Whiteout (Zamieć)
Gatunek: sensacyjny
Pani szeryf po przejściach zatrudnia się na dużej stacji antarktycznej jako stróż prawa. Pewnego dnia zostaje znalezione ciało jednego z geologów pracujących opodal bazy. Okazuje się, że został zamordowany, a ślady prowadzą do opuszczonej rosyjskiej stacji antarktycznej. Gdy pani szeryf tam przybywa, ktoś chce zamordować ją czekanem. Ta ucieka, ale odmraża sobie dwa palce u lewej dłoni, które trzeba amputować. Wkrótce zostaje popełnione kolejne morderstwo. Szef stacji decyduje o ewakuacji całego personelu. Kto zostanie - będzie musiał spędzić 6 miesięcy antarktycznej zimy. Pani szeryf decyduje się pozostać. Podobnie jej pomocnik - agent ONZ (!), jej przyjaciel - strary doktor, jeden z pracownikow raniony przez mordercę (dlaczego i po co - nie wiadomo) no i sam morderca (już zidentyfikowany z imienia i nazwiska, ale nieuchwytny). W rezultacie morderca zostaje ukarany, czyli zabity, ale okazuje się, że miał wspólnika - starego doktora, który sam wymierza sobie sprawiedliwość, wychodząc na mróz. A cała afera była o olbrzymi ładunek diamentów, który geolodzy odnaleźli we wraku radzieckiego samolotu z lat 50-tych XX wieku i które doktor chcial przemycić w ciele zamordowanego geologa (nie mógł ich po prostu połknąć?). Bzdurna fabuła i żałosna intryga, do błyskawicznego rozszyfrowania dla przeciętnie inteligentnego widza (czyli dla bardzo bystrego Amerykanina).