To nie tak jak myślisz, kotku
Gatunek: komedia
Klasyczna komedia pomyłek w niezłej obsadzie - Frycz (dr Hoffman) i Figura. Mąż - wzięty neurochirurg, jedzie z kochanką nad morze, informując żonę, że jedzie na sympozjum naukowe do Warszawy. Żona, mając wolne, bierze kochanka i jedzie... nad morze. Nie wie, że kochanek okradł bank i wykorzystał ją jako środek transportu. W nadmorskim hotelu odbywa się zjazd neurologów. Krajowy konsultant, z racji wieku, chce ustąpić ze stanowiska i mianować swojego następcę. Ku rozczarowaniu swojego asystenta (Bajor), chce, aby jego miejsce zajął dr Hoffman. Jest też w hotelu asystent doktora Hoffmana, czekający na przyjazd swojej narzeczonej z ojcem. No i się zaczyna... Kłamstwo goni kłamstwo, każdy podaje się za kogo innego. Do połowu filmu robi się zabawnie i można się nawet pośmiać. Potem zaczyna to nużyć, a koniec filmu jest bardzo rozczarowujący. Scenarzyście zabrakło zdecydowanie pomysłu na rozwiązanie tego galimatiasu. Równie dobrze mógł zrzucić bombę atomową na hotel.