9 POTA (9 kompania)
Gatunek: dramat wojenny
Rosyjski film o grupie młodych poborowych wysłanych w roku 1988 do Afganistanu. Tam oczywiście walczą i giną. Film ogląda się dobrze, ale jest jakiś taki powierzchowny. Widz specjalnie nie zżywa się z którymś z bohaterów i raczej bez żalu, zimnym okiem ogląda jak kolejno giną. Poza tym wojsko radzieckie jest zbyt wyidealizowane. Koszary przypominają surowy poprawczak, unitarka niezbyt męcząca, szkolenie od niechcenia, przekleństw prawie żadnych, do dzieci nie strzelają. A bojownicy islamscy zdecydowanie negatywni, zestrzeliwują tylko samoloty i idą tyralierą do ataku. Nie było wypruwania flaków z pojmanych żołnierzy radzieckich, nie było bezczeszczenia zwłok islamskich bojowników przez Rosjan czy pacyfikowania wiosek (tu pokazana tylko jako "bezduszny" atak rakietowy na jakieś puste zabudowania) - a tymczasem rzeczy te były na porządku dziennym. To nie była szlachetna wojna, więc i ich działania też nie były takie. Pod tym względem film mocno wyidealizowany. No i ta patetyczna muzyka, która zawczasu zapowiada widzowi, że wydarzy się coś wzniosłego lub heroicznego. Jest też niewielka doza seksu, a jakże. Poza tym realizatorzy koniecznie chcieli pokazać ile to sprzętu wojskowego zaangażowano na potrzeby filmu. Z tego powodu bez przerwy przewijają się gdzieś w kadrze dwa śmigłowce bojowe, kręcąc się bez sensu po planie filmowym. Z pewnością zabrakło hollywoodzkiego polotu, przez co ten film, mimo że może uchodzić za superprodukcję, jest jakiś taki nieociosany i sztuczny. Nie zmusza też do jakiejś głębszej refleksji. Ot, taka współczesna wersja "Czterech pancernych i psa". Ale warto go obejrzeć.