33 sceny z życia
Gatunek: dramat obyczajowy
Rodzina znanej literatki siedzi przy obiedzie, podanym w ogrodzie ich domku na wsi. Mąż, dwie dorosłe córki - prawdopodobnie też humaniści, artyści, członkowie lokalnej bohemy. Sielanka się kończy kilka miesięcy później, kiedy okazuje się, że matka ma raka. Od tego momentu jest coraz gorzej - operacja, chemioterapia, paliatywna opieka w domu i powolne konanie na szpitalnym łóżku. Wokół niej rodzina, która zupełnie nie radzi sobie emocjonalnie z tym faktem. W sumie - dziwne. Rodzina humanistów, a kompletnie nie przygotowana na rzecz tak zwyczajną jak śmierć jednego z jej członków. To zdarzenie powoduje kompletną dezintegrację rodziny i rozerwanie wszelkich więzi. I to w zasadzie wszystko, jeśli chodzi o treść filmu. Dodano jeszcze trochę seksu, gołego Maciej Stuhra, który sprawia wrażenie jakby się kręcił po tym filmie i nie bardzo wiedział, co ma w nim właściwie robić; do tego dorzucono ironiczne spojrzenie na religijno-świeckie rytuały pogrzebowe i tyle. I jeszcze te pretensjonalne interludia, niczym w "2001 Odysei kosmicznej" Kubricka. Dla koneserów.