The Kingdom (Królestwo)
Gatunek: dramat sensacyjny
Kolejny film z nurtu "wojna z fanatycznymi islamskimi terrorystami". Rzecz dzieje się w egzotycznym, z naszego punktu widzenia, kraju - Arabii Saudyjskiej, gdzie król, wspierany przez fundamentalistycznych duchownych wahhabijskich (wahhabizm określany jest jako "islamski faszyzm"), jest monarchą absolutnym. Film zaczyna się od "trzęsienia ziemi" - na strzeżone osiedle zamieszkałe przez amerykańskich pracowników rozmiatych firm (zapewne naftowych) wjeżdżają terroryści w przebraniu policjantów i robią jatkę. A gdy miejsce tragedii zapełnia się setkami policjantów, medyków, żołnierzy, pracowników FBI i kogo tam jeszcze - dochodzi do potężnej eksplozji. Jatka robi się jeszcze większa. Na miejsce zbrodni przylatuje z USA zespół pracowników FBI. Mają olbrzymie problemy z uzyskaniem zgody na przyjazd, a każdy ich krok jest bacznie obserwowany przez niechętnych im miejscowych policjantów. Ale lody resentymentów zostają przełamane, a po wizycie u jednego z 5000 saudyjskich książąt, który jest odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne - dostają zgodę na działania według swojego widzimisię. Oczywiście całość akcji kończy się potężną strzelaniną a la "Black Hawk Down" w jednej z "zakazanych" dzielnic Rijadu. Odważny i sympatyczny pułkownik saudyjskiej policji ginie, a terroryści idą do piachu. Najmocniejsze sceny filmu to zamach na początku i ostatnie 20 sekund. A co jest w tych ostatnich sekundach - trzeba zobaczyć. W każdym razie nie są one optymistyczne. Poza tym egzotyczne widoczki z trudno dostępnego dla giaurów kraju.