Wołyń
Gatunek: dramat
To bardzo smutny film. Opowiada losy młodej kobiety - Zosi, która mimo, iż kocha Ukraińca Pawło, ojciec wydaje ją za starszego od niej wdowca i sołtysa - Macieja. Wybucha II Wojna Światowa i Maciej zostaje zmobilizowany. Po Kampanii Wrześniowej do wsi Zosi wkraczają Rosjanie, witani przez lokalnych Ukraińców, liczących, że powstanie ich własne państwo. Wraca z wojny Maciej, ale uznany za Kułaka, zostaje z całą rodziną deportowany. W ostatniej chwili Pawło przekupuje NKWDzistę i wyciąga ukochaną z wagonu bydlęcego. Zosia spodziewa się dziecka, którego ojcem jest Pawło. Tej samej nocy, gdy Zosia rodzi syna, Pawło zostaje zastrzelony przez Rosjan. Zosia wraca do opuszzonego domu. Z czasem wraca do domu Maciej. Tymczasem Niemcy atakują ZSRR, a UKraińcy witają Niemcow jako oswobodzicieli. Zaczyna sie terror. Najpierw zabici są miejscowi Żydzi. Potem nasila się terror ukraińskich bojówek, aż w końcu dochodzi do rzezi i odwetu Polaków. Zosi udaje się przejść przez nawałnicę ludobójstwa. To smutny film, ale nie dlatego, że dużo w nim okrucieństwa, ale dlatego, że pokazuje jak ludzie, sąsiedzi, potrafia być dla siebie okrutni. Jak proste umysły, skażone chorą ideologią, potrafią eksplodować bezinteresownym okrucieństwem i nienawiścią. To nie film o okrutnych Ukraińcach. To uniwersalny film o tym, że w każdym tkwi ludzka bestia, potrzebująca tylko impulsu, żeby wychynąć na świat. I nie ma znaczenia, że było to 70 lat temu. Takie rzeczy dzieją się i współcześnie - Rwanda, Bośnia, Syria. I w każdej chwili może się zdarzyć ponownie.