieczne ze strategicznego punktu widzenia. Który tam jeszcze z bohaterów do rozpatrzenia? Skoro IPN chce być taki konsekwentny, to niech wykopie z Powązek takie gwiazdy jak Michał Rola-Żymierski - aferzysta z XX-lecia międzywojennego, zdegradowany i wywalony na zbity pysk z wojska za malwersacje przy zakupie uzbrojenia czy Karol Świerczewski - pijaczyna, który nie był w stanie dowodzić bitwą pod Budziszynem, w wyniku której zginęło od 7.500 do nawet 20.000 polskich żołnierzy (w całej II Wojnie Światowej więcej żołnierzy zginęło tylko w Powstaniu Warszawskim).

Eurostołki obsadzone

Wybory do Parlamentu Europejskiego z głowy. Ubędzie z kraju trochę politycznych miernot. A oto co "ciekawsi" przedstawiciele polskiej myśli politycznej, których wyeksportujemy w cholerę na pięć lat:
Bolesław Piecha - "doktor skrobak", który przeprowadził więcej aborcji, niż ja zjadłem obiadów; doznał objawienia, przestał skrobać i został przykładnym katolikiem; jego udział w aferze z francuską firmą farmaceutyczną Servier (dzięki urzędnikom uzyskała dostęp do poufnych dokumentów konkurencji, a także wpisano jej dość badziewny lek iwabradynę na listę leków refundowanych) - oficjalnie żaden;
Zbigniew Kuźmiuk - gorliwy radomski Pisior; dobrze wiedział kiedy uciec z tonącego PSL-u; postawił razem z Suskim pomnik "poległemu w boju" Pierwszemu Polskiemu Safandule i pewnie za to prezio wysłał go do Brukseli;
Rysio Czarnecki - mistrz politycznej miernoty i nijakości; z nieprawdopodobnym wyczuciem wie, skąd wieje wiatr i jak się ustawić by trafić do koryta; zmieniał partie polityczne jak rękawiczki; wierny wyznawca Leppera, porzucił go, gdy ten kazał mu się odkleić od koryta; obecnie - Pisior;
Marek Jurek - z wielkim hukiem odszedł z PiS-u jako "wierny swym zasadom", a tymczasem cichutko powrócił do niego z podkulonym ogonkiem; hołd lenny przyjęto i do Brukseli wysłano;
Karolek Karski - miernota polityczna ale za to wierny; zasłynął z pijackiego rajdu wózkiem golfowym w hotelu na Cyprze oraz denuncjacji pilota, który jako jedyny posiadający zdrowy rozsądek, nie chciał lądować z Pierwszym Safandułą w Tbilisi, gdy Pierwszy Safanduła leciał walczyć z ruskimi w Gruzji;
Julia Pitera - która widzi źdźbła w oczach Pisiorów i innych, a nie widzi belek w oczkach Platformersów;
Janusz Korwin-Mikke - szalony kapelusznik, który swoimi dyrdymałami urzeka gówniarzerię; po wielu latach chudych wreszcie przy korycie; swego czasu zaatakowany na ulicy nożem - podobno przez swoją kochanicę; sprawa dziwnie ucichła;
Bogdanek Zdrojewski - hojny darczyńca Świątyni Opaczności z publicznych pieniędzy; jak Bodzio Bogu tak Bóg Bodziowi;
Barbara Kudrycka - geniusz edukacji, reformatorka szkolnictwa wyższego, dzięki czemu pojęcie "wyższe wykształcenie" sięgnęło dna; Rudy ją odwołał (za późno!), ale w ramach rewanżu wysłał do Brukseli, by tam niosła kaganek oświaty;
Anna Fotyga - odmówiła, gdy próbowano ją umieścić w Sevres pod Paryżem jako światowy wzorzec niekompetencji; ale ślepa wierność polskiemu kartoflowi się opłaciła;
Andrzejek Duda - namaszczony przez Ziobrę, rozgrzeszony przez prezia; bez powodzenia usiłował się zaczepić gdzieś wyżej; dzięki karierze filmowej - występie w tendencyjnym filmie "Mgła" wyfrunął do Brukseli;
Beata Gosiewska - bycie senatorem to za mało, więc wdrapała się na trumnę męża, żeby było ją lepiej widać na politycznym horyzoncie; a że ciemny motłoch lubi melodramaty - więc pojedzie do Brukseli; peron we Włoszczowej można już zlikwidować;
Michałek Kamiński - bez specjalnego wykształcenia (jakiś licencjant od siedmiu boleści) ale za to "mądry jestem niesłychanie"; swego czasu ultraprawicowiec liżący razem z Markiem Jurkiem dupę Pinochetowi; Pisiorowski hunwejbin i teletubiś prezia; w trzymaniu się koryta i zmianie partii równie zręczny jak Rysio Czarnecki. Korekta!!! Megazonk! Misio-Pysio nie wszedł do PE!!! Cha, cha, cha... Łysa pała zbaraniała... Ciekawe gdzie teraz się podczepi...


No i wielki przegrany - Jacek Kurski. Byłby wspaniałą wisienką na tym torcie z gówna. Nie mogę uwierzyć, że go tam zabraknie...

"Dzieci okopciałe"

W książce M. Kowalskiego "Kolonie Rzeczypospolitej: część I" znajduje się między innymi relacja Krzysztofa Pawłowskiego, który w XVI wieku wybrał się z Portugalczykami w zamorską wyprawę do Indii. Opisywał tak między innymi kwestię mieszanych małżeństw pomiędzy Europejczykami a Hinduskami: "Choć ten sam rodzaj jest czarny, jednak je pojmują Portugalczycy. I od nich się rodzą dzieci okopciałe".

Małżeństwo małży

W radio (i to w "Trójce") mówią o legalizacji "małżeństw homoseksualnych" w Pensylwanii. A mnie cholera bierze. Nie dlatego, że homoseksualne, ale dlatego, że "małżeństwo". Wyraz małżeństwo oznacza związek kobiety i mężczyzny. Sam źródłosłów o tym świadczy. "Małżonka" to żona pojęta na "mal" (z germańskiego "mal" - umowa, kontrakt), czyli małżonka to "kontraktowa żona".

Według Słownika Języka Polskiego małżeństwo to "związek kobiety i mężczyzny usankcjonowany prawnie". W związku z tym niech te pismaki i dziennikarzyny nie robią ludziom wody z mózgu i nie wmawiają "małżeństw homoseksualnych" bo to określenie bez sensu. A potem się dziwują, że ludzie się wkurwiają, jak takie rzeczy słyszą.
W przypadku obupłciowych osobników - tak jak u niektórych małży, określenie "małżeństwo homoseksualne" ma już większy sens...

Baba-dziwo z Kopenhagi na żywo

Wiem, nie powinienem się tak ekscytować tym festiwalem tandety i tym, że wygrało go jakieś pieprzone dziwadło. Smutne jest to, że Europa na niego tak masowo głosowała. Co prawda, od wieków baba z brodą była unikalną atrakcją cyrkową i zawsze budziła niezdrowe zainteresowanie, ale jak to świadczy o kondycji umysłowej i moralnej Europy? Nawet jeśli jest to, pożal się Boże, Eurowizja. Dlaczego ludzie głosowali na to coś? Bo przecież piosenka dziwadła nie była nadzwyczajna. Głosowali, żeby pokazać jacy są liberalni i modni? Że nie są zaściankowi? Jestem wyrozumiały. Ba! Nawet liberalny. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, transseksualistom, transwestytom (zwłaszcza jeśli faktycznie wyglądają kobieco), ale takiej dawki zwyrodnienia nie jestem w stanie zaakceptować. Dla mnie to jakiś wynaturzony podludź, którego w życiu nie wpuściłbym na podwórko i nie podał szklanki wody. Tylko chory umysł, odurzony zbyt dużą ilością AZT mógł posunąć się do wykreowania takiego emploi. Nie wiem dlaczego, ale fakt akceptacji tego degenerata przez publiczność budzie we mnie dezaprobatę graniczącą z agresją. Tym bardziej się cieszę, że Polska kompletnie zignorowała to "coś" w swoim głosowaniu. Ale mam pomysł na kolejny konkurs Eurowizji. Trzeba wysłać na niego jako przedstawicielkę Polski - posłankę Sobecką. Ona ze swoim nieokreślonym bliżej fenotypem płciowym, mogłaby zrobić furorę, tak jak teraz zrobiła ją Konczita Kiełbasa. A gdyby jeszcze ojciec Dyrektor wsparł ją apelem do słuchaczy o wyjazd do ościennych krajów i głosowanie SMS-ami na Sobecką - zwycięstwo gwarantowane. Trzymam kciuki za przyszły rok!

Smutna prawda o resuscytacji

Tyle razy oglądana w filmach reanimacja. Zwłaszcza ta przeprowadzana na ulicy, bez ratowników. Po chwili chory zaczyna się krztusić, kasłać i ożywa, a czasami nawet podnosi się, otrzepuje i akcja filmu toczy się dalej.
Niestety, rzeczywistość jest mniej optymistyczna.
Według danych AHA (American Heart Association):
- jeśli reanimację rozpocznie się w ciągu 5 minut od utraty przytomności, szansa na przeżycie wynosi 37%, ale pod warunkiem, że defibrylację wykona się nie później niż w ciągu 10 minut od utraty przytomności; jeśli nie wykona się defibrylacji w ciągu 10 minut, szanse na przeżycie spadają do 7%;
- jeśli reanimację wykona się po 5 minutach od utraty przytomności lub później, szanse na przeżycie maleją do 20% o ile wykona się w ciągu 10 minut defibrylację; bez defibrylacji szanse na przeżycie wynoszą 0% (zero).
Co rozumiemy przez przeżycie? Przeżycie to wypisanie ze szpitala. Oznacza to, że dowiezienie "żywego" pacjenta po reanimacji do szpitala nie oznacza jeszcze, że wyjdzie z niego na własnych nogach. O zaburzeniach neurologicznych pacjentów, którym jednak udało się opuścić szpital, nie będę już wspominał.
Wobec tego, czy warto podejmować reanimację? Oczywiście, że tak. Zawsze może okazać się, że pacjent będzie miał szczęście i znajdzie się w tych 7-37 procentach.
Być może poniższy schemat będzie pomocny.

CRP

Bardzo mały słownik delfińsko-ludzki

Według "Rzepy", w ośrodku badawczym na Florydzie udało się porozmawiać z delfinem. Dzięki super-urządzeniu, które tłumaczy delfinie skrzeki na mowę ludzką i ludzki bełkot na mowę delfinią, nurek przeprowadził rozmowę z delfinem:
- Wodorost - powiedział delfin
- Łał! - powiedział nurek
No, i tyle sobie pogadali.
Albo to było jakieś wysublimowane delfinie haiku, którego głupi amerykański nurek nie był w stanie zrozumieć, albo delfiny faktycznie są beztroskimi ultradźwiękowymi kretynami, ale wtedy powinny doskonale się dogadywać z Amerykanami. Coś tu jest nie tak.
Następna rozmowa będzie:
- Fiu, fiu, fiu - zaświergocze delfin
- Fiu, fiu, fiu - przetłumaczy superkomputer.
- Ho ho ho - powie nurek
- Pierdol się - przetłumaczy superkomputer i delfin przegryzie nurkowi butlę z tlenem...

A teraz na poważnie - kilka ciekawostek a propos delfinów.
- Charakterystyczna poduszeczka nad pyskiem delfina nazywa się melon i jest wypełniona tłuszczem. jej funkcją jest skupianie wiązki ultradźwięków, które wysyła delfin. Wibracje, które powstają w jamach leżących za melonem (odpowiedniki naszej jamy nosowej) są przesyłane do melonu i przez niego wzmacniane i emitowane.
- Delfiny emitują 32 rodzaje dźwięków o częstotliwości od 50 do 200.000 Hz (człowiek słyszy w zakresie 20 - 20.000 Hz).
- Każdy z delfinów ma swoje imię, nadawane mu przez inne delfiny zaraz po urodzeniu. Gdy któryś z delfinów umiera, inne przestają naśladować dźwięk odpowiadający jego imieniu (czyli po prostu przestają używać jego imienia).
- Dlaczego delfiny i inne morskie ssaki wykształciły komunikację dźwiękową a nie wzrokową czy węchową? Ponieważ woda, w której spędzają całe życie, silnie absorbuje światło, więc nie nadaje się do przenoszenia sygnałów wizualnych. Podobnie węch - zapachy w wodzie rozchodzą się wolniej niż w powietrzu. Więc pozostał dźwięk, który lepiej i szybciej przenosi się w wodzie niż w powietrzu.

Kiedy Rosja upomni się o Kalifornię?

Rosja postanowiła zrobić remanent swoich dawnych włości. Odkurzyła Krym, ale chyba zapomniała o... Kalifornii. Otóż w 1812 roku Rosjanie, w ramach kolonizacji północnego Pacyfiku, założyli w Kalifornii kolonię - Fort Ross, która miała za zadanie skupować skóry zwierząt oraz zaopatrywać w żywność rosyjskie faktorie na Alasce (która wtedy należała do Rosji). Interes szedł średnio, poza tym zaangażowanie w wojny w Europie spowodowało, że Rosjanie dali sobie spokój z kolonizacją Pacyfiku (a niewiele brakowało, żeby założyli osadę nawet na Hawajach). W związku z tym w roku 1841 sprzedali Fort Ross Amerykaninowi Sutterowi za około 30.000 dolarów. I tu robi się problem, ponieważ rosyjscy historycy twierdzą, że Sutter nigdy nie zapłacił Rosji całej kwoty, więc transakcja nie doszła do skutku. Oczywiście amerykańscy historycy twierdzą, że zostało wszystko zapłacone, ale kwas pozostał. Wiadomo, że Rosja wszelkie wątpliwości rozstrzyga na swoją korzyść, więc niech USA uważa, żeby Putin nie upomniał się o Fort Ross...

Fale grawitacyjne

Cały internet trąbi o odkryciu fal grawitacyjnych. Wielkie mecyje! Co to za problem wykryć fale grawitacyjne? Wystarczy pół litra wódki na głowę i każdy może odczuć działanie tych fal. A tu budują jakieś teleskopy, lasery, ślęczą nad nimi latami, zamiast iść do monopolowego... Ale głupi ci uczeni... Ale Nobel będzie, jeśli to się potwierdzi.

Wieje grozą od strony Glaxo...

Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję o wycofaniu z obrotu Rutinoscorbinu. Na wniosek producenta, który napisał, że producent jednego ze składników (czyli zapewne Chiny albo Indie, bo tam się produkuje większość substancji czynnych dla leków generycznych) nie dotrzymał standardów produkcyjnych, czyli po prostu doszło do jakiegoś niedbalstwa bądź niechlujstwa przy produkcji (np. źle umyto reaktor chemiczny, albo nie umyto ścian na hali produkcyjnej, albo chiński kot wpadł do kadzi z rutozydem; kota umyto, ale kadzi nie) i producent Rutinoscorbinu na wszelki wypadek woli wycofać lek z obrotu. W sumie - nic nadzwyczajnego. Takie rzeczy się zdarzają i będą zdarzać. A tymczasem w mediach zapanował jakiś amok. Największe serwisy informacyjne podają wiadomość o wycofaniu, jakby co najmniej w tych tabletkach znajdował się cyjanek potasu. No i jeszcze ten "rygor natychmiastowej wykonalności" decyzji. Nota bene jest to standardowa formuła dodawana do decyzji o wycofaniu leku, ale ta fraza działa podniecająco na wyobraźnię pismaków i tępej gawiedzi. A te komentarze w internecie pod newsami! Widać po nich, jak prymitywne i bezdennie głupie jest polskie społeczeństwo. O niczym nie ma pojęcia, a jednocześnie wszystko wie najlepiej. Można się dowiedzieć, że to jest draństwo (tylko nie wiem co) i że nikt za to nie odpowie, że to spisek mający na celu spowodować awitaminozę i wymarcie szlachetnej rasy Lachów, że być może lek zawierał rakotwórczy aspartam, że to świadczy o bezradności polskiego prawa, że ktoś z rządu położył na tym łapę (ale na czym?) i stek innych idiotyzmów. Może by jednak dobrze zrobiło dla polskiej populacji i narodowego IQ, gdyby wypuszczono na rynek kilkadziesiąt tysięcy opakowań Rutinoscorbinu zawierających jednak cyjanek?

Torsy powodujące torsje?

W trójmiejskim nocnym klubie w męskiej toalecie nad pisuarami są realistyczne rzeźby nagich korpusów kobiecych. Ładne i apetyczne. Ale feministki są oburzone, bo to uprzedmiotowienie (trudny wyraz, prościej będzie - reifikacja) kobiety. A co robiły feministki w męskiej ubikacji? A tak na serio - zawsze jak czytam o tego typu "oburzeniach" zastanawiam się - po co kobiety się malują, robią manikiury, pedikiury, farbują włosy, zakładają fajne ciuchy i tak dalej... No, po co? Przecież wiadomo po co. To zabawne - takie niby nieistniejące tabu społeczne (niczym Rosjanie na Krymie - nikt ich nie widział, a są!), o którym nikt nie mówi. A to proste - bo chcą się podobać samcom. A po co? No, przecież wiadomo po co... A jak o to zapytać, to oczywiście gwałtownie i stanowczo zaprzeczą. I to jest w tym wszystkim najzabawniejsze... I jeszcze jedno - oburzają je gołe korpusy kobiet, a nie oburza podziurawiona włócznią i gwoździami, ociekająca krwią od kolców powbijanych w całą głowę, figura Chrystusa. Ciekawostka...

Tonący Otylii się chwyta

Podobno Otylia Jędrzejczak ma kandydować do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej. Po praktycznie bezkarnym zabiciu brata (9 miesięcy ograniczenia wolności i rok zakazu kierowania samochodem to żadna kara) i zakończeniu kariery pływaczki (ostatni znaczący sukces to mistrzostwo europy w 2007, a więc dawno temu), postanowiła wziąć się za politykę. Jeśli będzie takim europosłem jak kierowcą to można oczekiwać ciekawych dyrektyw i rozporządzeń... Jak widać, politykiem może zostać każdy. Im prostszy tym lepszy, a Otylia raczej nie grzeszy tężyzną umysłową (rzadko fizyczna idzie w parze z umysłową) - w każdym razie w telewizorze na taką wygląda, więc jest kandydatką idealną. Słynna, po przejściach, dobrze pływa, więc nie utonie. Ale grunt, że 13.000 euro netto miesięcznie wpadnie do kieszeni (plus zwrot kosztów podróży do kraju i z powrotem), o prawie 19.000 euro miesięcznie na utrzymanie asystentów nie wspominając. Platforma Obywatelska, robiąca bokami i idąca na dno, stawia na celebrytów, a nie na fachowców. Ciekawe, kogo jeszcze wystawią do Europarlamentu? Szymona Majewskiego, Donatana i Cleo? Dno. Tym razem - basenowe dno.

Ukraina - wersja 2.0

No i stało się. Doszło do przejęcia władzy przez opozycję. Janukowycz uciekł z podkulonym ogonem do Moskwy, a Putin, wściekły, że Kijów wyśliznął mu się z rąk, postanowił dać solidnego prztyczka w nos Ukraińcom i wymyślił okupację Krymu. Jak to zwykle u Sowietów - nic nie może być normalnie, więc ruskie żołdactwo pozdejmowało z mundurów wszelkie oznaczenia i występuje na Krymie jako "lokalne grupy samoobrony". Dla Putina to być albo nie być. Stracił twarz w Kijowie, więc stara się zamącić na Ukrainie na tyle, na ile to możliwe, ale bez przegięć, czyli bez zbrojnej konfrontacji. Unia Europejska niezbyt ruchawa, USA przestały chyba wierzyć w "reset" stosunków USA-Rosja, bo zapowiedziały sankcje oraz zwiększenie pomocy wojskowej dla Polski i krajów nadbałtyckich. Zobaczymy, co będzie dalej...

Koncert Kitaro

Wczoraj odbył się w Sali Kongresowej koncert Kitaro z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej. Oficjalnie koncert był związany z promocja nowej płyty Kitaro - Final Call. Nieoficjalnie był to wspaniały koncert, złożony w głównej mierze z jego najbardziej znanych utworów. Pierwsza część to swego rodzaju interludium - na scenie tylko Kitaro wraz z jedną członkinią swojego zespołu (niestety, nie mogę znaleźć nigdzie informacji o niej). Niezła solówka mistrza na flecie prostym, a następnie kilka kawałków z "Silk Road" okraszonych slajdami z serialu o Jedwabnym Szlaku (jak mniemam). Potem kilkoma starannie odmierzonymi uderzeniami w gong Kitaro "przyzwał" na scenę resztę swojego zespołu, zasiadła Polska Orkiestra Radiowa no i się zaczęło. Utwory dynamiczne przeplatane spokojnymi, na granicy zaśnięcia. I tym razem już bez wyświetlania slajdów, któe wcale nie były potrzebne. Z przyjemnością się patrzyło na człowieka, który tak potrafi zatracić się w muzyce i widzieć, że kocha to co robi. Były utwory z płyt "Oasis", "Kojiki", "Tenku" i pewnie z jeszcze kilku, których nawet nie znam lub nie pamiętam. Ogólnie - fantastyczny koncert. Prawie dwie godziny wspaniałej, oczyszczającej muzyki. Kto nie był, niech żałuje.

Ukraina

Smutne i przerażające jest to, jak cywilizowany kraj szybko pogrąża się w anarchii. Wydaje się nam, że jeśli na ulicach są McDonalds'y, hipermarkety, telefonia komórkowa czy salony samochodowe albo sklepy Apple, to niemożliwa jest wojna, śmierć i zniszczenie. Jakby te wytwory konsumpcjonizmu i techniki miały moc odegnania nagłej śmierci od kuli, stosów płonących opon i zniszczonego miasta. Jak widać, nasza dostatnia sytość i beztroska są bardzo kruche. Dotyczy to wprawdzie Ukrainy, ale to kraj taki sam jak Polska - przynajmniej pod względem zaawansowania cywilizacyjnego. To nie są jacyś dzicy, biegający z dzidami, z wymalowanymi twarzami. To ludzie tacy sami jak my. Pracujący, mający laptopy, komórki, rodziny i stadiony na który dwa lata temu oglądali Euro 2012.. Co z Ukrainą? Początkowo irytował mnie ten błazeński Euromajdan i eksponowanie się na nim nacjonalistycznych ugrupowań, za którymi Polacy instynktownie nie przepadają, mając w pamięci chmielnicczyznę czy Wołyń. Teraz, kiedy jest już ponad 100 trupów i kilkuset rannych, to już nie jest błazenada. Nie widać dobrego rozwiązania. Albo będzie powtórka z Placu Niebiańskiego Spokoju albo... co? Przecież Janukowycz nie usiądzie do stołu z opozycją, bo nie ma opozycji. To znaczy jest, ale walczący w Kijowie mają ją w dupie, a Janukowycza chętnie wbiliby na pal. Nie ma zorganizowanej i jednolitej opozycji. Syta Unia Europejska nie zamierza ginąć za Euromajdan i niemrawo wprowadzają sankcje, a Rosjanie grzmią o niewtrącaniu się w wewnętrzne sprawy Ukrainy, a sami prawdopodobnie po cichu podsyłają "instruktorów" ze swoich służb specjalnych, aby te pomagały milicji i Berkutowi. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby rzeczywiście doszło do rozpadu tego kraju. Tylko co dalej? Zachodnia Ukraina do Europy, Krym jako "niezależna" republika na kształt mołdawskiego Naddniestrza (czyli na sznurku Rosji) i Wschodnia Ukraina zależna od Rosji, jak Białoruś - z prezydentem błaznem, jedzącym Rosji z ręki? Na razie to co się dzieje na Ukrainie - Rosji jest na rękę. Co gorsza - to co po tym nastąpi, bez względu na rezultat, też będzie po myśli Rosji. Unia Europejska jest już przegrana. Nic nie wymyśli, bo jest za słaba. Kupować już mąkę i cukier? Może srebro? Albo euro?

Kasa od żywych na muzeum trupów

Po bezczelnej rządowej kradzieży połowy moich pieniędzy z OFE, zacznie się teraz wielka feta rozdawnictwa przedwyborczego. Oto już są pierwsze jaskółki - muzeum poświęcone jakimś martwym kapłanom w Świątyni Opaczności dostało dotację od ministra kultury - 6 mln złotych. Beznadziejne państwo Polskie (oby padło pod rozbiorami, bo tak żałośnie głupie państwo nie zasługuje na samodzielny byt) dotuje tego przeklętego przez boga i ludzi molocha (gdyby tak nie było, to już dawno by się wybudował), do którego, mam nadzieję, nikt nie będzie chodził się modlić, jak go już skończą.

Igrzyska jak olimpiada

Olimpiada to okres pomiędzy igrzyskami. Poprzednie igrzyska były w Vancouver, w lutym 2010 roku. Pomiędzy tamtymi igrzyskami a obecnymi nie było spokojnie na świecie. Wojna domowa (nieustanna) w Somalii. Wojna z talibami w Pakistanie, Afganistanie, Jemenie. Arabska wiosna - rewolucje w Tunezji, Egipcie, Libii. Wojna domowa w Syrii. Powstanie Tuaregów i przepychanki z islamistami w Mali. Do tego nieustanna paranoja północnokoreańska, wojny narkotykowe w Meksyku. A w Soczi sportowców będzie pilnować ponad 50.000 milicjantów, patrole kozackie, od strony Morza Czarnego - flota wojenna. I tak będzie wyglądać ta impreza - tak jak te cztery lata pomiędzy igrzyskami - pod lufami karabinów, z milicjantami na każdym rogu. Tak będzie wyglądać radosna impreza sportowa Anno Domini 2014. Jaki w tym sens?

200 milionów ton stali

Dzisiaj w radio podano, że na świecie jest nadprodukcja stali i obecnie jej nadwyżka wynosi 200 mln ton. Zaciekawiło mnie, ile to jest stali, bo takie pojęcie jak "200 mln ton" zupełnie do mnie nie przemawia. Centymetr sześcienny stali waży około 7,86 grama. Oznacza to, że litr stali waży 7,86 kg. Sporo, ale nie jest to rekord wśród metali i ich stopów (aczkolwiek stal to stop metalu i niemetalu). Litr ołowiu waży 11,3 kg, rtęci (najcięższej cieczy) - 13,5 kg, uranu - 19,0 kg, złota - 19,3 kg (tak, tak - złoto jest prawie dwa razy cięższe cięższe od ołowiu!), platyny - 21 kg, a osmu - 22,6 kg. Łatwo więc wyliczyć, że 200 milionów ton stali da nam sześcian o boku 294 metrów. Z takiej ilości stali można by zbudować ponad 2600 wieżowców takich jak słynny chicagowski Willis Tower (dawniej Sears Tower) o wysokości 442 metrów. Poniżej rysunek porównujący rozmiary Piramidy Cheopsa, Wieży Eiffla, Willis (Sears) Tower i bloku 200 mln ton stali.

steel
Teraz widać, ile to 200 mln ton stali.

Wpisz się do KRÓLA OZYRYSA

Pod tym odnośnikiem można wpisać swoje imię i nazwisko do sondy OSIRIS-Rex, która poleci na asteroidę Bennu. Bennu (nazwa pochodzi od egipskiego bóstwa), odkryta w 1999 roku, to półkilometrowa asteroida, należąca do tzw. grupy Apolla, czyli asteroid krążących blisko Ziemi i przecinających jej orbitę, a także orbitę Wenus, a nawet Merkurego. Bennu jest w czołówce listy potencjalnie niebezpiecznych asteroid (PHA), czyli takich, które w bliżej nieokreślonym czasie mogą zderzyć się z Ziemią, ponieważ przecinają jej orbitę (Bennu obiega Słońce w czasie 436 dni). Obecnie znamy około 1400 niebezpiecznych asteroid. Badanie tej asteroidy jest ważne, aby dowiedzieć się w jaki sposób można się przed nimi obronić. Statystycznie asteroida rozmiarów Bennu uderza w Ziemię raz na 130.000 lat. Ponieważ Bennu w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat będzie kilka razy blisko Ziemi, zdecydowano, że w 2016 NASA wyśle sondę OSIRIS-Rex, która zbliży się do na Bennu, ale nie wyląduje na nim i pobierze kilkaset gramów gruntu, po czym wróci w 2023 roku na Ziemię. Wtedy też wrócą na Ziemię dane osób, które wpisały się do modułu pamięci, zamieszczonego na sondzie. Misja OSIRIS-Rex realizowana jest w ramach programu New Frontiers, polegającego na badaniu Układu Słonecznego przy pomocy bezzałogowych i relatywnie tanich misji.

Medialna hipokryzja

Wszystkie media troszczą się, aby dzieci nie były narażone na treści dla nich nieodpowiednie. Nie ma seksu przed 22:00, tak jak i reklam piwa. Filmy pornograficzne w sklepach są opakowane w ledwie prześwitujące czerwone folie. A tymczasem w Internecie, na pierwszych stronach popularnych portali z wiadomościami, o godzinie 8:30, bez żadnych ograniczeń można znaleźć mnóstwo "newsów" zupełnie nieodpowiednich dla dzieci. Mała próbka z dzisiejszego dnia? www.wp.pl
"Co Siwiec wytatuowała sobie nad waginą?"
"Jej nagie zdjęcia zobaczy teraz każdy"
onet.pl "Już w wieku 15 lat pozowała do nagich zdjęć, potem miała problemy z narkotykami"
"Rihanna topless - co za ciało!"
"Niby ubrane, ale wszystko widać"
interia.pl "Ubrała bikini i zaprzyjaźnila ze śniegiem"
"Ups. Ręcznik się zsunął"
"Ratuje karierę rozbieranymi zdjęciami"
A to i tak dość oszczędnie, bo są dni, że po prostu prymitywny seks wylewa się wręcz z monitora. Nie jestem zbyt pruderyjny ani moherem z Radia Maryja, nie szokują mnie wytatuowane waginy, choć tatuaże ogólnie budzą moją odrazę, ale nie zgadzam się na epatowanie seksem w witrynach, gdzie każdy ma swobodny dostęp. Co z tego, że po kliknięciu na niektóre z linków, pojawia się strona, na której trzeba potwierdzić, że ma się 18 lat? Wystarczy kliknąć "Tak, mam 18 lat" i hulaj dusza... Nie rozumiem, po co ta hipokryzja? Te kary nakładane przez KRRiTV za emisję erotyki przed 22:00, te przesłonięte czerwoną folią pornosy, jeśli golizna i seksualność buchają z popularnych portali?

Besztanie Anglików

Cameron - coraz bardziej populistyczny premier Wielkiej Brytanii słusznie zauważył, że to absurdalne, aby Polacy pracujący w "Jukeju" dostawali zasiłek socjalny na dzieci, które mieszkają w Polsce. Cóż, takie jest unijne prawo i trzeba będzie to zmienić, co nie zmienia faktu, że bogatsze nacje wkurzają się na utrzymywanie rodzin z byłych "demoludów".
Za to w Polsce zawrzało. Donaldu Tusku na wyścigi z Kaczyńskim rzucili się do telefonów, żeby zbesztać Camerona, bo do czego to podobne, aby wymyślał, nam - Polakom, od darmozjadów i pasożytów. Kaczyński już zadzwonił. Donaldu Tusku jeszcze chyba nie. Cameron zapewne bardzo się przestraszył tych telefonów i postawił w stan gotowości wojska nuklearne.

Podsumowanie roku 2013

Tradycyjne już coroczne podsumowanie poprzedniego roku. Co istotnego się wydarzyło w kraju i na świecie?
W Polsce wyłączono analogowy sygnał telewizyjny i wprowadzono cyfrowy. W Wikipedii jest już ponad milion polskich haseł.
Na świecie nadal trwała wojna domowa w Syrii - afera z bronią chemiczną prawie doprowadziła do interwencji obcych wojsk w Syrii, ale al-Assad razem z Rosjanami zagrali Zachodowi na nosie; Francuzi bili się z islamistami w Mali, w Egipcie niepokoje porewolwucyjne; zamieszki w Nigerii; na watykańskim tronie zasiadł papież Franciszek, a Benedykt XVI odszedł na emeryturę; w Turcji zamieszki na placu Taksim; Chorwacja przyłączyła się do Unii Europejskiej; katastrofa pociągu w Hiszpanii i zamach islamistów w Bostonie; katastrofa budowlana na Łotwie; tajfun na Filipinach; protesty na Ukrainie przeciwko zbliżeniu Janukowycza do Rosji a nie do Unii Europejskiej; Chińczycy wysłali pierwszą sondę na Księżyc; pożyteczny idiota - Edward Snowden ujawnił masową inwigilację telekomunikacyjną prowadzoną przez agencje amerykańskie (jakby nikt o tym nie wiedział) i uciekł do Rosji, gdzie dostał azyl, a Obama dostał furii.
Odeszli:
Aleksander Bednarz - aktor najlepiej znany chyba z roli majora Bienia w "Psy 2" i w roli kata w "Krótkim filmie o zabijaniu"
Józef Glemp - kardynał
Lucyna Winnicka - aktorka, grała tytułową "Matkę Joanna od Aniołów", w "Pociągu", w "Godzinie Pąsowej Róży"
Wojciech Inglot - twórca międzynarodowej firmy kosmetycznej
Aleksander Gudzowaty - polski przedsiębiorca
Jerzy Nowak - aktor, pamiętany głównie z roli Zuckera w "Ziemi obiecanej" czy ankietera w "Historiach miłosnych"
Florian Siwicki - generał, odpowiedzialny za stan wojenny w 1981 roku
Hugo Chavez - populistyczny prezydent Wenezueli
Anatol Ulman - pisarz - m.in. "Obsesyjne opowiadania bez motywacji"
Margaret Thatcher - brytyjska premier, "Żelazna dama", która złamała związki zawodowe
Barbara Piasecka-Johnson - milionerka (jedna z najbogatszych kobiet świata) i filantropka
Marek Jackowski - kompozytor, członek zespołu "Maanam"
James Gandolfini - amerykański aktor - "Osiem milimetrów", "Ostatni bastion", "Rodzina Soprano"
Lucjan Szołajski - "kultowy" lektor
Dennis Farina - amerykański aktor, pamiętny porucznik Torello z "Crime Story"
Konstanty Miodowicz - polityk
Ewa Petelska - reżyser m.in "Ogniomistrz Kaleń"
Sławomir Mrożek - pisarz, dramaturg
Lidia Korsakówna - aktorka
Stanisław Szozda - kolarz, olimpijczyk
Marcel Reich-Ranicki - niemiecki krytyk literacki
Jarosław Śmietana - polski jazzman
Tadeusz Mazowiecki - polityk, pierwszy niekomunistyczny premier Polski po 1989 roku
Lou Reed - amerykański rockman
Edmund Niziurski - pisarz książek dla młodzieży
Joanna Chmielewska - pisarka
Tom Clancy - amerykański pisarz thrillerów politycznych m.in."Polowanie na 'Czerwony Październik'", "Suma wszystkich strachów"
Gerard Cieślik - polski piłkarz
Wojciech Kilar - kompozytor
Martha Eggerth - węgierska śpiewaczka operowa, żona Jana Kiepury
Michaił Kałasznikow - oficjalny twórca najbardziej znanego karabinu automatycznego
Józef Kowalski - weteran wojny polsko-bolszewickiej, superstulatek (czyli żyjący ponad 110 lat)
Nelson Mandela - prezydent RPA

Klub go-go a sprawa Polska

Wielkie oburzenie nastało, bo na Krakowskim Przedmieściu otworzono klub go-go naprzeciwko figury Matki Boskiej. Co więcej - na budynku, gdzie odbywają się bezwstydne tańce, ruja i poróbstwo, jest tablica pamiątkowa poświęcona akcji przeprowadzonej przez Armię Krajową. W lipcu 1944 członkowie batalionu "Parasol" zarekwirowali z apteki Wendego wielką ilość leków i sprzętu medycznego przeznaczonego dla niemieckich szpitali polowych na froncie wschodnim. No i teraz nie wiadomo, co gorsze dla go-go - Matka Boska czy protestujący AK-owcy.
Akcja na aptekę Wendego odbyła się 70 lat temu. Czy teraz w każdym miejscu, gdzie członek AK np. złośliwie obsikał niemiecką ciężarówkę, muszą istnieć kapliczki i tablice pamiątkowe "po wieki wieków"? Co komu przeszkadza klub go-go? Przecież tancerki nie kręcą tyłkami, obejmując figurę Matki Boskiej, ani nie pokładają się na płycie upamiętniającej kradzież niemieckich leków. Życie toczy się dalej. A może kombatanci i brzuchaci księża zazdroszczą tym, którzy jeszcze mogą jawnie czerpać radość z klubów erotycznych?
A swoją drogą - to ilu tych "kombatantów" jeszcze zostało? Nawet jeśli któryś miał w 1944 roku 15 lat, to teraz jest już 85-letnim staruszkiem. A nie podejrzewam, żeby w akcji na aptekę Wendego brali udział 15-latkowie. A może tytuł kombatanta przechodzi z ojca na syna?

Depresja po zabójstwie DVD

Zepsuł mi się odtwarzacz DVD. Miał prawo. Był stary, zakurzony. Jeśli przedmuchanie lasera sprężonym powietrzem nie pomoże, to skończy jako elektrośmieć. Naprawiać się go nie opłaca, bo nowy kosztuje niewiele drożej, niż sama naprawa. Takie czasy.
Próbując reanimować stary odtwarzacz, tak sobie pomyślałem, że za kilkanaście lat takie domowe sprzęty będą wyposażone w sztuczną inteligencję. Będą znały filmowy gust osoby korzystającej z odtwarzacza (oczywiście będą bez problemu rozpoznawać, kto w danej chwili z niego korzysta), doradzały co obejrzeć, jakie nowości filmowe się ukazały, zapytają, czy film się nam podobał. I gdy się zaprzyjaźnimy z takim odtwarzaczem, a po kilku latach trzeba będzie go wyrzucić, to być może niektórzy się poczują, jakby zabijali przyjaciela. Dziesięć tysięcy lat temu łaziliśmy w skórach, a teraz mikser albo mikrofalówka będą naszymi najlepszymi przyjaciółmi. To za krótki okres, aby mózg człowieka mógł sobie to sensownie poukładać w głowie. Dlatego też niektórzy, po wyrzuceniu zaprzyjaźnionego komputera do śmieci, będą szukali porady u psychoterapeuty.

Brzoza nie była złamana...

...a dupa nie była obsrana.
To nie do wiary, że angażuje się jakieś instytucje państwowe, satelity, aby sprawdzały niedorzeczne teorie zakompleksionych, niespełnionych naukowo "profesorów smoleńskich", wykładających na jakichś uniwersytetach w Bajdocji czy Blefusku, wspieranych przez Macierewicza, który prawdopodobnie jest najlepszym rosyjskim agentem od 1989 roku. Zupełnie za darmo, bezinteresownie destabilizuje Polskę, likwidując najpierw służby wywiadowcze, a następnie tworząc swój Latający Cyrk, wymyślający co chwila jakieś idiotyczne teorie na temat katastrofy smoleńskiej. I żeby było śmieszniej - w swoich antypolskich poczynaniach jest zupełnie bezkarny. Takiego kreta nawet by Rosjanie nie wymyślili...

"Państwo", czyli kto?

Przeczytałem gdzieś, że kobieta wróciła z wcześniejszej emerytury do pracy, jako samozatrudniona i po kilku latach pracy i odprowadzania składek do ZUS, poprosiła o przeliczenie emerytury. Nowa emerytura okazała się niższa od tej wcześniejszej. To tylko jeden z setek tysięcy przykładów wyruchania obywatela przez Państwo.

No, właśnie. Tylko kto jest tym "Państwem", które każe czekać kilka lat na zabiegi medyczne, ustala idiotyczne przepisy prawa etc.?

Przecież to "Państwo" to tacy sami ludzie jak my. To nie są jakieś sprowadzone z Neptuna androidy, tylko zwykli ludzie, pracujący jako urzędnicy, funkcjonariusze, inspektorzy... Co więcej - oni też korzystają z tych przepisów i padają ich ofiarami. Kobieta wyliczająca w ZUS-ie tę niższą, złodziejską emeryturę, idzie po pracy do przychodni, żeby tam dowiedzieć się, że jej wizyta u specjalisty będzie w III kwartale następnego roku. Czy ci ludzie, tworzący aparat państwowy pracują bezrefleksyjnie? Gówno ich obchodzi szara masa przelewająca się za oknem urzędu? Ale przecież oni też do niej należą. Oni, ich bliscy... A może odbędniają tylko swoje osiem godzin byle jak, aby wysiedzieć za biurkiem "od skowronka do żaby" i mają w dupie rezultat swojej pracy? Czy może robią to zemsty, na zasadzie "mnie wyruchali, to ja wyrucham dzisiaj kogoś innego"? Gdzie zaczyna się ten problem? Czy już na poziomie ustawodawczym, gdy tworzone są bzdurne przepisy, czy na poziomie wykonawczym, gdy bzdurne prawo trzeba interpretować. Co to w ogóle znaczy "interpretacja prawa"? Prawo powinno być tak napisane, żeby nie wymagało interpretacji. Ale to już inna historia...

Widmo Iskanderów krąży nad Europą

Rosjanie rozmieścili w resztkach Prus Wschodnich rakiety Iskander, zwane przez NATO "SS-26". Podobno rozmieścili. Tak naprawdę, to nawet nie wiadomo ile ich wyprodukowali. Już kiedyś Chruszczow twierdził, że Rosjanie produkują pociski nuklearne jak parówki, a tymczasem w ich arsenale atomowym hulał wiatr. Rakiety jak rakiety. Latają z prędkością niecałych 2 Machów, zasięg mają do 500 km. Wobec tego byłoby wskazane, aby rząd Polski przeniósł się w Tatry albo w Góry Stołowe. Na stałe. Tam Iskandery nie dolecą. Co więcej - w Górach Stołowych są Błędne Skałki. Miejsce z nazwy chyba w sam raz dla rządu... Jakby tam weszli to już by nie wyszli. A PiS mógłby tam urządzać miesięcznice, Palikot uprawiać trawkę... Tak, te Iskandery to bardzo dobry pomysł...  Tylko skąd ta nazwa? Kojarzy mi się z "iskaniem", ewentualnie z tureckim miastem Iskenderun.

Czy płyn do spryskiwaczy robiony jest z koniaku?

Tankowałem na STATOIL. Patrzę, a tu superpromocja - czterolitrowy płyn do spryskiwaczy za jedyne...29,90 zł. Czyli prawie 7,5 zł za litr spryskiwacza, podczas gdy benzyna jest po 5,4 zł. Zastanawiam się, co zawiera ten płyn, że tyle kosztuje. Ale to nie koniec. Wczoraj tankuję na ORLENIE, a tu siurpryza - czterolitrowy płyn do spryskiwaczy za jedyne...29,90. I to bez promocji! Czy pogięło tych benzyniarzy?

2013

2013.11.01
Wracam do bloga na swojej stronie, porzucając profil na Facebooku. Uznałem, że Facebook to strata czasu, nie warta tego, co ma do zaoferowania ten portal społecznościowy. Postaram się na swojej stronie zainstalować bloga z prawdziwego zdarzenia.

2013.02.27
Oj, dawno już nic nie napisałem. Z drugiej strony - jeśli mam pisać o niczym, to lepiej nic nie pisać. Inny powód to moje przenosiny na fejsbuka, który daje jednak więcej możliwości dla interaktywnych wpisów i dyskusji.

Tak więc rok 2012 za nami. Dla mnie to nie był dobry rok. A dla kogo jeszcze nie był? W tym roku odeszli m.in.: Wisława Szymborska, Irena Jarocka,
Piotr Pawłowski (aktor),
Whitney Houston,
Andrzej Szczeklik (lekarz),
Zygmunt Broniarek (dziennikarz),
Bogusław Mec (piosenkarz)
, Włodzimierz Smolarek (piłkarz),
Michał Issajewicz (żołnierz AK, uczestnik zamachu na Franza Kutscherę),
Wiesław Chrzanowski (polityk),
Jan Suzin (prezenter telewizyjny),
Jack Tramiel (twórca komputerów Commodore i Atari),
Ferdinand Porsche (projektant samochodów i czołgów),
Donna Summer (piosenkarka),
Robin Gibb (jeden z "Bee Gees"),
Andrzej Czeczot (rysownik),
Sławomir Petelicki (twóca "GROM"-u"),
Stefan Stuligrosz (dyrygent "Poznańskich Słowików"),
August Kowalczyk (aktor, więzień Oświęcimia, który dość często grywał hitlerowców w filmach),
Andrzej Łapicki,
Jerzy Kulej (bokser),
Neil Armstrong (pierwszy człowiek na Księżycu),
Jan Sawka (rysownik),
Leszek Drogosz (bokser),
Erazm Ciołek (fotoreporter),
Norman Schwartzkopf (dowódca wojsk antyirackich podczas Wojny w Zatoce Perskiej),
Maria Fołtyn (śpiewaczka operowa).
R.I.P.

A co poza tym ciekawego się wydarzyło w nowym roku? Nic nowego. In vitro, Smoleńsk, zamach, brzoza, związki partnerskie i tak w kółko, aż do wyrzygania. A tymczasem w kraju bezrobocie rośnie.

W Mali Tuaregowie zajęli północ kraju przy pomocy islamistów, po czym islamiści przepędzili Tuaregów i teraz powstaje tam kolejna siedziba Al-Kaidy. Więc Francuzi się wkurzyli i pędzą stamtąd islamistów. Aż, tak jak w dowcipie o Niemcach i partyzantach, w końcu przyjedzie gajowy i wywali z Mali i islamistów i Francuzów. Polska też chce się pokazać, i wysłała tam jakichś wojaków od logistyki.

A tymczasem w Rosji spadł meteoryt. Dobrze sfilmowany, dzięki masowej modzie na wideorejestratory wśród rosyjskich kierowców. Rosjanie generalnie mają pecha - mniej więcej co sto lat wali w nich jakiś kamień z nieba. Jakby mieli mniejszy kraj, to byłby to problem kogoś innego, a tak - cóż.

Ach, no i papież - podał się do dymisji, czyli abdykował. I słusznie. Po co ma się użerać z tą pedofilską "hydrą nienasyconą". Najzabawniejsze jest to, w jaki sposób się komentuje tę decyzję. Jan Paweł II - "tak, do końca niósł swoje brzemię, odważny gość". Benedykt XVI - "tak, odpowiedzialnie przekazuje kierownictwo, gdy widzi, że to ponad jego siły, odważny gość". A gdy następny papież powie, że żeni się i jego żona będzie teraz papieżem, usłyszymy komentarz "tak, oto człowiek, który miał odwagę dokonać długo oczekiwanych reform, ku chwale Kościoła, odważny gość". Mam nadzieję, że jednak w 2036 planetoida Apophis przywali w Ziemię i skończy tę błazenadę w wykonaniu ludzkiego gatunku. Dajmy szansę innym gromadom zwierząt. Może rozsądniejszym...

2012

2012.11.01
Wszystkich Świętych. Dwa dni temu wszelkiej maści idioci wierzący, że smoleńską katastrofę spowodował wybuch bomby, mieli swoje święto. Pismak z "rzepy" - jakiś Gmyz czy Chmyz napisał, że znaleziono na samolocie ślady trotylu i nitrogliceryny, tak jak by współczesne bomby robiono z trotylu lub nitrogliceryny. Ale to wystarczyło, żeby media mało się nie zesrały z sensacji, z Kaczyńskim na czele. Po południu prokuratura wojskowa zdementowała te bzdety, ale wystarczyło, aby świat się z Polski mógł pośmiać. "Rzepa", która poziomem dorównuje coraz bardziej "Faktom", napisała potem, że trochę przesadzili z tym trotylem. Co za żenada.

W międzyczasie na wschodnie wybrzeże USA uderzył huragan "Sandy" - taka mała kara natury za to, że USA nie podpisały protokołu z Kyoto o redukcji emisji dwutlenku węgla.

2012.08.04
Kolejna medialna impreza (bo ze sportem ma już niewiele wspólnego) - XXX Igrzyska Olimpijskie w Londynie. I niezły ubaw - wariatka, która przyłączyła się do ekipy Indii podczas ceremoni rozpoczęcia, dziwaczne sędziowanie podczas walk bokserskich, oddawanie i zabieranie medali w judo, kompletne porażki polskich "pewniaków" itd. itd.

A w Polsce - "in vitro" i większa troska rządzących o zarodki, niż o małe dzieci. Jak ktoś słusznie zauważył - katolicy nie muszą stosować "in vitro", jeśli im religia zabrania, więc czemu na projekt ustawy patrzy się przez pryzmat katolicyzmu? Z jednej strony biadolą, że Polaków coraz mniej, a z drugiej - robią wszystko, aby nie ułatwiać zachodzenia w ciążę kobietom, które chcą mieć dzieci i z pewnością ich nie zmielą w maszynce do mięsa, jak to zrobiła jedna z mieszkanek Radomia. Paranoja.

2012.07.02
Uf, i po Euro 2012. Wygrali Hiszpanie. I dobrze. Przydadzą im się pieniądze, bo Hiszpania idzie w ślady Grecji i szybko zbliża się do przepaści bankructwa. Za to w Polsce można już zdemontować stadiony i zwinąć asfalt na A2. Okazało się, że obcokrajowcy znajdują nas jako gościnny i przyjazny naród. To chyba była wersja demonstracyjna. Obawiam się, że gdyby taki obcokrajowiec dostał polskie obywatelstwo, to dopiero by zobaczył jakim wilkiem jest Polak dla Polaka.

Wreszcie wakacje. Okres upałów, topielców i medialnej nudy, aczkolwiek natężenie ruchu jakoś specjalnie nie zmalało. Może trzeba jeszcze tydzień lub dwa poczekać. A dzieci się nudzą. Nie wiem na czym to polega. Ja się nigdy nie nudziłem. Nie miałem tylu zabawek, klocków, "Młodych elektroników", książek, gier komputerowych, sprzętu turystycznego, farb, PlayStation i innych elektronicznych dupereli. Kiedyś człowiek potrafił cały dzień grać w kapsle, pikuty, podchody, "wojnę" - przy pomocy plastikowych pistoletow. Kawałek patyka i odrobina fantazji wystarczyły, aby doskonale się bawić. Gdybym, będąc dzieckiem, miał tyle klocków LEGO co moje dzieci, to miałbym zabawy na co najmniej rok. A teraz? Dlaczego dzieci nie potrafią się bawić? Co zabija ich kreatywność? Czy trzeba ich tego uczyć? Mnie nikt nie uczył. Nie wiem na czym to polega. Może po prostu mają tego za dużo i nie potrafią z tego korzystać? Może trzeba im schować część zabawek? Ciekawe, czy w ogóle by to zauważyły.

2012.06.14
EURO 2012 trwa jeszcze, niestety. Aczkolwiek od początku tygodnia po Warszawie jeĽdzi się lepiej. Albo ludzie wzięli urlop albo się wystraszyli. Impreza nawet udana, o ile nie liczyć wtorkowej bijatyki polskiej hołoty z rosyjskimi kibicami. Policja szybko uziemiła kiboli, ale nie spisała się najlepiej - wszak wiedzieli, że będzie dym, podkręcany przez media i polityków-idiotów, więc mogli tak zorganizować przemarsz Rosjan, aby nigdzie nie dać możliwości ataku ze strony polaczków. Jestem rozczarowany rozmiarem kar, jakie szybkie sądy nakładają na kiboli - grzywny rzędu 500 zł czy areszt w zawiasach na 3 miesiące. To żałosne. Czy to jest dotkliwa kara? Przecież taki kibol zaraz pójdzie robić dym, jak tylko wyjdzie z sądu. Gdyby nałożyć na niego grzywnę w wysokości 50.000 złotych, aby się nie wypłacił przez dwa lata - to miałoby sens. Co to jest 500 złotych? Pogański kraj, pogańskie obyczaje.

Na Florydzie jeden z kapitanów łodzi obwożących turystów po krainie aligatorów chcial przywabić gada bliżej. Zrobił to tak skutcznie, że zwierzak odgryzł mu dłoń. Aligatora zabito i wyjęto dłoń z brzucha, ale nie udało się jej przyszyć. Kapitan dostał karę za nielegalne dokarmianie zwierząt. Zabawne.

W Chile, w Europejskim Obserwatorium Południowym ropoczęto budowę największego teleskopu optycznego na świecie. Średnic zwierciadła będzie miała około 40 metrów. Aby wyeliminować zakłócenia wynikające z obecności atmosfery, w teleskopie zostanie zastosowana optyka adaptatywna, czyli zwierciadło będzie się składało z około 1000 małych sześciennych luster, które będą oddzielnie sterowane przez komputer, tak aby wspólnie dawały jak najlepszy obraz. Podobno zdjęcia z tego teleskopu będą lepszej jakości niż z Hubble'a.

2012.05.25
Obciach goni obciach. Najpierw ktoś zastrzelił w Warszawie dwoje starszych turystów z Niemiec. Podobno sporo podróżowali po świecie. Byli nawet w Afryce, ale strzał w głowę dostali dopiero w Polsce. Świetna reklama na Euro. Policja pewnie dostała wytyczne, żeby znaleĽć sprawcę jak najszybciej, a jeśli się nie uda, to którys z policjantów sam się przyzna. A tymczasem mógł to być jakiś zwyczajny socjopata, czy sfrustrowany kark, któremu ci ludzie np. zajechali drogę swoim samochodem. Idiotyczna, przypadkowa zbrodnia. Tak samo jak kilkanaście lat temu w Górach Stołowych, gdy niewykryty do dzisiaj sprawca zastrzelił dwoje młodych turystów na szlaku.

Obciach numer dwa. W słupsku dwóch facetów chciało wsiąść do podmiejskiego pociągu z tapczanem. Ale tapczan sie otworzył, a z tapczanu wypadł rozkładający się trup, zawinięty w dywan. Gdyby człowiek obejrzał to w filmie (skojarzenie z filmem "Ciało" nasuwa się samo), to stwierdziłby że to zbyt naciągane. A tu zycie, jakz wykle pokazało, że Polak potrafi.

Wystrzelono pierwszy prywatny statek kosmiczny, który ma zawieĽć zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Okazało się, że nie trzeba być mocarstwem, aby eksplorować przestrzeń kosmiczną. Komercja wchodzi w kosmos. Być może jeszcze za mojego życia różne korporacje będą ciągać się po sądach za podkradanie sobie planetoid zawierających cenne surowce.

Skończył się serial "House M.D.". Właściwie, to powinien skończyć się już dwa lata wcześniej - na szóstej serii (zwanej u nas, nie wiedzieć czemu - sezonem), tak samo jak serial "ER" powinien zakończyć się na ósmej. Ale kasa jest ważniejsza niż walory artystyczno-zdroworozsądkowe. Koniec "House'a" mało ciekawy i wymęczony. Musiałem oglądać na raty, bo usnąłem w połowie odcinka. Dla mnie nadal mistrzostwem świata pozostaje zakończenie serialu "Six feet under". Nic mu jak narazie nie dorównało i nie dorówna. Ale podobno mają iść za cisoem i nakręcić wersję kinową "House'a". Słusznie, trzeba wyciskać kasę, póki się konwencja nie opatrzyła gawiedzi. Osobiście wolałbym zobaczyć ekranizację powieści Hugh Lauriego "Handlarz bronią" - to była bardzo zabawna książka i byłby z niej fajny film akcji.

2012.05.16
W zasadzie nie dzieje się nic. Przypomina mi się taki rysunek Czeczota (kilka dni temu umarł, niestety) - biegnie gazeciarz, wymachując gazetami i krzyczy "Nic się nie wydarzyło!".

Bo jakie ważne newsy? Że zbankrutowana Grecja nieustannie chce wyjść ze strefy euro, a Europa za wszelką cenę chcę ja tam zatrzymać, bo się boi, że im waluta się posypie? Że pasjonat Niesiołowski pogonił jakąś propisowską dziennikarzynę? Że Sejm uchwalił, że będziemy pracować do 67 roku życia, aczkolwiek lewacy i pisory odgrażają się, że po zmianie rządu anulują tę ustawę? Że rodzice tzw. małej Madzi z Sosnowca się rozwodzą? Stali się żenującymi celebrytami, zamiast iść do pierdla za zabicie dziecka - tacy polscy O.J. Simpsonowie. Że służba zdrowia zdycha i nawet w prywatnych, abonamentowych centrach medycznych na wizytę u lekarza czeka się ponad miesiąc? Że emocje rozpala fakt, iż przebojem ludycznego wydarzenia pod nazwą "Euro 2012" będzie jakaś prymitywna (czyli adekwatna do imprezy) ludowa przyśpiewka z głupawym, acz wpadającym w ucho tekstem? Że upominki na "Euro 2012" zawalają półki sklepowe, ale ceny są tak wyśrubowane przez pazerną organizację o mafijnej strukturze czyli UEFA, że nikt ich nie kupuje? Co to za newsy? Co one wnoszą mądrego czy pożytecznego? Papka dla konsumentów.

W sprzedaży pojawił się 55-calowy telewizor zbudowany w technologii OLED - obraz jest o niebo lepszy od telewizora na LED-ach - aczkolwiek trudno to soobie wyobrazić, a grubość takiego telewizora to kilka milimetrów. Któryś z uczonych powiedział, że zaawansowana technologia w niczym nie różni się od magii. Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na płytę CD, telewizor 3D, Internet czy chociażby aplikację w smartfonie, która potrafi zidentyfikować piosenkę po kilku taktach.

Ciekawy fakt dotyczący II Wojny Światowej - wyzwolenia czeskiej Pragi. Pragę wyzwolili Rosjanie. To fakt powszechnie znany. Ale mało kto wie, że byli to nie Rosjanie z Armii Czerwonej lecz tzw. własowcy, czyli żołnierze ROA - Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej, utworzonej przez Niemców z Rosjan, którzy nie chcieli i nie mogli wrócić do ZSRR (bo tam trafiliby pod ścianę albo na 25 lat do łagru). Dowodził nimi generał Andriej Własow. 5 maja 1945 wybuchło w Pradze powstanie przeciwko Niemcom. Nadciągała Armia Czerwona, ale Niemcy zdobywali przewagę i niewiele brakowało, a powstanie by upadło. Wtedy żołnierze ROA, dotychczasowy sojusznik Niemców - przeszli na stronę powstańców i wspólnie wyzwolili Pragę, bez udziału Armii Czerwonej. Niemcy ogłosili rozejm i uciekli z Pragi w stronę pozycji Amerykanów. Wtedy Armia Czerwona ich dopadła. Tzw. "operacja praska" zakończyła się dopiero 11 maja 1945 roku, a więc ładnych parę dni po kapitulacji Trzeciej Rzeszy. Jaki był los żołnierzy ROA - wiadomo. ROA jest często mylona z RONA - Rosyjską Wyzwoleńczą Armią Ludową - inną kolaboracyjną jednostką utworzoną przez Niemców, pod dowództwem Kaminskiego. RONA wsławiła się bestialstwem podczas Powstania Warszawskiego (jako 29 Dywizja Grenadierów SS "RONA"), porównywalnym jedynie z wyczynami SS-manów z brygady Dirlewangera. Większość żołdaków z RONA zginęła, a sam Kaminski, którego nawet Niemcy mieli dosyć - został prawdopodobnie przez nich zamordowany - oficjanie zginął w walkach z partyzantami. Generał Własow został po wojnie wydany przez Amerykanów Rosjanom. Rosjanie zorganizowali "sprawiedliwy" proces po czym kat wbił Własowowi w podstawę czaszki stalowy hak i powiesił go na strunie fortepianowej.

Ciekawostka ze świata mody - mundury dla SA, SS i Hitlerjugend projektował niejaki Hugo Boss. Nie dziwiota, że tak dobrze leżały.

2012.04.07
Nadciąga Wielkanoc.
Obrazek pierwszy. Kolejka do kasy w supermarkecie. Koszyki wypchane, w przeciwieństwie do portfeli. Niektórzy mówią kasjerce do jakiej kwoty ma ich liczyć. Jeśli ją przekraczają - odkładają niektóre produkty. Co ciekawe - nikt nie odkłada alkoholu. Raczej poświęcą owoce, filety z ryby czy proszek do prania niż alkohol.
Obrazek drugi. Święcenie pokarmów w kościele. Cała procedura trwa 5-7 minut. Stół, na którym ustawia się koszyczki ze święconką ma ograniczoną powierzchnię. Ci, którzy ustawiają swoje koszyczki, odchodzą na bok, niektórzy stoją w pobliżu stołu. SpóĽnialscy nie mogą poczekać te 5 minut, aby załapać się na kolejny cykl święcenia. Wpierdalają się niczym do zatłoczonego autobusu, przepychają z tymi swoimi koszyczkami i na siłę upychają je na stole, mimo że nie ma już miejsca. Ubędzie im czasu, gdy chwilę poczekają. Oni muszą koniecznie teraz, zaraz, natychmiast załapać się na poświęcenie. Potem mogą już pobożnie wrócić z koszyczkiem do domu.

Afera solna. Cwaniaki przez lata sprzedawali odpady z jakiegos preocesu produkcyjnego jako sól spożywczą. Firmy kupowały ją tonami. A teraz państwowa inspekcja ie chce podac do publicznej wiadomosci, które to były firmy i w jakich produktach była ta sól. Boją się. Boja się, że firmy pójda z torbami, że ich produkty będą bojkotowane a ludzie wytoczą im procesy, które mają szansę wygrać. Niestety, Państwo Polskie nie dba o interesy obywateli, więc nie chce upublicznić nazw firm. Trudno w to uwierzyć. Ale istnieje szansa, że będą musieli to zrobić, bo Czesi się wkurzyli i poskarżyli na forum międzynarodowym. Wstyd i hańba.

Drukarki 3D. Czy w najbliższych latach czeka nas kolejna rewolucja technologiczna? Drukarki 3D kosztują obecnie około 1300 dolarów. Może kupić ja każdy i wydrukować dowolny przedmiot. Sluchałem niedawno ciekawej audycji na ten temat. Być może za kilka lat nie będziemy kupować przedmiotów jako takich lecz jedynie algorytmy - programy, które będziemy ściągać z sieci i wrzucać na drukarke 3D, a ona już wydrukuje to co kupiliśmy - buty, zabawki, nawet proste urządzenia elektroniczne. Zniknie konieczność transportowania dóbr, istnienia hurtowni, sklepów. Trudno to sobie wyobrazić. Będą istniały tylko sklepy z odpowiednimi "atramentami". A może będzie tez niebawem możliwe drukowanie pojedynczymi atomami? OCzywiście dsotepne tylko dla naukowców. Co za problem schłodzić atomy i ustawić je w odpowiedniej kolejności? Może uda się "wydrukować" żywą komórkę? Albo używając rozmaitych komórek do drukowania stworzyć nowe gatunki? Niebywałe. Drukarki 3D mogą stać się takim samym nieoczekiwanym zwrotem akcji w postępie technologicznym jak smartfony. Kto by pomyślał, że telefon stanie się kiedyś tak niesamowitym urządzeniem? To samo może być z drukarkami.

2012.02.13
Oj, trochę się wydarzyło ostatnio. Cała Polska żyła historią porwanego dziecka z Sosnowca, które wcale nie zostało porwane lecz prawdopodobnie ukatrupione przez swoją młodą matkę w ramach "nieszczęśliwego wypadku podczas kąpieli". Oczywiście, nikt jej nie udowodni, że zrobiła to celowo. Pewne osoby powinny być jednak sterylizowane pro publico bono. Sprytniejsza od niej była inna matka-Polka, które swoje dziecko po prostu wrzuciła do pieca - ta mogła twierdzić, że dziecko zabili jej kosmici i nikt jej nie udowodni kłamstwa. Za to triumfuje detektyw-autolanser Rutkowski, któremu udało się SB-ckimi metodami rozwikłać tę ogólnonarodową "zagadkę" i zagrać na nosie policji. Policja się tłumaczy, że oni musieli działać zgodnie z prawem, w domyśle - opieszale i nieskutecznie. Niestety, w takich sprawach liczy się skuteczność, więc 1:0 dla show-mana i mistrza "samych sukcesów" Rutkowskiego.

Kolejna zaćpana gwiazda w postaci Withney Houston zleciała z firmamentu showbiznesu i żaden "bodyguard" nie zdołał jej uratować przed samą sobą.

Wreszcie otworzyli Stadion Narodowy w Warszawie. Ale tylko po to, aby go zamknąć. Wielkie oburzenie, bo kibole liczyły na to, że będą się tam mogli ponapieprzać kijami podczas meczu Wisły z Legią, a tu - lipa, "social-eventu" dla grup kiboli nie będzie. Legia ma swój wypasiony, odnowiony za pieniądze podatników stadion, to niech tam robi sobie robi wojnę domową.

Zmarła Wisława Szymborska. A ponieważ miała za życia ten komfort, że mogła mieć wszystkich w dupie i robić głównie to, na co miała ochotę, to wielu nie może tego przeboleć. A na dodatek miała świecki pogrzeb. No i zaczęło się krótkotrwałe lecz intensywne piekiełko polskie - że pisała bałwochwalcze poematy ku czci Stalina i partii, że podpisywała jakiśtam list w sprawie aresztowanych pod pozorem szpiegostwa księży, no i zasadniczy zarzut - że to Żydówka. Nikt nie jest wolny od robienia głupstw, a problem w tym, że mądrości nabiera się z wiekiem. W tamtych czasach, żeby coś osiągnać, to trzeba było krakać tak jak wrony. Być może, że gdyby nie pisała tych wierszy o Stalinie, to nie zostałaby noblistką? Nie każdego stać na to, a by w życiu kierować się maksymą Bartoszewskiego - "warto być przyzwoitym". I jak widać - nie każdego stać na to, aby wybaczyć błędy innym. Zresztą Bartoszewskiego po śmierci też przeciągną przez polskie piekiełko. Taka to już nasza plugawa nacja.

Na pocieszenie - plugawa nasz nacja ma jednak przebłyski geniuszu (co widać w wielu zagranicznych uniwersytetach i ośrodkach badawczych, bo w Polsce nikt nie ceni polskich naukowców). Dzisiaj ma być wystrzelony z Gujany Francuskiej pierwszy polski sztuczny satelita. Jest on na miarę naszych możliwości, a na serio - na miarę możliwości studentów Politechniki Warszawskiej. Celem misji jest wyniesienie małego (sześcian o boku 10 cm z kilkoma antenkami i panelami ogniw słonecznych) satelity na orbitę i jak najszybsze spowodowanie, aby zleciał na Ziemię, czyli spalił się w atmosferze. W ten sposób będzie testowana metoda szybkiego usuwania zużytych urządzeń z przestrzeni okołoziemiskiej. Gdy się uda - pomysł zapewne kupią od Polaków Japończycy czy Amerykanie, bo polski rząd w tym czasie będzie zajęty aborcją/in vitro/krzyżem w Sejmie/katastrofą smoleńską/fryzjerem minister Muchy i nie będzie miał czasu, aby jakoś ten sukces naukowy rozwinąć.

Emerutury. Rząd stara się przeforsować (i pewnie mu się to uda) zapis, aby wiek emerytalny zaczynał się od 67 roku życia. Ponieważ zostało mi do emerytury jeszcze ćwierć wieku, to do tego czasu przepisy zmienią się jeszcze kilkanaście razy i okaże się, że trzeba będzie pracować do 80 roku życia, a być może i po śmierci jako np. preparat w formalinie pokazywany za pieniądze w wesołym miasteczku, albo będzie tak jak w Indiach - za życia podpisze się umowę, że po śmierci mój szkielet idzie na cele naukowe, a za to dostaję określone pieniądze. Rodzina wtedy ma z głowy problem z pogrzebem. Same korzyści. Słusznie powiedział w radiu jakiś poseł - skoro konieczność podwyższania wieku emerytalnego jest związana z kiepską demografią (starzeniem się społeczeństwa) to dlaczego nic się nie robi w kierunku poprawienia tej demografii? Głos wołającego na puszczy.

No i te mrozy na dodatek. Nie pamiętam jeszcze takiej zimy, żeby śnieg spadł tylko raz, a potem przez miesiąc były mrozy po minus dwadzieścia stopni. Podobno idzie ocieplenie. Zobaczymy.

A co z ACTA? Prawdopodobnie pójdzie ad acta. Albo jak ktoś słusznie zauważył - zostanie podpisana pod inną postacią. W każdym razie okazało się, że internauci są siłą, z którą politycy muszą się liczyć. No i problem z zaufaniem do polityków (jeśli jeszcze ktoś miał takowe), że chcieli po kryjomu przepchnąć brudne prawo, stworzone przez chciwe korporacje.

2012.01.18
Angielska wersja Wikipedii została dzisiaj na jeden dzień zaczerniona, w proteście przeciwko projektowi amerykańskiej ustawy SOPA (Stop On-Line Piracy Act), która w zamyśle ma chronić własność intelektualną przed piractwem, ale w rzeczywistości zagroziłaby istnieniu licznych stron internetowych na całym świecie. Parafrazując Obelixa - "Ale głupi ci Amerykanie".

A w Polsce? Brzoza - kokpit, kokpit - brzoza. I tak ad nauseam, jak mawiali starożytni, czyli do wyrzygania. Jajogłowi na nowo przesłuchali taśmę z czarnej skrzynki rozwalonego samolotu, dając politycznym miernotom kolejną okazję do medialnej masturbacji. A tymczasem olej napędowy już po 5,78 zł za litr, nie widać końca refundacyjnego pierdolnika, a gdy chcę się zapisać na wizytę do okulisty to zapisy na kwiecień będą od pierwszego lutego. Ale brzoza i kokpit ważniejsze. Z przerażeniem patrzę na mój wpis sprzed roku - wtedy też wszyscy pieprzyli tylko o prezydenckim samolocie. Minął rok i nic się nie zmieniło. To jakiś koszmar.

Już nawet niebo nie może patrzeć na ten syf i litościwie okryło całą Polskę śniegiem. Wreszcie, ku uciesze dzieci i na pohybel patogenom.

Zabawna historia - zasłyszana, lecz w 100% autentyczna. Facet kupił wypasionego Lexusa (ISF czy coś takiego) za kilkaset tysięcy złotych, po czym wrócił po kilku dniach do salonu z awanturą, że chce oddać samochód, bo okazało się, że nie można do niego zamontować instalacji gazowej.

Steven Hawking obchodził 70 urodziny. Tymczasem jego choroba - stwardnienie zanikowe boczne postępuje i być może ten nieprzeciętny człowiek niebawem nie będzie w stanie kontaktować się z otoczeniem. Ale powstają nowe technologie - podobno można już sterować komputerem przy pomocy myśli, więc i dla Hawkinga opracują pewnie jakieś urządzenie, o ile wcześniej nie uda się na spotkanie z wielką niewiadomą, aczkolwiek twierdzi, że jest ateistą.

2012.01.03
Jakiś wpis musi zacząć pierwszy, więc zaczynam. Dalszy ciąg pierdolnika refundacyjnego. Lekarze nadal są na "nie" i nie chce im się czytać wydanych z opóĽnieniem przepisów wykonawczych do ustawy refundacyjnej. Aptekarze jakoś sobie radzą, ponieważ są bardziej elastyczni (mądrzejsi?) od lekarzy. Najbiedniejsi są pacjenci, którzy kompletnie nie wiedzą ile zapłacą za leki, gdy pójdą do apteki z receptą ostemplowaną "Refundacja do uznania przez NFZ".

Śniegu nadal nie ma. No cóż, było lato bez słońca to zima będzie bez śniegu. Zabawne, że dla firm budowlanych i zarządów miast łagodna zima to błogosławieństwo, natomiast dla kopalń soli i węgla, elektrociepłowni, właścicieli stoków narciarskich, producentów ciepłej odzieży i łopat do odśnieżania - to przekleństwo.

2011

2011.12.28
I mija kolejny rok. Pogoda skandaliczna - u nas 8 stopni na plusie, a w Phenianie, czy też jak się teraz pisze - w Phjongjangu, karawan z Kim Dzong Ilem ślizga się po śniegu.

Wczoraj gdzieś czytałem ciekawy artykuł o seryjnych mordercach, w tym mordercach dzieci, którzy zostali kilkanaście lat temu skazani na dożywocie, a teraz wychodzą, bo mogą ubiegać się o skrócenie kary. Nie bardzo rozumiem, po co w takim razie sądy orzekają kary dożywotniego więzienia jeśli nie są one egzekwowane? Po co ta cała błazenada? Albo wyrok jest dożywotni albo nie. A mordercy mogą czuć się bezkarnie, bo jeśli wiedzą, że i tak wyjdą po kilkunastu latach na wolność i nie grozi im dożywocie, to czego mają się bać? Chory system.

Kolejna żenada rządu - ustawa refundacyjna. Miała niby pomóc pacjentom i ułatwić im dostęp do leków refundowanych. A tak naprawdę chodzi o kasę, żeby Państwo nie musiało wydawać tyle pieniędzy na refundację leków, mimo, że i tak poziom refundacji w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. Zlikwidowano programy lojalnościowe, wprowadzono stałe marże na leki refundowane, więc szpitale nie wiedzą jak robić przetargi na leki (no bo cena nie może już być kryterium). Ponadto ustawa daje potężną władzę niekompetentnym urzędasom z NFZ-u, którzy mogą kontrolować lekarzy i aptekarzy i nakładać na nich drakońskie kary za Ľle wypisane i zrealizowane recepty. Więc lekarze powiedzieli, że nie będą wypisywać recept na leki refundowane, a aptekarze nie podpisali umów z NFZ o refundacji leków, bo nie ma jeszcze aktów wykonawczych do ustawy - pół roku było na to za mało. Ciekawe co się będzie działo od stycznia. Co za kraj.

2011.12.20
Zmarli w ostatnich dniach Kim Dzong Il, Vaclav Havel i Cesaria Evora. Oczywiście zmarli też i inni, ale tych troje było najbardziej znanych. Na YouTube i w serwisach informacyjnych można obejrzeć przezabawne filmy jak to w Korei Północnej ludzie szlochają całymi stadami za zmarłym satrapą. Znając północokoreańskie realia, za chwilę okaże się, że z żalu po Ojcu Narodu powyzdychały wszystkie jaskółki w tym kraju, a Słońce w dniu śmierci wodza wzeszło pokryte mnóstwem czarnych plam. Teraz nas to śmieszy, a tak samo szlochali Polacy po Stalinie w 1953 roku. W sumie ciekawe, że więcej uwagi w mediach poświęca się zmarłemu szefowi największego obozu koncentracyjnego świata, jakim jest Korea Północna niż tak wybitnej postaci jak Havel. Być może, gdyby Havel miał broń jądrową i był nieobliczalny to jemu też poświęcono by więcej uwagi w mediach.

2011.12.14
Połowa grudnia, a śniegu nie ma. Jeśli o mnie chodzi - to może go nie być wcale.

Naukowcy prawdopodobnie znaleĽli wreszcie bozon Higgsa - cząstkę elementarną, odpowiedzialną za nadawanie innym cząstkom masy, poprzez oddziaływanie tych cząstek z polem Higgsa. Mówiąc prościej, cząstki elementarne takie jak elektrony czy kwarki "grzęzną" w polu Higgsa i dzięki temu pojawia się ich masa. A pole Higgsa oddziaływuje na nie poprzez właśnie bozony Higgsa. Wiem, ciężko to ogarnąć, ale podobno tak to mniej więcej działa. Wyniki uzyskane w CERN muszą jeszcze być potwierdzone, ale fizycy mogą spać spokojnie - ich przewidywania teoretyczne potwierdziły się. Kolejny kawałek tajemnic Wszeświata został odsłonięty. Ale i tak jeszcze sporo pozostało do zbadania - ciemna energia, grawitony i inne niewyobrażalne rzeczy.

Wielkie obchody 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Zrobiono z tego niezły show. Jakieś teleturnieje, quizy, rekunstrukcje manifestacji, wspominki kombatantów typu "jak babcia ułana". To żenujące. Może ludzie tęsknią do gumowej pały i lania po dupie? Stąd te wszystkie imprezy? Mnie to nie bawi.

2011.11.18
Tyle się wydarzyło, że nie wiadomo od czego zacząć. W końcu zakatrupili Kadafiego i teraz będą się lać o schedę po nim. Na Dzień Niepodległości przyjechali Niemcy bić Rokitę, ale go nie znaleĽli, więc napadli na pasjonatów historii w mundurach z 1918 roku, a potem uciekli do kawiarni, skąd wyciągali ich policjanci. Zachęceni tym kibole zrobili typowy stadionowy dym na Pl. Konstytucji. Ogólnie było wesoło. W międzyczasie po raz kolejny Kościół Rzymskokatolicki zbłaĽnił się, wydając zakaz wypowiedzi w mediach ks. Bonieckiemu - jednemu z ostatnich nielicznych rozsądnych i wykształcocnych ludzi kościoła. A dzisiaj Donaldu Tusku wygłosił expose i zapowiedział, że będziemy tyrać do 67 roku życia, bez zniżki na Internet, a kto chce mieć ulgę na dzieci to musi sobie zrobić drugie, bo na jedno dostanie figę.
No i jeszcze samolot, który lądował na brzuchu. Sensacja miesiąca. Ku ubolewaniu opozycji nie doszło do pięknej tragedii - wtedy by to była wina Tuska i rozpylonego helu. Niestety, wstrętny pilot, zapewne elektorat PO, wylądował bez podwozia i strat w ludziach.

Ciekawostka historyczna - w latach 1943-1944 na terenie zniszczonego getta warszawskiego istniał obóz koncentracyjny KL Warschau, zwany potocznie "Gęsiówką". To znany fakt. Ale mniej znane jest to, że na jego terenie istniały komory gazowe i krematoria, w tym nawet z piecami elektrycznymi. Szacuje się, że zginęło tam przynajmniej 20.000 więĽniów. Jego powstanie było zgodne z koncepcją niemieckich planów co do Warszawy (planu Pabsta). WięĽniowie mieli wybudować na terenie zniszczonego getta dzielnicę dla Niemców, tak aby po zwycięskiej wojnie na lewym brzegu Wisły mieszkali Niemcy, a na praskim brzegu - podludzie im usługujący.

2011.10.11
I po wyborach. PiS przerżnął po raz szósty, ale jak zwykle, jest to wielki sukces Jarkacza i mimo, że obiecywał swoje ustąpienie po przegranych wyborach - zupełnie teraz jakoś o tym zapomniał. Teraz marzy mu się rewolucja w stylu węgierskim. Żeby masy wyszły na ulice Warszawy i obwołały Jarkacza zbawcą narodu, a skrajna prawica zapanuje wszędzie. Niestety, Warszawa okrutnie zagłosowała na PO, więc raczej na ulice nie wyjdzie. Wiadomo za to, co jest przyczyną porażki - media. To nagonka medialna na biedny PiS, a raczej układ platformersko-medialny, stoi za klęską jedynie słusznej partii politycznej. I ani przytulenie stadionowych bandytów do PiS-owskiej piersi, ani poparcie Kazika, kochającego Borubara na równi z mocnymi trunkami (aczkolwiek odżegnywał się potem od tego publicznie), nie pomogło. Przeżnęli. Absolutnym zaskoczeniem jest Ruch Poparcia Palikota, ze swoimi prawie 10%. To głównie głosy młodych ludzi, którym spodobały się antyklerykalne i liberalne hasła. Ciekawe, czy Palikot dobrze wykorzysta tę szansę na zbudowanie ciekawej siły politycznej, czy też będzie to miejska odmiana "Samooobrony" ze zgrają przypadkowych kretynów w roli posłów. Czas pokaże. PO będzie teraz musiała wziąć się do roboty. Jeśli nie przeprowadzi obiecanych przed czterema laty reform, to w 2015 może być z nią krucho. A wtedy PiS lub odświeżona po nieudolnych rządach Napieralskiego lewica mogą dojść do władzy. Wyniki wyborów to równiez kubeł zimnej wody dla Kościoła. Nie pomogły nawoływania z ambon. Ludzie przestali ślepo słuchać tego, co ich pasterze mają im do powiedzenia. Wybrali święty spokój zamiast Świętego Oficjum. To dobry trend. Może pozwoli na zreformowanie i odnalezienie się Kościoła w nowej rzeczywistości, bo mentalnie jest on cały czas w XX wieku.

2011.09.30
Facet wjechał po pijaku w czworo rowerzystów. Dwóch zabił i uciekł z miejsca przestępstwa. Okazało się, że już raz siedział w więzieniu za spowodowanie po pijaku wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Potem był czterokrotnie zatrzymywany za jazdę po pijaku i bez dokumentów. I Państwo jest bezradne. A jest prostszy sposób - zamiast posyłać go do więzienia po pierwszym wypadku, wystarczyłoby wyłupać mu oczy. Nigdy więcej by wtedy nie wsiadł za kierownicę. Prosty i tani sposób. Ale nie. My jesteśmy cywilizowani i to by było niehumanitarne. Dlatego w majestacie prawa poszedł do więzienia, wyszedł z niego i zabił znów dwie osoby. Dwie młode osoby, które mogłyby żyć, gdybyśmy tylko byli mniej humanitarni. Bardziej humanitarne jest przyzwolenie na jazdę po pijaku recydywisty niż śmierć dwóch młodych ludzi. Ten pijak zabił prawie tyle samo ludzi co słynny "łomiarz" (tamten zabił pięć). To przecież seryjny morderca. Teraz pewnie znowu dostanie 15 lat po czym wyjdzie po 7 za dobre sprawowanie i znowu kogoś zabije po pijaku samochodem. To jest chore.

2011.09.20
Cały prawicowy naród, od biskupów po dziennikarzy, podnieca się udziałem Nergala (wokalisty niszowej, choć znanej na świecie grupy heavymetalowej, śpiewającej o satanizmie) w jakimśtam bzdurnym programie rozrywkowym w TVP. Tak naprawdę chodzi o podarcie Biblii przez Nergala podczas jednego z koncertów. Miało to miejsce kilka lat temu, a sąd go uniewinnił od zarzutu obrazy uczuć religijnych. Ale biskupi i tak nawołują do niepłacenia abonamentu telewizyjnego. To dziwne, wszak sam Jezus powiedział "co cesarskie - cesarzowi, a co boskie - bogu", więc pasterze katolickiej trzody nie powinni nawoływać do niepłacenia należnych Państwu podatków. W każdym razie ja stosuję się do apelu biskupów. Gorliwie i od wielu lat. A żeby było śmieszniej - cała afera jest o podarcie książki (o przepraszam - Świętej Księgi), której przynajmniej 80% Polaków nigdy nie przeczytało, nie wspominając o stosowaniu się do nauk w niej zawartych. Jeśli ją w ogóle mają, to używają jej tylko podczas wizyty księdza "po kolędzie", aby leżała na stole obok kropidła, koperty i krucyfiksu. Zabawny naród.

Kampania reklamowa przed wyborami parlamentarnymi w pełni. Jeden z PiS-owskich polityków reklamuje się na bannerach jako "Minister prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Lech Kaczyński nie żyje od półtora roku, więc jeśli ktoś twierdzi, że jest jego ministrem, nie budzi raczej zaufania i kwalifikuje się do konsultacji psychiatrycznej, a przynajmniej - spirytystycznej.

Zupełnie nie wiem, na kogo głosować. PiS - odpada absolutnie. PO jest beznadziejne dzięki swoim pomysłom ze zwalnianiem ludzi w wieku emerytalnym z pracy albo posyłaniem 6-latków do szkoły, a potem wycofywaniu się z tego. Zostaje Palikot, SLD i kto jeszcze? PSL? Wspaniały wybór...

2011.08.26
Naukowcy obliczyli, że na Ziemi żyje od 7,4 do 10 mln gatunków wszystkich stworzeń. Roślin i zwierząt. Jednocześnie okazało się, jak mało jeszcze wiemy o naszych współtowarzyszach podróży przez czas i przestrzeń. Opisano tylko 12% gatunków zwierząt, 22% jednokomórkowców (nie dotyczy to bakterii) czy 7% grzybów. Najlepiej wypadają rośliny - opisano 72 % gatunków. Ile jeszcze niezwykłych odkryć przed człowiekiem! A nam się wydaje, że skoro produkujemy smartfony to już wiemy wszystko o wszystkim.

Rozmiate komisje dopuściły Oskara Pistoriusa do udziału w Letniej Olimpiadzie w 2012 roku. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że ten sportowiec ma amputowane oba podudzia i biega na supernowoczesnych protezach. Czy to ma sens, aby cyborg konkurował z normalnymi ludĽmi? To nie jest fair. Jego protezy oparte na kosmicznych technologiach, są znacznie wydajniejsze od ludzkich nóg. Tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby tymi nogami mógł wykonywać trzymetrowe susy - to tylko kwestia odpowiedniej konstrukcji protez. Gdzie tu miejsce na uczciwą sportową rywalizację? Człowiek o nogach, które się nie męczą, będzie się ścigał z normalnymi sportowcami. Równie dobrze może teraz wystartowac ktoś, kto jeĽdzi na elektrycznym wózku inwalidzkim z odpowiednim przyspieszeniem. Jaka to różnica? Gdzie tu miejsce na olimpijskie idee? Prawdziwy sport już dawno się skończył. To samo ze sportowcami, którzy szprycują się środkami poprawiającymi ich wydolność - na przykład lekami rozszerzającymi oskrzela. Biorą je, twierdząc, że cierpią na astmę, a potem bez żenady konkurują ze zdrowymi (czytaj - nie wspomaganymi) zawodnikami. Gdzie tu sens? Jeśli są chorzy, to niech biorą udział w olimpiadach dla osób niepełnosprawnych, a jeśli są zdrowi - to niech nie biorą tych leków i nie przyczepiają sobie protez. Baron Pierre de Coubertin w grobie się przewraca. Wszystko schodzi na psy.

2011.08.10
Podobno Lepper będzie miał pogrzeb państwowy. W pierwszej chwili zapałałem oburzeniem, ale ochłonąłem - wszak był to wicepremier demokratycznie wybranego rządu. To myśmy go wybrali, a raczej jak pisał Dołęga-Mostowicz - "to wy, wy sami wywindowaliście to bydlę na piedestał." Więc pogrzeb się należy. Ciekawe tylko czy pochowają go w poświęconej ziemi. Kiedyś samobójców chowali poza cmenatrzem, ewnetualnie pod murem. Ale czasy się zmieniają. Poza tym jak posmarują katabasowi z państwowej kiesy to zgodzi się na pogrzeb nawet przy głównej alei. Dyć to honor na całą okolicę.

A propos pogrzebów katolickich. Ponoć od paĽdziernika nie będzie można odprawiać mszy nad urną. Najpierw musi być msza nad całym trupem, a dopiero potem można z niego zrobić gorący kubek. Obyczaje idą do przodu a Kościół Katolicki do tyłu. Żeby to jeszcze miało jakieś sensowne uzasadnienie. Oficjalne stanowisko Kościoła jest takie, że kremacja nie przystoi do idei pochówku jako rodzaju "snu" w oczekiwaniu na zmartwychwstanie. Co za bzdura. Przecież po dwudziestu latach z trupa zostaje nieco zbutwiałych łachmanów i kupka spleśniałych kości. I takie coś ma powstać ze snu w dniu zmartwychwstania? Jak można w coś takiego wierzyć i jeszcze stawiać to jako argument przeciwko kremacji? I to jest XXI wiek? Nie do wiary...

Coś weselszego. Wśród kępy mięty w ogródku zamieszkał jeden z najładniejszych pająków w Polsce - tygrzyk paskowany (Argiope bruennichi). W Japonii organizuje się od setek lat zapasy tych pająków. Są specjalnie trenowane, a tajniki treningu przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Tak naprawdę walczą ze sobą samice, bo to one osiągają imponujące rozmiary. Samce są malutkie i po kopulacji służą za pokarm swoim oblubienicom. Ale żeby było sprawiedliwie - po zapłodnieniu samce zostawiają swój instrument rozrodczy w samicy, dzięki czemu inne samce nie mają już tam czego szukać. Spryciarze.

2011.08.08
A to się porobiło! Wicepremier rządu IV RP wziął i się obwiesił na worku bokserskim. Jakie życie taka śmierć. Oczywiście od razu stał się wielkim politykiem i stawiają mu znicze pod siedzibą Samoobrony. A tymczasem był to warchoł najgorszego polskiego sortu, mający za nic prawo, cwany chłopskim sprytem, który swoim prostactwem i arogancją nokautował bardziej cywilizowanych polityków. Przypomina mi to sytuację sprzed wielu lat, która miała miejsce w bloku w którym mieszkałem. Otóż na dziewiątym piętrze było wesołe mieszkano, w którym często odbywały się huczne libacje, a lokatorzy byli dobrze znani ze swojej gorszej strony. Pewnego wieczoru jedna z birbantek wyfrunęła przez okno i zakończyła żywot na trawniku, dziewięć pięter niżej. Oczywiście - sensacja na cały blok - wszyscy wylegli na balkony. Towarzystwo od kieliszka rzuciło się na ciało, rozpaczając głośno, jaka to była wspaniała osoba, na co widownia z balkonów ryknęła na cały głos "cha, cha, cha!". To samo z Lepperem. Na twierdzenia, jaki to był wielki mąż stanu pozostaje tylko się gromko roześmiać. Pozostaje mieć nadzieję, że reszta koalicjantów z rządu powstałego Anno Domini 2006 pójdzie w jego ślady, co tylko będzie z pożytkiem dla Polski.

Amy Winehouse już trafiła na plakaty. Tym razem młodzieżówki Szwajcarskiej partii SVP. Na plakacie, który jest przeciwko liberalizacji prawa antynarkotykowego pokazana jest naćpana na maksa, podobna bardziej do małpy niż do człowieka. Spowodowało to wielkie oburzenie, zwłaszcza fanów. Dlaczego? Bo pokazano jej prawdziwą twarz? Niestety, będąc na świeczniku trzeba się dobrze prowadzić, bo w przeciwnym razie będą taką osobą straszyć dzieci.

I po urlopie. W tym roku - Sarbinowo, wioska opodal Koszalina. Kiedyś była to biedna wioska rybacka a teraz - przeładowany Ślązakami bida-kurort, w którym postawiono bez ładu i składu domy, domki i domeczki z pokojami dla turystów. Wąska plaża wzdłuż wąskiego deptaka. Do tego jedna ulica, do której poprzyklejane są rozmaite stragany, sklepiki, lodziarnie, smażalnie ryb z kebabem w menu, no i kościół. Na plaży za dnia - dzikie tłumy wylegujących się grubasów (niedługo dorównamy w tym USA), a rano - te same grubasy biegające, truchtające i nordicwalkingujące wzdłuż morza, liczące na to, że w magiczny sposób przez siedem dni pobytu zgubią smalec, na który pracowały przez dziesięciolecia bezruchu i obżarstwa. I jeszcze te tatuaże. Zwłaszcza te u kobiet, umiejscowione nad końcem dupnego rowka, czyli w miejscu, którego same w życiu nie zobaczą. Po cholerę sobie robić tam tatuaż? OdpowiedĽ pozostawiam bez odpowiedzi. Jedyna ładna rzecz - kamienie. Nie widziałem jeszcze plaży z taką rozmaitością naprawdę ładnych kamieni. Można znaleĽc nawet jakieś skamieliny - jak na fotce obok. W przyszłym roku - Świnoujście. Te same pieniądze, a znacznie sympatyczniej i przynajmniej posprzątana plaża.

2011.07.23
Sporo się wydarzyło. Amy Winehouse postawiła wreszcie kropkę nad swoim artystycznym i życiowym emploi czyli zaćpała się na śmierć. Dzięki temu pozostanie w pamięci mas, które lubią takie historie.

Jakiś szaleniec wytłukł prawie osiemdziesiciu Norwegów, co biorąc pod uwagę i tak znikomą liczebność tej nacji, musiało być dla nich ciosem. Jak widać, nawet w opływającym w petrodolary "Kuwejcie" Europy też nie żyje się beztrosko.

Promy kosmiczne zakończyły swoją karierę. Problem w tym, że nie bardzo jest je czym zastąpić. Niby NASA ma coś tam w zanadrzu, ale po ostatnich cięciach budżetu nie wygląda to zbyt różowo. Inny ciekawy news z astronomicznego podwórka - odkryto czwarty księżyc Plutona.

No i rzecz najważniejsza - wreszcie urlop, który prawdopodbnie przeminie błyskawicznie pozostawiając po sobie depresyjny powidok, z którego w każdym kolejnym roku coraz trudniej się wydobyć.

2011.07.04
Wielka ogólnokrajowa podnieta, bo Polska przejęła od pierwszego lipca prezydencję w Unii Europejskiej. Mało kto wie, co to znaczy "przejęła prezydencję" ale zachwyt jest powszechny. A tymczasem jest to wielki pic na wodę i funkcja bardziej honorowa niż prestiżowa. Oznacza jedynie tyle, że Polska będzie przewodniczyć Radzie Unii Europejskiej, która nie ma nic wspólnego ani z Radą Europejską ani z Radą Europy. A kompetencje Rady Unii Europejskiej są bardzo ograniczone, bo nie odpowiada ani za bezpieczeństwo, ani za politykę zagraniczną. Co najwyżej może zawierać umowy międzynarodowe, wynegocjowane przez Komisję Europejską. Ale polscy rządziciele się puszą, ogłaszając jakie to wspaniałe plany ma Polska na swoją prezydencję, a pisiory krzyczą, że to będzie kompromitacja. W czym tu może być kompromitacja, jak to tylko na papierze?

Ostatni piątek. Popołudnie. Jadę Wołoską w stronę Dolinki Służewieckiej a tu korek. Półtorej godziny stania w korku. Bo od deszczu światełka uliczne zamokły i się zepsuły na skrzyżowaniu z Aleją Wilanowską. Oczywiście nie ma policji, żeby kierowała ruchem, bo po co? A na skrzyżowaniu - pandemonium. Ale nic to. Stoję siedząc, słucham książki, na głowę nie pada. Nagle słyszę, że z tyłu jedzie coś na sygnale. Sfrustrowani kierowcy niechętnie i z trudem się rozjeżdżają na boki. Mija mnie kolumna pojazdów. Ktoś znaczny, jedna limuzyna z proporczykiem, jedna bez, w asyście karetki pogotowia. Może samo Słońce Peru jechało? W jednej z limuzyn mignęły mi jasne włosy jakiejś młodej (chyba) kobiety. Na ten widok ogarnęła mnie przez sekundę jakaś potworna nienawiść. Nienawiść za to, że ja stoję jak cymbał w korku, policja zamiast regulować ruch to konwojuje darmozjadów, a na dodatek jakaś młoda głupia siksa siedzi sobie rozparta w rządowej limuzynie i ma się prawdopodobnie za lepszą od tej hołoty, która stoi w korku. Ja też kiedyś podróżowałem w policyjnej obstawie, która spychała kierowców z drogi. Było to co prawda prawie dziesięć lat temu i na dodatek w Rumunii. I co z tego? Teraz stoję w korku. I ona też kiedyś będzie w nim stała. Ale teraz jej się wydaje, że świat do niej należy i jest ubermenschem. Przez jedną sekundę miałem ochotę ją zamordować. Wymordować cały ten konwój. Gniew eksplodował i natychmiast zniknął, ale ciekawe wrażenie tego, do czego byłby zdolny wściekły człowiek, pozostało.

2011.06.27
Zmarł Maciej Zembaty. Wielka szkoda. Niezapomniany Maurycy Poszepszyński, tłumacz i wykonawca piosenek Cohena, autor wielu tekstów - zwłaszcza tych poświeconych czarnemu humorowi. Oryginał o głosie niskim jak brzeg Morza Martwego. Miał romans z neopoganizmem, potem zaszył się na prowincji żywiąc się jedynie (jak sam twierdził) kiełbasą i landrynkami. Gdy zobaczyłem jego zdjecie po roku 2005 - nie mogłem go poznać. Wyglądał jak zniszczony życiem kloszard, ale z tym nowym mimowolnym image było mu do twarzy. Przez chwilę sądziłem, że śmierć to mistyfikacja, co byłoby w jego stylu, ale niestety... Teraz sam się przekona, czy w prosektorium najweselej jest nad ranem...

2011.06.16
Ustawa o związkach partnerskich. Na pewno głosowanie nad nią nie rozpocznie się przed wyborami. Może to i lepiej? Nie bardzo rozumiem, do kogo ta ustawa jest skierowana. Gdyby była tylko skierowana do homoseksualistów - byłoby ok. Ale ustawa obejmuje również pary heteroseksualne, co jest absolutnie bez sensu. Pary heteroseksualne mają prawne możliwości zalegalizowania swojego związku - nie muszą brać drogiego ślubu konkordatowego. Mogą wziąć zwykły - cywilny. Po co im jeszcze związki partnerskie? Nie rozumiem. Być może od początku ta ustawa była tak pisana, aby była bublem prawnym. Dzięki temu będzie spokój na jakiś czas, bo projekt ustawy będzie poprawiany i poprawiany...

W telewizji (niestety, nie w naszej lecz w BBC) pokazali samobójstwo schorowanego człowieka. Jako głos w debacie na temat eutanazji. No i się zaczęło... Poprawna politycznie hipokryzja znów pokaza swoje oblicze. Szkoda klawiatury, żeby o tym pisać. Poza tym to tylko kwestia czasu, kiedy eutanazja będzie powszechna i legalna.

2011.06.10
Cała Europa żyje licznymi przypadkami zakażen pałeczką jelitową. Jest już kilkanaście przypadków śmiertlenych. O Ľródło zakażenia najpierw podejrzewano hiszpańskie ogórki, potem niemieckie kiełki fasoli, a teraz jakieś holenderskie kiełki, co oznacza, że nikt nie ma pojęcia co jest Ľrodłem zakażenia. Najwięcej przypadków zachorowań jest w Niemczech. Kto by się spodziewał, że taka banalna i powszechna bakteria jak Escherichia coli wywoła panikę prawie taką samą jak ptasia grypa? Jak to się stało, że bakteria, której miliardy mamy w swoich jelitach, nagle staje się mordercza, powodując u niektórych chorych zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS), w którym dochodzi do ostrej niewydolności nerek. Co gorsza - atakuje zdrowych i młodych ludzi, a nie osoby z osłabiona odpornością. Co jeszcze bardziej ciekawe - atakuje głównie kobiety (uczeni nie wiedzą dlaczego tak się dzieje). Dotychczas były znane serotypy tej bakterii EAEC (Enteroaggregative E. coli) - odpowiedzialne za długotrwałe biegunki u dzieci, EPEC (Enteropathogenic E. coli) i EHEC (Enterohemorrhagic E. coli) - odpowiedzialne za krwawe biegunki. Ku zdumieniu naukowców, wyizolowany od obecnych chorych szczep jest mieszaniną serotypów EAEC i EHEC - posiada część DNA z jednego i część z drugiego. Niestety, przejął wszystko co najgorsze w tych dwóch szczepach - od EHEC gen kodujący wytwarzanie toskyny Shiga, odpowiedzialnej za uszkodzenia jelit i HUS, a od EAEC - rzęski, dzięki którym łatwiej penetruje błonę śluzową jelit. Z takiego połączenia powstał bardzo groĽny szczep. To pokazuje, jak jeszcze mało wiemy o bakteriach no i jak zwykle - uczy nas to pokory w stosunku do natury.

A skoro już jestem przy jelicie - prawdopodobnie mało kto wie, że istnieje Bristolska Skala Stolca (Bristol Stool Scale) - opublikowana w 1997 roku. Opisuje wygląd kupy w zależności od jej czasu przebywania w jelicie. Czego to naukowcy nie wymyślą.

Wreszcie. Sąd zapytał Jarkacza czy jest zdrowy psychicznie. Nie rozumiem, dlaczego dopiero po tylu latach?

2011.05.31
Obama przyleciał i poleciał. Ale nie było specjalnego entuzjazmu. Czasy, kiedy Polska patrzyła na USA z nabożną czcią już się chyba skończyły. Najlepiej zrobił Wałęsa, który wypiął się na spotkanie z Obamą.

Znów odgrzewają aferę z tajnym więzieniem CIA w Polsce. Co by nie powiedzieć o Millerze, to jednak ma rację, że robienie szumu wokół tego, pod pozorem poszanowania praw człowieka, to kompletny idiotyzm i wlażenie w tyłek Al-Khaidzie. Jeszcze trochę, a Polska będzie wypłacać odszkodowania islamskim bandytom, których torturowano w Polsce. Kompletne pomieszanie pojęć. Liberalizm i polityczna poprawność zgubi kulturę europejską.

Hipermarket Leclerc. Jedna kasa - dla mniej niż 10 produktów, druga kasa - dla rodzin z dziećmi, trzecia kasa - dla niepełnosprawnych... To gdzie jest, do kurwy nędzy, kasa dla zwykłego klienta? Mam sobie rękę upierdolić siekierą, żeby się dopchać do kasy? To samo na parkingu pod Decathlonem w Markach - najbliżej wejścia miejsca zarezerwowane dla tych "lepszych" - dla inwalidów, dla motocykli, dla kobiet w ciąży, dla samochodów z przyczepami, a jak jesteś, kurwa, zwyczajny, to zapieprzaj na koniec parkingu. Co to ma być? Jakaś dykatura mniejszości? Dlaczego przeciętny, zdrowy człowiek spychany jest na margines? Jakieś pomieszanie pojęć pod pozorami humanitaryzmu. Przestaję potępiać tych, którzy bezprawnie parkują na miejscach dla inwalidów. Bardzo dobrze. Niech tak robią. W ramach rewanżu.

2011.05.23
Ogłaszany przez jakiegoś szalonego starca koniec świata nie odbył się w zaplanowanym terminie, czyli 21 maja. Lipa. Ale za to naukowcy odkryli w naszej galaktyce wędrujące planety o rozmiarach Jowisza - prawdopodobnie wyrzucone ze swoich układów gwiezdnych. Wystarczy, że jedna taka planeta zawita w okolice Słońca i mamy już koniec świata. Zapewne nie stało by się to w ekspresowym tempie, ale wystarczająco długo, aby idioci mogli się nacieszyć.
Cała Polska gra w "WiedĽmina 2". Wszędzie sprzedają tę grę. Owszem, jest niezła, krajobrazy śliczne, ale na kolana nie rzuca. Sukces na miarę Polski. A może już się starzeję? To znaczy - starzeje się bez wątpienia, ale może osiągam powoli taki poziom zrzędliwej pierdołowatości, który powoduje, że już mnie nie zachwycają gry komputerowe, bo granie nie jest tak pasjonujące jak niegdyś?

2011.05.04
Sporo się wydarzyło. Na przykład wczoraj spadł śnieg. I to nie taki symboliczny tylko wielkie płaty, które utworzyły kilkucentmetrową warstwę. Przez noc zdążył się nadtopić, dzieki czemu szyby i dach samochodu pokrywała rano pancerna warstwa zmrożonego śryzu.
Amerykańscy komandosi zabili w pakistanie Osamę bin Ladena - szefa Al-Khaidy. Bez wątpienia na to zasłużył, ale zupełnie mi się nie podoba to, z jaką pompą i radością przekazywane jest to w mediach. To było zabójstwo. Zabito człowieka i jaki on by nie był - dobry czy zły, nie jest to powód do dumy i ekstazy. Jeśli już musieli to zrobić to czy musieli to zrobić w taki medialny sposób? Brakowało tylko transmisji na żywo. A może to wina mediów - ich pogoni za sensacją? W każdym razie - nie ma powodu do radości. Dokonano zemsty. Bin Laden wojował mieczem i od miecza zginął, ale czy to jest tryumf zachodniej, światłej i liberalnej cywilizacji zachodniej, o którym należy trąbić na cały świat? Mam wątpliwości... A raczej mnie to przeraża, bo pokazuje, że ludzie wcale się nie zmienili. Zawsze będą żądni krwi i sensacji...
A propos mediów - nie oglądałem ani jednej migawki ze ślubu księcia Wiliama z kimśtam jak również z ceremonii beatyfikacji Jana Pawła II. To chyba niezłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę natężenie wiadomości o tych dwóch jakże "ważnych" imprezach.

2011.04.27
I po świętach. Przed nami długi majowy weekend. Na świecie nic ciekawego - Kadafi broni się jeszcze. Za to w kraju - jak zwykle zabawnie. Zawsze znajdzie się coś tak idiotycznego, że godnego uwagi. Tym razem jest to koncepcja wysnuta przez pełnomocnika rodzin niektórych ofiar najsłynniejszej katastrofy. Mecenas Rogalski, którego twarz wiele mówi o jej właścicielu, wysnuł teorię, że być może przyczyną katastrofy było rozpylenie helu, przez co samolot utracił siłę nośną. Najgorsze jest to, że te ropaczliwe bzdury są wręcz rozdrapywane przez dziennikarzy i publikowane gdzie się tylko da. Jak nas widzą inne nacje przez pryzmat tak bezmiernej głupoty? Ja mam inną teorię, dlaczego samolot stracił nośność. Prawdopodobnie ego Kaczyńskiego nagle rozdęło się do takich rozmiarów, że silniki odrzutowe nie były w stanie sobie z tym poradzić. Ludzka głupota jest taka dołująca... W "Filmie o pszczołach" komar zapytany, dlaczego został prawnikiem odpowiedział: "Jestem pasożytem i krwiopijcą, więc dokupiłem tylko teczkę".

2011.04.14
Słów kilka o grafenie. W dzisiejszym wydaniu "Nature" donoszą, że chińscy naukowcy opracowali metodę otrzymywania "piany grafenowej". Dotychczas otrzymywano płaskie struktury zbudowane z grafenu. Nie wdając się w techniczne szczegóły produkcji, dość powiedzieć, że otrzymanie trójwymiarowej struktury z grafenu dobrze rokuje dla wykorzystania tego niezwykłego materiału w elektronice. Grafen to kolejna odmiana węgla, odryta w 2004 roku. Mamy węgiel w postaci grafitu, diamentu, sadzy, nanorurek czy fullerenów. Teraz doszedł grafen. Grafen to aomy węgla połączone ze sobą w płaskie komórki ukłądające się w kształt plastra miodu. Z tym, że jest to struktura płaska, dwuwymiarowa. Można powiedzieć, że grafen to taka nanorurka przecięta wzdłuż i rozpłaszczona. Za odkrycie grafenu, Gejm i Nowosiłow otrzymali nagrodę Nobla z fizyki w 2010 roku. Pierwsze płatki grafenu orztymali poprzez ściąganie ich z grafitu przy użyciu tasmy klejącej. Jak widać, nie trzeba posiadać skomplikowanej aparatury, żeby zostać noblistą. Teraz istnieją już inne metody otrzymywania grafenu. Dotychczas płatek grafenu o powierzchni 1 milimetra kwadratowego kosztował 45.000 dolarów, ale udało się już wyprodukować większe, a przez to - tańsze. Podobno również polscy naukowscy opracowali metodę otrzymywania większych płatków grafenu o wysokiej jakości.
Grafen ma niezwykłe właściwości. Jest bardzo twardy i wytrzymały - sto razy mocniejszy niż stal. Obrazowo mówiąc, płat grafenu o powierzchni jednego metra kwadratowego byłby w stanie utrzymać na sobie trzykilogramowy ciężar, mimo, że grubośc tego płata byłaby grubości atomu węgla, czyli praktycznie niewidoczna dla obserwatora. Pojedyncza wartwa grafenu potrafi zaabsorbować tylko 2% białego światła na nią padającego, więc jest niemal przezroczysty. Ponadto znakomicie przewodzi ciepło i prąd, wykazując przy tym bardzo niewielki opór. Jego zastosowanie w przyszłości? Nieograniczone. Od elastycznych wyświetlaczy, cienkich jak kartka papieru baterii słonecznych, komputerów kwantowych, supertranzystorów pracujących z częstotliwością nawet 100 GHz po nowe materiały konstrukcyjne dla przemysłu samochodowego czy kosmicznego. Będzie ciekawie. No i jego powszechność. Węgiel jest wszędzie.

2011.04.12
No i po obchodach rocznicy katastrofy. Jarkacz jak zwykle pluł żółcią, ale frekwencja niezbyt dopisała na Krakowskim Przedmieściu. Przyszło parę tysięcy sfrustrowanych nieudaczników i trochę gapiów. Jeszcze rok-dwa i się uspokoi... Niepokojący jest tylko projekt słupów światła jako pomnika przed Pałacem Prezydenckim. Kolejna chora idea, która rozpali głowy na kilka miesięcy.
Ciekawsza wydaje mi się informacja o Amerykance, która cierpi na tzw. spaczone łaknienie. Przypadłość objawia się tym, że kobieta zżera swoje sofy. Podobno zjadła już siedem. Pianka wypełniająca te meble bardzo jej smakuje, chociaż może doprowadzić ją do śmierci. Może to jest rozwiązanie problemu śmieci? Może kiedyś będą ludzie, zmodyfikowani genetycznie, którzy będą zjadać stare baterie, plastik, sprzęt elektroniczny. Gdyby śmieci stały się jedzeniem - to dopiero byłby recykling!

2011.04.06
Znalazłem kilka ciekawych informacji na temat palenia na stosach heretyków w Polsce. Zawsze się słyszało, że Polska była taka liberalna a tu proszę - i u nas palono na stosach za coś tak błahego jak odmienne poglądy religijne. Najbardziej znanym przypadkiem był chyba Kazimierz Łyszczyński - szlachcic, jezuita, urzędnik sądowy. Napisał pierwszy polski traktat filozoficzny o ateizmie. Nie był to bełkot oszołoma, lecz bardzo rozsądne dzieło, oparte na głębokiej wiedzy filozoficznej i teologii. Zadenuncjował go sąsiad, któremu Łyszczyński pożyczył pieniądze. Podejrzewam, że równie istotny był fakt występowania Łyszczyńskiego w sprawach sądowych przeciwko jezuitom. I bardziej tu chodziło o pieniądze niż o religię. W końcu w 1689 roku w Warszawie na Rynku Starego Miasta najpierw wyrwano mu język i obcięto bluĽniercze usta, potem spalono rękę, która napisała plugawe dzieło, potem ścięto mu głowę a ciało spalono na stosie. I nie działo się to w średniowieczu, lecz u zarania epoki Oświecenia, kilka lat po wynalezieniu pompy próżniowej czy zegara wahadłowego. Ale nie w Polsce - tu w 1668 roku Sejm zakazał pod karą śmierci zmiany wiary z katolickiej na inną, a w 1734 zakazano protestantom udziału w Sejmie.
Inna ofiarą zacofania była Katarzyna Weiglowa - mieszczka krakowska spalona w wieku 80 lat na stosie w 1539 roku za to, że przeszła z katolicyzmu na jakąś bliżej nieokreśloną odmianę judaizmu. Dość, że negowała istnienie Trójcy Świętej, czyli zrobiła to, co robi każdy rosądnie myślący człowiek. Trójca Święta to chory wymysł kapłanów. Nie ma o niej mowy ani w Starym ani w Nowym Testamencie. Po jaką cholerę Bóg ma być w trzech osobach? Przecież to czyste wielobóstwo. Albo jest jeden Bóg albo trzech. I żadne głupawe analogie o trzech listkach koniczyny czy o trzech stanach skupienia tlenku wodoru tego nie zmienią. Tak, czy siak - spalili Weiglową na stosie za zdrowy rozsądek.
Kolejny przykład to Faust Socyn - Włoch, osiedlił się w Polsce, gdzie współpracował z arianami. Jego wprawdzie nie spalono na stosie ale ciężko pobito. Zmarł w 1604 roku opodal Tarnowa ale nawet 250 lat po śmierci nie zaznał spokoju. W XIX wieku lokalny proboszcz zalecił, aby wrzucić do Dunajca zwłoki heretyków, w celu "przebłagania" epidemii cholery. Między innymi ciało Socyna wrzucono do Dunajca i więcej go nie widzieli.

2011.03.23
No i wreszcie mama puściła Jarkacza samego po raz pierwszy w życiu po zakupy do spożywczaka. Dzięki temu dał się naciągnąć na zawyżone ceny produktów w osiedlowym sklepiku, a potem grzmiał przed kamerami, że ceny jedzenia podskoczyły od czasów, kiedy on rządził. Jakby poszedł na zakupy do hipermarketu zapłaciłby mniej.

A tymczasem na rocznicę Wielkiej OjczyĽnianej Katastrofy Smoleńskiej (klęska - czyli to co Polacy lubią świętować najbardziej) przygotowano już cztery manifestacje. Zrozumiałbym, gdyby zgłoszono dwie - zwolenników stawiania krzyża i adorowania wraku samolotu oraz przeciwników tych histerycznych wygłupów. Ale cztery? Może będą to dodatkowo demonstracje przeciwników jakiegokolwiek manifestowania i zwolenników manifestowania? Biedne Krakowskie Przedmieście. Rozumiem teraz dlaczego po objęciu władzy w Kambodży Czerwoni Khmerzy zlikwidowali miasta i wszystkich wypędzili na wieś.
Najbardziej mnie fascynuje obserwacja pośmiertnego kultu Kaczyńskiego i jego samolotu wśród polonii w Hameryce. Odnoszę wrażenie, że ci ludzie są kompletnie odrealnieni. Wyjechali tam za głębokiej komuny i zupełnie nie znają realiów życia i nastrojów politycznych we współczesnej Polsce. Kiepsko wykształceni, są znakomitym żerem dla takich politycznych nieudaczników jak Fotyga czy Macierewicz, którzy podsycają w prostych "forfiterach" ten kult.

W USA dokonano pierszego pełnego przeszczepu twarzy. Pacjent, któremu prąd o wysokim napięciu spalił całą twarz, wprawdzie nie odzyska wzroku, ale odzyska nos i czucie w dużej części twarzy. Jak oni łączą te wszystkie nerwy i naczynia krwionośne? Trudno w to uwierzyć. To już magia a nie medycyna.

Kadafi broni się jeszcze, mimo że Zachód postanowił nakręcić podaż swojemu przemysłowi zbrojeniowemu i rozpoczął naloty na różne cele. Miały być to głównie cele wojskowe, ale jakiemuś szpitalowi też się ponoć dostało.
Okazało się, że Kadafi ma potężne zasoby złota, więc ma za co toczyć wojnę i może to jeszcze trochę potrwać. O ile uda mu się to złoto sprzedać. Istnieje teraz ryzyko, że handlarze złotem i ekonomiści uznają, że nagły dopływ złota na rynki światowe nie jest wskazany i lepiej będzie tę wojnę zakończyć, niż ponieść straty. Wojna to trudny biznes. Może kiedyś powstanie kierunek studiów ekonomicznych - zarządzanie konfliktami militarnymi?

2011.03.15
Potężne trzęsienie Ziemi w Japonii, które pociągnęło za sobą poważne awarie w japońskich elektrowniach atomowych, wywołało kolejną idiotyczną dyskusję na temat zasadności inwestowania w energetykę jądrową. Święto i dar z niebios dla wszelkiej maści idiotów-ekologów.

Niestety, wspomniane trzęśnienie ziemi przyniosło jeszcze jeden negatywny efekt - długość dnia skróciła się o niecałe dwie mikrosekundy. To skandal. Nie dość, że za dwa tygodnie zmieniamy czas na letni i trzeba będzie wcześniej wstawać, to jeszcze dzień się skrócił. Kompletna porażka.

2011.03.07
A tymczasem "Kadafi broni się jeszcze" - parafrazując komunikat z września 1939 r. Mający do dyspozycji kupę broni oraz panowanie w przestrzeni powietrznej, Muamar leje rebeliantów. A rebelianci twierdzą, że to oni leją Muamara. A świat czeka, bo nie wie na czyją stronę przeważy szala zwycięstwa i nie wiadomo kogo ma poprzeć. Gdyby nie było tam ropy i dobrych interesów do zrobienia - zakończyłoby się tak jak w Kosowie albo w Bośni. Poza tym istnieje ryzyko, że na miejsce Kadafiego pojawi się Al-Kaida albo inne oszołomy i pod nosem Europy powstanie baza wypadowa dla islamskich fanatyków, którzy mogą uzyskać też wpływy w innych krajach regionu. Lepszy znany diabeł niż nieznany.

Wiosna, podobnie jak libijscy rebelianci z Kadafim, nieśmiało walczy z zimą. Niby zostały żałosne resztki śniegu, tam gdzie słońce nie dociera, ale mróz do południa trzyma. Zaczyna się najmniej przyjemna pora roku, kiedy śniegu już nie ma, a świeżej trawy jeszcze nie ma. Na szczęście nie pada - dzięki temu setki kilogramów zamarzniętych psi gówien nie rozmiekają i nie śmierdzą.

Pada za to cień podejrzenia na dom panujący. Jak się okazuje - święty prezydent Kaczyński, jedyny ojciec prawdziwych patriotów, nie taki święty - zięciunio podsuwał mu do ułaskawienia sprawy kryminalistów, z którymi robił interesy. I tak się zakończyła, zanim się rozpoczęła, polityczna kariera męża córki Kaczyńskich. A być może i wawelska krypta okaże się dla niektórych ciut za ciasna.
A co tam! Wybaczyliśmy królowi Poniatowskiemu rozbiory, to i prezydentowi Kaczyńskiemu wybaczymy ułaskawionych zbirów.

Będąc w hipermarkecie naszła mnie taka refleksja - gdyby jacyś kośmici obserwowali ludzką populację w jakimś wielkim mieście, stwierdziliby ze zdumieniem, że nigdzie nie widać martwych osobników. Wszędzie kłębią się tysiące żywych, a nie ma ani jednego martwego. Pod żadną ścianą ani na żadnym skwerze nie leży martwy osobnik. Jak ludzie zastanawiali się, gdzie znikają martwe słonie, tak kosmici mogliby się zastanawiać, gdzie się podziewają martwi ludzie. Raz na jakiś czas, gdy zostanie przekroczony pewien próg (informacji, agresji, ubóstwa, głupoty?) dochodzi do wydarzeń, po których na ulicach pojawia się mnóstwo martwych ciał. Ich ilość stopniowo zanika i wtedy sytuacja się normuje i następuje znowu okres braku martwych osobników na widoku. Kosmici mogliby więc wysnuć wniosek, że gdy przez dłuższy czas na ulicach nie widać martwych ciał, to jest to niechybny znak, że niebawem dojdzie do takich zachowań populacji ludzkiej, dzięki którym ciała na ulicach znów się pojawią. No, chyba że jakaś naturalna katastrofa zrobi to za ludzi.

2011.03.01
Zima ludów w krajach Maghrebu i Egipcie trwa. Zaczęło się od Tunezji, a potem już poszło. Najzabawniej było w Libii, gdzie cynizm światowej polityki ukazał się w całej swej krasie. Dopóki Kadafi bombardował ziomków i nie było pewne czy go obalą czy nie - kraje, które miały podpisane z Libią kontrakty dotyczące ropy i sprzedaży broni, siedziały cicho i się tylko gapiły co z tego będzie. Ale gdy szala zwycięstwa przeważyła na stronę rebeliantów - od razu wszystkie kraje potępiły Kadafiego, zamroziły mu aktywa, zabroniły wjazdu, uruchomili Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i w ogóle - żenada, syf i zakłamanie. A Kadafi nadal się broni. Nie rozumiem go. Zamiast zabrać te kilkadziesiąt miliardów dolarów, kupić sobie jakąś wyspę na Karaibach czy Pacyfiku, wybudować tam fortecę i mieć wszystko w dupie to on się użera z rebeliantami. Przecież wiadomo, że przegrał i jest kwestią czasu czy go zastrzelą czy wsadzą do więzienia.

A teraz z innej beczki - co masaż erotyczny może mieć wspólnego z rakiem prostaty? Otóż bardzo dużo. Okazuje się, że podczas masażu prostaty zwiększa się stężenie PSA we krwi. I gdy taki delikwent pójdzie po masażu na badanie to zafałszowany wynik badania może zasugerować, że ma raka prostaty. Skok z objęć rozkoszy w otchłań czarnej rozpaczy.

Znalazłem ciekawy termin medyczny - inkontynencja pomikcyjna. Imponująca nazwa dla błahego zjawiska, opisanego w ludowym powiedzeniu "Jakbyś nie obtrząsał i tak kropla w majty zawsze pójdzie".

2011.02.13
Cały naród modlił się przez ostatni tydzień za prawą rękę Kubicy, a najbardziej chyba kardynał Dziwisz, który w geście rozpaczy aż podarował kierowcy trochę tkanki łącznej zmarłego papieża. Jakby mogło mu to w czymś pomóc. Powinien jeszcze wrócić handel odpustami.

2011.01.25
Amerykanom zabrakło tiopentalu i nie mogą wykonywać wyroków śmierci. Szukają więc tego leku w innych krajach. Między innymi - w Niemczech. Władze niemieckie wystosowały prośbę do niemieckich wytwórców tiopentalu, żeby ci nie sprzedawali go do USA, bo tam zabijają nim więĽniów. Zabawne - kraj, który prawie 70 lat temu mordował tysiące niewinnych ludzi cyjanowodorem i tlenkiem węgla, nie chce sprzedać tiopentalu, żeby zabić kilku kryminalistów. Słychać chichot historii...

Chińczycy chcą zbudować super-miasta, w których mieszkałoby nawet kilkaset milionów ludzi. Obecnie największą aglomeracją miejską jest Tokio - około 34 mln mieszkańców, co i tak już ciężko sobie wyobrazić...

2011.01.18
Kolejny rok "z głowy". Z wiekiem człowiek zauważa, że czas zaczynają mu odmierzać zupełnie inne rzeczy niż dni, tygodnie czy miesiące. Dni tygodnia tykają niczym sekundy. PIT-y, opłaty za gaz czy komórkę, badania okresowe - to są teraz słupki milowe biegącego życia, a nie kalendarz. Z czasem i to się zapewne zmieni. Bieg czasu będzie znaczony przez pogrzeby rodziców, egzaminy i śluby dzieci, narodziny wnuków itd.

To tyle tytułem filozofowania. Tymczasem na świecie dzieją się ciekawe rzeczy - np. gigantyczna powódĽ w Australii, gdzie krokodyle i rekiny pływają sobie teraz po ulicach miast (rekiny finansjery zostały wyparte przez te prawdziwe).
Mnie zainteresował news z dziedziny techniki - wymyślono, że mnóstwo informacji można przechowywać np. w DNA bakterii. I słusznie. DNA pozwala przy pomocy trójek nukletydów kodować aż 64 znaki. Czyli strona maszynopisu (1800 znaków) to jedynie 5400 par zasad w helisie DNA. Żeby było śmieszniej - takie bakterie z informacją zapisaną w DNA mogą trwać wiecznie i przetrwać nawet gatunek ludzki. I nie pomniki z brązu i stali, nie piramidy czy Wielki Mur mogą kiedyś świadczyć o istnieniu Homo sapiens ale bakterie z zapisaną w DNA "Encyclopedia Britannica". Ciekawy pomysł. Można je też wysyłać w kosmos - zamiast drogich i nietrwałych nośników informacji wystarczy szalka Petriego z kolonią bakterii.

W Polsce - nic nowego. Wszyscy pieprzą trzy po trzy o ruskim raporcie w sprawie katastrofy. Kogo to jeszcze obchodzi? Aż boję się pomyśleć, co się będzie działo w rocznicę katastrofy. Może kolejna sakro-opera Rubika przed Pałacem Prezydenckim albo na Wawelu? Wszystkiego można się spodziewać. Jarkacz pewnie zorganizuje marsz z pochodniami. Tylko żeby płonąca smoła z pochodni w oczko mu nie kapła, bo on malutki, a pochodnie trzymane wysoko...

2010

2010.12.30
No i nadszedł czas podsumowania nie tylko tego roku ale i pierwszej dekady XXI wieku. Początek XXI wieku wydawał się równie obiecujący co początek XX wieku. Niesamowite technologie, wieloletni pokój na świecie (oczywiście nie licząc lokalnych ruchawek), względny dobrobyt. Niestety, sielanka zakończyła się nieodwołalnie 11 września 2001 roku. W telegraficznym skrócie:

- 2001 -
Polska: Powstały partie PO i PiS. Zakończyła się pierwsza polska edycja Big Brothera. Leszek Miller premierem Polski. Zmarł m.in. Edward Gierek, Krzysztof Chamiec, Grzegorz Ciechowski.
Świat: Powstała Wikipedia. Rozkodowano ludzki genom. Talibowie rządzą w Afganistanie. Pierwszy ślub homoseksualny w Holandii. "Shrek" w kinach. Zamach na WTC. Atak na Afganistan. Premiera Windows XP. Pierwsza część trylogii Tolkiena w kinach. Małysz zdobywa Kryształową Kulę. Na początku tego roku ludność świata wynosi ok. 6,1 mld. Zmarł m.in. George Harrison, nurek Jaques Mayol (ten z "Wielkiego błętkitu").
- 2002 -
Polska: Koniec produkcji Poloneza w FSO. Prof. Skarżyński pierwszy na świecie wszczepia implant ślimakowy osobie z częściową głuchotą. Afera Rywina. Pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Zmarli m.in. Szymon Kobyliński, Arnold Mostowicz, Bronisław Pawlik, Edward Dziewoński, Marek Kotański,
Świat: Wprowadzono walute euro. Olimpiada Zimowa w Salt Lake City. Szaleństwo z chorobą szalonych krów (m.in. maty i mycie rąk na lotniskach i przejściach granicznych). Legalizacja eutanazji w Holandii. Nowe państwo - Timor Wschodni. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Japonii i Korei - Brazylia wygrała. Szwajcaria przystępuje do ONZ. Zamach terrorystyczny na Bali - 202 ofiary oraz na teatr na Dubrowce w Moskwie - 169 ofiar. Koniec negocjacji w sprawie wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zmarli m.in. Astrid Lingren, Billy Wilder, brytyjska królowa-matka, Uziel Gal (konstruktor słynnego pistoletu maszynowego UZI), Thor Heyerdal - słynny podróżnik (czy w XXI wieku będą słynni podróżnicy?).
- 2003 -
Polska: Strzelanina w Magdalence. Referendum za wejściem do Unii Europejskiej. Górnicze zadymy w Warszawie. Katastrofa helikoptera z premierem Millerem na pokładzie. Zmarł m.in. Henryk Machalica.
Świat: Panika z SARS na Dalekim Wschodzie. Dekapitacja Daniela Pearla - początek mody na obcinanie głów przez islamistów. Katastrofa promu kosmicznego Columbia - 7 ofiar. Umiera owca Dolly - pierwszy sklonowany ssak. Odkrycie karłowatej planety - Haumei. Druga wojna w Zatoce Perskiej - upadek Husajna. Zakończono produkcję VW Garbusa na świecie. Upały we Francji - 144 ofiar. Ostatni lot samolotu Concorde. Zmarli m.in. Gregory Peck, Nina Simone, Katharine Hepburn, Charles Bronson.
- 2004 -
Polska: Przystąpienie do Unii Europejskiej. Marek Belka premierem. Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zmarli m.in. Czesław Niemen, Jeremi Przybora, Daria Trafankowska, Jacek Kaczmarski, Jacek Kuroń, Czesław Miłosz, Zygmunt Kałużyński, Jerzy Duda-Gracz, Stanisław Skalski - legendarny as lotnictwa.
Świat: Sonda Stardust przywiozła próbki z komety Wild 2. "Pasja" Mela Gibsona w kinach. Zamachy bombowe na pociągi w Madrycie - 200 ofiar. Pierwszy lot prywatnego załogowego statku kosmicznego SpaceShipOne. Atak na szkołę w Biesłanie - 323 ofiary. Po raz pierwszy zaobserwowano żywy okaz kałamarnicy olbrzymiej. Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie. Tsunami na Oceanie Indyjskim - prawie 300.000 ofiar. Zmarli m.in. Ray Charles, Ronald Reagan, Marlon Brando, Jaser Arafat.
- 2005 -
Polska: Lista Wildsteina. Samosąd we Włodowie. PiS wygrywa wybory parlamentarne. Marcinkiewicz premierem. Lech Kaczyński prezydentem Polski. Koncert U2 w Chorzowie. 1000 odcinek serialu "Klan". Zmarli m.in. Jan Nowak-Jeziorański, Zdzisław Beksiński, Eugeniusz Priwieziencew, Andrzej Grubba, Marek Perepeczko, Świat: Umiera Jan Paweł II - nowym papieżem Benedykt XVI. Serial "Lost". Odkryto planetę karłowatą Eris. Lądownik Huygens dociera na Tytana - księżyc Saturna. Powstaje YouTube. Atak terrorystyczny w Londynie - 52 ofiary. Hiszpania, Kanada i Wielka Brytania legalizują homoseksualne śluby. Huragan Katrina niszczy Nowy Orlean. Zmarli m.in. Szymon Wiesenthal - tropiciel nazistów, Hans Bethe - światowej sławy fizyk, Rainer III - książę Monako.
- 2006 -
Polska: Katasfrowa budowlana w hali targowej w Katowicach - 65 ofiar. Szaleństwo z grypą H5N1. Lepper i Giertych wicepremierami. Kaczyński premierem. Pielgrzymka Benedykta XVI. Katastrofa w kopalni Halemba - 23 ofiary. Seksafera w Samoobronie. Zmarli m.in. ks. Jan Twardowski, Krzysztof Kołbasiuk, Hanka Bielicka, Stanisław Lem, Kazimierz Górski, Ewa Sałacka, Lucjan Kydryński, Marek Grechuta, Leon Niemczyk, Danuta Rinn.
Świat: Próbne loty Airbusa A380. Start sondy New Horizons w kierunku Plutona i pasa Kuipera. Otwarcie lotniska w Kobe wybudowanego na sztucznej wyspie. Ostatni Wyścig Pokoju. System operacyjny Vista. Nowe państwo - Czarnogóra. Fidel Castro przekazuje władzę swojemu bratu. Pluton zdegradowany z rangi planety do planety karłowatej. Demonstracje antyrządowe w Budapeszcie. Stracenie Saddama Husajna. Zmarli m.in. Slobodan Miloszewicz, Steve Irvin - "łowca krokodyli", Augusto Pinochet.
- 2007 -
Polska: Samobójstwo Blidy. Protest pielęgniarek pod Kancelarią Premiera. Koncert Genesis w Chorzowie. Traby powietrzne na lubelszczyĽnie. Koniec kolaicji PiS z Samoobrona i LPR. Napuszona defilada wojskowa w Warszawie. Bialy szkwał na Mazurach - 12 ofiar. Katastrofa na Air Show w Radomiu - 2 ofiary. Wybory parlamentarne - zwycięstwo PO, Tusk premierem. Katastrofa autokaru z pielgrzymami we Francji - 26 ofiar. Wejście do strefy Schengen. Szaleństwo na naszej-klasie.pl. Zmarli m.in. Ryszard Kapuściński, Krystyna Feldman, Tadeusz Nalepa, Zygmunt Kęstowicz, Jan Kociniak, Jan Tadeusz Stanisławski, Wiktor Zin, Jacek Skubikowski, Jacek Chmielnik, Władysław Kopaliński, Jan Kaczmarek, Jerzy Kawalerowicz.
Świat: Pierwszy komputer kwantowy. Decyzja o organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej przez Polskę i Ukrainę. Odkrycie pierwszej pozasłonecznej planety podobnej do Ziemi. Atak cybernetyczny Rosji na Estonię. Premiera iPhone. Zmarli m.in. Borys Jelcyn, Ingmar Bergman, Luciano Pavarotti, Colin McRae - kierowca rajdowy, Benazir Bhutto.
- 2008 -
Polska: Katastrofa samolotu CASA - 20 ofiar. Sławomir Mrożek opuszcza Polskę. Szaleństwo z ekshumacją gen. Sikorskiego. Zmarli m.in. Bronisław Geremek, Stefan Meller, Jan Płócienniczak - "program 997", Gustaw Holoubek, Marian Glinka ("polski Schwarzenegger"), Wieńczysław Gliński, Mieczysław Rakowski, Janusz Christa (autor "Kajka i Kokosza"), Maciej Kuroń.
Świat: Początek światowego kryzysu finansowego. Nowe państwo - Kosowo. Antychińskie zamieszki w Tybecie. Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Moda na porwania statków przez piratów somalijskich. Nepal stał się republiką. Wojna rosyjsko-gruzińska ("Jaki prezydent taki zamach"). Uruchomiono LHC (Wielki Zderzacz Hadronów). Haumea piątą planetą karłowatą. Zmarli m.in. Steve Fossett - podróżnik, Edmund Hillary - zdobywca Mount Everestu, Roy Scheider, Arthur C. Clarke, Dith Pran (bohater filmu "Pola śmierci"), Sydney Pollack, Yves Saint-Laurent, Aleksander Sołżenicyn, Paul Newman, William Wharton.
- 2009 -
Polska: Termometry tręciowe odchodzą do lamusa. Pożar bloku w Kamieniu Pomorskim - 23 ofiary. Katastrofa białoruskiego Su-27 na Air Show w Radomiu. Kradzież napisu "Arbeit macht frei" z muzeum w Oświęcimiu. Dekapitacja polskiego geologa w Pakistanie przez talibów. Jerzy Buzek przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Nie będzie tarczy rakietowej w Polsce. Zmarli m.in. Franciszek Starowieyski, Zbigniew Religa, Marek Walczewski, Zbigniew Zapasiewicz, Leszek Kołakowski, Marek Edelman.
Świat: Euro walutą na Słowacji. Najwyższy wieżowiec Burdż Chalifa (818 metrów). Murzyn prezydentem USA. Bankructwo Islandii. Najdłuższy korek drogowy - 293 km (Sao Paulo). Areszt domowy Polańskiego w Szwajcarii. Premiera Windows 7. Zmarli m.in. Michale Jackson, Albert Barille (twórca seriali animowanych "Był(o) sobie..."), Maurice Jarre, Farrah Fawcett ("Aniołek CHarliego"), Patrick Swayze, Wiaczesław Tichonow (Stirlitz z "Siedemnastu mgnień wiosny").
- 2010 -
Polska: "O, jaka piękna tragedia" - katastrofa samolotu prezydenckiego. Szaleństwo w sprawie krzyża pod Pałacem Prezydenckim. PowódĽ na południu Polski. Wysoka woda w Warszawie. Komorowski - nowym prezydentem Polski. Zmarli m.in. Lech Kaczyński + kupa polityków i wojskowych + Janusz Zakrzeński (etatowy Piłsudski), Krzysztof Skubiszewski, Jerzy Turek, Wojciech Siemion, ks. Henryk Jankowski, Ludwik Jerzy Kern.
Świat: Trzęsienie ziemii na Haiti - 230.000 ofiar. Kopernikiem nazwano 112 pierwiastek chemiczny. Wybuch platformy wiertniczej w zatoce Meksykańskiej - katastrofa ekologiczna. Na świecie żyje prawie 7 mld ludzi. Zmarli m.in. Erich Segal ("Love story"), Tonny Curtis ("Pół żartem, pół serio"), Benoit Mandelbrot - badacz fraktali, Leslie Nielsen, Bobby Farrell (Boney M).

Ufff... Trochę się działo. Przybyło na świecie prawie 900 mln ludzi. Sporo umarło. Zwłaszcza tych znanych. Kiedy się czyta liste zmarłych to wydaje się, że juz nikt znany nie pozostał przy życiu, a mimo to, co roku znowu umierają znane nam osoby. Byliśmy też świadkami nieprawdopodobnego rozwoju technologicznego i naukowego. Eksplozja "społeczeństwa sieciowego" - Wikipedia (2001), Google Earth i Google Maps (2004), Facebook (2004), YouTube (2005), nasza-klasa.pl (2006), Twitter (2006). Trudno sobie wyobrazić życie bez tych serwisów. O sklepach, grach sieciowych i innych dziedzinahc życia sieciowego nie wspominając. Rozkwit filmów i technologii 3D. Wszczepiono po raz pierwszy człowiekowi w pełni samodzielne sztuczne serce. Dotychczas urządzenia takie były połączone przewodami z potężną maszyneria na zewnątrz ciała. Dokonano pierwszego przeszczepu twarzy (2005). Podobno w ciągu trzech najbliższych lat zostanie stworzona tabletka, która przedłuży ludziom życie.
Potwierdzono, że Wszechświat coraz szybciej się rozszerza; zdetronizowano Plutona jako planetę i przeniesiono go do grupy planet karłowatych razem z Ceres, Eris, Makemake i Haumeą, a odkrywani są już kolejni kandydaci do tego grona. Odkryto ponad 500 planet pozasiemskich, w tym planety typu ziemskiego. Sonda kosmiczna Deep Impact ostrzelała kometę Tempel 1, aby wydobyć z niej próbki budulca.
Postępuje miniaturyzacja i dostępność wysokiej jakości elektroniki - miniaturową kamerę można kupić za 100 złotych (30 dolarów). Rozwój nanotechnologii i nowych materiałów - na przykład badania materiałów o ujemnym współczynniku załamania światła, co byc może doprowadzi do wyprodukowania niebawem peleryny-niewidki jak w książkach o Harrym Potterze. Wynaleziono też substancje, która wbrew logice - twardnieje gdy się ją ogrzewa, a gdy się ochładza - topnieje.
Zobaczymy, co przyniesie kolejna dekada...

2010.12.16
No i doleciał Voyager 2 do granic Układu Słonecznego. Sonda wystrzelona z Ziemi w 1977 roku, odwiedziła gazowe planety Układu Słonecznego - Jowisza (1979), Saturna (1981), Urana (1986) i Neptuna (1989), po czym wykorzystując grawitację tych planet, osiągnęła prędkość ponad 55000 km/h. Pozwala to na pokonanie w ciągu roku dystansu równego ponadtrzykrotnej odległości Ziemia-Słońce. Obecnie zbliża się do heliopauzy - miejsca, gdzie wiatr cząstek słonecznych zaczyna ustepować pod naporem materii międzygwiezdnej. Sygnał radiowy z Voyager 2 potrzebuje 14 godzin, aby dotrzec na Ziemię. Za czterdzieści tysięcy lat, gdy po naszych praprawnukach pozostaną pojedyncze atomy, zniknie i pojawi się mnóstwo nowych państw na Ziemi, a być może gatunek ludzki już nie będzie istniał - Voyager 2 doleci do gwiazdy Ross 248 (czerwony karzeł) w gwiazdozbiorze Andromedy, minie ją i po kolejnych 250 tysiącach lat, gdy na Ziemi będzie panował już zupełnie inny klimat - sonda dotrze do najjaśniejszej gwiazdy naszego nieba - Syriusza.

2010.11.29
No i zima. Od wczoraj śnieg sypie jak oszalały. Zaraz zrobiły się demoniczne korki, kilkugodzinne powroty do domu itd. Za to w sklepach pusto, bo wszyscy stoją w korkach. Nadrobia to w weekend.

Zmarł Leslie Nielsen - amerykański aktor znany głównie z komedii z cyklu "Naga broń", "Straszny film" i "Czy leci z nami pilot". Dał ludziom dużo radości, mimo, że dowcipy czasami były nie najwyższego lotu.

W Polsce trwa inna komedia - pod nazwą "Polska Jest Najważniejsza" (po angielsku "Poland Is the Most Important" - w skrócie "PIMP" czyli alfons, co dość dobrze oddaje charakter tej partii). Jest to PiS-bis, powstały z posłów, którzy mieli dosyć Jarkacza, ale nie dość koryta.

2010.11.08
No i mamy pożar w Białymstoku. Parafrazując Niemena - "Mówią, płonie cysterna, płonie aż strach, gorąco że hej...". I to nie jedna ale kilka cystern kolejowych, po zderzeniu się dwóch pociągów. To na pewno Rosjanie albo Talibowie doprowadzili do tego zderzenia, a nie polskie niechlujstwo i niedbalstwo. Stawiam na Rosjan, którzy w ten sposób chcą zatrzec resztki śladów katastrofy smoleńskiej, ewentualnie chcą utrudnić zwycięstwo PiS-u w tym mieście w nadchodzących wyborach samorządowych.

A tymczasem w Świebodzinie wybudowali najwyższy (36 metrów) na świecie pomnik Chrystusa Króla Polski. A podobno "królestwo Jego nie jest z trego świata". Ale co tam. Polacy wiedzą lepiej i jeśli chcą Jezusa na króla to on nie ma nic do gadania. Ciekawe czy ONR przejdzie do porządku dziennego nad jego żydowskim pochodzeniem. Trudno w to uwierzyć - pomnik Żyda nominowanego na króla Polski...
Zupełnie jak w "Misiu" Barei: [...]
Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji [...]"
Jak zwykle życie pobiło film na głowę...

2010.11.02
No i parafinowo-chryzantemowo-obważankowe żniwa za nami. A dzień Wszystkich Świętych był piękny tego roku. Słonecznie, ciepło, ponad 1800 pijanych kierowców, tłumy na cmentarzach - zarówno pod ziemią jak i na jej powierzchni. A propos kierowców - potwierdza się hipoteza, że kierowcy BMW to drogowe ofiary losu. Dzisiaj jechałem za jednym, który sunął lewym pasem i absolutnie nie przyjmował do wiadomości, że ktoś go może wyprzedzić. W sumie - nie dziwne. Pożyczył od matki zaskórniaki i połowę emerytury na sprowadzenie auta ze szrotu w Holandii, okleił szyby na czarno, zainwestował w CB-radio (a przynajmniej w antenę), wydał pół pensji na zatankowanie samochodu, bo na gaz jeszcze nie zdążył przerobić, więc chyba ma prawo jechać sobie lewym pasem? No i jeszcze rejestracja TKI - i wszystko jasne.

2010.10.20
No i PiS się doigrał. Wczoraj sfrustrowany dziadek wszedł do siedziby PiS-u w Łodzi i jednego zastrzelił, a drugiego ranił. Zaraz zlecieli się tzw. "prawicowi dziennikarze" na swoje pięć minut połajanek dla PO, która niby to jest odpowiedzialna za nakręcenie dziadka wrogością wobec PiS-u. Szkoda tylko, że jakoś nie pamietają, kto rozkręcił tę spiralę nienawiści. Kto mówił o małpie w czerwonym, o dziadku z Wehrmachtu, o tym gdzie stoi ZOMO itp. Krótka pamięć. No i PiS dorobił się bohatera - mają teraz swojego Horsta Wessela. Już zaczynają przyrównywać tę zbrodnię do zabójstwa Popiełuszki. A tymczasem była to "zwyczajna" zbrodnia szaleńca. Jeden wchodzi do szkoły i strzela do dzieci, a drugi wchodzi do biura PiS-u i tam robi rozpierduchę. Jeśli już szaleńcy muszą do kogoś strzelać to wolę aby strzelali do polityków a nie do dzieci. Polityków ci u nas dostatek.

A tymczasem jakiśtam biskup - Hozer, nie Hozer - powiedział, że posłowie głosujący za "in vitro" są z automatu wyrzuceni poza nawias Kościoła. Żałosne. Jak ktoś siusiakiem może już tylko mieszać herbatę, to zazdrości innym i będzie robił wszystko, aby im utrudniać życie seksualne i prokreację. Jak tak dalej będą czynić to za dwadzieścia lat więcej będzie na mszy Wietnamczyków niż Polaków. Ale co tam. Grunt, aby na tacę dawali.

Byłem w Głęboczku opodal Brodnicy. Fantastyczne miejsce na wypoczynek z dala od cywilizacji. Ceny też fantastyczne.

2010.10.08
No i coraz ciemniej. Zmiana czasu za trzy tygodnie też niewiele pomoże. No i zimno się robi - po nocy trzeba skrobać szyby w samochodach.

Rozdali Nagrody Nobla. Dostali twórcy (a raczej odkrywcy) grafenu - materiału o budowie podobnej do węglowych nanorurek, tyle że płaskiego; naukowiec od in vitro (będzie się smażył w piekle, zapewne), z literatury - jakiś tam Peruwiańczyk Vargas-Śmargas, a pokojową - jakiśtam Chińczyk za to, że długo siedzi w więzieniu. Na ten rok fanty rozdane. I tak naprawdę - kogo to obchodzi?
Zastanawiam się, kim byliby laureaci takiej nagrody, którą przyznawano by w Polsce - np. Nagrody Łukasiewicza albo Sędziwoja.
Nagrody Łukasiewicza Anno Domini 2010:
literatura -
Jarosław Kaczyński za opublikowanie słynnego listu do Braci Europejczyków o zagrożeniu ze strony Rosji
chemia - Rząd za rozpaczliwą walkę z dopalaczami
fizyka - Obrońcy Krzyża za wykazanie, że wystarczy postawić dwa skrzyżowane kawałki drewna na ulicy, żeby zablokować ją na kilka miesięcy
fizjologia lub medycyna - polscy europosłowie za przyjęcie rezolucji o klauzuli sumienia w sprawie aborcji, co kompletnie uniemożliwi legalne usunięcie ciąży wyrodnym matkom polskim
pokojowa nagroda Łukasiewicza - Rzecznik Praw Obywatelskich Radziszewska za bezinteresowne ujawanianie orientacji seksualnej swoich rozmowców w celu ułatwienia im "coming-outu"
ekonomia - Komisja Majątkowa ds. zwrotu dóbr kościelnych za oddawanie wszystkiego Kościołowi - nawet tego, co skonfiskowali Prusacy w XIX wieku.

2010.09.16
No i stało się. Bezrymowo parafrazując Leca - "A to heca - nie ma krzyża". Doprawdy, nie wiem jak to możliwe, że ten nieszczęsny krzyż zniknął sprzed Pałacu Namiestnikowskiego bez rozgłosu, histerii i rzucania się "obrońców krzyża" a la Rejtan pod nogi ekpie sprzątającej. Logistyczny majstersztyk. Szkoda tylko, że tak póĽno.

Tymczasem Jaro ma paradować z pochodniami w Rzeszowie. Ciekawe, czy na tę okoliczność uszył już sobie mundurek.

2010.09.13
No i mieliśmy pierwszy pochód z pochodniami, zorganizowany przez adoratorów krzyża, z Jarem - przywódcą wszystkich Wolaków na czele. Niemcy w 1933 nazywali takie imprezy 'Fackelfestami' i tak się dziwnie składa, że wtedy też adorowali krzyż i wodza. Z tym, że krzyż miał dziwnie pozaginane ramiona, a wódz potrafił porwać tłumy, w przeciwnieństwie (i chwała Bogu!) do Jara.

Okazało się, że w mieście, w którym teraz mieszkam, nie należy dziurawić opon po godzinie 14:00 w sobotę. Bo wtedy żaden zakład wulkanizacyjny już nie działa i trzeba czekać aż do poniedziałku. Dwustutysięczna wieś.

2010.09.09
No i odgrzały się kotlety, za sprawą "sensacji" prasowych w USA, natychmiast podchwyconych przez wygłodniałe media w Polsce. Chodzi znów o torturowanie islamskich terrorystów w tajnej bazie CIA w Starych Kiejkutach. "Pożyteczni idioci" ubolewają nad losem terrorystów, których podtapiano i straszono wiertarką, a jakoś nie ubolewają nad tym, że prawie co tydzień na Bliskim czy Środkowym Wschodzie jakiś maniak wchodzi w tłum i wysadza się w powietrze. Nie widzę powodu do wstydu, że takie rzeczy miały miejsce w Polsce. Zasiali wiatr, więc zebrali burzę - proste. Aczkolwiek jest inny aspekt tej sprawy - nie należy wchodzić w "tajne" deale z USA, bo w tym kraju im bardziej jakaś operacja jest tajna, tym prędzej informacja o niej znajdzie się w CNN czy "Washington Post". A propos tajnych baz CIA, przypomina mi się scena z serialu "Allo allo":
- Czy to jest tajna kwatera gestapo?
- Już nie.

Steven Hawking - najsłynniejszy, aczkolwiek wcale nie najzdolniejszy fizyk naszych czasów - w swojej najnowszej książce "Wielki projekt" (czekam na polski przekład) stwierdził, że Bóg nie był konieczny do powstania Wszechświata, który jest jednym z wielu i nie ma w jego powstaniu niczego nadzwyczajnego. Ciekawa wolta, bo dotychczas twierdził, że w kosmologii jest miejsce dla Boga.

Fajny (jak nie znoszę tego pustego słowa) tekst wpadł mi dzisiaj w ręce - zwie się "Modlitwa Św. Tomasza z Akwinu". Czy faktycznie to jego produkcja - mniejsza o to. Grunt, że ciekawy tekst.

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat
i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
czynnym lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym
zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i
cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania
ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o
cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość
wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę
Cię o większa pokorę i mniej niezachwianą pewność,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia,
że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryĽliwi starcy;
to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet
w ludziach; daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

2010.09.07
No i po wakacjach. Dzieci wróciły do szkoły, a korki - na ulice. Po drodze były jakieś uroczystości rocznicowe - II Wojna, Solidarność itd. Zaczyna brakować nowych wydarzeń narodowo-martyrologicznych do świętowania. Przydała by się kolejna wojna albo jakaś ruchawka społeczna. Ze świeżych jest wprawdzie katastrofa samolotu, ale ona jest świętowana od kwietnia non-stop. Kawałek rozbitego samolotu podobno już umieszczono w obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej. Proponuję, aby co bardziej gorliwi "patrioci" zaszyli sobie po kawałku blachy z tego samolotu w dupie. Jak policja będzie ich pałować podczas przenosin krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, to nadstawią tyłki i będą krzyczeć do kamer "Patrzcie, jak policja Tuska niszczy relikwie narodowe!".

Od dwóch tygodni codziennie jeżdżę do pracy drogą krajową i przeraża mnie, jak ludzie beznadziejnie jeżdżą. No i te cholerne ciężarówki - chamskie wyprzedzanie jednej przez drugą na drodze szybkiego ruchu; i arogancja tych bałwanów, którzy posiadanie małego siusiaka i braki w wykształceniu kompensują sobie prowadzeniem wielotonowych pojazdów.

A teraz z innej beczki - w Będzinie ma się odbyć inscenizacja likwidacji getta przez Niemców. Dzieci zostaną spędzone na rampę, załadowane do wagonów i odjadą do obozu. Super pomysł. Ja bym poszedł dalej i zrobił inscenizację zagazowania jednego transportu w Oświęcimiu. Z prawdziwym gazem, z rozbieraniem się do rosołu, z obcinaniem włosów, wyrywaniem złotych zębów, przeszukiwaniem odbytów trupów przez Sonderkommando itd. Jak inscenizować to na całego. Świat już chyba do reszty zwariował...

W Chile trwa darmowy reality-show o górnikach zasypanych ponad pół kilometra pod ziemią. Spuścili im przez otwór kamerę, dostarczają jedzenie i picie, a górnicy się nudzą, czekając na ratunek i robią za gwiazdy telewizji. Ratownicy mają się do nich dowiercić za jakieś półtora miesiąca, więc show jeszcze trochę potrwa.

2010.08.14
No i przeprowadzka z miasta dwumilionowego do dwustutysięcznego, a więc o jeden rząd wielkości w dół. Życie spokojniejsze i tańsze. Sama przeprowadzka - koszmar na jawie. Chyba lepiej by było się spalić i dorabiać się od początku, niż te wszystkie graty segregować, pakować, przewozić, rozpakowywać... Człowiek koszmarnie obrasta w rzeczy, z których 30% używa bardzo rzadko, 10% nie używa wcale, a o kolejnych 10% nawet nie wie, że je posiada. Konsumpcjonizm w czystej postaci. Podstawowe pytanie przed zakupem - "Czy naprawdę jest mi to potrzebne?".

2010.08.06
No i żenującej drogi krzyżowej ciąg dalszy. Nie udało się usunąć kawałka drewna sprzed Pałacu Namiestnikowskiego bo tłum oszołomów groził zamieszkami. Co za głupota władz miejskich. Po co ogłaszali datę i godzinę usunięcia tego krzyża? Przecież to było do przewidzenia, że ze swoich nor wyjdą ludzie, którzy mogą zaistnieć tylko w centrum tak idiotycznych pseudo-religijnych przepychanek. O problemach związanych z kampanią piwowarską "Zimny Lech" pod Wawelem już nie chce mi się pisać.

Ale jeszcze wspomnę o dodatkowych częściach ciała Borubara, odkrytych przez Jaro. Okazuje się, że przez całe życie Borubar miał jedną rękę należącą do jakiegoś generała (może do generała Bema?). A wyszło to na jaw dopiero po katastrofie, podczas oględzin zwłok. Ciekawe, czyje części ciała ma Jaro? Polska - kraina uśmiechu.

To tyle jeśli chodzi o politykę. Teraz temat wakacyjny. W tym roku - Świnoujście. Całkiem miłe miasto żyjące z turystów i traktatu z Schengen. Tysiące Niemców (w dużej części "farbowanych") przyjeżdżają tu na wypoczynek i zakupy. Nie wiedziałem, że Niemcy tyle palą papierosów. Sugerują to dziesiątki straganów po polskiej stronie, oferujące "Bilige Zigaretten". Nawet jeśli chodzi o plażę, to Niemcy wolą przychodzić na tę leżącą po polskiej stronie. I nie dziwota. Niemiecka plaża na odcinku Świnoujście - Ahlbeck nie jest specjalnie urokliwa. Na pewno - czystsza, ale nie ładniejsza. Fajne uczucie - idę sobie po plaży z kraju do kraju, nie widząc barkierek, szlabanów, zasieków.

W centrum Świnoujścia - promenadowe szaleństwo - niczym na Krupówkach. Tysiące ludzi upajających się wypoczynkiem w tłumie i własnym smrodzie, spragnionych wątpliwych atrakcji typu toalety po 2 zł, wędzona ryba po 70 zł/kg, cymbergaj, czterokołowe rowery dla dzieci, trampoliny, całodobowe bary czy stragany z dmuchanym badziewiem plażowym. Ale na obrzeżach miasta - sympatycznie i spokojnie. Miasto bardzo przyjazne rowerzystom (jak na polskie warunki).

Scenka rodzajowa podczas wycieczki autokarowej do Legolandu. Przystanek na niemieckiej stacji paliw. Toaleta. Tu - niespodzianka. Przy wejściu - bramka jak w metrze i automat, do którego trzeba wrzucić 50 eurocentów. Wtedy droga do muszli stoi otworem. I co robią Polacy? Przepychają się przez kołowrotek bez płacenia. Wydali kupę kasy na wycieczkę, ale szkoda im 50 centów na kibel. Automat zaczyna świecić na czerwono, wykrywając oszustów. Przychodzi Niemiec z obsługi i zaczyna opieprzać polską hołotę. Wstyd i żenada. Mentalnie nadal bliżej nam do Azji niż do Europy.

Sam Legoland - fantastyczna zabawa dla dzieciaków. Mimo mnóstwa ludzi każdy może zaliczyć dowolną atrakcję bez specjalnie długiego oczekiwania. Doskonała organizacja i nastawienie na rodzinny wypoczynek. Lepiej jednak zarezerwować sobie miejsce w pobliskim hotelu i przyjechać na 2 dni niż zrobić jednodniowy wypad z Polski.

2010.07.22
No i nadal leje się żar z nieba. Szczęśliwie jutro wybywam z betonowej dżungli nad polskie morze. I to na całe dwa tygodnie. Ponadto wykorzystuję wyjątkowo długi w tym roku urlop na nadrabianie zaległości w filmach i książkach (z tym trochę gorzej idzie). dzięki uprzejmości pracodowacy mam półtora miesiąca wakacji. A co w kraju? Nic nowego. Szalone pisiory powołują komisję do zbadania "pomordowanych w męczeńskiej katastrofie" jak to trafnie ujął Sawka w swoim rysunku satyrycznym. Palikot daje do pieca, głośno mówiąc to, co każdy rozsądnie myślący Polak myśli o tej całej katastrofie. Poza tym nic nowego. Upał rozleniwia, również intelektualnie.

2010.07.12
No i nastały okrutne upały, a z nimi pojawił się kolejny demon wolsko-przaśnego katolicyzmu pod postacią krzyża pod Pałacem Namiestnikowskim. Polactwo nie chce słyszeć o jakichlowiek przenosinach tego kawałka drewna, bo to zmach na ojczyznę i pamięć o prezydencie-safandule. Normalnie myśląca, mimo upałów, część narodu proponuje przeniesienie tego kawałka drewna w inne miejsce, bo budynki administracji rzadowej nie sa miejscami kultu. Problem w tym, że pod taki przeniesiony krzyż nikt nie zajrzy i znicza nie zapali, bo wtedy żadna kamera tego nie uchwyci, więc szkoda fatygi. To nieprawdopodobne - nawet po swojej śmierci Kaczyński leje jad w ludzkie serca. Tym bardziej należy zrobić wszystko, aby jego jeszcze żyjące 50% rodzeństwa nie dorwalo się do władzy. Tragedia, po prostu.

Zakończyły się Mistrzostwa Świata w piłce kopanej. We wczorajszym meczu Hiszpania zwyciężyła Holandię 1:0, a Holendrów o mało szlag nie trafił.

2010.07.06
No i Kaczyński umoczył. 47:53. Polska frustratów i nieudaczników przegrała. Jeśli PO nie wykorzysta tej szansy, aby przeprowadzić gruntowne reformy, to w wyborach samorządowych i parlamentarnych zagłosuję na lewicę. W PiS-ie żałoba. Jak zwykle - przegrali, ale wygrali. Żałosne umizgi Kaczora do lewicowego elektoratu przed wyborami przekroczyły wszelkie granice przyzwoitości. Do tego stopnia, że gdy był na Śląsku - gloryfikował Gierka. Co za pachciarz. Podpisałby pakt z diabłem, byle tylko dorwać się do władzy. A tu - lipa. SprawdĽmy w danych GUS, ile statystycznie życia zostało Kaczyńskiemu i jakie ma szanse dożyć kolenych wyborów prezydenckich. Kaczyński będzie miał wtedy 66 lat i dla jego grupy wiekowej prawdopodobieństwo zgonu wynosi 14,5%. Niewiele. Może dożyć...

2010.06.25
No i już po pierwszej turze wyborów prezydenckich. W drugiej zmierzą się Komorowski z Kaczyńskim, który od frustratów dostał sporo głosów. Niespodzianką był lider lewicy - Napieralski, który dostał 13% głosów. Teraz Kaczyński, który zrobi absolutnie wszystko, żeby tylko dorwać się do władzy, robi słodkie oczy do SLD, o której mówił wcześniej, że należy ją zdelegalizować. Kompletnie bez honoru.
Wsród ludu krążą już różne zabawne hasełka i powiedzonka np.:
Lepiej boso wejść w psie gówno
Pod sufitem mieć nierówno
Pod kościołem być staruszką
Z tą staruszką dzielić łóżko
Mieć skrofuły pod ogonem
Alzheimera z Parkinsonem
Z krematorium dostać paczkę
Nic nie jedząc miewać sraczkę
Budzić śmiech wyrazem gęby
Stracić na raz wszystkie zęby
Lepiej czuć do siebie wstręta
Niż mieć Jarka - prezydenta.

Albo też: "Na ogół wybiera się prezydenta, którego prawą ręką jest pierwsza dama. Teraz mamy okazję wybrać prezydenta, którego prawa ręka będzie pierwszą damą".
Ogólnie nie jest wesoło wśród normalnie myślącej części społeczeństwa, ponieważ Jaro, który przyszedł "...z ziemi polskiej do Wolski.." ma spore szanse. Jego wybór oznacza kolejne pięć lat ksenofobii, niekompetencji i onanizowania się nad martyrologiczną historią Polski, zamiast prowadzenia polityki mającej na celu dobro kraju. Jeśli wygra - to wtedy cała nadzieja w pilotach i historii, która ponoć lubi się powtarzać.

Była też mini-afera z arcybiskupem Paetzem - amatorem jędrnych eklerków, o przepraszam - jędrnych kleryków. Jego watykańscy koledzy, zapewne z tego samego kółka zainteresowań, zdjęli z niego zakaz jakichśtam funkcji kościelnych.  Ale pojawiły się głosy sprzeciwu, również ze strony polskiej hierarchii kościelnej i podobno cofnięto cofnięcie zakazu. Podejrzewam, że po cichu znowu mu przywrócą pewne przywileje. Normalny człowiek, za molestowanie powdładnych poszedłby do więzienia. Ale arcybiskup ze swoim przywiędłym kropidłem może się obnosić bezkarnie.

2010.06.16
No i Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu pogonił kota państwu polskiemu za to, że w szkole dzieci mają do wyboru - nauka religii albo nic.
PowódĽ opada, za to komary "szaleją - się śmieją".

W RPA trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej - ludyczne święto prymitywnych instynktów. W sumie łatwiej gapić się w telewizor niż samemu ruszyć cztery litery i iść na basen albo przynajmniej na spacer.  Mistrzostwa wypromowały makabryczny gadżet - wuwuzele - plastikowe trąbki generujące ryki dochodzące do 120 dB (próg bólu!).

Jestem świeżo po lekturze "Nagiej małpy" autorstwa Desmonda Morrisa. Pod koniec lat 60-tych XX wieku byla to bardzo głośna książka. Spojrzenie na zachowanie człowieka poprzez pryzmat jego zwierzęcości. Próba wyjaśnienia co leży u podstaw ludzkiego zachowania, gdy odrze się je z kulturowych konwenansów. Mimo "wiekowości" tej książki, myślę, że przynajmniej kilka zawartych w niej tez wartych jest zastanowienia:
- iskanie to podstawa; małpy się iskają w celu budowania i podtrzymywania relacji w stadzie; ludzie rozbudowali czynność iskania do nieprawdopodobnych rozmiarów - począwszy od "gadek-szmatek" podczas spotkań towarzyskich (to nic innego jak "iskanie werbalne") aż po opiekę medyczną; to samo z wizytami u fryzjera, tatuowaniem się, manicure itd. - któż nie lubi być czesany? A kto nie lubi gdy inni wokół niego skaczą gdy on leży w łóżku chory? To wszystko jest pochodną iskania.
- Bóg; w małpim stadzie musi być osobnik dominujący - pan i władca; on nagradza i karze; wykształcenie przez ludzi mechanizmów współpracy podczas łowów czy zbieractwa spowodowało, że rola samca dominującego musiała ulec modyfikacji na rzecz większych praw wspólnoty; dlatego konieczne stało się stworzenie absolutnego dominanta, dającego wspólnocie poczucie bezpieczeństwa i opieki; tak powstał Bóg i religia wzmacniające poczucie wspólnoty;
- człowiek jako zwierzę ma trzy formy agresji społecznej: grupową obronę terytorium, obronę terytorium rodziny w społeczeństwie i obronę swojej pozycji w hierarchii; pociąga to za sobą ciekawe implikacje - ozdabianie samochodów, krasnale ogrodowe, stawianie zdjęć rodziny na biurku w pracy, strojenie się - to wszystko wynika z konieczności "obrony terytorium" przez "nagą małpę";
- walka i agresja; bardziej niebezpieczny jest przeciwnik który blednie niż który czerwienieje, ponieważ gdy człowiek robi się czerwony ze złości oznacza to, że układ przywspółczulny rozpoczął walkę z układem współczulnym i taki osobnik jest mniej skory do bitki niż osobnik blady; gdy układ współczulny przygotowuje organizm do walki lub ucieczki - człowiek blednie - wtedy jest większe ryzyko zachowań agresywnych; gdy zaczyna czerwienieć - ryzyko maleje, bo układ przywspółczulny zaczyna niwelować mobilizację organizmu; w towarzystwie, w sytuacjach "napiętych" człowiek uważający się za słabszego zaczyna wykonywać rozmaite, znajome czynności, które dzięki swojej powtarzalności pomagają mu rozładować napięcie - może to być drapanie się po głowie, dłubanie w uchu, zwilżanie warg językiem, chrupanie chipsów, skubanie wąsów etc.; osobnik dominujący nie będzie tak się zachowywał;
- wojny; wojny wynikają z tego, że człowiek działa w zespołach; gdyby nie było wspólnoty to nie byłoby wojen; pojedynczy osobnicy by się pobili i już; a tak mamy plemiona, potem narody, gdzie duch działania zespołowego (nazywany np. patriotyzmem) każe walczyć z innymi, często wbrew przekonaniom pojedynczego osobnika, będącego w walczącym stadzie;
To tylko kilka z tez zawaertych w książce.

2010.06.07
No i powódĽ nadal szaleje. Po jednej fali przychodzą kolejne. Duża część Sandomierza jest pod wodą. W Warszawie znów zamykają ulicę Wał Miedzeszyński oraz szkoły i przedszkola w pobliżu Wisły. Co jednocześnie nie przeszkadza, aby ludowi organizować imprezy religijne - na przykład beatyfikację księdza Popiełuszki. Parę tygodni temu wyjęli z niego trochę kości (XXI wiek!) w ramach relikwii, a teraz go błogosławili. Ciekawe, że w czasach gdy żył i walczył z komuną, hierarchia kościelna niespecjalnie mu pomagała, ale gdy zabili go siepacze z SB to od razu tłusty kler ochoczo okrzyknął go swoim męczennikiem. Gdyby Popiełuszko, za życia skromny człowiek, wiedział co z nim będą wyprawiać po śmierci, to by się chyba w grobie przewrócił. Zadowolony z siebie episkopat potrzebuje takich postaci, bo sami nie mają zbyt wiele do zaprezentowania swoimi osobami. Ale idą za ciosem - na chwilę przejęli "rząd dusz" dzięki pochówkowi Borubara na Wawelu to teraz dają dalej do pieca - beatyfikują Popiełuszkę. A propos relikwii - przypomina mi się piosenka Kaczmarskiego o świętym Jerzym:
"[...] Święty Jerzy, Święty Jerzy
liczą kości buchalterzy
ile w nich się wiary zmieści [...]"

2010.05.21
No i mamy powódĽ. Po intensywnych deszczach rzeki zaczęły wylewać. Jak zwykle na południu kraju. W telewizorze pokazują kretynów, którzy kupili tanio ziemię na terenach zalewowych, postawili tam domy, a teraz rozpaczają, że ich zalewa i że dorobek całego życia stracili. I na pewno się nie ubezpieczyli, bo po co? Wystarczy trochę polamentować przed kamerą i rząd zaraz da kasę, żeby słupki poparcia nie opadły. Wysoka fala idzie na Warszawę. Faktycznie, sporo wody w tej Wiśle. Wczoraj miałem problem, żeby przejechać Mostem Siekierkowskim. Potworny korek. A dlaczego? Bo każdy dureń w samochodzie musiał sobie popatrzeć jak Wisła przybiera, więc zwalniał. Za mostem korek w tajemniczy sposób zniknął. GawiedĽ, która miesiąc temu stała w kolejce do prezydenckich trumien, teraz masowo wyległa na mosty i brzegi Wisły, żeby popatrzeć jak woda przybiera. na co tu patrzeć? Równie dobrze można odkręcić sobie kran w łazience i patrzeć jak woda leci. Ale nie. Tu chodzi o sensację. Jakby mogli, to by sobie jeszcze na pamiątkę wzięli po worku z piaskiem z wałów usypanych przez wojsko i straż pożarną. Na szczęście policja pilnuje. Epiky telewizyjne czatują pod warszawskim zoo w nadziei, że uda im się sfilmować odstrzał zwierząt, gdy wysoka woda wedrze się do ogrodu (a istnieje takie ryzyko). Co za swołocz...
A tymczasem kler nie próżnuje. Episkopat ogłosił, że sympatycy i użytkownicy "in vitro" to synowie Beliala i nie mogą przyjmować Komunii Świętej, czyli łykać okrągłych placuszków pszennych uznawanych za ciało Chrystusa. Innymi słowy - nie mogą brać udziału w symbolicznym kanibalizmie. To straszne. Ja na miejscu sympatyków "in vitro" bardzo bym się przejął. W ten sposób Kościół sam sobie kopie grób. No bo jeśli ktoś bardzo pragnie dziecka, to co wybierze - "in vitro" czy pszenny placuszek o smaku tektury? A co będzie jak pewnego dnia naukowcy stworzą in vitro cały episkopat?
Stworzenie episkopatu in vitro nie jest takie bez sensu. Otóż naukowcom udało się stworzyć od zera genom, po czym umieścili go w bakterii, z której usunęli jej własny genom i ożywili takiego mikrobiologicznego Frankensteia. Jedni twierdzą, że stworzono sztuczne życie, ale inni mowią że nie, bo oprócz genomu, to cała reszta pochodziła od żywej istoty. W każdym razie jest to wydarzenie bez precedensu i daje niesamowite możliwości. Zarówno pozytywne jak i negatywne.

2010.05.14
No i mamy kolejnych bohaterów spod Smoleńska. Okazało się, że dzielni BOR-owcy jak lwy bronili zwłok prezydenta przed okrutnymi Rosjanami, którzy chcieli je zabrać do Moskwy. Gdy Jaro zostanie prezydentem, kot Alik wręczy im Virtuti Militari. Myślę, że BOR powinien mieć jakąś procedurę na taką okoliczność. Np. funkcjonariusze powinni mieć prawo zjeść ciało prezydenta, gdy środki perswazji są niewystarczające, a wróg zbyt liczny.
A tymczasem mamy wspaniały przykład kościelnej hipokryzji. W podkrakowskich Raciborowicach ksiądz wydzierżawił budynek parafialny przedszkolu i sklepowi spożywczemu. Niestety, dochód był zbyt mały, więc księżulo wystarał się o koncesje na sprzedaż alkoholu. I wszystko jest ok. Kuria twierdzi, że nie można zabronić poszukiwania dochodów. Jak się okazuje - za wszelką cenę. A czy to alkohol czy fabryka prezerwatyw - to już nie ma znaczenia. Liczy się kasa, a nie trzeĽwość owieczek.
A inny księżulo namawiał szwagierkę, która musiała ciągnąć pług, żeby nie robiła afery i nie zgłaszała na policję, że mąż się nad nią znęca. Widocznie Bóg tak chciał, że musiała ciągnąć pług.
Chyba przestanę czytać internetową wersję "Rzeczypospolitej". Od czasu katastrofy pod Smoleńskiem stała się bardzo intensywną, ohydną tubą propagandową PiS-u. Czego się nie robi dla pieniędzy. Dziennikarze - ludzie o bardzo wiotkim kręgosłupie moralnym, o ile go posiadają.

2010.05.02
No i nie będzie na razie śrubki z samolotu ś.p. prezydenta w obrazie Matki Boskiej. Śledczy powiedzieli, żeby zwrócić wszystkie części samolotu. Jak się skończy śledztwo, to może oddadzą chętnym tę relikwię. I w ten sposób cały trud zakonnicy, która z narażeniem życia kradła złom z miejsca katastrofy, poszedł na marne. Ale nic to. Gdy Jaro zostanie prezydentem to kot Alik odznaczy ją Gwiazdą Smoleńska.
A tymczasem trwa deszczowa majówka. Bleee...

2010.04.28
No i muszę... Muszę jeszcze kilka chwil poświęcić oszalałym pogrobowcom zimnego Lecha. To, że Jaro kandyduje na prezydenta (wtedy kot Alik zostanie Pierwszą Damą) - to małe piwo i było to do przewidzenia. Ale to co dzisiaj przeczytałem - to dopiero jest czad, pokazujący w jak tępym i ciemnym społeczeństwie żyjemy. Otóż wymyślono, że w nowej, bursztynowej sukience dla jasnogórskiego obrazu Matki Boskiej wmontują fragment rozbitego samolotu prezydenckiego - ma to być kawałek metalu przebity śrubką. Ja proponuję, aby tę śrubkę wkręcić w obraz na stałe, albo iść na całość i zamiast kawałeczka blachy użyć trochę większych części - zrobić na przykład czarną suknię z pociętej opony samolotu albo nałożyć na obraz dziób samolotu, z otworami na buĽki postaci. Zgaduj zgadula - co to za kraj w którym szaleńczo czci się kolorowe plamy nałożone na płótno. A takim fetyszom robi się sukienki z drogocennych materiałów. I to z pełną powagą. To mnie przeraża, bo taki naród zdolny jest do wszystkiego, niestety.
Jakiś czas po "wydarzeniach kwietniowych" lepiej widać, jak kler wspaniale wykorzystał sytuację osłupienia narodu. Jak fantastycznie się odnalazł w tym, co umie robić najlepiej - strojnych procesjach, bizantyjskich ceremoniach i opowiadaniu bajek o życiu wiecznym - czyli wyszedł na przeciw oczekiwaniom motłochu (albo "grupy targetowej", jak mawiają dyrektorzy marketingu). Zrobił to bez chwili wahania. Przejął rząd dusz w ułamku sekundy i prawdopodobnie już dawno nie miał takich notowań jak obecnie. A jak jeszcze wsadzili Borubara pod Wawel - no to już majstersztyk wazeliniarstwa. Głowe daję, że pomysł Wawelu wypłynął od kleru, a nie od rodziny czy kogokolwiek. Kler doskonale wiedział co robi. Specjaliści od PR mogliby się od nich duuużo nauczyć...
Po emocjach Wawelskich przyszedł czas na teorie spiskowe. Jak to Ruskie pogasili światła na lotnisku, upili kontrolerów lotu, przesadzili drzewa, dobijali ocalałych z katastrofy, użyli broni elektromagnetycznej aby zakłócić urządzenia samolotu itd. Są one tak idiotyczne, że szkoda się na ich temat rozpisywać. Ta tępa hołota zaczyna mnie już męczyć. Cała nadzieja w jakimś globalnym kataklizmie, który wytłucze trochę tych idiotów.

2010.04.26
No i już zrobiło się ciszej nad tymi trumnami a zapowiadanych na pogrzebie dzikich tłumów jakoś nie było. Krakowskie Przedmieście jest odczyszczane z powodu porozlewanej stearyny, na autobusach nadal powiewają uwędzone w smogu flagi narodowe, a Irasiad smutno wyje... Mnóstwo miernot i krzykaczy próbuje zbić polityczny kapitał na "bohaterskim" prezydencie, który oddał życie za "pamięć historyczną" polskiego narodu. A inni wymyślają dowcipy o najpopularniejszych obecnie drinkach w Krakowie (zimny Lech i Bloody Mary) czy o tym, jak to teraz Piłsudski ma dobrze (cały czas ma pod ręką zimnego Lecha). Czyli wszystko wraca do normy, a naiwniacy, którzy coś mówili o tym, jak to katastrofa samolotu odmieni Polaków, chyba się palą ze wstydu.
Amerykanie są teraz na cenzurowanym, bo Pierwszy Murzyn USA wystraszył się chmury wulkanicznej nad Europą i grał w golfa, zamiast przyjechać na Wawel. Za to nagle zapałaliśmy miłością do Rosji, która tak ofiarnie wygrzebywała z bagna pod lotniskiem resztki polskiego rządu i generalicji. Nota bene Słowianie powinni trzymać ze Słowianami. Nie za wszelką cenę, ale powinni.
A tymczasem świat idzie naprzód, po chwilowej refleksji nad bezsilnością "pana stworzenia" wobec skutków erupcji islandzkiego wulkanu, kiedy to ruch lotniczy nad Europa został sparaliżowany przez chmurę pyłu. A jakie dalekosiężne skutki to miało - począwszy od tonerów do drukarek, które nie mogły przylecieć z USA aż po handlarzy kwiatów, którzy nie mogli wyeksportować swojego towaru do USA, gdzie panny młode czekały na wspaniałe wiązanki ślubne.
NASA wysłała pierwszy bezzałogowy prom kosmiczny wte i we wte. Na razie w skali mikro, ale rokowania są pomyślne. Przeprowadzono też pierwszy przeszczep całej twarzy. A dupy jak narazie jeszcze nikomu nie przeszczepili... Ciekawe, czy nie ma takiej potrzeby, czy też jest to bardziej skomplikowane technicznie niż przeszczep twarzy. W końcu na twarzy nie trzeba tyle godzin siedzieć. Chociaż niektórzy mają takie twarze, jakby właśnie na nich siadywali... Może wystarczy o tych przeszczepach.
Miałem stłuczkę - blondynka koniecznie musiała właczyć się do ruchu poprzez bok mojego auta. Niby nic nadzwyczajnego, ale kiedy próbowałem wezwać drogówkę - dopiero zaczęła się jazda, mimo, że jechać dalej już nie mogłem. Rzecz miała miejsce na terenie centrum handlowego, które leży tuż poza Warszawą, więc policja z Warszawy nie mogła przyjechać i kazali dzwonić do komendy w W., której podlega teren centrum handlowego. Tam nikt nie odbierał, więc ponownie zadzwoniłem do Warszawy. W końcu przyjechali, a to też nie była drogówka, i na dodatek - przyjechali z Targówka, a nie z W. Dobrze, że nie chodziło o napaść, bo dawno by mnie zabili i to ze trzy razy, zanim bym się doczekał interwencji policji.

2010.04.15
No i żałobno-funeralnej szopki ciąg dalszy, a robi się coraz weselej. Najpierw pomysł spod dużego palca u nogi, żeby Kaczyńskich pochować na Wawelu. Zamiast stuknąć się w głowę to wszyscy przytaknęli ochoczo. I tym sposobem głupi pomysł stał się świetlaną ideą. Oczywiście, chcieli ich najpierw wsadzić do krypty, gdzie leży Piłsudski. Bałem się, że będą chcieli ich wsadzić do jednej trumny z Naczelnikiem. Ale na szczęście rodzina Naczelnika zaoponowała, więc złożą ich w przedsionku krypty. Decyzja o wawelskim pochówku spolaryzowała społeczeństwo. Rozsądni ludzie, niestety w mniejszości, uważają że to chory pomysł, podyktowany masową histerią i jakimś fikcyjnym przekonaniem, że to był wielki mąż stanu. Ani wielki, ani stanu. Żeby było śmieszniej, nikt sie nie chce przyznać czyj to był pomysł. Kler twierdzi że to pomysł rodziny i Kancelarii Prezydenta. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że to pomysł kleru i rodziny i rządu jeszcze. A rodzina najprawdopodobniej ma tego wszystkiego dosyć. Rząd prawdopodobnie uważa, że to idiotyczny pomysł, więc milczy, bo boi się, że sondaże pójdą w dół, a wybory tuż tuż.
Ja uciekam na weekend z Warszawy, bo podobno na uroczystości żałobne ma przyjechać 1,5 mln ludzi. Dobrze, że sam pogrzeb będzie w Krakowie.
A w Gabonie będzie szpital imienia Kaczyńskich. Ciekawe co zrobi Burkina Faso? Może zasadzą tam baobab imienia Kaczyńskich?
W sumie jest to przygnebiające, jak ludzie są ogłupiali, żądni sensacji i podatni na populistyczne hasła. Ale tak było zawsze. I tak będzie. Mam jedynie nadzieję, że atmosfera "santo subito" minie przez te 2 miesiące jakie pozostały do wyborów prezydenckich. W przeciwnym razie biada nam, ludziom myślącym.
Dzisiaj w TOK FM jakiś filozof powiedział to, co mówiłem już pierwszego dnia - nie można oceniać człowieka pod kątem tego, w jaki sposób poniósł śmierć. I nie należy zapominać kiepskich stron rządów kaczyńskiego, bo w przeciwnym razie będzie to nieetyczne. Odetchnąłem, bo już się bałem że to ja zwariowałem. Zjawisko to nazwałbym "syndromem Kmicica" - mordował Polaków, a wystarczyło, że obronił króla i Kuklinowski przypiekł mu boczków - i już stał się bohaterem narodowym.

2010.04.11
No i pierwszy dzień żałoby narodowej. W telewizji non-stop gadki-szmatki o kwiecie polskiej elity, który zginął w katastrofie. Co do niektórych ofiar - można by się z tym zgodzić, ale co do niektórych - to raczej kompost, a nie kwiat elity politycznej. W południe, jadąc samochodem, omal nie wpadłem na babę, która jechała przede mną. Jej samochód nagle zatrzymał się na środku jezdni, a ona sama wyskoczyła z niego jak z procy. Myślałem, że zrobiło jej się niedobrze, albo że chce siku. Rozglądam się - gdzie ona chce zrobić to siku? A tymczasem ona rozpoczęła świętowanie dwóch minut ciszy narodowej. Spojrzałem na zegarek - no tak - 12:00. Swoją drogą jaka to cisza, jeśli wyją syreny i trąbią klaksony? To raczej dwie minuty kakofonii narodowej. Włączyłem więc światła awaryjne i odczekałem swoje w samochodzie. Nie wysiadłem, bo się bałem, że przejadą mnie ci, którzy nie okazali się tak gorliwymi patriotami jak pani kierowca przede mną. Podejrzewam, że ona od rana czyhała na te dwie minuty. I się doczekała... Dotarłem do domu. W radio - pitolą na fortepianie i skrzypcach rzewne kawałki. Program w kablówce - poprzekręcany do góry nogami. Pozostaje albo oglądać programy informacyjne albo wyłączyć telewizor. Nawet do sklepu człowiek nie pójdzie, bo pozamykane. Jedyna korzyść - nie ma reklam w telewizorze.
Z reporterskiego obowiązku, no i że to wyjątkowa chwila - wszak katastrofa lotnicza w której ginie prezydent to wydarzenie równie rzadkie jak wizyta komety Halley'a - postanowiłem jechać z rodziną na Krakowskie Przedmieście, aby zobaczyć historyczny kondukt z trumną prezydenta, wiezioną z lotniska do Pałacu Namiestnikowskiego. W zasadzie to miałem chytroplan, żeby jechać na Pola Mokotowskie by popatrzeć na konwój na ul. Żwirki i Wigury, ale rządny sensacji tłum był wszędzie taki sam, więc postanowiliśmy jechać na Stare Miasto. A i benzyny spalę mniej. Już i tak wystarczy kopcia z tych tysięcy zniczy - ciekawe czy Unia każe Polsce dopłacić za nadprogramową emisję CO2. W ucho wsadziłem sobie słuchawkę podłączoną do radia w telefonie, żeby wiedzieć, czy tumna już jedzie czy nie jedzie. Zatrzymałem się na luĽnym, płatnym parkingu opodal Arkad Kubickiego. Oczywiście hołota, której nie chciało się wydać 5 złotych na parking, pozajmowała samochodami każdy skrawek wolnego miejsca - nie ważne czy to chodnik, czy zakaz parkowania. Dziwię się, że policja nie wlepiała mandatów. Ale oni zajęci byli obstawianiem trasy konduktu pogrzebowego. Gdyby "śpiący policjanci" mogli wstać, to też by ich do tego wzięto. W Warszawie można było dzisiaj śmiało szaleć po ulicach. Ryzyko mandatu - zerowe. Spod Arkad Kubickiego wjechaliśmy schodami ruchomymi na Krakowskie Przemieście. Tam już mocno okurwiały tłum, ciasno oblepiający chodniki i liczne ekipy lelewizyjne z kamerzystami na rozmaitych podnośnikach i platformach. Samolot ze zwłokami prezydenta jeszcze nie wylądował. Poszliśmy więc na Senatorską - tłum trochę mniejszy, ale równie okurwiały. Po drodze podziwiamy przy Miodowej ławkę grającą utwór Chopina. Aż strach usiąść. Poza tym czy wypada usiąść tyłkiem na mazurku albo nokturnie? Ale nie siadamy - idziemy dalej. Trumna jest już na płycie lotniska i trwa krótka msza. Wszędzie handlarze akcesoriami funeralnymi i propagandowymi. Na każdym rogu ulicy, przez nikogo nie niepokojeni, sprzedają znicze, kwiaty, flagi i bandery polskie. Takiego zarobku to nawet na Wszystkich Świętych nie będą mieli. Ale cóż - skoro jest popyt, napędzany masową histerią to jest i podaż. Z Senatorskiej poszliśmy do Ogrodu Saskiego - tam już spokojniej i normalniej, ale cała Marszałkowska obstawiona przez wygłodniałą sensacji gawiedĽ. Nawet nie próbowałem zająć jakiejś strategicznej pozycji. Poszliśmy na Pl. Piłsudskiego, stamtąd na Miodową i chodu na parking. Trumna jedzie z lotniska. Stwierdziliśmy, że wszystko i tak zobaczymy w telewizji, a jak ten okurwiały tłum ruszy do samochodów - to nie wyjedziemy ze Starego Miasta do wieczora. Gdy przyjechaliśmy opustoszałymi ulicami do domu i włączyliśmy telewizor - trumna jechała dopiero Senatorską. Obiecałem sobie, że to ostatni raz, kiedy zachciało mi się być uczestnikiem wielkiej chwili dla narodu polskiego.
To był dopiero pierwszy dzień żałoby, a już mnie mdli. Pragnę odrobiny normalności. A przede mną jeszcze sześć dni i sam pogrzeb, zwiastujący komplenty paraliż miasta. Kaczyński będąc prezydentem Warszawy zajmował się muzeami i pomnikami a nie remontami ulic. Dzięki temu, nie dość, że Warszawa jest totalnie rozkopana, to jeszcze swoim pogrzebem kompletnie ją zablokuje. Podobno pogrzeb ma byc w przyszłą sobotę - trzeba będzie wynieść się z miasta.

2010.04.10
No i runął rządowy samolot na smoleńskie lotnisko. Zginęli wszyscy - para prezydencka, prawie 20 posłów i senatorów, szefowie wojsk, duchowni, etatowy Piłsudski czyli aktor Janusz Zakrzeński, suwnicowa Walentynowicz i inni. W sumie 96 osób. I w ten sposób, jedną katastrofą można sparaliżować władzę w Polsce. W każdej większej korporacji jest zakaz latania całego zarządu jednym samolotem, a tymczasem w polskim wojsku nikt o takim sprytnym pomyśle nawet nie słyszał - i w ten sposób zginęli dowódzcy sił specjalnych, marynarki wojennej, szef sztabu generalnego itd. Typowo polskie.
Przyczyny katastrofy można się tylko domyślać. Najprawdopodobniej był to ośli upór Kaczyńskiego, aby wylądować blisko Katynia. Piloci, mając w pamięci awanturę, jaką Borubar rozkręcił gdy leciał do Gruzji, a pilot nie chciał lądować na lotnisku zagrożonym ostrzałem, prawdopodobnie woleli nie narażać się na utratę premii, więc próbowali wylądować w gęstej mgle, pomimo sugestii z wieży kontrolnej, aby tego nie robili. No i wylądowali - 150 metrów od pasa startowego, demolując połać lasu.
A tymczasem w Polsce rozdzwoniły się dzwony kościelne, poszarzały strony internetowe, zarządzono tydzień żałoby, pospuszczano flagi, pozamykano hipermarkety, zamknięto kina i cały naród rzucił się na kolana, rozmodlony i zawodzący. Przed Pałacem Namiestnikowskim pojawiło się morze zniczy i kwiatów, a stare dewoty, oderwane od Radia Maryja możliwością pokazania się w telewizji, wiodły prym w jękliwym odmawianiu koronki. Innymi słowy Polacy znaleĽli się w swoim żywiole. W tym, do czego zostali stworzeni przez ewolucję - w celebrowaniu swojej klęski. Dziennikarze robią co mogą, aby kontynuować rozpoczęty rano show, zapraszając do studia kogo się da. A jak już nie mają kogo zaprosić to robią sondę uliczną z "przeciętnymi Polakami".
Oczywiście już podnoszą się głosy jakim to wielkim Polakiem Lech Kaczyński był. Zapominając tych wszystkich międzynarodowych kompromitacji wynikających z jego fobii i kompleksów, jego braku decyzyjności, otaczania się posłusznymi miernotami, jego małostkowości, najgorszych notowań opinii społecznej. Okazuje się, że wystarczy roztrzaskać się w samolocie, najlepiej w pobliżu Katynia, aby w masowej świadomości awansować na wybitnego męża stanu. Typowo polskie.
Paradoksalnie ten incydent może spowodować zbliżenie pomiędzy Rosją a Polską. Ciekawie, a raczej sprytnie, zachowała się Litwa - z jednej strony odrzuciła prawo polskiej mniejszości do zapisywania swoich nazwisk po polsku, a z drugiej - ogłosili trzydniową żałobę narodową. Wiedzą, że takim gestem łatwo Polaków udobruchać. Merkel i Putin, na wieść o katastrofie, z pewnością odetchnęli z ulgą i ze skrywaną radością kupią najbardziej wypasione wieńce. A tymczasem Brazylia ogłosiła trzydniową żałobę narodową.
Jak każda katastrofa lotnicza, wydarzenie to jest smutne i przerażające, bo uzmysławia, że i my możemy umrzeć w najmniej oczekiwanym momencie życia. To taki współczesny "dance macabre" - czy jesteś prezydentem czy robotnikiem budowlanym - śmierć jest nieuniknona, a jej godzina nieznana. Mors certa, hora incerta.
Takie wydarzenia wyrywają nas ze złudnego kokonu poczucia bezpieczeństwa. Jeśli spadł prezydencki samolot i nikt na to nic nie może poradzić, to równie dobrze może spaść na nas meteoryt, który obróci w proch całe miasto i też nikt nic na to nie poradzi.

2010.04.08
No i mamy trzy, jakże ważne, doniesienia z końca pierwszej dekady XXI wieku. Jakże mentalnie podobne do siebie:
1. ekshumowano zwłoki Jerzego Popiełuszki, pobrano trochę kości jako relikwie po czym ciało z powrotem zakopano;
2. w Arabii Saudyjskiej skazano na karę śmierci Libańczyka, który w swoim kraju prowadził w telewizji program o wróżeniu - ludzie do niego dzwonili, a on im wróżył; niestety, przyjechał do Arabii Saudyjskiej, a tu go schwytano i wytoczono mu proces o czarną magię, bo wróżył; na razie jeszcze łba mu nie ucieli, ale wszystko jest na jak najlepszej drodze ku temu;
3. w Watykanie rozgorzał spór o piąty dogmat maryjny pod tytułem "Maryja duchową matką całej ludzkości, jej orędowniczką i współodkupicielką"; trwają spekulacje czy papież ogłosi ten dogmat czy nie. Ciekawe, czy Maryja, jeśli w ogóle istniała, znała przynajmniej takie słowo (oczywiście po aramejsku) jak "współodkupicielka".
Dwudziesty pierwszy wiek. Kto by pomyślał... Te newsy są jak z kosmosu. Gdybym był kosmitą i je przeczytał, to albo bym uciekł z tej planety albo bym ją zniszczył, jako siedlisko niebezpiecznych szaleńców.

W Wielkanoc pojechałem na wycieczkę. Do Kazimierza, tego nad Wisłą. Gdybym nie miał pieniędzy - nic bym nie zobaczył i nigdzie bym nie wszedł. Parking - 10 złotych. Wejście na górę z trzema krzyżami - złotówka od łebka. Nawet paragon fiskalny dostałem, a jakże. Nieciekawe ruiny zamku - 3 złote od łebka. Zasponsorowano mnie. Inaczej bym tam nie wszedł, bo szkoda mi było tych trzech złotych aby obejrzeć z bliska kupę gruzu i jakiegoś obrzępałę robiącego za kata. Skąd tam kat? No bo jest tam muzeum tortur. Na pomysł założenia muzeum "Tańca z gwiazadmi" jeszcze nie wpadli. Zwiedzanie oczywiście płatne. Darowałem sobie. No i kazimierzowski hit - kogut z ciasta - 10 złotych. Za kawał byle jak wypieczonego ciasta z paroma starymi rodzynkami (wcale bym się nie zdziwił, gdyby te koguty sprowadzano z Chin) - 10 złotych. Na szczęście ładna pogoda była za darmo. Póki co.

2010.03.11
No i w Holandii zostanie prawdopodobnie uchwalone prawo, że każdy kto ukończy 70 rok życia, może się poddać eutanazji. I się w Polsce zaczęło. Natychmiast wypełzły zewsząd prawicowo-oszołomsko-klerykalne kmioty, które grzmią, że to kolejny krok ku cywilizacji śmierci, że będą nadużycia i w ogóle. A w sumie co w tym złego? Z biologicznego punktu widzenia człowiek po odchowaniu potomstwa powinien umrzeć. Życie po 40 roku życia jest życiem na kredyt, coraz częściej wspomaganym lekami. Kiedyś średnia długość życia wynosiła 40 lat i nikt nie trąbił, że to apokalipsa i świat się kończy. Bo taka była norma i wszyscy to akceptowali. Dzięki zdobyczom nauki i techniki wydłużyliśmy sobie ponaddwukrotnie życie i w ten sposób stworzyliśmy problemy z nowotworami (z których większość rozwija się po 40 roku życia), chorobami neurodegeneracyjnymi (parkinsonizm, starcze otępienie), gigantycznymi nakładami na refundację leków i opiekę zdrowotną, brakiem pieniędzy na emerytury itd.
W internetowych dyskusjach padają śmieszne argumenty - że przyjdzie islam i on zabroni eutanazji. A tymczasem w Albanii eutanazja jest legalna od 1999 roku (pierwszy kraj europejski, który ją zalegalizował, chociaż mało kto o tym wie), a 64% ludności deklaruje się jako muzułmanie. Inny argument - że będzie to pole do nadużyć. Pewnie będzie. Wszystko może być polem do nadużyć. To zależy tylko od ludzi. A pracownicy pogotowia, którzy uśmiercali ludzi dla kilkuset złotych? Czy to nie jest bardziej przerażające niż dobrowolna chęć zakończenia bolesnej i nużącej egzystencji? Najbardziej radykalni w prawicowych poglądach są ci, którzy niewiele w życiu widzieli i przeżyli. Jak to zwykle w naszym kraju - ślepcy dyskutują o kolorach. A może zrobić sondę wśród 70-latków, co oni sądzą o Holenderskim pomyśle? Dlaczego by nie zrobić referendum dla starszych ludzi - niech oni zadecydują czy chcą mieć taką alternatywę, a niech nie decyduje o tym skompromitowany kler i prawicowe oszołomy. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znać umiar.

Ohydne zwały śniegu wreszcie topnieją w ekspresowym tempie, pozostawiając po sobie ohydne zwały miejskiego kurzu, śmieci i psiego gówna. Ohyda.

2010.02.23
No i niewiele się pomyliłem w prognozowaniu głupoty massmediów. Po czadzie przyszedł czas na sople, jako zabójcę. Tym razem media orzchciły je "lodowymi strzałami śmierci". Na to nie wpadłem. Jestem kompletnie bez polotu.

Ohydne zwały śniegu wreszcie topnieją w ekspresowym tempie, pozostawiając po sobie ohydne zwały miejskiego kurzu, śmieci i psiego gówna. Ohyda.

Wyszperana ciekawostka - Haren/Maczków. Haren to miasteczko w Dolnej Saksonii, które zostało zdobyte podczas II Wojny Światowej przez wojska gen. Maczka. Po zdobyciu miasta, ludność niemiecką wysiedlono, a do miasta ściągnięto 5000 Polaków z okolicznych obozów jenieckich i koncentracyjnych czy też tych, którzy poracowali jako robotnicy przymusowi. Miasteczko miało swoje władze, pocztę i wszelkie inne instytucje samorządowe. Istniało do roku 1948, kiedy Polacy zdecydowali się wrócić do Polski albo udać na emigrację. Więcej na ten temat w Wikipedii.

2010.02.12
No i zapłoną stosy w Wielkiej Brytanii. Ale nie z czarownicami lecz z hinduistami, którzy (a właściwie - który) stoczyli sądową batalię o możliwość kremacji swoich zwłok pod chmurką, a nie w krematorium. No i sąd im uległ. Oczywiście nie będą się spalać gdzie popadnie, lecz w miejscach wyznaczonych przez władze miejskie. Mogą teraz zaśpiewać tak jak Kazik - "Ja spalam się...".

Zdaje się, że dzisiaj zaczynają się jakieśtam Igrzyska Zimowe w Vancouver. Who cares? Komu to obecnie służy? Wojny toczą się jak toczyły a igrzyska są wyłącznie dla zawodowców-cyborgów a nie dla amatorów. Pic na wodę...

W Warszawie jakiś bandzior zadĽgał nożem policjanta, gdy ten usiłował mu przeszkodzić w demolowaniu środków komunikacji miejskiej. Pech policjanta polegał na tym, że za bardzo uwierzył w moc prawa, a za słabo w ludzką skłonność do bezinteresownego mordowania bliĽnich. Policjant był wprawdzie po cywilu i na urlopie, ale zainterweniował - co jest w tych tchórzliwych czasach rzadkie, i za to mu, pośmiertnie, chwała. Mamy bohatera, mamy złoczyńcę (któremu w więzieniu z pewnością nieĽle tyłek nagwintują) ale obserwuję, że zaczęła się jakaś apoteoza zabitego. Jakieś felietony, wywiady jak to dla córeczek urządzał pokój, jak to koledzy go kochali i w ogóle świat bez niego stał się uboższy, Borubar nada order, dostanie awans a Słońce stanie w miejscu. Szkoda że jeszcze nie dostanie pośmiertnie nagrody pieniężnej. Czemu to ma służyć? Taki typowo amerykański ekshibicjonizm uczuciowy plus puste gesty. Czemu go nie doceniali za życia? Czemu za życia nie dostał awansu ani orderu od Irasiada? Za chwilę będzie to trąciło żenującym patosem i postać odważnego człowieka zostanie zmielona przez media, a to co w tej sprawie najważniejsze trafi na dalsze tło.
My, Polacy, uwielbiamy tylko martwych bohaterów, bo żywych obrzucamy błotem.

No proszę - w "Caritasie" też są przekręty. W TYM "Caritasie" którego zbożną działalność przeciwstawiano "bezproduktywnym" finałom WOŚP. A tymczasem caritasowcy kupują sami od siebie za bezcen domy i ziemię, które ludzie im przepisują w celach charytatywnych. Okazuje się, że ci pracownicy kupują te posiadłości z łaski, bo one i tak niewiele warte. I w zasadzie to powinni im dopłacać do tego interesu. Biedactwa. Ciekawe co na to krzykacze-oponenci Owsiaka. No, jakby taka historia dotyczyła Owsiaka, to w kościołach przeczytano by w niedzielę list biskupi na ten temat.

2010.02.08
No i byłem wczoraj w kinie. W sumie nic nadzwyczajnego, aczkolwiek film bardzo zacny. Salka niewielka, jak na multikino. Czułem się trochę nieswojo, bo jako jedna z nielicznych osób nic nie żarłem ani nie chłeptałem. Nie zaopatrzyłem się w prażoną kukurydzę w papierowym pojemniku o rozmiarach małego kosza na śmieci ani w litrowy kubas napoju gazowanego, ani w michę pełną nachos ze śmierdzącymi sosami. Byłem absolutnie nieprzygotowany do seansu filmowego. Po prostu - burak. Po seansie, brodząc po kostki w rozsypanym pop-cornie, prześmierdnięty dusznym smrodem smażonego oleju i kukurydzy, udałem się do wyjścia. Następnym razem wezmę ze sobą pęto mocno czosnkowanej kiełbasy i słoik z musztardą, albo menażkę z grochówką.

2010.02.01
No i cichy zabójca znowu zaatakował... Co za dziennikarz debil (w zasadzie to synonimy) wymyślił określenie "cichy zabójca" dla tlenku węgla? Równie dobrze można tak nazwać muchomora sromotnikowego. Czego to się nie wymyśli, aby tylko sprzedać newsa. Może niedługo pojawią się takie tytuły jak "zabójczy żelazny koń" gdy ktoś wpadnie pod pociąg, albo "ta śmierć przyszła z nieba", gdy komuś spadnie na łeb cegła. Niedługo będą roztopy, a z nimi pojawią się sople. Ponieważ sople są przezroczyste, to będzie można je śmiało nazwać "niewidzialnymi zabójcami". I tak od nowa...

2010.01.29
No i stało się - Donaldu Tusku nie będzie startował na prezydenta. Zamiast niego ruszyli do boju Komorowski - moim zdaniem poważny kandydat, i Radosław Sikorski - moim zdaniem niepoważny kandydat - po pierwsze za młody, a po drugie - który Polak będzie głosował na kogoś, kogo żona ma na nazwisko Applebaum? Toż to jeszcze gorsze niż dziadek w Wehrmachcie...

Naukowcy biją się w piersi za swoje katastoficzne wizje ocieplenia Ziemi, a tymczasem zima szaleje na całego. Być może winne jest temu Słońce, które zgodnie ze swoim jedenastoletnim cyklem, powinno wchodzić w jego maksimum, a tymczasem jest bardzo spokojne - bez ani jednej plamy. Nie wykluczone, że czeka nas szereg znacznie chłodniejszych lat.

Naukowcy przewidują, że około 2050 roku zostaną zalegalizowane małżeństwa pomiędzy człowiekiem i androidem. Niewykluczone. Już teraz można spotkać takich, którzy wolą znajomość z jakąś maszyna niż z człowiekiem. A może wtedy będą możliwe nawet małżeństwa pomiędzy człowiekem a neandertalczykiem? Podobno udało się w dużej częsci zrekonstruować genom neandertalczyka, więc co stoi na przeszkodzie, aby powołać go do życia? Może stworzymy gatunek "podludzi", których będziemy wykorzystywać do ciężkich prac albo jako żołnierzy? Pojawią się nowi abolicjoniści itd.

2010.01.12
No i zima w pełni. Półmetrowe zaspy, pochmurne niebo, zamarznięte akumulatory, opóĽnienia pociągów, problemy z parkowaniem i przedzieraniem się przez wąskie, nieodśnieżone uliczki. A wszystko przez ten efekt cieplarniany...

Dzisiaj widziałem jak gołąb gruchał do gołębicy. Ciekawe, czy w zimie te latające szczury też się parzą? Jeśli tak, to gdzie wysiadują jaja? W rurach ciepłowniczych? A może spotkałem gołębia-zboczeńca? Nażarł się chleba, które otępiałe staruszki-gołębiofilki rozsypują na zaśnieżonych trawnikach i roznosi go chęć prokreacji, mimo śniegu.

Dwa dni temu był XVIII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zwykle pobito rekord w zbiórce pieniędzy (około 40 mln złotych) i jak zwykle w polskim piekiełku - kilku zakompleksionym publicystom i środowisku "stuprocentowych Polaków-katolików" się to nie podobało. Bo kosztowne, bo w zimie, bo "róbta co chceta", bo Owsiak to prostak i despota dyktujący warunki szpitalom, bo każdy głupi potrafi założyć fundację i potem z niej żyć dostatnio, bo "Caritas" zebrał więcej bez takiego rozgłosu itd. A gówno mnie to obchodzi! Ja tam Owsiaka nie ubóstwiam, ale cenię za bezkompromisowość i za zaufanie, jakie potrafi wzbudzić w ludziach. Dobrze, że jest ktoś, komu jeszcze ludzie ufają w tym massmedialnym syfie.

2010.01.06
No i mamy "Trzech Króli" w nowym roku. Zobaczymy co królowie nam przyniosą tym razem. Kadzidła jest aż nadto, mirry nie potrzeba, nie wspominając o tym, że miru też w tym roku nie będzie na świecie. Iran, Jemen - kto tam jeszcze w kolejce? Może Wenezuela? Za to złota trochę by się przydało. Co nas czeka w tym roku? Naukowcy znowu odkryją jakieś planety w dalekim kosmosie, politycy będa się żarli, muzycy napiszą nowe przeboje, filmowcy nakręca kolejne sto kasowych filmów, których głównym bohaterem będzie przemoc, kilku muzułmańskich idiotów wysadzi się w powietrze, tu wojenka, tam wojenka i tak do grudnia...
A propos wątku religijnego - w Świnoujściu jeden z mieszkańcow złożył pozew do sądu o zdjęcie krzyży w urzędzie miejskim. Brawo. Rodzi się świadomość obywatelska.

Zabawna historia z Bydgoszczy - do tamtejszej wojewódzkiej komendy policji przyszedł pan i grzecznie powiedział, że chce zgłosić skargę w związku ze zniszczeniem mienia. W sumie nic dziwnego, ale pan powiedział, że chce to zrobić w imieniu policji, po czym wyjął młotek i stłukł nim szklane drzwi wejściowe do komendy.

Kilka dni temu, w "Wyborczej" ukazał się bardzo ciekawy artykuł o postepującej islamizacji Europy, co moim zdaniem jest głównym zagrożeniem XXI wieku. Europa powinna kompletnie się zamknąć na islamskich imigrantów.
Patrząc na ulice państw zachodnich, gdzie aż się roi od Saracenów, zaczynam się cieszyć, że w latach, gdy kraje te się bogaciły i ściągały tanią siłę roboczą, w Polsce była komuna i nikt tu nie chciał przyjeżdżać, oprócz nielicznych "bratnich" działaczy z trzeciego świata. Dzięki temu nie mamy takiego problemu i zagrożenie wydaje się mniejsze. Jedna z nielicznych korzyści istnienia komuny.

A propos Saracenów - dwa dni temu, w Dubaju, otwarto oficjalnie najwyższy budynek świata - 818-metrowy hotel Burdż Kalifa (Burj Khalifa).

2009

2009.12.14
No i spadł wreszcie śnieg. Niewiele, ale zawsze. A tymczasem boski Slivio Berlusconi dostał w gębę metalową miniaturką mediolańskiej katedry. Powinien to potraktować jako znak od opatrzności - nawet anielska cierpliwość ma swoje granice. Poza tym będzie miał pretekst do kolejnego liftingu.

W drodze do i z pracy słucham sobie starych nagrań audycji "Nie tylko dla orłów". Oprócz tego, że nawet po 20 latach są niezmiennie śmieszne, uderzyło mnie jeszcze jedno. Większość z tych audycji była tworzona w latach, kiedy jeszcze działała państwowa cenzura. A tymczasem audycje te ociekają wprost seksem, brutalnością (pomysłowy gajowy Bob) czy polityczną niepoprawnością (czarny jak smoła służący Walczak, pan Henio, Gandalf). A mimo to są uroczo prześmieszne. W obecnych czasach z pewnością nikt by nie puścił tych audycji w radio. Bo byłyby niepoprawne politycznie. Obecnie funkcjonuje chora autocenzura w mass-mediach, która nie puszcza "niepoprawnych" rzeczy na antenę. Co ciekawsze - gdy programy były "brutalniejsze w treści" - na uliach bylo bezpiecznie. Obecnie, gdy dostajemy szarą papkę kierowaną do szerokiego odbiorcy, ugrzecznioną i poprawnie wygładzoną, tak aby nie naruszała niczyjej godności - na ulicę strach wyjść.

Tradycyjnie, jak co roku o tej porze, w centrach handlowych zaczyna się zjawisko nazywane "okurwiałym tłumem". Czas na orgię konsumencką i żniwa handlarzy, którzy windują ceny nieprawdopodobnie. Dlatego lepiej było kupić prezenty w listopadzie i przez internet.

2009.12.01
No i mamy grudzień. Temperatura - dziesięć na plusie. Jeśli o mnie chodzi - to globalne ocieplenie jest ok. Mimo, że niektórzy "ekolodzy" mają na tym punkcie fioła, czyli cierpią na globalne ocipienie. Aczkolwiek media straszą już Polaków wirusem Zachodniego Nilu (że to niby przez ocieplenie komary zaczną nam go wkłuwać). Jeśli nie pokonał nas wirus RWPG to i Zachodniemu Nilowi damy radę.

A tymczasem epidemii świńskiej gryopy jak nie było tak nie ma. I co te biedne dzienniki telewizyjne będa pokazywać? Nie ma stosów na których pali się zwłoki zmarłych, nie ma wyludnionych ulic ani osieroconych dzieci po nich się błąkających. Jak pismaki tylko się dowiedzą, że ktoś umarł z powodu grypy to mało się nie zesrają ze szczęścia, że mogą o tym napisać sensacyjnego newsa. Lipa, a nie grypa.

Dzisiaj jest pierwszy dzień wejścia w życie kostytucji Unii Europejskiej. Mamy jakiegoś unijnego prezydenta i jakiegoś unijnego ministra spraw zagranicznych, ale chyba nikt nie wie jak się nazywają. Powyciągali ich z jakichś zapadłych wsi gdzieś z Belgii i Łotwy czy jakoś tak...

Byłbym zapomniał - Szwajcarzy uratowali honor Europy. W referendum zdecydowali, że nie wolno w Szwajcarii budować meczetów. Niestety, to tylko wynik referendum, a zapewne politycznie poprawny rząd szwajcarski pod presją oszołomsko-zielonych liberałów z rozmaitych Amnesty International i innych takich, nie uchwali żadnego prawa z tym związnego. No i jeszcze strach przed bojkotem czekolady i zegarków w krajach arabskich (sądze, że na wyrost - bo co będą żreć zamiast czekolady - kozie mleko wymieszane z piachem?). Jeszcze będzie Europa żałować, że nie wzięła przykładu ze Szwajcarii. Podejrzewam, że niejeden rząd po cichu przyklaskuje temu pomyslowi, ale nigdy w życiu nie odważy się na taki krok. Liberalizm i polityczna poprawność nas zgubią.

2009.11.26
No i Pierwszy Murzyn Ameryki dał do pieca. Jak przystało na laureata pokojowej nagrody Nobla przystało, odmówił podpisania przez USA konwencji o nieużywaniu min lądowych. Nagroda - nagrodą, a wojny trzeba wygrywać, nieprawdaż?

Dania wystąpiła z ciekawym pomysłem jak zwalczać efekt cieplarniany - przez stosowanie antykoncepcji. Proste. Mniej ludzi - mniej dwutlenku węgla. Dotyczy to zwłaszcza krajów trzeciego świata, gdzie mnożą się na potęgę. Ale w Polsce to pewnie nie przejdzie. Nie dość, że Unia Europejska wyciąga swe sekate łapska do krzyży na ścianach to teraz zepsuta Dania proponuje, aby było mniej katolików. Wszak kondom - to grzech. Paczka grzechów kosztuje około 5 zł. Jak na grzechy to dość tanio. Aczkolwiek większość grzechów i tak nie wymaga specjalnych nakładów finansowych. W zasadzie "grzech" to całkiem sympatyczna nazwa dla prezerwatyw. "Paczkę Grzechów poproszę". Może warto by ją zastrzec jako znak towarowy?

A tymczasem naukowcy skądśtam wymyślili elastyczny wyświetlacz LED, który można nosić jak tatuaż - wszczepiony pod skórę. Można go włączać lub wyłączać. Oczywiście juz jest tysiąc pomysłów, w jaki sposób go wykorzystac - od medycyny po reklamę. Może za kilka lat będzie taki zawód - ruchoma reklama. Delikwentowi będą się wyświetlały reklamy np. na czole, a on będzie kasował za to pieniądze. Może być tylko problem z reklamami papieru toaletowego albo podpasek, bo raczej trudno wymagać, aby żywa reklama chodziła z gołym tyłkiem, na którym będzie wyświetlała sobie to i owo. Zwłascza w zimie. Jeszcze "wilka" dostanie.

2009.11.10
No i kolejny afront dla Borubara. Wczoraj Wałęsa w Berlinie, podczas hucznych obchodów dwudziestej rocznicy obalenia Muru Berlińskiego, popchnął pierwszą kostkę gigantycznego domina, które przerwacając się przez kilka kilometrów, symbolizowało upadek muru. A Borubara tam nie było. Pewnie siedział wściekły przed telewizorem i bełkotał coś do ochroniarzy, popijając Martini Dry.

We Włoszech zmniejszono wyrok więzienia nożownikowi, który zabił człowieka w bójce. Wyrok mu zmniejszono, bo adwokat pokazał sądowi ekspertyzę, że skazany ma bałagan w genotypie, co wpływa na zwiększoną agresję - czyli jest bidulek, chory i należy mu się taryfa ulgowa. Super. Teraz każdy morderca będzie twierdził, że to wszystko przez te jego cholerne geny, które kazały mu zamordować. Bo gdyby miał normalny genotyp, to by sie tylko z ofiara pokłócił, no ostatecznie - by ją spoliczkował, ale przez geny musiał wpakować interlokutorowi sześć kul w kresomózgowie.I w związku z tym prosi o uniewinnienie. Natural Born Killers.

Mądre mądrale obliczyły, że aby przeciwdziałać efektowi cieplarnianemu (czy komuś jest dzisiaj za gorąco?), trzeba będzie wyłożyć w najbliższych latach biliony dolarów. To przecież absurd. Czy nie byłoby lepiej, aby te pieniądze przeznaczyć na rozwój technologii, które by nam umożliwiły eksplorację i eksploatację innych planet? Jeśli "zużyjemy" Ziemię to przeniesiemy się gdzie indziej. Tak było od początku ludzkiej rasy - gdy ludzie wyjałowili ziemię, na której bytowali - przenosili sie gdzie indziej.

2009.11.09
No i zakompleksieni Litwini nie zgodzili się, żeby nazwiska mniejszości polskiej zapisywać w polskim brzmieniu lecz w mutacji litewskiej. Mniejsza o to czy to łatwe technicznie czy nie (a w zasadzie dlaczego my nie piszemy Łudi Allen, Majkel Dżekson albo Żą Gabę?). Problem jest głębszy. Jeśli Litwea nie dotrzymuje słowa w tak błahej sprawie, to czy można liczyć na nich w przyszłości? Oczywiście, że nie. Zawsze bali się i nie lubili Polaków. Jeden z narodów najbardziej kolaborujących z Niemcami w czasie II Wojny Światowej, mający na rękach litry żydowskiej krwii i trochę polskiej. A teraz siedzą na tym swoim kawałeczku ziemi, z czego przynajmniej 1/3 to dawne ziemie polskie i trzęsą się ze strachu przed wszystkimi. A Borubar widzi w nich strategicznego partnera. Śmiechu warte.

Pod koniec zeszłego tygodnia w mediach powstała jakaś fikcyjna afera ze szczepionkami przeciwko świńskiej grypie. Ministerka zdrowia powiedziała, że rząd nie zamówi niesprawdzonych szczepionek, a opozycja podniosła larum, że rząd nie dba o zdrowie obywateli. A wszystkiemu oczywiście winne pazerne koncerny farmaceutyczne, które podobno oświadczyły, że nie biorą na siebie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepionki. I już żurnaliści-ignoranci mają o czym pisać. A gdyby jeden z drugim dureń zapoznał się z prawem farmaceutycznym, to by wiedział, że jeśli szczepionka została dopuszczona do obrotu w Polsce, to znaczy, że spełniała wszystkie surowe wymogi, obowiązujące podczas otrzymania takiego zezwolenia. Po to zatrudnia się sztab kiepsko opłacanych fachowców w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, aby ci rozważyli wszelkie za i przeciw, zanim lek zostanie wprowadzony na polski rynek. A jeśli chodzi o problemy z odpowiedzialnością za skutki uboczne - prawo mówi jasno, że podmiot odpowiedzialny (jak sama nazwa wskazuje) odpowiada za bezpieczeństwo leku. Co więcej - każda szanująca się firma farmaceutyczna posiada specjalne rezerwy finansowe, przeznaczone na ewentualne roszczenia konsumentów lub użytkowników ich produktów. Jeśli firma farmaceutyczna twierdzi, że nie bierze odpowiedzialności za swój produkt, to się go nie rejestruje i tyle. Ale co głupi nie przeczyta - to zmyśli, a przeciętny Polak nie wie czy się ma szczepić, czy nie szczepić. Zawsze łatwiej kupić na Allegro maseczkę za 10 zł (tak, tak, ceny fizeliny skoczyły drastycznie - okazja dla giełdowych inwestorów). A i ja widziałem paru nawiedzonych, którzy łazili w nich po mieście.

Pierwszy Murzyn USA ma nielichy zgryz. Bo jeśli będzie musiał skazać na śmierć islamskiego oszołoma, który zabił 13 żołnierzy w bazie wojskowej, to chyba odda tego pokojowego Nobla. No bo jak to? Pokojowy Nobel i podpis pod karą śmierci? Trzeba trzymać fason. A swoją drogą trzeba być kompletnym idiotą, żeby do armii amerykańskiej, znienawidzonej przez chyba wszystkie kraje arabskie, przyjmować muzułmanów. Przecież to "piąta kolumna". Naczyta się taki Koranu, który jest najbardziej pokojową księgą najbardziej pokojowej religi świata i potem idzie mordować kumpli. Mądry Amerykanin po szkodzie... Jeszcze jeden absurd związany z tym zdarzeniem - postrzelili tego islamistę i zamiast go dobić - to go teraz leczą. A gdy wyleczą - zabiją zastrzykiem albo dostanie dożywocie i w dobrym zdrowiu umrze w więzieniu. Kompletna paranoja.

2009.11.05
No i Ruskie dogadali się z Finami i Szwedami w sprawie rury gazowej na dnie Bałtyku. Finów postraszyli cłami na eksport swojego drewna, co wpłynęłoby na gospodarkę Finlandii; Szwedom, którzy obecnie przewodniczą Unii, zależy na szczycie Unia-Rosja, więc też nie protestowali. Pragmatyczni Duńczycy, zamiast kopać się z koniem, będą dostawać kasę za to, że rurociąg leży w ich strefie ekonomicznej, a głupie Polaczki nie zobaczą ani złotówki i zostaną ze swoją dumą w kieszeni. Ale za to byli solidarni z Ukrainą, która i tak ma Polskę głęboko w d.... Był to kolejny polski dyplomatyczno-gospodarczy majstersztyk.

A tymczasem Europejski Trybunał Praw Człowieka w Sztrasburgu nakazał zdjęcie krzyży ze ścian w jednej z państwowych szkół we Włoszech. Oczywiście zaraz świętojebliwe oszołomy podniosły rwetes, że to skandal i sprzeniewierzenie się kulturze europejskiej. Mam nadzieję, że decyzja Trubynału będzie miała wpływ na zjawisko "krzyżowania" obiektów publicznych również w Polsce. Jeżeli Konstytucja mówi wyraĽnie o rozdziale państwa od Kościoła, to niech tak będzie. Jeżeli nie dotrzymuje się prawa w tak prostej i oczywistej sprawie, to o czym tu mowić? Jak przeciętny obywatel może mieć poszanowanie dla prawa, gdy widzi coś takiego? Argument, że krzyże to nasze dziedzictwo kulturowe jest śmieszny. Przed chrześcijaństwem nasi praojcowie wierzyli w Peruna, Światowida i innych Swarogów. Więc dlaczego obok krzyża nie postawić w każdym gmachu publicznym posągu Światowida? Przecież to też część naszego dziedzictwa kulturowego.

2009.10.14
No i spadł śnieg w mieście. Dość wcześnie w tym roku. A podobno klimat się ociepla. Zaczynają się żniwa dla warsztatów oponiarskich. Warsztaty te, jak rolnicy w ciepłych krajach na żyznych glebach - mają żniwa dwa razy w roku.

2009.10.09
No i nawet Nagroda Nobla zeszła na psy. Dostał ją pokojowy Murzyn. I wszystko się zgadza, bo pies rodziny Poszepszyńskich nazywał się Murzyn i mieszkał w pokoju. A poważnie pisząc, po raz pierwszy Pokojową Nagrodę Nobla otrzymała osoba, która jeszcze niczego nie zrobiła dla pokoju na świecie, a co więcej - prowadzi wojnę na Bliskim Wschodzie. Chyba Komitet Noblowski zupełnie już stetryczał. Jest tylu dysydentów w wielu niedemokratycznych krajach, którzy od lat ryzykują życie walcząc z rozmaitymi reżimami, ale nie mogą liczyć na uhonorowanie swoich wysiłków. Żeby nie narażać się Chinom czy innym Iranom, lepiej było dać parę groszy i metalowy krążek Pierwszemu Murzynowi USA. Ta decyzja to "syf i zgnilizna" jak śpiewał niegdyś Dr. Huckenbush.

Dzień wcześniej, doktor Lubicz dowiedziawszy się, że dzisiaj Pierwszy Murzyn USA dostanie Nobla, urżnął się w trupa (spirytusem do nacierań, oczywiście) i wsiadł do samochodu. Dzięki temu do jednego ze szpitali trafiła świeża pacjentka, a doktor Lubicz będzie poruszał się per pedes, przynajmniej do czasu Euro 2012, o ile dostanie wyrok w zawiasach. "Bożesz Ty mój!"

2009.10.07
No i mamy cud. Parę dni temu w kościele w Sokółce pszenny placuszek zamienił się w kawałek mięśnia sercowego. No cud. Ale to obiecujący cud. W kraju, gdzie dzięki Ziobrze transplantologia legła w gruzach, bardzo przyda się zjawisko przemiany pieczywa w rozmaite narządy.

2009.09.28
No i zatrzymali Romana Polańskiego w Szwajcarii, na wniosek USA, gdzie jest ścigany za stosunek z nieletnią (w czasach, kiedy jeszcze mógł). Sprawa ciekawa, bo dzieli opinię publiczną. Z jednej strony mamy wybitnego polskiego reżysera, światowego formatu, podziwianego i nagradzanego wszędzie. Z drugiej - faceta, który współżył seksualnie z trzynastolatką, czyli pedofila. Ale jak zwykle sprawa nie jest czarna lub biała. Po pierwsze "ofiara" - dzisiaj już kawał baby - nie ma o to pretensji do sprawcy. Po drugie - co na alkoholowo-narkotykowej imprezie robiła trzynasolatka? Przyszła tam na korepetycje? Mamy też hipokryzję sytych i tchórzliwych Szwajcarów, którzy w obawie, żeby Żydzi nie dobrali im się do kont ofiar holokaustu, podlizali się Amerykanom. Z kolei piewcy ukarania pedofila (no i Żyda!) w Polsce - jakoś nie pieją, żeby ukarać acybiskupa Paetza za posuwanie kleryków. Hipokryzja na hipokryzji i hipokryzją pogania.

Wczoraj jakaś banda niewyżytych fizycznie kretynów, przy pomocy bufetowej, zorganizowała debilne maratony po Wisłostradzie i centrum miasta. Dzięki czemu duża część Warszawy została zablokowana i trzeba było nieĽle kombinować, aby przedostać się z jednego brzegu rzeki na drugi, nie stojąc w korkach. Wspaniała inicjatywa.

2009.09.25
No i Kościół Katolicki dostał prztyczka w nos. Sąd przyznał, że niszowy periodyk "Gość niedzielny" zniesławił kobietę, która domagała się aborcji ze względów zdrowotnych. Odmówiono jej, więc skierowała sprawę do Strassburga, gdzie wygrała. Wtedy kler napisał w tym niszowcu, że dostała pieniądze za to, że chciała zamordować dziecko. No i przegrali. Oczywiście sfrustrowany kler (coraz trudniej bezkarnie igrać w zakrystii z ministrantami, więc są sfrustrowani) musiał jakoś wyładować swoje emocje, więc napisał paszkwila. I dostali za paszkwila po nosie. Oczywiście prawicowe miernoty chcące zaistnieć medialnie, zaraz podniosły głos, że to tryum "cywilizacji śmierci" itd. Tymczasem wystarczy spojrzeć na posiedzenia Episkopatu Polski, żeby zobaczyć tryumf "cywilizacji śmierci", czyli zgrzybiałych dziadów, którym wiecznie mało kasy i wpływów, wtykających swoje starcze nosy pod kołdry Polaków. Ale coś drgnęło. Jest dobrze.

Sfrustrowani przedstawiciele kleru mogą sobie kupić najnowszego "Playboya", gdzie niewiele wiedząca o życiu, a mająca zawsze dużo do powiedzenia Anna Mucha pokazała goły tyłek i brak talii, w dość przeciętnej sesji zdjęciowej, trącącej porno. Zdjęcia te potwierdzają stare powiedzenie, że "goła kobieta zawsze zarobi, w przeciwieństwie do gołego mężczyzny".

2009.09.21
No i znów zginęli górnicy. Tym razem w kopalni "Wujek-Śląsk" z powodu zapłonu metanu. Ponad piętnastu zabitych. Jak zwykle na forach internetowych pojawiły się zaraz głupie komentarze. Jedni mówili, że to ryzyko zawodowe, a drudzy, żeby nie zazdrościć górnikom ich przywilejów, bo ci czasami marnie kończą pod ziemią. A prawda jak zwykle leży po środku.
Borubar Irasiad natychmiast skorzystał z okazji, aby zaistnieć jako ojciec narodu i niezwłocznie ogłoszono żałobę narodową - dzisiaj i jutro. Jest to kolejny nieoceniony wkład Borubara w deprecjację zjawiska żałoby narodowej. Szczęśliwie, przed ogłoszeniem żałoby, Borubar zdążył jeszcze popląsać na jakichśtam dożynkach. PSL-owska nadmarioneta mu to wytknęła, więc Borubar pewnie się na nią obrazi.

Górnicy. Pupile Gierka. Trochę sami są sobie winni, że ludzie ich nie lubią. Za komuny była to grupa robotników, która miała wszystko - włącznie ze specjalnymi sklepami spożywczymi. I to w czasach, kiedy reszta społeczeństwa z reguły biedowała, więc nie było to dobrze widziane. Teraz mają dodatkowe pensje i nieuzasadnione przywileje emerytalne (Dlaczego ten co nie pracuje pod ziemią, też ma prawo nazywać się górnikiem i iść na wcześniejszą emeryturę?), co też przeciętnych ludzi wkurza. Ale przyszedł wolny rynek i prosperita się skończyła. Kompanie węglowe chcą mieć jak największe wydobycie jak najmniejszym nakładem kosztów. Więc oszczędza się na kosztownych systemach bezpieczeństwa. I tyle.

Pierwszy Murzyn Stanów Zjednoczonych powiedział, że nie przyniesienie do piaskownicy swoich zabawek i po tarczy antyrakietowej zostało tylko wspomnienie. Borubar chętnie by się na niego obraził, ale nie ma odwagi. Donek jak zwykle milczy, a gdy Pierwszy Murzyn chciał z nim pogadać - wyłączył telefon i powiedział, że to wina telefonistki. A przeciętni Polacy się cieszą, bo pomysł z tarczą był od początku poroniony.

Wyszperana ciekawostka - egzekucje w lasach turzańskich. Turza to wieś w powiecie rzeszowskim, nieopodal Trzebuski. Jesienią 1944 roku w Trzebusce NKWD zbudowało obóz jeniecki, w którym przetrzymywano podejrzanych o członkowstwo w AK i NSZ. Tam ich przesłuchiwano i z reguły skazywano na śmierć. Zbiorowych egzekucji dokonywano w lesie opodal Turzy. Ponieważ Stalin kazał oszczędzać amunicję, pragmatyczni Rosjanie mordowali skazanych wbijając im bagnet w szyję. Aby nie pochlapać sobie mundurów, najpierw owijano skazańcowi szyję kawałkiem materiału i dopiero wtedy wbijano nóż. Szacuje się, że w ten sposób zamordowano około 500 osób. Bracia Rosjanie - zawsze do usług.

2009.09.14
No i Polacy zostali Mistrzami Europy w siatkówce. Pomimo braku gwiazd w zespole, okazało się, że jednak można. W czasie mistrzostw w Turcji polski zespół wygrał wszystkie osiemnaście meczy, a w ostatnim - dziewiętnastym, zwyciężył Francuzów. Być może siatkarze nie są tak zblazowani i rozleniwieni łatwymi pieniędzmi, jak piłkarze i dlatego odnoszą fantastyczne sukcesy.

A tymczasem rolnicy proszą rząd, aby zmienić przepisy tak, aby można było sprzedawać zboże jako biopaliwo. Wtedy dostaną o 100 zł więcej za tonę. Innymi słowy - w piecach będziemy palić zbożem. Czy to nie woła o pomstę do nieba? W Europie palą w piecach zbożem, a połowa świata umiera z głodu. Nieprawdopodobne.

2009.08.31
No i radomski Air Show znowu nie miał szczęścia. Dwa lata temu zginęło dwóch pilotów z grupy "Żelazny", a w tym roku - dwóch białoruskich pilotów roztrzaskało się w myśliwcu Su-27. Piloci nie katapultowali się z obawy, żeby samolot nie spadł na tereny zabudowane. Chwała im za to. Podczas pierwszego dnia imprezy, odwołano pokazy dynamiczne ze względu na fatalną pogodę, a drugiego dnia - gdy pogoda była świetna, zaraz na początku pokazów zginęli Białorusini. I pokazy przerwano. A do Radomia przyjechało mnóstwo ludzi. Miasto było w sobotę praktycznie sparaliżowane, a w niedzielę rano, korek na "siódemce" koło Grójca, w stronę Radomia, miał długość chyba z 5 kilometrów. Szaleństwo. Ciekawe, czy ludzie tak tłumnie zjechali, bo liczyli na jakąś katastrofę? Nic się nie zmieniło od czasów walk gladiatorów. Krwawe widowisko - to jest coś!

2009.08.27
No i ekologiczna Unia Europejska pozbawiła nas tradycyjnych, żarnikowych żarowek stuwatowych. Kolejny oszołomski pomysł liberano-zielonych kretynów, subwencjonowanych przez producentów jarzeniówek. Stuwatówki jeszcze można kupić, ale za kilka dni - koniec. Nie będzie ich można sprzedawać. Nigdzie. Powstanie czarny rynek handlu stuwatówkami. Narodzą się grupy przestępcze, które będą konkurencję wykańczały młotkami - tłukąc im towar, albo donosząc o nielegalnych fabrykach stuwatówek do Ministerstwa Ochrony Środowiska. Wolfram stanie się równie niebezpiecznym metalem co pluton, a jego ceny czarnorynkowe będą niewyobrażalne.
A co komu do tego ilu watową żarówkę sobie wkręcam tu i ówdzie? Jeśli mnie stać - to dlaczego mam nie oświetlać sobie mieszkania nawet dwustuwatowymi, zakładając, że instalacja to wytrzyma? Że co? Że dwutlenek węgla, siarki i tlenki azotu, że oceany się robią coraz cieplejsze, i że właśnie ginie ostatni przedstawiciel gatunku zółtogłowego żuczka amazońskiego albo stulejki pręgowanej? A co mnie to obchodzi? Za kilkadziesiąt tysięcy lat klimat i tak się zmieni nie do poznania i bynajmniej nie z powodu żarówek stuwatowych.

Im bliżej 70-tej rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, tym bicie piany na temat "kto jest winien rozpętania drugiej wojny światowej" przybiera na sile. Ruskie mobilizują "uczonych" idiotów, którzy głoszą wszem, że to wszystko przez Polaków, a za Katyń odpowiadają Niemcy, a w ogóle to powinniśmy przeprosić za to, że w 1920 roku ich obdarta Armia Czerwona marła tysiącami na tyfus w polskich obozach jenieckich (jakbyśmy to my rozpoczęli wojnę polsko-bolszewicką) i za najazd Polaków na Moskwę w XVII wieku. Natomiast u nas IPN obliczył wreszcie ilu Polakow zginęło z powodu wojny i okazało się że o milion mniej niż zawsze podawano. Milion gdzieś się zawieruszył.
A tymczasem Pierwszy Murzyn Stanów Zjednoczonych ma gdzieś krzykaczy z Europy Środkowej i na obchody 70-tej rocznicy zamierza wysłać paru parlamentarzystów, a najlepiej jakby przyleciało kilka meksykańskich sprzątaczek z Kapitolu. Wtedy ranga delegacji będzie adekwatna do imprezy - wszak Wielka Wojna Patriotyczna dla Amerykanów rozpoczęła się w grudniu 1941 roku, wiec co ich obchodzi jakiś rok 1939? Gdy u nas rozbudowywano obóz w Oświęcimiu, oni sobie tańczyli Charlestona.

2009.08.26
No i Ruskim ciężko przełknąć informację, którą zamieściła jedna (jeśli nie jedyna odważna) z ich gazet, że ZSRR przystąpiło do II Wojny Światowej nie w 1941 roku, ale w 1939, po stronie Trzeciej Rzeszy. Oj, ciężko to przełknąć. Z drugiej strony Polacy też nie mają czym się chwalić, jeśli przypomnimy sobie zajęcie Zaolzia po aneksji Czechosłowacji przez Niemcy. Wprawdzie było to rezultatem niesprawiedliwego podziału tego terenu na Konferencji w Spa (Czechosłowacja wykorzystała wtedy atak Sowietów na Polskę, żeby uzyskać pewne ustępstwa, a nawet poełniała zbrodnie wojenne na Zaolziu na polskich żołnierzach; a nawet nie zgodziła się na przepuszczanie pociągów z bronią do Polski, gdy ta walczyła z Sowietami). Rząd Czechosłowacki zgodził się w 1938 roku na oddanie tych terenów Polsce, lecz atmosfera, która temu towarzyszyła, nie była zbyt fortunna do tego typu działań. Polska mogła być postrzegana jako sojusznik Niemiec, a tymczasem zrobiła dokładnie to samo, co Czesi w 1920 roku - wykorzystała niekorzystną sytuację polityczną w celu osiągnięcia swoich korzyści.

Według jednego z sondaży, najbardziej "znielubianymi" politykami są Borubar Irasiad i jego brat. Dziwne - jak można nie lubić tych maluszków, którzy mają wszelkie cechy osobowości socjopatycznej?

2009.08.14
No i MEN szykuje bat na leni. Według projektu, skończą sie taryfy ulgowe na egzaminach dla dysgrafów, dyskalkulików i innych "dys". I bardzo dobrze. Kiedyś nazywało się to "lenistwo", a obecnie "dyscośtam". Łatwiej rodzicom załatwić zaświadczenie od psychologa, że dziecko jest przygłupem, niż usiąść z nim nad książką i ćwiczyć. Jeśli dziecko ma problemy neurologiczne to może powinno iść do specjalnej szkoły? Dlaczego ten, który nie jest "dys" ma mieć trudniej na egzaminie? Dlaczego uczniowie mają być różnie oceniani? Szanse powinny być równe. Dlaczego ten, który nie będąc "dys" i zdał dobrze egzaminy, nie dostaje się na studia, bo ten z "dys" - mimo, że nie umie pisać czy liczyć, zajął mu miejsce. Czy zależy nam na tym, aby głąby i nieuki, zasłaniające się rozmaitymi zaświadczeniami kształciły się na specjalistów, a potem uczyły kolejne pokolenia?

Wyszperana ciekawostka - Bitwa pod Budziszynem. Przemilczana bitwa II Wojny Światowej, w której zginęło najwięcej polskich żołnierzy (oprócz Powstania Warszawskiego) - około 25.000. Była to jednocześnie ostatnia, udana kontrofensywa wojsk niemieckich. Klęskę zawdzięczano głównie nieudolności generała Karola Świerczewskiego, lansowanego przez Sowietów, a potem w PRL-u przedstawianego jako ten, "który się kulom nie kłaniał". W rzeczywistości był alkoholikiem, o mizernym wykształceniu, awansując i kształcąc się w Armii Czerwonej, walcząc m.in. przeciwko wojskom polskim podczas wojny polsko-bolszewickiej. Politruk i sowiecki szpieg, którego szczęśliwie odstrzelono w Bieszczadach. Pewnie dlatego, że się kulom nie kłaniał, albo był zbyt pijany, żeby się schować przed ostrzałem.

2009.08.01
No i mamy 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. "Kolumbowie" mają dzisiaj po 89 lat. Według danych GUS, prawdopodobieństwo śmierci w ciągu najbliższego roku wynosi w ich przypadku 17%, a dalsze trwanie życia szacowane jest średnio na 4 lata. Z żyjących uczestników pozostaną wkrótce tylko ci najmłosi - członkowie poczty polowej i sanitariuszki. W pełni popieram ustanowienie świeta narodowego 30 sierpnia. To ważne abyśmy pamiętali, jeśli inni nie chcą pamiętać. Zwłaszcza w czasach, gdy Niemcy coraz częściej pozują na ofiary wojny, a nie na naród, który bezkrytycznie popierał i wykonywał masowe mordy ludności cywilnej. I w czasach, kiedy Rosja wydaje dekrety przeciw oskarżaniu jej o kolaborację z Hitlerem w latach 1939-1941, i gdy w 1944 roku sowieckie wojska stały na Pradze, patrząc na walki na lewym brzegu Wisły i nie pozwalały na wykorzystanie swoich lotnisk doo obsługi zrzutów lotnictu alianckiemu. Czy Rosjan można w ogóle nazwać aliantami? Przecież przez pierwsze dwa lata wojny Sowiety wspierały państwa Osi. Dopiero jak ci dobrali im się do tyłka, to nagle stali się obrońcami Europy, a wojna nagle stała się Wielką Wojna OjczyĽnianą. Jasne - wszystkiemu winien tylko Hitler i Stalin. Pozostałe miliony ich rodaków stały z boku i tylko patrzyły, co ci dwaj robią.

2009.07.27
No i w Polsce pojawi się książeczka dla dzieci o dwóch pingwinkach-homoseksualistach, wychowujących wspólne pingwiniątko (jajo?). Czy to dobry sposób na wpajanie dziecku tolerancji? Wydaje mi się, że jeśli rodzice uczą dzieci tolerancji, to nie potrzebują czytać im takich książeczek. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy rodzic czyta dziecku na dobranoc książkę o pingwinach-gejach, a potem dziecko widzi, jak rodzic krzyczy do kogoś "Ty pedale j....y!".
Istnieje szansa, że ksiądz Rydzyk poprosi emerytów o zrzutkę na wykupienie całego nakładu obrazoburczej książki jeszcze z magazynu drukarni. I wtedy stanie się ona "zakazanym białym krukiem", tak jak kiedyś książka do przedmiotu "Przysposobienie do życia w rodzinie". Wydawca i tak kasę zrobi, a media i oszołomy będą miały frajdę.
Poza tym - czy tolerancja dla homoseksualnych związków wychowujących dziecko to dobry pomysł? Związki partnerskie - owszem, ale wychowywanie przez nich dzieci - to już przegięcie. Nawet tolerancja ma swoje granice.

Byłem na przedstawieniu "Hipnoza" w reżyserii Krzysztofa Materny, z udziałem Cezarego Żaka. Zadanie aktorskie było trudne, ale Żak, mimo początkowej niepewności, wywiązał się z tego fenomenalnie. Jego Andrzej Polak ("cały orzeł, cały biały") był wiarygodny. Do tego stopnia, że sam Materna kilka razy się "ugotował". Dawno się tak nie obśmiałem, a Cezary Żak zdolnym aktorem jest.

2009.07.22
No i "bufetowa" pogoniła handlarzy (bo nazywać ich "kupcami" to gruba przesada) z blaszanej rury na Pl. Defilad. Okazało się, że Gronkiewicz-Waltz jest jedynym prezydentem Warszawy "z jajami", który odważył się na użycie siły, żeby poskromić sarmackie sobiepaństwo i nieliczenie się z prawem. Naturalnie zaraz pojawiły się PiS-owskie i lewackie hieny medialne, które w świetle kamer użalały się nad "ludĽmi pracy", którym odbiera się chleb od ust, pozbawiając ich miejsca pracy. Tylko Kurskiego tam brakowało...
A tymczasem Borubar Irasiad poparł handlarzy. To żenujące, że Prezydent RP popiera ludzi łamiących prawo. Ale to w końcu on jest autorem tego syfu, bo kiedy był prezydentem Warszawy to naobiecywał handlarzom gruszek na wierzbie, a potem zrobił "spieprzaj dziadu" do Pałacu Namiestnikowskiego.
Teraz kolej wziąć się za kolej, pocztę, KRUS i innych pożeraczy pieniędzy z budżetu państwa. Ale na to nikomu odwagi już nie wystarczy, niestety.

Jakiś lekarz odmówił badania pacjentów, którzy się nie myją. I słusznie. Sam bym kijem nie tknął kogoś, kto w te upały nie mył się przez dwa dni. To dobry przyczynek do tego, aby oprócz akcji typu "Rodzić z godnością" czy "Umierać z godnością", zrobić akcję "Pachnieć czystością". Zabawne - im więcej reklam środkow czystości w telewizji, tym mniej ludzie się myją. Może sądzą, że już od smaego patrzenia na mydło albo szampon, staną się czyści. A może publiczna, brunatna telewizja powinna zrobić show "Mycie z gwiazdami"?

2009.07.01
No i zaczyna się normalna, lipcowa pogoda w Warszawie - czyli do wieczora skwar i duchota, a wieczorem potężna burza. Tymczasem w mediach wielka sensacja, bo burze powodują, że miasta m.in. Kraków, Warszawa, Gdańsk i tradycyjnie kotlina Kłodzka są podtapiane. To doprawdy niezwykłe, że po wielkiej ulewie tereny położone niżej są podtapiane, a rzeki występują z koryt. To przeczy prawom fizyki. Smutne jest tylko to, że po wielkich powodziach w latach ubiegłych, niewiele się zrobiło, aby być przygotowanym na kolejne. Nie wspominając o rolnikach, którzy tradycyjnie się nie ubezpieczają, a potem rozpaczają w telewizorze, że nie mają na chleb, a rząd skwapliwie daje im zapomogi i na dodatek zwalnia ze składek na KRUS, które i tak są żałośnie niskie. Dlaczego z mojej pensji ma być uszczęśliwiany głupi chłop, który nie dość, że nie płaci podatku dochodowego to jeszcze nie ubezpiecza się od zalania, mieszkając na terenie zalewowym? Czy winna jest temu ich dziedziczna głupota - wynik wsobnych krzyżówek pomiędzy pobliskimi wsiami czy chłopskie cwaniactwo na zasadzie "dajta mi, bo mi się należy"?
To tak samo jak z tymi pogorzelcami ze spalonego budynku socjalnego w tym jakimśtam Kamieniu - Pomorskim chyba, którzy nie dość, że sami go podpalili, aby wymusić na władzach miasta lepsze kwatery, to teraz handlują na lewo i prawo darami, którzy naiwni ludzie im wysłali. Dzięki temu mają za co pić.

Powstała inicjatywa, żeby po beatyfikacji Jana Pawła II, wziąć jego zwłoki, lub przynajmniej ich kawałek i obwieĽć je po Polsce, w ramach "ostatniej pielgrzymki". Pomysł wyszedł wprawdzie od dziennikarzy włoskich, ale polski kler temu przyklasnął. Ciekawe, co na to powiedzą obrońcy prawa, którym nie podobała się wystawa plastynowanych ludzkich zwłok w Blue City. Czy też będą protestować, że czyjeś zwłoki są wleczone po całym kraju? Przypuszczam, że gdybym ja wykopał z cmentarza czyjąś nogę, umieścił ją w pozłacanym słoju z formaliną i zaczął obwozić po Polsce - trafiłbym do aresztu, oskarżony o bezczeszczenie zwłok, jeśli nawet nie o nekrofilię. Ale gdy taki sam preparat anatomiczny jest adorowany przez tysiące - nikt nie śmie nawet pisnąć. Co za paranoja.

Ach prawda! Umarł Michael Jackson - pięćdziesięcioletni król pop-u. Jego śmierć jest darem z nieba dla mediów, którym zaczynał doskwierać sezon ogórkowy. Śmierć Jacksona skłania do refleksji, że jesteśmy świadkami śmierci jednego z wielkich tego świata, który żył w naszych czasach i który towarzyszył nam przez większą część naszego życia. I że na nas też przyjdzie kolej...

No i wykrakałem. Historii obciętej głowy - ciąg dalszy. Okazało się, że polski geolog zginął za wiarę. Podobno islamiści, którzy go porwali, zaproponowali mu, że jak przejdzie na islam, to mu nic nie obetną, aczkolwiek przejściu na islam towarzyszy pewien bolesny zabieg w dolnych rejonach ciała. Ale ten odmówił. Pytanie - odmówił, bo nie wiedział co mu proponują, czy odmówił, bo takie miał przekonania? Jeśli to pierwsze - trzeba było się uczyć języków. Jeśli to drugie, no cóż - spotkał fanatyk fanatyka (czy jest coś głupszego niż smierć za religię?). Pokój z nim. Ale teraz będzie to woda na młyn rozmaitych dewotów, którzy będą chcieli wyniesienia go na ołtarze, a przy okazji - zbiją kapitał polityczny. Faktem jest, że wynoszono na ołtarze za bardziej błahe rzeczy - chociażby za stany maniakalne, połączone z halucynacjami o treści religijnej. Zobaczycie - geolodzy dostaną nowego patrona.

2009.06.08
No i po urlopie. W tym roku odwiedziłem beskidzkie miasteczko. Same zachodnie marki samochodów na ulicach, a co czwarty samochód miał przyklejoną kartkę "na sprzedaż, rok produkcji 199...". Życie w takim miasteczku toczy się wolniej, ludzie się nie śpieszą i przez kilka pierwszych dni ciężko było to zaakceptować komuś, kto żyje rytmem wielkomiejskim. A potem jak się człowiek już przyzwyczai i wróci z urlopu, to ciężko wrócić do rytmu wielkiego miasta. Taki "rhythm-lag".
Górale jeżdżą w ciekawy sposób - włączają migacz dopiero, gdy już rozpoczą skręcanie. Jest to szczególnie interesujące, gdy jedzie się po serpentynach za takim delikwentem.
W takich małych miasteczkach socjalistyczna siermiężność walczy intensywnie (a raczej się przeplata) z liberalnym kapitalizmem. Szukałem intesywnie sklepu z artykułami plastycznymi - typu kredki, blok. W końcu znalazłem - gdzieś w bocznej uliczce, sklep o nazwie "Wszystko dla wędkarza i ucznia". Urocze, a jednocześnie cholernie irytujące. Dla mnie. Dla tubylców zapewne to norma i się tym nie przejmują.
Gdy człowiek wraca do swojego miasta i do pracy - widzi wyraĽnie mizerię swojego żywota. To idiotyczne siedzenie za biurkiem, te korki, konta, kredyty, rachunki... Ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę i pojechać w Bieszczady (jak w tym dowcipie o studentce i egzaminatorze). Na szczęście po kilku dniach to mija. Odnajduje się swoje miejsce w kołowrocie i po kilku dniach depresyjnego nastroju wszystko wraca do "normy".

2009.06.04
No i po sezonie komunijnym. Ktoś, kto nie bierze czynnego bądĽ biernego udziału w przedsięwzięciu pod nazwą "Pierwsza Komunia Święta" nie ma pojęcia, jaki to jest biznes. Moim zdaniem - porównywalny z weselnym. Zresztą niewiele się to różni od wesela - prezenty, przyjęcie jak weselne, jednorazowe stroje nie wiadomo po co. Nieprawdopodobne... A w tym wszystkim biedne dzieci, które nie mają pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale robią dobrą minę do złej gry i podchodzą do tego w duchu rozrywkowo-komercyjnym. I rodzice, dumni z tego, że wybrali dziecku religię i zgodzili się na bezsensowną indoktrynację swojego dziecka, czego ukoronowaniem jest kosmiczny wydatek na "komunię". Show must go on...

Dzisiaj cała Polska świętuje fikcyjną, dwudziestą rocznicę prawie wolnych wyborów w Polsce. Rocznica sztucznie "nakręcana" przez media i polityków, którzy chcą się przy okazji wypromować przed eurowyborami. Przeciętnych ludzi guzik obchodzi ten cały 4 czerwca 1989 i kombatanckie wspomnienia. Dobrze, że był, ale teraz trzeba pracować, aby spłacić raty kredytu i płacić podatki.
Tymczasem Borubar Irasiad nie miał czasu, żeby zaszczycić swoją obecnością uroczyste posiedzenie parlamentu. Może gdyby postawili mu pod fotelem "małpkę", albo dwie, znalazł by czas. A tak - po co ma tam siedzieć "o suchym pysku"?

2009.05.05
Podczas majowki na drogach zginęło prawie 50 osób. Żałoby narodowej z tego powodu nie stwierdzono. Dziwne.

Szesnastolatek zaatakował nożem swoją partnerkę, która chciała wywieĽć z Polski ich 9-miesięczne dziecko. Prosty rachunek wskazuje, że do poczęcia doszło przynajmniej 16 miesięcy temu (zakładając, że to był wcześniak), czyli ojciec miał wtedy 15, jeśli nie 14 lat. Co za czasy. Niedługo 30-latkowie będą dziadkami.

Ponieważ nic nowego ani ciekawego się nie dzieje (bo ile można pisać o buractwie typu grillowanie na balkonie), wracam do historii. Właśnie dowiedziałem się o dwóch bardzo ciekawych wydarzeniach z przeszłości.
Pierwsze wydarzenie to Powstanie Zabajkalskie, które miało miejsce w czerwcu 1866 roku, na Syberii. Zostało wzniecone przez ok. 700 polskich zesłańców i trwało kilka dni, ale podejrzewam, że mało kto o nim wie. Tak samo, jak mało kto wie o potężnych "rewolucjach", które w XX wieku targały Syberią, kiedy zbuntowanym więĽniom gułagów udało się wydostać na wolność i uciekać przez tajgę, niszcząc po drodze inne obozy, uwalniając więĽniów, którzy powiększali armię buntowników. Ale dziela Armia Czerwona, przy pomocy lotnictwa, dała sobie i z tym radę...
Drugim ciekawym wydarzeniem było trzęsienie ziemi w 1755 roku o sile 9 stopni w skali Richtera, które dotknęło Lizbonę (epicentrum znajdowało się ok. 200 km od Lizbony, na Atlantyku). Jej efektem było potężne tsunami, które spustoszyło południowe wybrzeże Portugalii oraz wybrzeże północnej Afryki. Dotarło do Irlandii, a nawet do Martyniki i Barbados, na drugim końcu Atlantyku. W wyniku tego wydarzenia straciło życie ponad 80.000 ludzi, a miasto legło w gruzach - co nie spłonęło w licznych pożarach, zalała woda. Uległo zniszczeniu 85% budynków i zginął co piąty mieszkaniec Lizbony, która wtedy liczyła ok. 200.000 dusz. Ponadto uległy zniszczeniu liczne zabytki kultury i sztuki - dzieła Rubensa, Tycjana, bezcenne dzienniki historycznych podróży Kolumba i Vasco da Gamy i wiele, wiele innych rzeczy. To pokazuje, jak wszystko jest ulotne. Bez względu na to czy to zabytek, czy nie. Wystarczy chwila i znika to z powierzchni Ziemi. Ponadto ten kataklizm miał duży wpływ na poglądy filozoficzne tamtych czasów.

2009.04.29
Piętnostolatek zgwałcił i udusił dziewięciolatkę. Oboje byli mieszkańcami domu dziecka. Z tym, że on był zdemoralizowany i kwalifikował się do zakładu poprawczego, a ona była z patologicznej rodziny i potrzebowała opieki państwa. No to państwo się nią zaopiekowało, jak umiało najlepiej. Dyrektorka domu dziecka wielokrotnie monitowała sąd, że chłopak jest niebezpieczny i należy go przenieść do poprawczaka. Ale sędzia niespecjalnie się tym przejmował. Kolejny przykład wydolności systemu sprawiedliwości w Polsce. Kolejny przykład na to, że w razie nieszczęścia, obywatel zdany jest wyłącznie na siebie i sam musi martwić się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych. Pozostaje nadzieja, że zabójca zostanie osądzony jak dorosły i trafi do celi, w której będzie potrzebował duuuużo wazeliny, a być może i pampersa.

Dzisiaj przylatują zwłoki geologa zdekapitowanego przez talibów dwa miesiące temu. Z niezrozumiałych powodów, trumna została przyjęta z honorami, jakby to był jakiś bohater wojenny albo mąż stanu. No, chyba że należy uznać go za pierwszego ambasadora Polski w Talibanie. Co za idiotyczne gesty pod publiczkę. Tyle innych trupów jest do Polski przywożonych, a tymczasem tylko jeden dostaje kompanię reprezentacyjną i biało-czerwony sztandar na trumnie. Być może powstaną pomniki ku czci, ewentualnie jakaś ulica zostanie nazwana - np. ulica Obciętej Głowy. Wszak w Warszawie wymyślono na dniach ulicę Żołnierzy Wyklętych, więc dlaczego nie Obciętej Głowy? Jak jeszcze trochę pobędziemy w Afganistanie i okolicy, i ponurzamy się w odgrzebanych historiach, to może za klika lat powstanie taki naturalny dialog:
- Cześć, na jakiej ulicy mieszkasz?
- Na Obciętej Głowy, a ty?
- Na Kaprala Rozerwanego Miną.
- O! A gdzie to jest?
- A to jest przecznica Alei Martwych Talibów...
- Już wiem! Ona chyba dochodzi do Tajemnicy Katastrofy w Gibraltarze, tak?
- No właśnie...
Albo powstanie Instytut Transplantacji przy ul. Obciętej Głowy. Niezłe. Jak jeszcze jedno ze skrzydeł instytutu zostanie ufundowane przez Ziobrę, to będzie szczyt perwersji.
I tym sposobem, Państwo Polskie wydaje pieniądze na ostatnią drogę dla rozkawałkowanego trupa faceta, wysłanego przez bogatą firmę w niebezpieczne miejsce, a tymczasem nie ma pieniędzy na zapewnienie bezpieczeństwa dziewięciolatce. I z pewnością nie będzie ona chowana z honorami i w świetle jupiterów. Wiem, wiem. To pieniądze z innego rozdzielnika i paragrafu.

No i jeszcze ta świńska świńska grypa, której nazwa nie może przejść Żydom przez koszerną krtań, więc ochrzcili ją grypą meksykańską. Jak zwał tak zwał - zabija tak samo. Świat zaczyna robić kupę ze strachu przed pandemią. Aczkolwiek informacyjne hieny, zwane potocznie dziennikarzami, już kilka dni temu ogłosiły, że to pandemia i czas masowego umierania. Tymczasem nie jest to nic niezwykłego w świecie zwierząt. Epidemie grypy były i będą. I będą masakrować populację, tak jak masakrowały onegdaj. Różnica jest tylko taka, że za czasów grypy hiszpanki nie było jeszcze telewizji, satelitów i YouTube. Więc informacje rozchodziły się wolniej. I zanim w Rosji dowiedziano się, że w Anglii umarło tysiąc ludzi, minął tydzień. Dzisiaj jak świniopas umrze w El Paso, to mieszkańcy Władywostoku następnego dnia chodzą już w maseczkach na twarzach, bo CNN podało, że grypa zabija. Aczkolwiek znając mieszkańcow Władywostoku, zamiast zakładać maseczki łykną profilaktycznie po ćwiartce spirytu. Ciekawe, że nikt tak nie panikuje z powodu malarii czy gruĽlicy (coraz bardziej opornej na leczenie), które co roku zabijają dziesiątki milionów ludzi, a że klimat się ociepla, to niebawem malaria zastuka i do naszych drzwi. Głupota ludzka nie ma granic.

A jakieś dobre newsy? Oczywiście. Rząd chce uwolnić ceny prądu dla odbiorców indywidualnych, żeby w ten sposób ulżyć biednemu przemysłowi. W ramach rewanżu, niedorajdom życiowym (czytaj: najuboższym), którzy i tak podkradają prąd, rząd zafunduje specjalną, niższą taryfę. A kto za to zapłaci? Oczywiście, ci bogatsi, a jakże. Jak stać cię na plazmowy telewizor i wannę z hydromasażem, to zapłacisz też i za tego, który napieprzył po pijaku dwunastkę dzieci i żyje z tego co mu pomoc społeczna da, bo do roboty nie chce się iść. No bo w sumie i po co? Rząd da prąd, resztę - pomoc społeczna. Życie jak w Mardycie!

2009.04.15
I po tzw. świętach. Kilka wolnych dni i znów "dzień świstaka". Po mieście jeĽdzi się w miarę swobodnie - zapewne jeszcze nie wszyscy warszawiści dotarli z rodzinnych wsi do domu. W pożarze budynku (a raczej baraku) socjalnego w Kamieniu Pomorskim zginęły 22 osoby. Oczywiście stało się to doskonałą okazją do zademonstrowania, jak to rządziciele przejmują się losem maluczkich i w te pędy, na jeszcze dymiące pogorzelisko, przylecieli Donaldu Tusku i Borubar Irasiad. Borubar tak się wzruszył, że aż ogłosił trzydniową żałobę narodową. A tymczasem w wypadkach drogowych podczas Świąt i przedświątecznego weekendu zginęło 35 osób. I jakoś z tego powodu nikt żałoby narodowej nie ogłosił. Takie puste gesty są po prostu ohydne. W końcu ogłoszenie żałoby nic nie kosztuje, a może pomóc rozpadającemu się PiS-owi dostać jeden albo dwa fotele w Brukseli więcej...
Jak zwykle przy tego typu zdarzeniach - są one przyczynkiem do ogólnopolskich kampani. Teraz będą w całej Polsce sprawdzać, czy budynki socjalne będą się łatwo palić i czy łatwo z nich uciec. Normalka. Jak zawaliła się hala w Katowicach - zaczęli usuwać śnieg z dachów.
Pomyślmy, jakie nas mogą czekać potencjalne tragedie i kampanie typu "mądry Polak po szkodzie" w przyszłości... Po pierwsze muszą być poprzedzone jakąś hekatombą. W miarę efektowną, aby można było się na jej tle sfotografować lub udzielić wywiadu. Po drugie - może potencjalnie wydarzyć się w wielu miejscach, aby można było przeprowadzić akcję w całym kraju. Myślę, że takim dramatem mogło by być zawalenie się organów kościelnych w czasie sumy, na tłum wiernych. Oprócz władz świeckich, na miejsce tragedii mógłby przyjechać prymas czy inny arcykapłan. Od razu można by przeprowadzić inspekcje organów w całym kraju, a dzień tragedii ustanowić jakimś świętem, przynajmniej lokalnym - np. Dzień Ofiar Organów. W tym dniu milczałyby organy we wszystkich kościołach w Polsce, albo w południe wszystkie organy zagrałyby przez minutę nutę C dwukreślne.
Inną tragedią mogłoby być przewrócenie się obrazu Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" na wycieczkę pensjonariuszy domu pozornej starości "Poranny Promyk" z Bystrzycy. W wiadomościach, na tle ułożonych pod muzelną ścianą szeregu czarnych worków ze zwłokami ofiar, wystapiłby minister kultury, który zapowiedziałby inspekcję mocowania wielkich obrazów w muzeach polskich.
Ostatnim przykładem mógłby być atak reprezentacyjnej orkiestry wojskowej na tłum gapiów obserwujących paradę z okazji święta Wojska Polskiego na Pl. Piłsudskiego. Na tle pozabijanych bębnami i puzonami ludzi, leżących w kałużach krwi i wrzeszczącego, skutego kajdankami tamburmajora, prowadzonego przez żandarmerię, wystąpiłby roztrzęsiony minister obrony narodowej, który wyjaśniłby, że orkiestra czekała na występ cztery godziny, stojąc w upalnym słońcu, co wywołało u nich udar cieply, a w rezultacie - atak szału. Zapowiedziałby natychmiastową kontrolę wszystkich orkiestr wojskowych oraz przeznaczenie pieniędzy z rezerwy specjalnej na zakup parasoli dla wojska. Tak, tak, czeka nas jeszcze wiele ciekawych katastrof...

Z braku nowej obciętej przez talibów głowy i efektownych scen walk z somalijskimi piratami, media światowe nadal żyją trzęsieniem ziemi gdzieś tam na południe czy też na północ od Rzymu. Wielka sensacja, jakby to człowiek był panem Ziemi, a płyty tektoniczne były tak bezczelne, że przemieściły się bez człowieczego pozwolenia i uprzedzenia.
Liberalno-zielone oszołomstwo przypomniało sobie o talibach przetrzymywanych w tajnych więzieniach w Polsce i w związku z tym wysmażyło artykuł w "rzeczpospolitej" jak to procedury demokratyczne zostały podeptane przez rząd Millera. Wychodzi na to, że powinniśmy talibom przyznać status uchodĽców i dać mieszkania socjalne, w których jeden pokój byłby przystosowany do konstrukcji bomb. Wtedy byłoby demokratycznie i liberalnie. Należy jedynie ubolewać, że saraceni, których przywieziono do Polski, nie zostali potraktowani a la Azja Tuhajbejowicz i wystawieni na pokaz w pobliżu eks-tajnego kompleksu wywiadu w Starych Kiejkutach.

Aby konformizmowi stało się zadość - byłem w Niedzielę Wielkanocną w kościele. Nie, nie na mszy rezurekcyjnej - nie jestem aż takim konformistą. Okazuje się, że Wielkanoc to jedno z najsmutniejszych świąt w kościele katolickim. Taki wniosek wysnułem, słuchając rzewnego zawodzenia ludzi zgromadzonych w świątyni i ponurego tonu głosu księdza. Dziwne. Moim zdaniem ludzie powinni się cieszyć, że biorą udział w święcie, które ma im uzmysłowić, że życie nie kończy się wraz z ich śmiercią biologiczną. A tymczasem - smutek. Prawdopodobnie ludzie w to nie wierzą - stąd ten smutek. W takim razie po jaką cholerę przyszli do tego kościoła? A może byli tak skacowani, że nie mieli siły się cieszyć i marzyli tylko o paracetamolu i kefirze? Zagadka...

2009.03.19
No, nareszcie coś drgnęło w Europie i kończy się absurdalna tolerancja dla islamu. Może jeszcze nie jest za póĽno, żeby syte i zadowolone, choć trochę smutne z powodu tzw. "kryzysu" europejskie społeczeństwo zauważyło zagrożenie ze strony islamu. Okazało się, że na południu Bułgarii (kraj Wspólnoty Europejskiej!), w niektórych wioskach muzułmański duchowny razem z nauczycielem islamu sprawują niepodzielną władzę nad duszami mieszkańców. Każą nosić chusty kobietom, zakazują nastolatkom chodzic na dyskoteki itp. Afera wybuchła, kiedy ktoś napisał do bułgarskich parlamentarzystów o jednym takim "dream teamie". Nauczyciela (który nie miał żadnych kompetencji oprócz jakiegoś podejrzanego kursu wiedzy o islamie, zasponsorowanym przez jakichś islamistów) i duchownego wywalono na zbity pysk. A tymczasem ktoś w pobliżu praskiego meczetu umieścił świński łeb z napisem "stop islamowi". To bardzo pozytywne sygnały. Dzięki temu islam - największe współczesne zagrożenie, przestanie się bezkarnie panoszyć w Europie. Oczywiście, zaraz skretyniali liberałowie i zieloni powiedzą, że to dyskryminacja i że islam jest religią pokoju. Ale jakoś tak się dzieje, że za tym miłującym pokój islalem kroczą fanatycy, którzy sieją nienawiść i zmuszają do wyznawania jedynie słusznej religii. Jakiś naukowiec kiedyś napisał, że islam, jako religia która powstała 800 lat póĽniej niż chrześcijaństwo, jest na takim etapie rozwoju, na jakim było chrześcijaństwo 800 lat temu. A co się działo w Średniowieczu, doskonale wiadomo - krucjaty, wojny z niewiernymi itd. Jest w tym jakiś sens. Musi minąć jeszcze 800 lat, żeby islam ochłonął i dał sobie na luz. Chociaż i obecnie, kiedy można oglądać fanatyków Rydzyka, teza o epoce spokoju w chrześcijaństwie nie wygląda najlepiej. Mądrą rzecz powiedział burmistrz Amsterdamu, sam będący potomkiem arabskich imigrantów: "Albo ktoś akceptuje kulturę kraju, w którym zamieszkał, albo niech się wynosi". I tak trzymać!

Kolejny przykład chorego liberalizmu i przestrzegania tzw. praw człowieka - łomiarz. Kiedyś szalał po ulicy Puławskiej facet z gazrurką, którą walił po głowach starsze kobiety i je okradał. Okładał je tak skutecznie, że aż sześć z nich zmarło. Złapali bydlę, wsadzili na 15 lat do więzienia i już. Minęło 15 lat, łomiarz właśnie sobie wyszedł i zaraz zaczął walic po łbach starsze kobiety i je okradać. No i znowu będzie postepowanie dowodowe i proces (za moje pieniądze) i zapewne dostanie dożywocie albo kolejne 15 lat. Czy to nie jest chore? Czy z punktu widzenia społeczeństwa nie byłoby lepiej go wyeliminować fizycznie i zrobić z niego eksponat na wystawie w "Blue City", a pieniądze z wystawy przeznaczyć na odszkodowania dla jego ofiar? Ale niestety, nasze państwo szanuje prawa człowieka i musi temu śmieciowi zrobić sprawiedliwy proces. Zresztą Polska nie jest osamotniona w tym absurdzie - w Austrii dzisiaj wydano wyrok dożywocia dla Fritzla - człowieka, który urządził sobie miniaturową monarchię absolutną pod podłogą domu. Zamiast go zabić, będa go teraz trzymać, aż zdechnie... Gdy lekarz zobaczy złośliwy nowotwór, który można usunąć operacyjnie, to stara się go usunąć z organizmu w całości czy też wycina tylko część, a resztę zostawia? To przecież logiczne. Dlaczego nie robi się tego samego z nowotworami w organizmie społeczeństwa? Dlaczego się ich nie wycina?
Nic optymistycznego. To chyba przez tą pogodę. Ciemno, zimno, wietrznie, sypnie śniegiem albo deszczem, człowiek kaszle i nie ma na nic ochoty.

2009.03.09
Wczoraj zmarł na raka płuc Zbigniew Religa. Bardziej ceniłem go jako lekarza niż jako polityka. Ironią losu jest to, że on - pionier transplantacji serc w Polsce, związał się z partią polityczną, która ma na rękach krew ludzi, którzy dzięki wystąpieniu Ziobry o "lekarzu-zabójcy", zmarli z powodu spadku ilości transplanatacji organów w Polsce.
A propos palaczy - kolega powiedział mi, że jego siostra właśnie rzuciła palenie - pali teraz tylko dwa papierosy dziennie. Życie bywa śmieszniejsze niż niejeden dowcip...

A propos raka - przeczytałem "Ostatni wykład" Randy'ego Pauscha. Książka na jedno popołudnie. Czyta się dobrze. Ale zastanowiłem się po jej lekturze - co takiego jest w niej odkrywczego, że jest taka znana, nie wspominając o wersji wideo na YouTube czy o stronie www.thelastlectrue.com? Ot, kolejna ckliwa historyjka typu "Love story" o wygodnie żyjącym WASP-ie, który nagle dowiaduje się, że pora umierać i chce przekazać dzieciom pewne mądrości życiowe, które zgromadził podczas swojej podróży przez życie. Prawdy głoszone przez Pauscha nie są szczególnie odkrywcze, a z kilkoma można się nawet nie zgodzić (a przynajmniej - nie do końca). Ta książka nie jest jakimś literackim czy filozoficznym objawieniem. Moc tej książki polega na doskonałym "marketingu poglądów". Te kilkanaście prawd zostało bardzo umiejętnie sprzedanych, popartych przykładami, opisanych prostym językiem trafiającym do każdego. Dla osób, które były świadome tych prawd, ale nie potrafiły same ich krótko zdefiniować, będzie to miłym zaskoczeniem. No i jak każda publikacja o sprawach ostatecznych, skłania do refleksji nad tym jak żyjemy i czy aby nie marnujemy swojego czasu na bzdury.

2009.03.05
Jeśli chcesz założyć lekarzowi sprawę o błąd w sztuce lekarskiej to lepiej od razu zaczaić się na niego gdzieś na parkingu i odbić mu nerki, niż dochodzić sprzwiedliwości w sądzie. A dlaczego? Bo obecnie na opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej trzeba czekać... kilka lat. Lepiej więc wziąć sprawy w swoje ręce niż liczyć na tzw. "wymiar sprawiedliwości".
Jeszcze jeden wątek medyczny - otóż Ministrestwo Zdrowia uznało jesienią zeszłego roku, że znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu to fanaberia i budżet państwa nie będzie za to płacił. To w ramach polityki prorodzinnej.

2009.02.24
Bywam na jedym z portali poświęconym językowi polskiemu. Jest tam, niestety, forum dyskusyjne. Piszę "niestety", ponieważ problemy tam poruszane są tak żenujące, że aż włos się na głowie jeży. Pisują głównie uczniowie - gimnazjaliści, ale pojawiają się i maturzyści, a nawet studenci. Poziom wiedzy prezentowanej w postach jest skandalicznie niski. Nie wymagam, aby każdy był erudytą i polonistą, ale jeśli ktoś prosi o wyjaśnienie pojęcia "mieć węża w kieszeni" albo "co to jest mit prometejski" to jest to tragedia narodowa. Inny obrazek - swego czasu, w celu gimnastyki umysłu, zgodziłem się udzielać gimnazjaliście korepetycji z jednej z nauk ścisłych. Ten człowiek, który za dwa, trzy lata miał przystąpić do matury, nie potrafił pomnożyć na papierze dwóch liczb trzycyfrowych. Zamiast tego wyjął z kieszeni komórkę, odpalił na niej kalkulator i pomnożył (też Ľle policzył). Nie był on osobą posiadającą jakieś deficyty neurologiczne. Przeciętny, młody człowiek. Przerażające.
Nie będę pisał o współczesnych szkołach, gdzie uczeń jest nietykalny, a nauczyciel nikim. Za moich czasów (a było to raptem dwadzieścia lat temu), w szkole podstawowej wychowawczyni lała nas linijką po łapach i nikt nie leciał z tym do prokuratury ani do Rzecznika Praw Dziecka.
Niestety, ludzi głupich i ordynarnych jest przytłaczająca większość. Gdy przebywam w środowisku ludzi posiadających wykształcenie zbliżone do mojego, wydaje mi się że to jest norma i że większość ludzi ma takie wykształcenie, ich procesy myślowe i poznawcze są podobne do moich. Ale to jest iluzja. Wystarczy pójść do sklepu... Wczoraj wieczorem odwiedziłem "Piotra i Pawła". Stoję w kolejce do kasy i obserwuję kasjerkę. Kobieta na oko lat 25. Urody - nie stwierdzono. W uchu - przynajmniej dziesięć kolczyków, rozmieszczonych na obwodzie małżowiny. W dolnej wardze - srebrny ćwiek. Ręce, gołe do łokci, całe w dziarach i innych bliznach. Ale nic to, to jej image. Mnie nie musi się podobać. Jej widocznie z tym dobrze. Na taśmę wykładam produkty, a właścicielka ćwieków przesuwa je nad czytnikiem kodów paskowych. Nagle mówi "O, w mordę! Kasztany!". Oznaczało to, że musi sprawdzić kod produktu w małym kajeciku i wpisać go ręcznie do kasy. Nie wiedziałem, czy mam zareagować. Poza tym nie chciało mi się już kłócić, więc puściłem to mimo uszu. Czy następnym razem usłyszę "Kurwa! Znów te jebane winogrona!" albo "Ja pierdolę! Ten też kupił kiwi!"? Innym razem, w tym samym sklepie, wchodząc, słyszę jak stojący przy kasach ochroniarz ucina sobie pogawedkę z innym pracownikiem sklepu, zaczynając wypowiedĽ od "kurwa". Niestety, chamstwa, ignorancji i prostactwa jest pełno wokół, a ludzie są o wiele głupsi niż nam się wydaje. Dobrze o tym wiedzą producenci "Tańców z gwiazdami" czy innych debilnych programów. Najgorsze jest to, że cała szerza przykrych debili ma prawa wyborcze i decyduje, kto będzie rządził zarówno nimi jak i tymi mądrymi.
Istnieje teoria, że poziom inteligencji przypadający na określoną populację ma stałą wartość. Oznacza to, że im większa populacja - tym jej członkowie są głupsi. Niestety, to chyba prawda. Może kiedyś doczekamy czasów, że będą egzaminy na obywatela? Będziesz musiał coś sobą prezentować - wnosić jakąś wartość do społeczeństwa, posiadać jakąś umiejętność, mieć jakieś niezbędne minimum wiedzy, aby być pełnoprawnym jego członkiem. Obecnie nie ma znaczenia, czy jesteś zaszczanym menelem pijącym politurę i żebrzącym o datek czy profesorem genetyki - masz te same prawa obywatelskie. Czy to jest sprawiedliwe społecznie?

Kolejny niemowlak wyrzucony przez okno. Już nawet nie chce mi się o tym pisać...

2009.02.23
Najnowszą podnietą polskiego kołtuństwa jest wystawa na temat ludzkiego ciała w centrum handlowym Blue City. Można tam obejrzeć m.in. spreparowane ludzkie zwłoki (poddane procesowi tzw. plastynacji). No i to właśnie stanowi żer dla tępej, pseudokatolickiej hołoty, która zaraz dopatruje się w tym bezczeszczenia zwłok i łamania ustaw o przechowywaniu ludzkich zwłok. Największą żenadą jest udział władz w tym żałosnym spektaklu - jacyś nadgorliwi inspektorzy sanitarni, trybunały konstytucyjne i kto tam jeszcze tylko może się wepchać. A tymczasem, lat temu kilkanaście, bez problemu można było obejrzeć sobie wystawę preparatów w formalinie, które stały w szafach na korytarzach Collegium Anatomicum przy ul. Oczki. Czego tam nie było! Tuziny zdeformowanych płodów, przecięte wzdłuż ludzkie głowy, wypreparowane części skóry z tatuażami, marskie wątroby - po prostu galeria sztuki anatomii prawidłowej i patologicznej. A szaf tych było mnóstwo. I wstęp wolny. Nie trzeba było płacić za to ani złotówki. I jakoś to nikogo nie bulwersowało, nie wzywano inspektorów sanitarnych. No to jak to jest? Jeśli ucięta ludzka głowa w słoju z formaliną stoi sobie w szafie na ogólnodostępnym korytarzu uczelni, to nie jest to bezczeszczenie zwłok, a jak taki słój wystawi się w centrum handlowym, to jest to już bezczeszczenie? Co za hipokryzja. A najgłośniej krzyczą ci, którzy sami nie szanują swoich ciał, chlejąc wódę, paląc papierosy i obrastając tłuszczem. Poza tym - jak ktoś nie ma ochoty to niech nie ogląda. I niech przypomni sobie napis z niejednego nagrobka: "Byłem - kim jesteś, będziesz - kim jestem."

Jako że "Sprawiedliwość jest ostoją i mocą Rzeczypospolitej" czy jak tam brzmi ten napis na gmachu sądów przy ul. Leszno, sędziowie są sprawiedliwi i wypuszczają na wolność np. człowieka zatrzymanego za przemoc domową, który groził śmiercią swojej żonie. A że nie rzucał słów na wiatr - tak zrobił, zaraz po wyjściu z aresztu tymczasowego. Pan sędzia jak się o tym dowiedział to udał się na wszelki wypadek na urlop, a rzeczniczce sądu zaniemógł telefon. Ciekawe, czy tacy sędziowie śpią sobie spokojnie? Chyba tak. A co ich to obchodzi, że dzięki niemu ktoś właśnie osierocił dwoje małych dzieci? Państwo się nimi należycie zaopiekuje - weĽmie je do domu dziecka, gdzie będą gwałcone i bite. Jaki z tego morał? Trzeba sprawiedliwość brać we własne ręce, bo od sądu można się tylko nagłej śmierci spodziewać.

2009.02.15
W Katowicach dwoje ludzi wzięło ślub (tzw. sponsorowany) w centrum handlowym. Centrum dało im obrączki, stroje itd. Tańczyli walca na estradzie, w obecności tłumu gapiów. Powinni jeszcze odbyć stosunek na tej estradzie, jako dopełnienie ceremonii. Gapie z pewnością bili by im większe brawa niż przy walcu, a być może wzięli by aktywny udział w tej części uroczystości. Co za konsumpcyjne dno. Takim ludziom powinno być automatycznie odbierane obywatelstwo polskie.

Cała Polska ekscytuje się filmem pokazującym jak Durczok, na chwilę przed emisją, opieprza ekipę realizatorów wiadomości TVN za panujący w studiu bałagan. Nic nadzwyczajnego. W końcu to człowiek jak każdy inny i ma prawo do pracy w odpowiednich warunkach, a nikt mu nie płaci za to, żeby sprzątał studio, w którym pracuje. Całą aferę rozkręcił sam TVN, starając się nie dopuścić do publikowania filmu na YouTube i innych tego typu serwisach. Naiwni, nie wiedzą, że jak coś raz wejdzie do sieci to z niej nie wyjdzie? Film natychmiast pojawił się na serwerach zagranicznych, gdzie moc TVN już nie sięgała...

2009.02.11
W Łodzi wożono od szpitala do szpitala czteroletnie dziecko z roztrzaskaną czaszką, bo w Centrum Zdrowia Matki Polki zepsuła się lampa w aparacie do tomografii komputerowej, zwanej z angielskiego CT, a szpital nie ma pieniędzy na jej wymianę. Bareja by tego nie wymyślił. Strach zachorować, strach się leczyć... Wracamy do XVIII wieku, kiedy to ludzie bali się iść do szpitala, bo to oznaczało pewną śmierć.

No i talibowie obcięli głowę polskiemu inżynierowi, którego porwali we wrześniu ubiegłego roku. Ale najpierw zrobili z nim wywiad, który można obejrzeć na YouTube. Co za dzicz. A Unia Europejska liże tyłek muślimom, bo to mniejszość religijna i trzeba ją chronić. Może zamiast ich chronić to lepiej wywieżć do kraju pochodzenia? Tam będą: po pierwsze - u siebie, po drugie - bezpieczni. Nikt ich nie wsadzi do Guantanamo, będą mogli tam w spokoju studiować Koran i konstruować bomby, a w wolnych chwilach będą się wzajemnie wyżynać, jak to szyici z sunnitami mają w zwyczaju.

Benedykt XVI, zwany w skrócie B-XVI, przywrócił na łono Kościoła biskupa Richarda Williamsona, lefebrystę negującego gazowanie ludzi w Oświęcimiu. Ktoś mógłby powiedzieć "w końcu papież to były członek Hitlerjugend, a czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci". Faktycznie jest dziwne, że człowiek, którego upośledzony psychicznie kuzyn został zgładzony przez hitlerowców w ramach programu oczyszczania rasy panów; który w 1944 roku był świadkiem transportów Żydów do obozów śmierci, popiera człowieka głoszącego kłamstwo oświęcimskie. Czym tłumaczyć ten niefortunny krok? Tym, że Niemcy w głebi duszy nie wstydzą się wcale tego co zrobili w trakcie II Wojny Światowej, a wręcz przeciwnie - są dumni z Trzeciej Trzeszy? Nic dobrego z tego nie będzie. Wraca stare. Kolejny kamyczek do lawiny o nazwie "wojna światowa". Uważam, że jest nieunikniona. Czy wybuchnie jeszcze za mojego życia (statystycznie będe żył do ok. 2050)?

Przeczytałem gdzieś artykuł o młodych racjonalistach (czytaj: ateistach). Ciekawy. Podano tam adres strony internetowej stowarzyszenia racjonalistów. Wszedłem. Zobaczyłem. Owszem, niektóre koncepcje i deklaracje tam zawarte są ciekawe, ale i zniesmaczyłem się agresją bijącą z niektórych materiałów. Agresją w stosunku do wiary i ludzi wierzących. Szkoda. Sądziłem, że znajdę tam bratnie dusze, a tymczasem to jakaś gówniarzeria handlująca nalepkami na samochód w kształcie ryby z napisem "JEEBUS" w jej środku. Już samo to świadczy o ich intelektualnym infantylizmie. Widocznie ruch racjonalistów też musi w Polsce dorosnąć, bo póki co znajduje się w fazie pieluszek. A szkoda. Ciekawe, czy odważyliby się wyjechać na miasto gdzieś w kraju arabskim z nalepką z półksiężycem i napisem np. "MAHUJMET". Zaraz by im łeb obcięli. Gówniarzeria...

2009.01.29
Sąd Najwyższy w Rosji uznał, że zbrodnia katyńska uległa przedawnieniu. Ciekawe. Sądziłem, że zbrodnie przeciw ludzkości nie ulegają przedawnieniu. Widocznie nie u Sowietów. Poza tym zwycięzców się nie sądzi, dlatego w Norymberdze nie było ani słowa o Katyniu. Współcześnie kremlowscy prokuratorzy cynicznie dowodzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że Polacy zostali rozstrzelani - być może rozbiegli się gdzieś po lesie. A to że są zwłoki, to nie istotne - trzeba by je najpierw zidentyfikować. No i jak można lubić tych cholernych Kacapów? Najpierw mordują wszystkich dookoła, a potem się dziwią, że ich nie lubią i wszyscy pogardzają ideą panslawizmu pod sztandarem z dwugłowym orłem (już sam fakt przyjęcia letalnej mutacji ptaka za godło państwowe o czymś świadczy).

2009.01.27
Amerykanie, a raczej pierwszy opalony (jak go nazwał premier Włoch Berlusconi) prezydent USA chce zlikwidować więzienie w Guantanamo, w którym są przetrzymywani islamscy terroryści. I padła propozycja, aby ich porozwozić po więzieniach europejskich. Co za głupota. Już widzę tłumy tych wszystkich lewackich oszołomów z organizacji niby dbających o prawa człowieka, jak stoją pod bramami więzienia i domagają się uwolnienia "niewinnych bojowników o wolność swojego kraju". Jakby ci bojownicy wyszli na wolność i wyprodukowali kilka nowych filmów o obcinaniu głów innowiercom, to może tym bezmózgim lewakom trochę by zmiękła rura. Ciekawe, czy którykolwiek z tych durni broniących islamistów widział w internecie taki film? Ja widziałem. Dlatego mam nadzieję, że jeśli dojdzie do likwidacji więzienia w Guantanamo, to samolot, który będzie transportował islamistów do więzień europejskich, ulegnie nagłej awarii pośrodku Atlantyku.

Jak wskazują rzetelne badania, około 54% kapłanów rzymskokatolickich opowiada się za zniesieniem celibatu. I bardzo słusznie. To przecież patologiczna i nielogiczna sytuacja, że kościół rzymskokatolicki "promuje" celibat - zachowanie sprzeczne z naturą, a więc z tym, co stworzył Pan Bóg. Gdyby wszyscy zostali kapłanami to ludzie przestaliby się rodzić i stan kapłański by wymarł. Jak ktoś, kto nie ma pojęcia o rodzinie, może się mądrzyć z ambony na tematy "prorodzinne"? To tak jakby ślepy mówił o kolorach. Czy taka osoba jest wiarygodna i budzi zaufanie? I co sieje większe zgorszenie? Żonaty ksiądz, mający "legalną" gromadkę dzieci czy ksiądz mający kochankę, o której wie cała wieś, a wszyscy udają, że nic nie wiedzą? A wszystko znowu przez niepohamowaną chciwość i obawę, aby kapłańskie dzieci przypadkiem nie uszczknęły ani grosika z majątku kościelnego. Inne wyznania chrześcijańskie mają zamężnych/żonatych kapłanów i jakoś nie splajtowały. Przeciwnie - wspólnota, która płaci swojemu kapłanowi pensję, czuje, że ma wpływ na sprawy swojego kościoła i czuje się prawdziwą wspólnotą. Jest to dobrowolne i przez to zdrowe. A nie nakazowe, tak jak w katolicyzmie - zostałeś ochrzczony odgórnie, więc masz być katolikiem. Nikt cię nie spytał czy chcesz nim być. Już od urodzenia jesteś napiętnowany grzechem - grzechem łamania podstawowego prawa człowieka do wolności. Do wolności wyboru wyznania. Czy to nie śmieszne? Tysiące polityków martwi się o skrobanki i zarodki (a najśmieszniejszy jest pan eks-minister Piecha z PiS-u, który kiedyś przeprowadzał tysiące skrobanek, aż miał ksywę "doktor Skrobak", a teraz jest krzyżowcem krucjaty w obronie poczętego życia), a nikt nie widzi, że przy chrzcie jest łamane podstawowe prawo człowieka.
A spróbuj się zbuntować i powiedzieć rodzinie, że nie chcesz chrzcić dziecka, bo chcesz, aby ono samo świadomie zdecydowało, czy przyjmie tę wiarę! I trzeba, dla świętego spokoju, brnąć w to bagno konformizmu i pustych obrzędów, osłodzonych "marchewkami" konsumpcjonizmu. Mam nadzieję, że społeczeństwo kiedyś to zrozumie i nie będzie piętnować tych, którzy nie chcą chrzcić swoich dzieci... Ten polski katolicyzm... W kościele klepią wyuczone formułki automatycznie i bezkrytycznie, zastanawiając się jednocześnie jak wyglądałaby nago stojąca z przodu współwyznawczyni albo co trzeba jutro załatwić w urzędzie. Potem przekazują sobie znak pokoju, a przy wyjściu ze świątyni jeden drugiego chętnie by zadeptał. Jeżeli tak ma wyglądać nasza wiara en mass, to ja wolę być dobrym człowiekiem niż dobrym katolikiem. Amen.

2009.01.20
Dzisiaj w "Trójce" w audycji "Za, a nawet przeciw" ludzie wypowiadali się na temat wprowadzenia całkowitego zakazu bicia dzieci w prawie polskim. Najgłupsze były wypowiedzi tych wszystkich idiotów z rozmaitych fundacji, psychologów i innych takich, którzy mówili, że ten kto daje klapsa jest wyrazem bezsilności rodzica itd. Propozycja wprowadzenia takiego zakazu jest przejawem chorego liberalizmu. Dojdzie do tego, że będą przypadki a la Pawka Morozow, kiedy to dziecko będzie dzwoniło na policję, gdy rodzice będą od niego czegoś wymagali. Zdarzają się sytuacje, że dziecko powinno dostać klapsa. Jest doświadczalnie stwierdzone, że informacje wspomożone negatywnymi emocjami pamiętamy lepiej. I dlatego, gdy dziecko wyleci na ulicę przed jadący samochód albo będzie chciało wsadzić paluszek do kontaktu, powinno dostać klapsa. To je uwarunkuje - tak jak psa Pawłowa. Ktoś się oburzy, że dzieci to nie psy, ale my też jesteśmy zwierzętami, więc dlaczego mamy nie zachowywać się jak inne gatunki w pewnych sytuacjach? Lwica, jak ją lwiątko wkurzy to je bierze zębami za kark i tarmosi. No i co? Wyrastają z takich lwiątek lwy-ludojady? Najgorzej jak się państwo za nadto wtrąca w sprawy obywateli. Natomiast tacy, którzy katują dzieci albo wyrzucają niemowlaki przez okno powinni być karani na ciele np. oślepieniem albo obcięciem kończyny. Ale nasze wspaniale państwo tego nie zrobi, bo podpisaliśmy różne konwencje praw człowieka i inne bzdury, które na to nie pozwalają. Liberalizm doprowadza powoli do rozkładu społeczeństwa.

2009.01.16
Koreańczycy wymyślili jak tworzyć duże powierzchnie z grafenu - odmiany węgla, podobnej w budowie do grafitu, ale płaskiej. Grafen ma ciekawe właściwości, które mogą być wykorzystane w elektronice m.in. do tworzenia ekranów dotykowych, układów scalonych i bóg wie czego jeszcze. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, w którym kierunku rozwinie się elektronika. Ja twierdzę, że wszystko dąży do unifikacji w... telefonie. Telefon komórkowy będzie wkrótce wszystkim - portfelem (już teraz można nim płacić za parkowanie czy bilety autobusowe w niektórych miastach), kartą wstępu do rozmaitych miejsc, dowodem tożsamości, paszportem, kluczem do domu, książeczką zdrowia (historią choroby, dozownikiem leków np. insuliny?), komputerem przenośnym i domowym (np. w domu będą gniazda, w które wetknie się po przyjściu komórkę i ona uruchomi cały system multimedialno-komputerowy, tak jak karty chipowe w hotelach włączają światło w pokojach).
W 1993 roku miałem pierwszego peceta - XT, z zegarem 4 MHz (w trybie turbo - 10 MHz), bez twardego dysku, z kartą graficzną Hercules i monitorem monochromatycznym ("amber"), z pamięcią operacyjną 256 kB. Aby go kupić, sprzedałem Commodore 64 z dołączaną stacją dysków (na dyskietki 5,25 cala), kardridżem Final III i innymi utensyliami. Panował wtedy świeżo wydany Windows 3.1, który był nakładką na MS-DOSa. Ale na moim komputerze chyba nawet Windows 2.0 nie chodził (albo chodził po wgraniu z dyskietki). Pierwszymi grami jakie miałem były "Prince of Persia" i "Blockout". Działał też "Test Drive", tylko trzeba było najpierw wgrać emulator karty graficznej CGA. To były czasy... Ciekawe jaki komputer będę miał w 2013? Może sam nim będę?

2009.01.12
Scenka rodzajowa w sklepie spozywczym (dużym lub małym) przy kasie. Pan/pani płaci, ale jeszcze sobie przypomina o papierosach. I wtedy się zaczyna. "Nie, nie te. Te obok" albo "Nie, te 'light', a nie te 'długie'". Jakie to żałosne. Kupują ten syf i jeszcze sami siebie oszukują, że jak wezmą te cieńsze albo te "light" to im nie zaszkodzą. Grymaszą, przebierając w kolorach i rodzajach pudełek, jakby istniały jakieś walory smakowe i aromatyczne smrodu, który wypuszczają z nosa i ust. A potem za pieniądze podatników - kosztowna chemioterapia.

2009.01.06
No i mamy rok 2009. Sąsiedzi mojego znajomego wyszli w noc sylwestrową na balkon, żeby popatrzeć na sztuczne ognie. No i pech - jeden z fajerwerków wleciał im przez balkon do pokoju. Mieszkanie spłonęło do szczętu.

Nowy rok przywitał nas mrozami sięgającymi minus 20 stopni, ale na świecie jest gorąco - Izrael się wkurzył na Hamas, który ze stref okupacyjnych bombarduje Izrael rakietami, no i armia żydowska postanowiła pojechać w odwiedziny do islamistów czołgami. A tymczasem Rosja zakręciła kurki z gazem Ukrainie, a że przez Ukrainę gaz wędruje tranzytem do Unii Europejskiej - niektóre kraje mają poważny problem.

A propos kwestii żydowskiej - najbrzydszy z dotychczasowych Jamesów Bondów będzie teraz grał żydowskiego bohatera - pupila Moskwy, grasującego podczas II Wojny Światowej w rejonie Nowogródka ze swoim obrzezanym oddziałem. Jak sowieci dobrali mu się do tyłka to uciekł aż do Nowego Jorku, gdzie został taksówkarzem. Inny obrzezany oddział spacyfikował w tamtym rejonie wioskę Polaków i rozbrajał żołnierzy Armii Krajowej. No proszę, kto by pomyślał, że Żydzi też robili pacyfikacje wsi, mordując kobiety i dzieci. Przecież oni to zawsze ofiary wojny, a nie kaci. Ale o tym filmów Hollywood nie kręci.

2008

2008.12.21
W sobotę (20.12) ktoś pozostawił dziecko w tzw. "oknie życia" przy ul. Hożej 53, którym zajmują się franciszkanki (mały plus dla KK). Z jednej strony to dobrze, że nie trafiło na śmietnik, uduszone w foliowej torbie, ale z drugiej strony to bardzo smutne - tak po prostu porzucić dziecko. Trudna decyzja. Co myślała kobieta, oddając na zawsze swoje dziecko obcym? Miała nadzieję, że w ten sposób zapewni mu lepsze życie niż mogła mu zaoferować, czy po prostu chciała pozbyć się, z różnych względów, kłopotu. Czy odchodząc od "okna życia" zapłakała czy wydała westchnienie ulgi? Tak czy inaczej - smutne to. Smutny los podrzutka. Pozostaje mieć nadzieję, że po fatalnym starcie w życie, dalej będzie temu dziecku już tylko lepiej.

2008.12.17
"Gdy przyjmiecie tą ustawę rozpieprzymy wam Warszawę!" - tak darła się dzisiaj pod Sejmem banda nierobów ze związków zawodowych, w proteście przeciwko likwidacji emerytur pomostowych dla dużej ilości zawodów. Oderwanie od PRL-owskiego cyca zawsze boli. Zwłaszcza jak się nie chce pracować. Jeden z drugim nierób marzy tylko o tym, żeby móc zamieszkać w Warszawie, ale to dla niego nieosiągalne. Dlatego to, co nieosiągalne dla chama, należy, w jego prostackim mniemaniu, zniszczyć. Cały naród nie lubi Warszawy, a jednocześnie coraz więcej buraków w stolicy. Fenomen.

Lekarka z Polski (odnoszę wrażenie, że to chyba najważniejsza informacja w tym newsie) przeprowadziła w Cleveland przeszczep 80% twarzy. Ta informacja może zainteresować wielu polityków, bo zapewne już dawno nie mogą sobie spojrzeć w oczy, gdy stoją przed lustrem.

2008.12.15
PSL zaproponowało, aby aktorem mogła być tylko osoba, która posiada stosowne wykształcenie, oraz potwierdzenie tego w dokumentach. Oczywiście, wiele osób, media, jak jeden mąż wykpiwają ten pomysł jako "PRL-owski" i w ogóle śmieszny. A ja nie jestem do końca przekonany, że to głupi pomysł. Co w tym złego, aby te wszystkie miernoty wylansowane przez telenowele zniknęły z ekranów? Dlaczego mają odbierać chleb ludziom, którzy uczyli się latami tego zawodu? Zdaję sobie sprawę, że wśród aktorów dyplomowanych też mogą być przeciętniacy, może nawet gorsi od tych "niedyplomowanych". Poza tym pada argument, że skoro ludzie chcą oglądać "niedyplomowanych" to dlaczego im tego zabronić? Ale w takim razie, skoro ci "niedyplomowani" są tacy zdolni, to niech zdadzą odpowiednie egzaminy eksternistyczne i uzyskają dyplom aktora. To tylko kwestia dopracowania przepisów. Dlaczego jeśli tylko lekarze mogą leczyć, tylko sędziowie mogą sądzić, tylko policjanci mogą strzec prawa, to dlaczego tylko aktorzy nie mieliby prawa występować? Czy przeciwnikom "PRL-owskiej" propozycji PSL-u nie przeszkadzałoby, gdyby zamiast chirurga stanąłby nad nimi na przykład technik sekcyjny? Przecież on też zna anatomię człowieka. To nie jest zły pomysł, a jedynie niedopracowany.

2008.12.10
"Polska - kraina uśmiechu" jak mawiał bohater jednego z filmów Barei. Reprezentatem Kościoła Katolickiego w sporze o odzyskanie majątku jest były SB-ek (to pewnie jeden z tych "dobrych SB-ków"), a władze kościelne za utracone dobra w Małopolsce żądają ziemi na ...warszawskiej Białołęce. Może lepiej dać im Niderlandy? Co z tego, że w tej dzielnicy powstają osiedla mieszkaniowe jak grzyby po deszczu, a infrastruktura jest jeszcze z czasów PGR-u. Nie ważne, że nie ma szkół, przedszkoli czy przyzwoitych ulic. Ważne, aby zaspokoić roszczenia Kościoła. Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy świątynie rzymskokatolickie, z braku wiernych, będą przekształcane na hale sportowe i dyskoteki. Życzę tego Kościołowi Katolickiemu serdecznie, o ile się nie opamięta w swej zachłanności i pogardzie dla ludzi.

Geniusz polskiego wymiaru sprawiedliwości, cudowne dziecko prokuratury krajowej - Zbigniew Ziobro, coraz bardziej moczy w sprawie sądowej, jaką wytoczył mu doktor G. Bez względu na to, czy doktor G. był łapówkarzem czy nie, Ziobro zasłużył na takie orzeczenie sądu. Myślał, że jak będzie miał za plecami bliĽniaki jednojajowe to wolno mu będzie dowolnie gnoić ludzi w imię osobistej zemsty. Poza tym śmiem twierdzić, że afera z doktorem G., która zaowocowała zastojem w transplantacjach narządów, spowodowała więcej zgonów niż wprowadzenie stanu wojennego w 1981. Ale oczywiście takich niewygodnych statystyk nikt nie przedstawił.
Cholera, to nie miał być wcale blog polityczny, a robi się...

2008.12.04
"Onet" donosi o rewolucyjnej zmianie w centrum miasta. Myślę sobie, patrząc na tytuł newsa, że może wprowadzą jakieś rozwiązania zmniejszające korki, albo wprowadzą zakaz wjazdu niemiłosiernie nam panującego do centrum miasta. A tymczasem radni ruszyli rozumem jak cielę ogonem i wymyślili, żeby przemianować Plac Defilad na Plac Chopina. I po jaką cholerę? Jest już port lotniczy imienia Chopina, jest ulica Chopina, jest pomnik Chopina. Był Chopin na banknocie 5000-złotowym. Ba! Jest nawet wódka Chopin. Dobrze chociaż, że mamy tego Chopina, bo inaczej wszystko musiałoby się nazywać imienia Piłsudskiego. Dlaczego likwidować ten relikt niedoszłego komunizmu? Dlaczego nie zostawić go jako pamiątkę po tamtych czasach albo ku przestrodze, jak kto woli? Jeśli tak się wstydzimy przeszłości, to dlaczego nie zrównaliśmy z ziemią obozu w Oświęcimiu?
Ciekawe, ilu z tych żałosnych radnych jest rodowitymi warszawiakami? Jeden procent? Te obiboki, z bufetową na czele, nie mają ważniejszych spraw? Może z taką samą energią zajęliby się brakiem szkół, przedszkoli czy parków na Białołęce? A tak osiągną medialny efekt niewielkim wysiłkiem (intelektualnym?).

Pomostówki. Nieroby, zwłaszcza związkowcy. Gdzie jest powiedziane, że człowiek musi przez czterdzieści lat pracować jako hutnik, lotnik, kolejarz, policjant czy nauczyciel? Kto im zabrania zdobyć nowy zawód? Dlaczego ja mam łożyć na nierobów, którym się nie chce pracować? Dlaczego emerytura nie jest proporcjonalna do stażu pracy i wysokości zarobków? Chcesz przejść na wcześniejszą emeryturę? To przechodĽ, ale dostaniesz tyle, ile sobie wypracowałeś, a nie będziesz się tuczył na pracy innych.

To co Jarosław Kaczyński wygaduje to już totalne przegięcie. Marzą mu się trzynastolatki przesłuchiwane przez gestapo. Tylko chory umysł osoby z poważnymi zaburzeniami seksualnymi może wymyślać takie rzeczy i używać ich w strukturach stylistycznych do poniżania swoich przeciwników politycznych. Strach pomysleć co się tam roi w tej głowie, nie znającej żadnego języka obcego (jak to możliwe, że osoba z niby wyższym wyształceniem nie zna żadnego języka obcego?), mającej tysiące kompleksów, które stara się nieudolnie tuszować butą i agresją. Pocieszające jest to, że według danych statystycznych ten człowiek nie pożyje dłużej niż 16 lat.

2008.12.03
Dzisiejsza "Polityka" numer 49. Zabójczo śmieszny rysunek Czeczota jako komentarz idiotycznej ekshumacji gen. Sikorskiego - siedzi starzec na krześle, a stojący nieco dalej naukowiec (lekarz?) mówi do jakiegoś urzędnika (szefa?), wskazując ręką na staruszka "Żąda abyśmy już teraz pobrali z niego próbki". Niemiłosiernie nam panujący zapewne już dawno swoje próbki kazał zakopać w kapsule pod pomnikiem Piłsudskiego w Alejach Ujazdowskich.
Niestety, wyniki ekshumacji sugerują, że ku rozpaczy mnóstwa oszołomów, nikt gen. Sikorskiego nie zamordował w Gibraltarze i nie upozorował katastrofy lotniczej, aby to zatuszować. Ale jest jeszcze nadzieja, że awarię samolotu spowodowali Rosjanie (Stirlitz?) albo Anglicy (dziadek agenta 007?).

Pomimo odysei niemiłosiernie nam panującego Borubara Irasiada do Kraju Kwitnącej Wiśni, spotkanie z cesarzem nie dojdzie do skutku, bo ten zaniemógł. Być może cesarz obawiał się, że dom panujący znowu zostanie uraczony sukienką z napisami "sexy, love", jak to było w przypadku pani Millerowej. Ale za to Borubar przejedzie się szybkim pociągiem.

2008.12.02
Niemiłosiernie nam pranującemu zamarzł w Mongolii... samolot. I do Japoni musiał lecieć czarterem. Co za obciach. Czy na prawdę nie stać naszego kraju, żeby wydać 200 mln złotych na dwa samoloty dla rządu?

Ekoterroryści weszli dzisiaj na komin elektrowni Pątnów-Konin-Adamów (czy jakoś tak). Weszli tam, żeby Tusk przestał palić węglem. Tusk chyba bardzo się tym przejął. Niestety, policja nie zdecydowała się ich zestrzelić. Może pracownicy podłączą prąd do komina (w końcu to elektrownia, więc ma prądu mnóstwo)? Najbardziej w tym wszystkim niepokojące jest to, że do elektrowni, która produkuje prawie 10% krajowego prądu, może sobie wchodzić kto chce i włazić na co chce. Wskazówka dla Saracenów, jak uderzyć w infrastrukturę Polski.

Korki w Warszawie jakby nieco się poluzowały. Czy to przedświąteczna gorączka zakupów wygoniła "warszawistów" w rodzinne strony po wędliny i nabiał?
A propos korków - gdyby Saraceni chcieli sparaliżować Warszawę, to nie musieliby niczego wysadzać w powietrze ani ostrzeliwać z kałachów. Wystarczyłoby jakby w poprzek trzech mostów postawili ciężarówki z przyczepami, przebili w nich opony, a kluczyki wyrzucili do Wisły. Gwarantowany paraliż miasta.

Ceny prądu mają iść od Nowego Roku w górę. Kupiłem więc, na próbę, reflektor (no bo to chyba nie żarówka) z diodami LED. Łączna moc diód - 2,5 W. Światło mierne, ale do lampki nocnej w pokoju dziecięcym - w sam raz. Zapłaciłem 34 złote za ten wynalazek. I teraz się zastanawiam, czy faktycznie zaoszczędziłem na tym zakupie? Cena kWh prądu nie jest tu istotna - powiedzmy, że 1 kWh kosztuje 0,32 zł. Dotychczas w lampce nocnej była wkręcona żarówka o mocy 40 W. "Żarówka" LED ma moc 16 razy mniejszą, więc kosztuje mnie to 16 razy mniej. Obliczyłem, kiedy zakup tego cudu techniki się zamortyzuje. Zakładając, że lampka świeci 5 godzin dziennie, "żarówka" LED, zwróci się po 8 miesiącach. Czy wytrzyma tyle czasu? zobaczymy...

2008.12.01
Jacyś naukowcy z USA zbadali, że elektrownie wiatrowe powodują poważne zaburzenia pogody i w rezultacie - ocieplenie klimatu. Za chwilę się okaże, że próżnia kosmiczna powoduje również ocieplenie klimatu. Jak mówi stare przysłowie "Jeden głupiec potrafi zaprzeczyć stu mędrcom".

2008.11.26
Nagłówek informacji na onet.pl: "Najstarsza kobieta świata nie żyje". Trąci to absurdem. Skoro nie żyje, to nie jest już najstarszą kobietą świata. Co najwyżej zwłokami "do niedawna najstarszej kobiety świata". Teraz najstarsza jest ta, która była wicenajstarszą kobietą świata.

W kinie na Śląsku w ramach promocji jakiejśtam komedyjki ogłoszono, że panie, które przyjdą do kina w mini, zapłacą za bilet połowę ceny. No i co? Oczywiście zaraz zarośnięte pod pachami i nie golące nóg feministki się rozwrzeszczały, że to uprzedmiotowienie kobiet, i skandal, i w kinie chyba te w mini będą gwałcone i w ogóle "zburzyć kino". Złożyły nawet doniesienie do prokuratury, ale prokuratura wykazała więcej zdrowego rozsądku i nie wszczęła postępowania. Przecież te, które nie chciały przyjść w mini to nie przyszły. A te, które chciały - to przyszły i zapłaciły połowę ceny. Niedługo złożą doniesienie do prokuratury, że na basenie trzeba się rozbierać, a lubieżni kąpielowicze gapią się na tyłki feministek w kostiumach kąpielowych. Niektórym naprawdę się nudzi...