Proof
Gatunek: obyczajowy
Jako sztuka teatralna opowieść ta jest zapewne ciekawa, ale jako film dość nudna. Córka wybitnego matematyka (Antony Hopkins), który zapadł na schizofrenię, sama przejawia talenty odziedziczone po ojcu, ale nie wie czy przypadkiem nie odziedziczyła również i szaleństwa. Jeden z dawnych uczniów profesora, obecnie doktor matematyki przegląda notatniki zmarłego i w jednym z nich, podarowanym przez córkę, znajduje dowód na jakąś przełomową teorię z zakresu liczb pierwszych. Problem w tym, że to córka przyznaje się do autorstwa tego dowodu. Dochodzi do tego jeszcze jej siostra - przebojowa business-woman, która chce zabrać ją do siebie do Nowego Jorku, aby jako niezrównoważoną osobę, mieć ją na oku. Film przegadany. Dialogi mocno teatralne, zwłaszcza w scenach kłótni obu sióstr. Same postacie też jakieś takie zarysowane, ale nie wyraziste. Główna bohaterka chodzi z kąta w kąt, rozrzuca papiery i książki, prawie bez przerwy płacząc. W sumie to nie bardzo wiadomo o co chodzi - czy o autorstwo tego dowodu ze wszelkimi konsekwencjami czy o pokazanie wpływu schizofrenika na najbliższą rodzinę. Sam obraz schizofrenika też pokazany raczej jako nieszkodliwego dziadunia niż pełnoetatowego wariata, za wyjątkiem mowy pogrzebowej córki. Jedna tylko scena robi wrażenie - kiedy profesor każe córce przeczytać to nad czym ostatnio pracował i ta zaczyna czytać. Naprawdę mocne. Poza tym film raczej szary, nie budzi żadnych głębszych emocji ani nie skłania do przemyśleń.