The Exorcism of Emily Rose
Gatunek: horror
Całkiem zgrabny horror. Mogłoby się wydawać, że po "Egzorcyście" już nic nowego w tym temacie dodać nie można. A jednak. Film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach, któe rozegrały się w Niemczech, pod koniec lat 70-tych XX wieku. Miejsce akcji filmu osadzone jest jednak w USA. Tytułowa Emily - młoda dziewczyna z wielodzietnej, religijnej rodziny "rednecków", dostaje stypendium i wyjeżdża na wymarzone studia. Poznaje tam chłopaka. Pewnej nocy spotykają ją typowo horrorowate zdarzenia. Przerażona dzwoni do swojego lekarza rodzinnego. Ten odsyła ją do szpitala akademickiego. Diagnozują u Emily padaczkę i przepisują lek. Jej stan się jednak pogarsza. Widzi straszliwe rzeczy. W końcu zostaje przewieziona do domu. Tu szaleje - zjada pająki, drapie ścianę pazurami itd. Rodzice proszą lokalnego proboszcza o pomoc. Ten przystępuje do egzorcyzmów, które kończą się niepowodzeniem i Emily umiera. Tego wszystkiego dowiadujemy się jednak na sali sądowej, bo akcja filmu rozpoczyna się w momencie stwierdzenia zgonu Emily. Ksiądz zostaje aresztowany za nieumyślne doprowadzenie do śmerci (przez zaniedbanie). Broni go bardzo zdolna prawniczka-agnostyczka a oskarżycielem jest głęboko religijny prokurator. Sala sądowa staje się areną ciekawego ścierania się opinii. Z jednej strony pogląd racjonalny, o podłożu medycznym. Z drugiej - mistyczny, o podłożu religijnym. Wyrok jaki zapada pod koniec procesu jest iście salomonowy, co pokazuje, że i ława przysięgłych nie wiedziała, co o tym wszystkim sądzić. Tak samo jak widz. Film może troche nierówny i w pewnych momentach schematyczy ale warto zobaczyć.