Edge Of Darkness (Furia)
Gatunek: sensacyjny
Film niczym dramat Szekspira - giną w nim wszyscy, oprócz suflera. Mel Gibson jako policjant Craven prowadzi śledztwo w sprawie zastrzelenia jego córki na progu jego własnego domu. Wszyscy sądzą, że celem był Craven, a córka zginęła przypadkowo. Tymczasem okazuje się, że za zabójstwem stoją tajne służby powiązane z prywatnym businessem zbrojeniowym i wysoko postawionymi politykami. Atmosfera się zagęszcza, kiedy Craven orientuje się, że jego córka została napromieniowana, gdy chciała ujawnić dane o nielegalnych tajnych badaniach prowadzonych przez firmę, w której była zatrudniona. Akcja nie jest wartka, ale ma ciekawe zwroty. Niestety, nie ma klimatu. Ogląda się to bez większych emocji. Do końca nie jest jednak dla mnie jasne, czy koncern zatruł córkę talem czy ją napromieniował. A może otruł promieniotwórczym talem (w zasadzie wystarczyłby sam tal)? Film wysyła sprzeczne sygnały odnośnie do tej kwestii. I dlaczego polski tytuł "Furia"? Określenie to pasuje do 5 ostatnich minut filmu, ale nie do całości. Niezły film sensacyjny, ale na kolana nie rzuca.