Captivity (Sadysta)
Gatunek: thriller
Sadystami są twórcy takich filmów, bo oglądanie ich jest bolesną stratą czasu. Modelka i aktorka Jennifer udaje się na imprezę do jednego z klubów, gdzie zostaje uśpiona i przewieziona do jakiejś piwnicy. Tam poddawana jest torturom - głównie psychicznym, a konsumpcja koktajlu z części ciała innych ofiar jest mało przekonująca, niestety. Pewnego dnia odkrywa, że w pokoju obok, odgrodzonym od jej pokoju szybą pancerną, jest inny więzień. Niby to udaje im się uciec, ale zostają schwytani itd. Wspólne przeżycia zbliżają dwójkę więźniów do siebie i w końcu idą do łóżka. Trzeba być widzem amerykańskim, żeby się nie domyśleć, że rzekomy wieźnień to wspólnik tytułowego sadysty, a odgrywanie ofiary ułatwia mu zdobycie serca i ciała prawdziwej ofiary. W końcu sadyści poróżniają się (kompletnie beznadziejna psychologicznie scena) i jeden zabija drugiego, a Jennifer zabija w końcu tego pierwszego i tyle. Cały film. Żenada. Reklamowany jako okrutny itd. - moim zdaniem nie umywa się do "Hostelu".