Premonition
Gatunek: dramat
Tak, nie ma wątpliwości, że ten film to dramat. Więcej - do kompletna porażka. Bohaterka filmu (Sandra Bullock) - mieszka z mężem i dwójką dzieci w nowo kupionym domu. Pewnego dnia przychodzi do niej szeryf i informuje ją, że mąż zginął w wypadku samochodowym. Załamana zasypia, a gdy budzi się - mąż żyje. Znowu zasypia i budzi się - mąż nie żyje, a w domu są żałobnicy. Zasypia. Budzi się - mąż żyje. Nie tylko bohaterkę zaczyna to wkurzać, ale i widza. Zwłaszcza, że nic z tego nie wynika. Widz dochodzi w końcu do wniosku, że gdy bohaterka zasypia - śnie jej się to, co ma nastąpić. Ale też nie do końca. Nie wiadomo - czy to są wizje na jawie czy prorocze sny. Scenarzysta chyba też nie wiedział, ale widocznie uznał, że doda to filmowi nieco tajemniczości i mistyki. W każdym razie film kończy się jak w antycznej tragedii - działania bohaterki, aby zapobiec wypadkowi, prowadzą do tego, że wypadek się wydarza. Ale przed śmiercią mąż zdążył jej jeszcze zrobić dziecko i zwiększyć wartość swojej polisy ubezpieczeniowej. Wilk syty i owca cała. Delikatnie mówiąc - film zakręcony na maksa i absolutnie nudny. Z radością i ulgą widz patrzy na napisy końcowe. Jeśli ktoś nie ma co robić z dwiema godzinami czasu - gorąco polecam.