After.Life
Gatunek: thriller
Liam Neeson jako właściciel zakładu pogrzebowego, który kolekcjonuje zdjęcia osób uśmierconych przez siebie. Znajduje (w jaki sposób?) osoby, które niby umarły (skąd ma akty zgonu?), oszołamia je podając leki zwiotczające i wmawia im, że nie żyją. A potem przygotowuje je do pogrzebu i grzebie żywcem. Główna bohaterka ma pecha, bo przydarza jej się wypadek drogowy w którym ponosi niby śmierć. Trafia do zakładu pogrzebowego i stara się przekonać jego właściciela, że żyje. Usiłuje się skontaktować ze swoim chłopakiem, a ten myśli, że ma zwidy, ale stara się dostać do zakładu by zobaczyć jej zwłoki i sprawdzić, czy rzeczywiście nie żyje - bezskutecznie. Tymczasem właściciel zakładu przekonuje ją, że ona umarła duchowo już dawno i od dawna nie ma w niej woli życia, a teraz czas by pochować jej ciało. No i w końcu ją przekonuje i grzebie ją żywcem. Jej chłopak w rezultacie też trafia do tego zakładu i też żyje, chociaż umarł i też zostaje pogrzebany. Logicznie niespójna kompletna bzdura. Neeson robi co może, by uratować ten film. Na próżno.