The Fields
Gatunek: thriller???
Do końca wierzyłem, że akcja się rozwinie. Na próżno. Nie wiem, o co chodziło w tym filmie. Lata 70-te XX wieku, małe rolnicze miasteczko gdzieś w USA, gdzie uprawia się kukurydzę - stąd te tytułowe "pola". Matka z ojcem się kłócą, myślą o rowodzie, w wyniku czego około 10-letni syn trafia na dwa tygodnie do dziadków ze strony ojca. Dziadkowie są starymi pierdołami, które się ciągle kłócą, ale są dość zabawni. Ich gospodarstwo jest otoczone przez nieprzebyte pola kukurydzy, więc zabraniają wnukowi w nie wchodzić, bo zginie. Wnuk wchodzi w kukurydzę i znajduje polanę z martwą kobietą. Potem znowu wchozi i trafia do opuszczonego wesołego miasteczka. Klimat trochę jak z filmów Lyncha - nie wiadomo, czy to sen czy jawa. Dom dziadków w nocy atakują jacyś tajemniczy osobnicy - miało to chyba na celu wywołać atmosferę grozy. Ktoś zabija psy dziadków. Dziadek ostrzeliwuje się z dubeltówki. W końcu okazuje się, że odpowiedzialni za to byli hippisi i oborowy z pobliskiej farmy mlecznej, który się w końcu powiesił. To podobno jest horror. Fakt, jest to horror, bo film nadaje się do obejrzenia wyłącznie w stanie upojenia alkoholowego albo po zażyciu LSD. Szkoda czasu i nawet tego kwasu.